Strona 1 z 5

ponme a cuatro como perrito

: pt kwie 10, 2026 7:00 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie tak miał wyglądać ten wieczór. Nie tak go sobie wyobrażała. W zasadzie to nie miała pojęcia czego powinna się spodziewać po tym wieczorze. Może ich poprzednie spotkanie powinno ją nakierować w jakim kierunku wszystko mogłoby zmierzać… Dotychczas jednak spotykały się jedynie przypadkiem. Żadna nie inicjowała niczego rozmyślnie i stąd te drobne wątpliwości, co do przebiegu wspólnej wizyty w barze.
Nie przypuszczałaby też tego jak niecierpliwie wyczekiwała momentu, gdy w końcu przekroczy próg mieszkania należącego do Cross. Ekscytacja i podniecenie przelewały się w jej ciele, a alkohol wesoło krążył w żyłach. Miała wrażenie jakby sunęła lekko po chodniku przy stawianiu kolejnych kroków. Zachwiała się, gdy tylko noga omsknęla jej się z krawężnika i musiała chwycić River za ramię, aby utrzymać równowagę. Chciała ją puścić, gdy tylko kryzys został zażegnany, ale poczuła się dużo pewniej i postanowiła dokończyć trasę przyklejona do jej boku.
Wciąż czuła na wargach smak wypitych szotów oraz delikatny pocałunek dziewczyny, który zdecydowanie nie potrafił jej zaspokoić. Był zbyt lekki, drażniący. Chciała ją poczuć wyraźniej na swojej skórze. Skosztować językiem.
Mierda. Dlaczego właściwie myślała o tym tak intensywnie? Na ile w ogóle proces zachodzący w jej głowie można było nazwać jeszcze myśleniem. Na tym etapie chyba po prostu reagowała na wszystko odruchowo.
Dźwięk klucza przekręcanego w zamku był jednym z najpiękniejszych jakie słyszała od dłuższego czasu. Trudno określić czy weszła czy raczej wtoczyła się do środka. Z pewnością jednak przycisnęła Cross do pobliskiej ściany. Przez moment chciała bezpardonowo wpić się w jej wargi i nareszcie zaspokoić rosnącą potrzebę bliskości.
W ostatnim momencie jednak zastygła tuż przy jej ustach. Na tyle blisko, że niemal muskała je własnymi, gdy już postanowiła się odezwać.
- Chcesz mnie w całkowitym negliżu czy wolisz abym miała coś na sobie? - zapytała aksamitnym tonem, odsuwając się na tyle, aby móc spojrzeć prosto w jej ciemne oczy, które w tej chwili wydawały się jeszcze bardziej hipnotyzujące niż zwykle.
To ona tu była artystką. Na pewno miała jakąś swoją wizję i tym razem wyjątkowo Ruelle planowała dostosować się do tego, co mogłaby jej nakazać River. Może nawet będzie aż denerwująco kooperatywna, starając się doprowadzić ją w ten sposób do szaleństwa.

