Strona 1 z 1

Z ciebie nic nie da się zrobić tu!

: sob kwie 11, 2026 9:09 pm
autor: Jasmine Sparrow
2
Spokojny dzień. Tylko o tyle prosiła: jeden dzień w trakcie którego nie musiałaby się martwić firmą i tym czy wyrobi się z projektami, pomocą przyjaciołom czy jakąś najzwyklejszą pierdołą. Szczerze mówiąc miała ochotę po prostu owinąć się kocem, otworzyć okno na oścież i patrzeć sobie na miasto w mieszkaniu Chloe. Jeśli miałaby do tego kubek ciepłej herbaty w dłoniach to mogła się dać pokroić za spełnienie tej wizji w rzeczywistości.
Rzeczywistość jednak była brutalna: objawiła się w tym, że w najmniej spodziewanym momencie zabrakło jej soli. Teoretycznie mogła doprawić jedzenie jakimiś ziołami, ale wolała nie ryzykować stworzenia jakiejś morderczej mieszanki. Sól była bezpieczna, mogła po prostu w razie potrzeby doprawić makaron i wszystko byłoby super.
Plan był dobry. W bawełnianej torbie niosła notatnik, długopis i kilogram przyprawy. Nie było takiej do zmielenia, ale nie była wybredna. Słońce świeciło, dobry humor zaczął wracać i wszystko byłoby zapewne super, gdyby w odległej sylwetce mężczyzny nie zauważyła czegoś dziwnie znajomego. Pewnie by to po prostu zignorowała, gdyby nie to że nieznajomy znajomy wydawał się nie być zainteresowany swoim telefonem czy życiem, a rozglądał się po ludziach. Dreszcz przebiegł Jasmine po plecach i uznała, że nie ma szans aby podchodzić bliżej. Mógł to być zbieg okoliczności, ale nie musiał, ale ten człowiek przypominał jej ojca ze zdjęć, które dostała razem z teczką dotyczącą zabójstwa jej matki. I naprawdę nie chciała mieć nic do czynienia z tym człowiekiem, jeśli jednak to był on.
Nie zastanawiała się jakoś wybitnie długo i po prostu skręciła pewnie w bok, otwierając drzwi do pierwszego lepszego lokalu i zamykając je od razu praktycznie za sobą. Wciąż miała to dziwne uczucie niepokoju i zapewne odbijało się to na jej twarzy, ale miała to aktualnie w głębokim poważaniu. Rozejrzała się próbując zgadnąć po recepcji i biurku czym było to miejsce. Zacisnęła mocniej palce na materiale torby i lekko niepewnie podeszła do mebla. Nie było tam nikogo i nie podobało jej się to. Nie z powodu tego, że ktoś olewał swoje obowiązki albo był niedostępny, a przez to że nie chciała być sama. Nie było szans że wyjdzie na zewnątrz w ciągu najbliższych kilku (albo kilkunastu) minut. Mogła nawet zrobić z siebie idiotkę, nie byłoby to niczym dziwnym ani jakoś przesadnie uciążliwym dla niej samej.
Niewiele się zastanawiając uderzyła dłonią w dzwonek i drgnęła na jego dźwięk. Może to były jakieś warsztaty ceramiki? Albo coś artystycznego? Mogłaby nawet się na to zapisać, zawsze to coś nowego.

Salomon White

Z ciebie nic nie da się zrobić tu!

