001. the morning after
: sob kwie 11, 2026 8:46 pm
Najlepszym sposobem na oczyszczenie głowy po przedziwnym wyjeżdzie do Włoch był sport. A to co Peter lubił najbardziej to bieganie. Dlatego kiedy jeszcze wszyscy spali, on zakłada buty sportowe i wymyka się na zewnątrz. Musiał przemyśleć czym były stuacje, które miał miejsce. Czy to, że jego związek z Kristin wymaga poważnej rozmowy, jak twierdziła Wendy, miało tak wielkie znaczenie jak to, że czuł się po prostu sto razy bardziej szczęśliwy spoglądając z dachu Duomo na miasto, będąc z przyjaciółką, niż kiedy z Kristin wybierali sobie opcje gdzie mogliby mieszkać w Toronto?
kiedy skonczyl poranny trening, rozciaga sie w ogrodku, bo to bardzo ważna część treningu tak się rozciągać. Patrzy sobie przy okazji na to jak trawa już wysoko urosła, robi skłony i sprawdza jaką ma mobliność bioder... I skoro jest siódma rano w sobotę to oprócz niego chyba nikt jeszcze nie wstał, chociaż zapewne zaraz zejdzie matula, która ma pilates po ósmej i twierdzi, że zawsze musi wypić przynajmniej jedną szklankę wody z cytryną zanim pójdzie na zajęcia do centrum. Ojciec wstanie pewnie godzinę później i obwieści, że po śniadaniu szykuje się na golfa, co będzie trwało pewnie z dwie trzy godziny aż do południa. I w końcu wstanie Millie, która na pewno musi odespać bo pewnie była wczoraj na jakiejś długiej zmianie w szpitalu. Chociaż kiedy tak się Peter rozciągał, to nagle zobaczył, że Millie już wcale nie śpi, tylko parkuje auto na podjeździe. Zmarszczył brwi i poszedł zaraz do niej z ciekawskim wyrzem twarzy.
- A ty co tu robisz takim porankiem Mills - pyta, kiedy ta zatrzaskuje drzwi jakiejś wyjebanej w kosmos fury i patrzy na niego. Peter tak ją obserwuje i pomyslał sobie, że no jak nic to są ubrania z wczoraj. Ma też widoczne ślady makijażu... hm... były dwie opcje, jedna mozliwa druga niemożliwa. Peter obstawiał, że Millie musiała została na jakiejś nocnej zmianie w szpitalu. Niby jest dopiero studentką, ale on tam się nie zna na tych medycznych sprawach, bardzo zawiłe są przecież te studia. Natomiast ta niemożliwa wersja brzmiała tak, ze Millie spędziła noc u swojego CHŁOPAKA. Peter w życiu by nie postawił na tą opcję, bo przecież to jest jego baby sister, ale i tak marszczy czoło i nie daje jej przejść tarasując drogę do domu. A że jest wysokim gościem i szybkim (widać po spoconej koszulce, bo dziś rano już ćwierćmaraton walnął), to nawet jakby chciała robić uniki to by najpewniej jej się nie udało.
Millie Blythe
kiedy skonczyl poranny trening, rozciaga sie w ogrodku, bo to bardzo ważna część treningu tak się rozciągać. Patrzy sobie przy okazji na to jak trawa już wysoko urosła, robi skłony i sprawdza jaką ma mobliność bioder... I skoro jest siódma rano w sobotę to oprócz niego chyba nikt jeszcze nie wstał, chociaż zapewne zaraz zejdzie matula, która ma pilates po ósmej i twierdzi, że zawsze musi wypić przynajmniej jedną szklankę wody z cytryną zanim pójdzie na zajęcia do centrum. Ojciec wstanie pewnie godzinę później i obwieści, że po śniadaniu szykuje się na golfa, co będzie trwało pewnie z dwie trzy godziny aż do południa. I w końcu wstanie Millie, która na pewno musi odespać bo pewnie była wczoraj na jakiejś długiej zmianie w szpitalu. Chociaż kiedy tak się Peter rozciągał, to nagle zobaczył, że Millie już wcale nie śpi, tylko parkuje auto na podjeździe. Zmarszczył brwi i poszedł zaraz do niej z ciekawskim wyrzem twarzy.
- A ty co tu robisz takim porankiem Mills - pyta, kiedy ta zatrzaskuje drzwi jakiejś wyjebanej w kosmos fury i patrzy na niego. Peter tak ją obserwuje i pomyslał sobie, że no jak nic to są ubrania z wczoraj. Ma też widoczne ślady makijażu... hm... były dwie opcje, jedna mozliwa druga niemożliwa. Peter obstawiał, że Millie musiała została na jakiejś nocnej zmianie w szpitalu. Niby jest dopiero studentką, ale on tam się nie zna na tych medycznych sprawach, bardzo zawiłe są przecież te studia. Natomiast ta niemożliwa wersja brzmiała tak, ze Millie spędziła noc u swojego CHŁOPAKA. Peter w życiu by nie postawił na tą opcję, bo przecież to jest jego baby sister, ale i tak marszczy czoło i nie daje jej przejść tarasując drogę do domu. A że jest wysokim gościem i szybkim (widać po spoconej koszulce, bo dziś rano już ćwierćmaraton walnął), to nawet jakby chciała robić uniki to by najpewniej jej się nie udało.
Millie Blythe