River Cross

ponme a cuatro como perrito

: pt kwie 10, 2026 7:57 pm
autor: River Cross
005
Mogła od razu zaprosić ją do siebie. Ale czy wtedy aby na pewno wieczór potoczyłby się w tę samą stronę? Nigdy się tego nie dowiedzą. Nie sprawdzą już, co byłoby, gdyby spotkały się kompletnie trzeźwe. Nie skosztują żadnej innej opcji, bo na stale osiadły w tej. Drzewko dialogowe zostało kompletnie rozjebane, cel osiągnięty. Będzie miała wreszcie swoją Ruellę. Tę rysunkową, ma się rozumieć.
Sama nie była już pewna, czy Prescott tylko udaje, żeby ją sprowokować, czy naprawdę potyka się o własne nogi. Właściwie nie miał to znaczenia. Objęła ją mocno, chwilowo robiąc za doskonałą opokę. Na pewno nie pozwoli jej wyrżnąć o chodnik, ale poleganie na niej na dłuższą metę mogło się źle skończyć. Dobrze, że nie mieszkała zbyt daleko.
Wchodząc po schodach zaczęła zastanawiać się, czy nie zostawiła na wierzchu czegoś, czego Prescott nie powinna zobaczyć. Nie chodziło o bałagan, nie było go dużo. A nawet, gdyby przeszło przez jej mieszkanie tornado, miałaby to gdzieś. Chodziło o coś, co mogłoby ją rozproszyć. Albo coś, co zburzyłoby wizję skrajnie pewnej siebie River. Nic takiego nie przychodziło jej do głowy, raczej nic jej tam nie zaskoczy. Najwyżej wmówi jej, że to pijacki wid.
Otworzyła przed nią drzwi. Obserwowała uważnie, ciekawa, czy jej towarzyszka w ogóle trafi w tę dziurę między framugą. Na szczęście sobie poradziła. Cross pokręciła głową z rozbawieniem, wsuwając się do środka za nią. Wyciągnęła rękę w stronę swojego biurka, chcąc pokazać jej gdzie ma iść, ale potencjalna trasa nagle bardzo się skróciła.
Ruelle przyparła ją do ściany. Odruchowo wyciągnęła drugą rękę, żeby zatrzasnąć za nimi drzwi, czego jeszcze nie zdążyła zrobić. Wstrzymała oddech, spodziewając się długo odwlekanego pocałunku. Ale się nie doczekała. Oczywiście, że musiała odegrać się za jej własne sztuczki.
— Chcę patrzeć, jak się rozbierasz. Zdecyduj, kiedy przestaniesz — szepnęła, układając dłonie na jej biodrach. Wierzyła w autentyczność sztuki. Oczywiście, że czasem nieco ulepszała rzeczywistość, na przykład rozszerzając wejście w zakładzie pogrzebowym, ale lubiła startować od czegoś prawdziwego, a nie kompletnie zmyślonego. Nie chciała nią sterować, wolała jej pozwolić na instynktowne działanie, z którego sama powyciąga sobie to, co najciekawsze.
— Mam też płótna... — zawiesiła głos w połowie uznając, że zdecydowanie istniały ważniejsze rzeczy niż dokończenie tego zdania. Zsunęła dłonie na jej tyłek, przyklejając do siebie jej ciało i wpiła się zachłannie w jej wargi. Namiętny pocałunek sprawił, że jej tętno natychmiast podskoczyło jak szalone, ale ona wreszcie przestała być tak skrajnie sfrustrowana.
—... jeżeli chcesz zostać na dłużej — dokończyła, biorąc oddech, zanim pocałowała ją po raz kolejny. Dobrze, że nie miała już nic więcej do powiedzenia. Jak raz nie istniały jej słowa, istniały wyłącznie wargi i język Ruelle.

Ruelle I. Prescott

ponme a cuatro como perrito

: pt kwie 10, 2026 9:48 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Gdyby ominęły bar to być może już od jakiegoś czasu Ruelle wiłaby się w rozkoszy na łóżku River pod jej czujnym spojrzeniem, a może nawet pod jej ciałem. Istniała też opcja, że mimo wszystko trzeźwa Prescott nie byłaby tak skłonna do podobnych igraszek. Mogłyby się pogryźć, doprowadzić do rozlewu frustracji, a następnie do dużo mniej przyjemnego finału spotkania. Najważniejsze jednak było to, że w rzeczywistości szło im naprawdę nieźle.
Tanatopraktorka była nieco nieporadna w swoich ruchach, gdyż alkohol zdążył namącić jej w głowie, ale dalej trzymała się dosyć dobrze. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co robi, ale na pewno zachowywała się nieco bardziej przyjaźnie niż normalnie. Odrobina procentów zawsze pomagała jej w tym, aby się bardziej otworzyć na ludzi. Nawet jeśli chodziło o kogoś takiego jak River Cross.
Nie obchodziło jej w ogóle to jak wyglądało mieszkanie rysowniczki. To najmniej zaprzątało jej głowę. Niezależnie od tego, co miałaby na widoku to Ruelle i tak by to zignorowała w pełni skupiona na właścicielce tego skromnego apartamentu. Naprawdę miała oczy skierowane wyłącznie na nią. Chciała ją posmakować już od zbyt dawna, aby się rozglądać po kątach.
Wciąż jednak miała w sobie jakieś szczątki samokontroli. Dlatego właśnie choć przyszpiliła ją do ściany i ocierała się o nią swoimi biodrami, wciąż potrafiła się zatrzymać tuż przy jej wargach, które musnęła jedynie własnym oddechem. Więcej na razie nie trzeba jej było. W końcu i tak będzie drażniona do szczytu możliwości przez to, że River będzie zajmowała się swoją sztuką, gdy Prescott będzie dotykać się na jej oczach.
Mogła zdecydować. Zastanawiała się, co faktycznie mogłoby wyglądać najlepiej. Nie miałaby problemu przed zrzuceniem z siebie każdej dostępnej warstwy odzieży, aby stanąć przed Cross niczym czyste płótno, ale jednocześnie wizja posiadania na sobie czegoś, co pozostawiałoby coś dla wyobraźni była niezwykle kusząca.
Mruknęła kontrolnie, słysząc uwagę odnośnie posiadanych materiałów. Wiedziała, że zmierza to w jakimś kierunku, ale trudno było jej o tym myśleć, gdy palce River zaciskały się władczo na jej pośladkach, a ta nieznośna odległość między nimi w końcu zniknęła na rzecz miękkich warg oraz ciepłego języka.
Czuła jak w podbrzuszu powoli zawiązuje się węzeł podniecenia, który rozwiązać można było tylko w jeden konkretny sposób. Posłusznie rozchyliła usta, pozwalając jej na pogłębienie pocałunku. Wyszła jej językowi na przeciw. Chciała ją poczuć, posmakować, posiąść... Tylko, że River chciała jej coś jeszcze powiedzieć.
- To ty tu jesteś artystką... Wybierz swój styl - poleciła jej, zahaczając jeszcze zaczepnie językiem o jej górną wargę.
Zdążyła już z siebie zrzucić kurtkę, która wylądowała tuż za nią na podłodze. Powoli zaczęła też zsuwać z siebie spodnie, pozbywszy się uprzednio butów, ale wciąż znajdowała się cholernie blisko River. Musiała się jednak odsunąć jeśli chciała przejść do pracy.
- Masz jakąś ulubioną koszulkę? - zapytała na pozór niewinnie, odchodząc w kierunku łóżka i rozmyślnie ściągając z siebie jeansy tak, aby Cross miała jak najlepszy widok na jej pośladki.
Powoli chciała się przeistoczyć w kusicielkę, której nie będzie mogła się oprzeć. Niech praca nad rysunkiem, obrazem, czy czymkolwiek będzie chciała się zająć stanie się dla niej prawdziwą torturą. Niech żałuje tego pomysłu i tego, że to nie jej dłonie znajdowały się na ciele Prescott.

River Cross

ponme a cuatro como perrito

: sob kwie 11, 2026 12:26 pm
autor: River Cross
Pocałunki kompletnie mieszały jej w głowie, nie pozwalając się porządnie skupić. W normalnej sytuacji wizja rozkazywania jej byłaby bardzo kusząca. No dobrze, w tym momencie również była, ale jednak zdrowy rozsądek starał się przejąć kontrolę nad tym wszystkim. River naprawdę chciała ją jak najlepiej narysować. Nie mogła podchodzić do tego zbyt lekką ręką, jeżeli chciała być potem zadowolona z efektów swojej pracy. A chciała. Chciała też po prostu na nią patrzeć. Obserwować, jak się rozbiera, jak się dotyka, patrząc jej prosto w oczy. Właściwie mogłaby na nią patrzeć jak siedzi i się nie rusza. Pogodzenie tych wszystkich pragnień było po prostu niemożliwe. Musiała się na coś zdecydować, a przecież rysunek zawsze był na pierwszym miejscu. Nie przyjmowała do wiadomości opcji, że ktokolwiek może ją aż tak rozproszyć, żeby była w stanie przesunąć go na dalszy plan.
— Jak to się wymawia po hiszpańsku? — dopytała, zanim jeszcze zdążyła się od niej odsunąć. Ostatnio Ruelle powiedziała jej, że zdecydowanie ma ego artystki. I to się zgadzało. Uwielbiała brzmienie tego słowa, czuła, że spełnia jego definicję co najmniej w stu procentach. Lubiła też, gdy inni przyklejali jej tę łatkę. Pierwszy raz miała wrażenie, że dziewczyna nie wymawia tego słowa z jakimś politowaniem albo kpiną. Wyjątkowo prosty rzeczownik wywołał przyjemny dreszcz przemykający wzdłuż kręgosłupa River. Układał się w ustach jej modelki wyjątkowo zgrabnie. Domyślała się, jak mniej więcej to słowo brzmi w jej języku, ale zdecydowanie nie była żadną specjalistką, nie znała niuansów powiązanych z akcentem. I po prostu chciała usłyszeć to jeszcze raz jej głosem.
Zsunęła z ramion kurtkę i podniosła tę, którą Ruelle zostawiła za sobą na podłodze. Odwiesiła obie gdzieś przy drzwiach, obserwując, jak dziewczyna śmiało wpakowuje się w głąb apartamentu, pozbywając się kolejnych niepotrzebnych warstw.
— Już chcesz mi kraść ciuchy? Uroczo. — Ten ironiczny ton mógł być jednym z domyślnych trybów działania River. Nie musiała się nawet na tym skupiać, żeby wmalować w rozmowę delikatną kpinę czy przytyk. W tym momencie skupiała się przecież wyłącznie na jej tyłku, korzystając z faktu, że Prescott ewidentnie na tym zależało. Było im najdalej, jak to tylko możliwe, do stworzenia uroczego związku, który podbiera sobie fragmenty garderoby. Ale może faktycznie taki jednorazowy przypadek ma sens? Na pewno wyglądałaby w tym bardzo dobrze, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że wszystko, co miała w szafie, będzie na nią zdecydowanie zbyt duże. Zatrzymała się więc przy szafie i bez zbędnego zastanawiania się wyjęła pierwszą lepszą koszulkę, jak się okazało, z Deftones. Bezczelny los próbował jej zasugerować, że Sextape jest sztuką równie wysoką co rysunek? A niech losowi będzie.
— Masz jeszcze jakieś wymagania w kwestii rekwizytów? — zapytała, podchodząc bliżej. Po drodze uważnie lustrowała wzrokiem każdy nowoodkryty fragment ciała, próbując zapamiętać z niego jak najwięcej. Zatrzymała się tuż przed nią, podsunęła wybraną koszulkę. Poczuła, jak temperatura znów skacze o kilka stopni, jakby Prescott była chodzącym grzejnikiem, w orbicie którego wpada się w jakiś tropikalny klimat. Wsunęła palce w jej włosy, zbierając je zgrabnie tak, jakby chciała związać. Oceniła krytycznie tę wersję modelki, jakby to naprawdę miało jakiekolwiek znaczenie. Nachyliła się do odsłoniętej szyi, a na jej ustach znów pojawił się triumfalny uśmiech. Przesunęła językiem po wciąż lekko widocznym śladzie malinki, który zostawiła tam kilka dni temu. Puściła luźno jej włosy i spojrzała na nią pytająco, czekając cierpliwie na nową listę próśb i zażaleń.

Ruelle I. Prescott

ponme a cuatro como perrito

: sob kwie 11, 2026 1:29 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Właśnie na tym jej w tej chwili najbardziej zależało. Chciała namieszać jej w głowie. Sprawić, że nie mogłaby normalnie myśleć. Ruelle była przekonana, że pomimo swojej pozycji modelki i wyraźnie seksualnego obiektu wciąż miała w tej sytuacji władzę. Chciała wykorzystać swoje położenie najlepiej jak mogła, aby rozpalać wyobraźnię Cross i sprawić, że naprawdę żałowałaby tego, że nie znajdowała się właśnie pomiędzy udami tanatopraktorki. W końcu czy samo patrzenie i szkicowanie jej wystarczy? Pragnęła, aby to wszystko było dla niej wyjątkowo... niewystarczające.
- Ale co? Una artista? - zapytała, a jej język ponownie ułożył się w miękkie tony matczynej mowy. - Mogłabym ci mówić sporo rzeczy po hiszpańsku jeśli chcesz... como... lo mucho quiero tus dedos dentro de mí y que sabor tan delicioso tiene tu piel...
Robiła to specjalnie. Wiedziała, że nie ma opcji, aby River zrozumiała jej słowa, ale mogła na pewno mogła się domyślić, że chodziło o coś wyjątkowo obscenicznego po tym jak niemal bezgłośnie Prescott wypowiedziała te słowa przy jej skórze. Jej głos rozległ się tuż przy jej skórze, po której przemknęły z gracją delikatnego pocałunku.
Po raz pierwszy River kazała jej porzucić angielski. Być może wraz z rozwojem wydarzeń tego wieczora będzie jeszcze częściej słyszeć jęki czy westchnienia układające się w brzmienie hiszpańskich słów. Sama nie była w stanie przewidzieć tego jak to wszystko się ułoży.
- Nie tyle kraść, co zrujnować je dla ciebie - odpowiedziała, czując na własnym ciele ciężar jej pożądliwego spojrzenia. - Chciałabym sprawić, że nie będziesz w stanie założyć tej koszulki bez myślenia o tym jak układała się na moim ciele, gdy dochodziłam na twoich oczach.
Wyłącznie o to jej chodziło. Nie było możliwości, aby została jej uroczą dziewczyną, która podkrada bluzy, gdy było jej zimno lub zabierała z podłogi przyduży t-shirt, gdy nie chciało jej się szukać własnych ubrań po upojnej nocy. Ich relacja była dużo bardziej skomplikowana. Toksyczna i pozbawiona tak ciepłych uczuć, które powinny być obecne pomiędzy zgraną parą.
Obserwowała to jak Cross podchodzi do swojej szafy, ale nie wydawało się, aby poświęcała szczególnie wiele czasu na wyciągnięcie z niej jakiejś starej koszulki. Prychnęła na ten widok, bo przecież ona sama tak się dla niej starała. Cisnęła nawet w jej kierunku z lekkim oburzeniem stanikiem, który ściągnęła spod własnego t-shirtu.
- Odnoszę wrażenie, że dałaś mi coś kompletnie przypadkowego - mruknęła z pewnym niezadowoleniem.
Pozwoliła jej na to, aby zebrała w palce jej włosy i przez chwilę bawiła się nimi. Na moment chciała stać się jej laleczką. Taką, która modeluje się wedle własnego uznania. Mogłaby wyglądać dla niej naprawdę kusząco w wybranej fryzurze czy stroju, aby zaraz potem rozpaść się z przyjemności na jej łóżku.
- A ty masz? - odparła pytaniem i zaraz westchnęła z niejaką ulgą, gdy tylko ciepły język przesunął się po jej szyi, pieszcząc dokładnie ten sam fragment skóry, na którym wcześniej zostawiła swój ślad. - Chciałabyś, żebym używała jakiś rekwizytów?
Powoli objęła ją i wbiła paznokcie w jej kark tuż pod potylicą jakby chciała przyciągnąć ją jeszcze bliżej siebie. Dlaczego właściwie jej bliskość była tak oszałamiająca?
- Ułóż mnie tak jakbyś chciała mnie mieć... Steruj mną przez chwilę, abym przybrała pozę, która by ci odpowiadała - zachęciła ją raz jeszcze do tego, aby przejęła na chwilę kontrolę.
Chciała poznać, co kryło się w jej głowie. Miała nadzieję, że jeśli pozna jej wyobrażenia i fantazje to będzie mogła o wiele lepiej wpasować się w pewien klucz i pokazać jej to, czego Cross najbardziej pragnęła. Wszystko po to, aby wstrząsnąć nią na wskroś, gdy nie będzie mogła jej dotknąć.

River Cross

ponme a cuatro como perrito

: sob kwie 11, 2026 2:38 pm
autor: River Cross
Nie miała pojęcia, o czym ta dziewczyną znowu mówi. Zdanie było zbyt długie, żeby mogła znaleźć w nim jakiś sens z pojedynczych sylab. Wydawało jej się, że wyłapała może ze dwa znajome słowa, ale bardzo niewiele jej to dało. A mimo wszystko poczuła ucisk w podbrzuszu, dopraszający się o całą litanię wypowiedzianą w ten sposób.
— Wkurwiasz mnie, jak cię nie rozumiem, Mała. — W jej głosie nie było ani grama irytacji. Odpowiedziała jej miękko, jakby odpowiadała komplementem na komplement. Nie zdziwiłaby się zresztą wcale, gdyby Prescott powiedziała jej przed momentem coś, co dla postronnego słuchacza mogłoby brzmieć jak wyjątkowo dotkliwa obraza. Nawet jeśli, to absolutnie jej to nie przeszkadzało. Potrzebowała zdecydowanie większej liczby tych prowokacji.
— To postaraj się, żeby teraz stała się faktycznie ulubioną koszulką. Może od jutra będę zakładać ją bardzo często? — Nie będzie przecież ulegać jej marudzeniom i szantażom. Dobrze, że potrafiła z każdej niewygodnej sytuacji wyciągnąć jakieś pozytywy. Nie miała pojęcia, czy tanatopraktorka była w stanie aż tak zespolić się z koszulką w jej głowie. Ale chciała się tego dowiedzieć. Zapach, który zostawi na materiale Ruelle na pewno okaże się za jakiś czas przyjemnym wspomnieniem. Prostą, ciepłą myślą, która jednak powinna wyparować z głowy Cross po krótkiej chwili. Nie była jednak pewna, co dołoży do tego ten cały teatrzyk, w który dziewczyna się teraz bawiła. Sprawiała wrażenie wyjątkowo pewnej siebie, co zdecydowanie było imponujące.
Objęła ją ręką w pasie, gdy tylko poczuła paznokcie wbijane w kark. Zadziałała właściwie odruchowo, będąc święcie przekonaną, że musi ją mieć teraz najbliżej siebie, jak tylko się dało. Mruknęła zadowolona, słysząc jej propozycję. Zrobiła gwałtowny krok do przodu, popychając Ruelle w stronę łóżka. Naparła na nią mocno, od razu gdy tylko skończyła mówić. Drugą ręką wsunęła pod jej uda, unosząc ją lekko. Rzuciła nią głęboko na łóżko, nie odrywając się ani na moment. Położyła ją wśród miękkich poduszek, blokując możliwość ucieczki własnym ciałem, którym przyciskała ją do materaca.
— Nie korzystaj z rekwizytów. Masz być całym sensem rysunku — rozkazała, tuż przy wilgotnej, zaróżowionej skórze. Wtuliła twarz z zagłębienie przy jej szyi, wsuwając jedną rękę pod koszulkę. Przemknęła nadal szybko i gwałtownie po boku Rue, unosząc materiał wyżej. Zatrzymała się tuż pod piersią, wbijając mocno kciuk w jej skórę, jakby chciała na niej odbić wzór z pierścionka. .
Nie chciała burzyć wizji żadnymi bzdurnymi przedmiotami. Podobnie jak na poprzednim rysunku, całą uwagę chciała poświęcić swojej modelce. Przecież tak dobrze pasowała do jej ołówków. Nie chciała jej przeszkadzać żadnymi bzdurami, nie zasługiwała na takie potraktowanie, miała dostać całkowitą uwagę River.
Druga dłoń w tym czasie przesunęła się po jej nagim udzie. Z taką samą pewnością siebie i dominacją mknęła do góry, aż zacisnęła palce na materiale bielizny tanatopraktorki. Westchnęła zadowolona czując pod dłonią wystającą kość biodrową. Napięła mięsień, jakby chciała jednym, mocnym ruchem zsunąć z niej majtki, ale z tym też powstrzymała się w ostatniej chwili. Nie chciała przecież aż tak wchodzić w jej kompetencje. A na pewno nie bez wyraźnej prośby. Albo błagania.
Zsunęła się z niej, schodząc z łóżka. Przeczesała palcami zmierzwione od tego zamieszania włosy i odeszła od dziewczyny jak gdyby nigdy nic. Potrzebowała przecież przyborów, jeśli miała zacząć tworzyć. Zniknęła na moment za ścianą, by po krótkiej chwili wrócić ze szkicownikiem w akompaniamencie muzyki cicho sączącej się z obecnych najwyraźniej w każdym pomieszczeniu głośników. Nie dosłuchały przecież koncertu do końca, powinna jej to jakoś wynagrodzić. Tym razem Prescott będzie musiała zadowolić się głosem oryginalnego wokalisty. River przysunęła do łóżka krzesło, ustawiając je w połowie długości łóżka. Usiadła na nim, opierając nogi na materacu, a notes o własne uda.
Wreszcie skupiła całą uwagę z powrotem na Ruelle. Wpatrywała się w nią, jakby faktycznie cały świat nagle przestał istnieć. Powoli zaczęła zsuwać z palców obu rąk pierścionki. Odkładała je gdzieś na bok, nie spoglądając w tamtym kierunku nawet kątem oka.

Ruelle I. Prescott

ponme a cuatro como perrito

: sob kwie 11, 2026 5:21 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że River mogła jedynie zrozumieć garstkę powszechnie znanych słów. Może nieco lepiej by jej poszło, gdyby zapisała jej to zdanie na kartce. W końcu pomimo wyraźnego rozdźwięku fonetycznego to w zapisie francuski i hiszpański nie odbiegały od siebie aż tak bardzo.
- Zacznij się przyzwyczajać - mruknęła zachęcająco z lekko prowokującym uśmieszkiem, który wykrzywił jej usta w lekki łuk.
Nie wykluczała tego, że zacznie częściej używać obcego języka. Wszystko po to, aby wyrzucać z siebie bez jakichkolwiek konsekwencji najbardziej prowokujące i lubieżne komentarze, których Cross za nic nie mogłaby rozszyfrować. Takie jak ten, którym obdarzyła ją przed chwilą.
- Nie to miałam w głowie - przyznała ściszonym głosem, ale no trudno.
Raczej się nie dogadają w tej kwestii. Nie było to jednak istotne. Prescott i tak prędzej czy później zrobi to, co uzna za słuszne. Niezależnie czy postanowi wykorzystać koszulkę z Deftones czy może pozostawi ją gdzieś obok, aby była jedynie świadkiem tego, co miało się za chwilę zadziać, a nie aktywnym uczestnikiem tego całego wydarzenia.
Trudno było jej uwierzyć w to jak zgrane potrafiły być, gdy chodziło o czystą fizyczność. Poruszały się razem sprawnie, a każdy ruch spotykał się niemal z natychmiastową reakcją. Ruelle często stawiała jej opór i lubiła jej pokazywać, że tak łatwo nie podda się woli rysowniczki, ale tym razem było inaczej.
Pozwoliła się rzucić na łóżko. Dostosowywała się w pełni do ruchów River, chcąc stać się na tę chwilę plastyczną masą, którą dziewczyna była w stanie uformować w wybrany przez siebie kształt. Było to nawet w pewien sposób podniecające i ciekawiło ją, co takiego Cross pragnęła z nią zrobić.
- Zrozumiałam. Zero zabawek - odpowiedziała cicho i naprężyła ciało, gdy tylko poczuła rękę wsuwającą się pod jej koszulkę.
Chciała znaleźć się jak najbliżej niej. Przylgnąć nierozerwalnie do ciała, które przyciskało ją do powierzchni łóżka. Wciągnęła nieco mocniej powietrze, gdy tylko poczuła jej pierścionek wbijający się w jej skórę tuż pod piersią. Mogła śmiało przeciągnąć nim po jej ciele. Nie obchodziło jej to czy zostawiłaby w ten sposób po sobie jakiekolwiek zarysowania czy krwawe pręgi. Wszystko było w porządku tak długo jak mogła ją poczuć.
Nie miała nic przeciwko temu nakazowi. Może ten wieczór nie skończy się na jednym rysunku. Może Cross zmieni zdanie. Nie miała pojęcia. Czuła uderzenia gorąca za każdym razem jak tylko dziewczyna wykonywała coraz śmielszy krok. Dotyk na udzie był elektryzujący. Tym bardziej w momencie, gdy dłoń w końcu zahaczyła o materiał jej bielizny. Wyczuwała to napięcie w mięśniach, które mogło oznaczać tylko jedno, ale pociągnięcie nie nadciągnęło.
- Zerwij je jeśli chcesz - syknęła jej wprost do ucha, wypinając ku niej jeszcze bardziej własne biodra.
To nie była prośba. To było wyłącznie przyzwolenie. Jeśli River chciała ją już bez majtek to niech tak się stanie. Odpowiadało jej to. Mniej podobało jej się to, że straciła ciepło drugiego ciała, gdy tylko River zsunęła się z niej, aby się przygotować do rysowania.
Zaśmiała się prawie, gdy usłyszała to jak dziewczyna włączyła na niewidocznych dla niej głośnikach dyskografię Type O Negative. Głos Steele'a zdawał się emanować odpowiednimi wibracjami, które pieściły ją od środka, gdy tylko słuchała jego utworów i na pewno nadawał się do tego, aby stanowić tło dla ich grzesznych poczynań.
- Jesteś gotowa? - zapytała, przekręcając głowę by spojrzeć River.
Ciemne włosy rozsypały się na powierzchni łóżka, a Prescott zdążyła już podciągnąć swoją koszulkę na tyle, że jej materiał zebrał się tuż pod piersiami, na których zaciskała własne dłonie. Nie była jeszcze pewna czy powinna zacząć na dobre czy dać jeszcze chwilę rysowniczce, aby obyła się z jej widokiem nim zacznie robić cokolwiek więcej.

River Cross

ponme a cuatro como perrito

: sob kwie 11, 2026 5:59 pm
autor: River Cross
Prychnęła tylko lekceważąco na znak, że nie ma zamiaru się do niego przyzwyczajać. Do niczego związanego z nią. Albo do niej same. Jeszcze tego brakowało, żeby uznała jej obecność obok za coś całkowicie naturalnego, a ten hiszpański za obowiązkowy element codzienności. Chciała słuchać jej więcej, ale domyślała się, że zakomunikowanie tego w ten sposób sprawi, że Ruelle się poprzewraca w dupie już do reszty. Nie może jej aż tak rozpuszczać, bo zrobi się totalnie nie do zniesienia.
To, jak posłusznie układała się pod jej dłońmi, utwierdzało River w przekonaniu, że bardzo dobrze nadawała się na element jej sztuki. Wzbudzała w niej skrajne emocje, a fakt, że nie wszystkie były pozytywne, w ogóle w niczym nie przeszkadzał. Chciała ją narysować taką, jaką czuła pod palcami. Kompletnie we wszystkim niepoprawną i bezczelnie kuszącą.
Wibracja głosu Prescott wywołała na jej ciele gęsią skórkę. Zerwanie z niej bielizny brzmiało jak świetny pomysł. Wpadłaby nawet na doskonałe wykorzystanie tej sytuacji i zrobienie kolejnych piętnastu kroków. Ale przecież nie na to się umawiały. Zignorowała łomoczące serce, które domagało się natychmiastowego rozebrania tanatopraktorki.
— Zdejmij je później. — To była prośba. Może bez słodkich słów i tonem, który stał trzy milimetr od początku kłótni, ale jednak prośba. Mówiła miękkim głosem, nie próbując nawet jej rozkazywać. Zmuszanie jej do czegoś tak prostego, byłoby przecież nudne. Satysfakcja z widoku, jak wykonuje tak oczywisty rozkaz, byłaby minimalna. Wolałaby kazać jej zrobić coś, nad czym faktycznie mogłaby się zawahać, czego nie miała w planach wykonać tak czy siak. Ale jeszcze nie w tym momencie.
Oparła się wygodnie o krzesło, kiedy zsunęła już wszystkie pierścionki. Przesunęła wzrokiem po odkrytym brzuchu, obracając ołówek między długimi palcami. Zatrzymała się na jej oczach i zakręciła dłonią młynek, ponaglając ją.
— A nie widać? Chyba nie czekasz na jakieś specjalne zaproszenie? — Uśmiechnęła się z przekąsem, opuszczając wzrok na pustą kartkę. Miała już konkretny pomysł na ten rysunek, ale nie była pewna, czy ciało Ruelle podąży w tę samą stronę, w którą gnały jej myśli. Mimo wszystko przytknęła rysik do kartki i postawiła kilka pierwszych kresek, na planie których będzie mogła stworzyć całą reszt. Podniosła wzrok znad szkicownika, żeby znów spojrzeć na obiekt swojego zainteresowania.
— Wyglądasz jak grzech główny — zapewniła niskim tonem, wpatrując się w nią jak w zakazany owoc. To bez wątpienia był komplement. Uśmiechnęła się prowokacyjnie, zastanawiając się, do którego pasowała najbardziej. Nieczystość była oczywista, ale przecież nie brakowało z niej też pychy, chciwości, gniewu i zazdrości. Trafiła się jej wyjątkowa mieszanka.

Ruelle I. Prescott

ponme a cuatro como perrito

: ndz kwie 12, 2026 6:55 am
autor: Ruelle I. Prescott
Miała wrażenie, że obecnie i tak los będzie próbował je połączyć w przyszłości jeszcze wiele razy. Może więc dlatego lepiej było, aby faktycznie River przyzwyczajała się do pewnych rzeczy. Zresztą Ruelle była już zalana w płaskorzeźbę i chociaż naprawdę to, co mówiła miało jakiś sens to jednak przemawiał przez nią przynajmniej częściowo alkohol.
River mogła ją rozpieszczać do woli. W tym momencie Prescott naprawdę byłaby za to wdzięczna. Może i poprzewracałoby się jej w dupie, ale biorąc pod uwagę, że nie była w pełni swoich zwyczajnych władz umysłowych to może jednak nie brałaby tego wszystkiego na poważnie, gdy już wytrzeźwieje.
Pomimo całej swojej niechęci do Cross, tanatopraktorka chciała być wzorową wręcz modelką. Po części ze względu na to, że chciała jej się pokazać z jak najlepszej strony oraz sprawić, że River będzie nią całkowicie oczarowana. Może w ten sposób chciała się nieco dowartościować... albo udowodnić samej artystce, że była kimś o wiele lepszym niż jej się pozornie wydawało.
Przez moment liczyła na to, że Cross samodzielnie pozbawi ją bielizny. Czekała na to. Była rozpalona wyłącznie dla niej. Mimowolnie jęknęła z zawodem, gdy tylko tak się nie stało. Przyjęła jednak jej prośbę niczym grzeczna dziewczynka, którą w końcu była. Zdejmie je samodzielnie. Chociaż na pewno nie będzie to moment tak wyjątkowy i podniosły jak ten, w którym czuła kostki jej palców ocierające się o biodro.
Wpatrywała się w nią intensywnie. Jak w ten jebany obrazek. Jakby River była prawdą objawioną i drogowskazem wskazującym jej odpowiedni kierunek. Czekała na dalsze instrukcje, na spojrzenie pełne aprobaty oraz sygnał zachęcający ją do działania. Pragnęła tego zaproszenia. Jak bardzo ułatwiłoby sprawę.
- Chcę mieć pewność, że nasyciłaś wzrok przed daniem głównym - odpowiedziała ściszonym tonem, bo jednak Cross dopiero co rozsiadła się wygodnie na krześle i przygotowała do tego, aby rozpocząć swój wyjątkowy rysunek.
Ruelle wpatrywała się w nią z rozchylonymi wargami, spomiędzy których uciekło spragnione westchnienie. Wygięła plecy w lekki łuk, odrywając je na krótki moment od powierzchni łóżka. Wydawało się jakby próbowała w ten sposób docisnąć mocniej własne piersi do drażniących je przez materiał koszulki dłoni. T-shirt przesunął się jeszcze wyżej odsłaniając kolejny fragment nagiego ciała: krągłość biustu błagającą niemal o to, aby ktoś ułożył na niej stabilniejszą dłoń lub przycisnął usta i objął nimi rozpalony fragment skóry.
- Wyglądam jak twój grzech? - zapytała wprost, czując jak słowa artystki ugodziły ją wprost w podbrzusze, wywołując ciepłą falę podniecenia, rozlewającą się na pobliskie mięśnie.
Tym razem zaparła się mocniej nogami o powierzchnię łóżka, aby wypchnąć wyżej biodra, na których dalej trzymała się ta nieszczęsna bielizna. Zsunęła jedną z dłoni pomiędzy uda. Bez skrępowania przejechała środkowym palcem po całej długości własnej kobiecości, zapoznając się z przesiąkniętym już całkowicie materiałem, który obtarł w drażniący sposób jej wrażliwe rejony.
- Jestem już tak mokra... - wyznała rozedrganym głosem, obserwując ledwie przytomnym wzrokiem czy podobne słowa wywołają u River jakąkolwiek reakcję.
To była jej wina. Ona do tego doprowadziła. Jeden pocałunek sprawiał, że mogły się pod nią ugiąć kolana, a teraz wyobrażała sobie jej język w zupełnie innym miejscu. Jęknęła cicho, dociskając do siebie mocniej palce. Poruszyła biodrami jakby chciała otrzymać od nich coś więcej niż to, co w tej chwili były zdolne jej zaoferować.

River Cross

ponme a cuatro como perrito

: pn kwie 13, 2026 11:32 am
autor: River Cross
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description