: ndz kwie 12, 2026 2:09 am
autor: Salomon White
Ten dzień nie miał opiewać w żadne nadzwyczajne wydarzenia. Jego dni już od dłuższego czasu wyglądały dość podobnie. Wstawał rano, wypijał kawę, sprawdzał czy nic w mamusinym ogrodzie nie wymaga jego uwagi i zbierał się do otworzenia swojego lokalu. Czasami zdążył jeszcze wrzucić w siebie jakieś śniadanie, czasami zapomniał. Dzisiaj był jeden z tych dni, w których zapomniał. Dziś zajęcia miała grupa zaawansowana z kickboxingu. Lubił się zmęczyć z rana z tą grupą. To zabawne, ale na zajęciach ze sztuk walki zawsze był największy przekrój społeczeństwa. Na macie spotykali się czasami policjanci ze swoimi osadzonymi. Gość pracujący w IT, mechanik, kucharka i ratownik z basenu. Kilka osób prowadzących własne firmy, czasami nawet jakiś alfons. Odkąd prowadził tę szkołę spotkał się już chyba ze wszystkimi zawodami. Przez swoją poprzednią pracę był tak odklejony od rzeczywistości, że niektórych zawodów po prostu nie znał. Jak chociażby Ci cali coachowie czy podcasterzy. Cywilizacja szła w naprawdę dziwnym kierunku, ale nie jemu było to oceniać.
Po zakończonym treningu wziął szybki prysznic na miejscu, wyskoczył po jakiś lunch i kolejną kawę, a kiedy już się z tym wszystkim uporał spojrzał na zegarek i okazało się, że przed startem popołudniowych zajęć z dzieciakami miał jeszcze czas żeby zrobić własny trening siłowy. Może oficjalnie był już na emeryturze, lecz to nie znaczyło, że lata dbania o siebie można było tak po prostu porzucić. Nawet jeśli według zaleceń lekarzy najlepiej byłoby gdyby w ogóle nie trenował, a na pewno nie prowadził zajęć. Całe życie ruszał się we wszystkich płaszczyznach i nie wyobrażał sobie przestać.
Ciężary dźwigał w osobnym pomieszczeniu, był tutaj sam i miał być sam jeszcze przez dobrą godzinę, więc nie zarzucał na siebie zbyt wielu ciuchów. Wystarczały mu w zasadzie tylko krótkie spodenki. Słysząc otwierające się drzwi wypadałoby sprawdzić, kto przyszedł. Większość swoich podopiecznych już znał. Gdy jeszcze został użyty dzwonek wiedział już, że to ktoś nowy. Bez większych ceregieli wyszedł z sąsiedniego pomieszczenia zarzucając sobie ręcznik na ramiona i wycierając spoconą twarz.
- Idę, Idę. - powiedział mierząc sylwetkę dziewczyny przed recepcją i jakież było jego zdziwienie, kiedy ją poznał, nawet zanim zobaczył jej twarz.
Nie miał szczególnej pamięci do twarzy, ale zapamiętać sylwetkę dziewczyny, która ostatnim razem obrabiała mu tyłek w sklepie zdołał zapamiętać. Stanął w bezpiecznej odległości od niej krzyżując ręce na gołej piersi.
- Jest pani zainteresowana zapisaniem się na zajęcia samoobrony? Grupa początkujących jest w czwartki wieczorem. - przechylił lekko głowę spoglądając na jej twarz z nieco rozbawionym uśmiechem bo raczej nie wiedziała do kogo weszła - A może jest pani zainteresowana zapisaniem się na siłownię? - uniósł pytająco brew będąc najbardziej ciekaw tego, co ją właściwie tutaj przygnało.
Zbieg okoliczności był całkiem zabawny.

Jasmine Sparrow

Z ciebie nic nie da się zrobić tu!

: ndz kwie 12, 2026 5:24 pm
autor: Jasmine Sparrow
Niemal odetchnęła z ulgą słysząc męski głos. Dobra, może nie było aż tak źle? Miała jednak dziwne przeczucie, że już go kiedyś słyszała. Postanowiła odłożyć to sobie na przemyślenia na później. Uniosła brew do góry, gdy wszedł w zasadzie bez koszulki i zaczęła się zastanowiać w jakim miejscu wylądowała. Raczej rzadko gdzie recepcja witała w ten sposób wchodzących. Nie wyglądało jej to natomiast na klub nocny ze striptizem (nigdy nie była, po prostu to miało jakikolwiek sens), więc tym bardziej czuła się zaintrygowana. No i mężczyzna pomimo niewątpliwej formy nie wydawał się w wieku odpowiednim do szalonych wygibasów na rurze (choć mogła się mylić). Zawiesiła na nim wzrok być może o chwilę za długo, ale lubiła patrzeć na ładne sylwetki. Nie było w tym w jej przypadku żadnych podtekstów: ot, ładny człowiek.
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, że już go gdzieś widziała. Prawdopodobnie w jakimś publicznym miejscu. Po kilku sekundach coś w jej mózgu kliknęło i zdała sobie sprawę, że po prostu migała o nim swojej przyjaciółce w sklepie. Pamiętała, że rozmowa dotyczyła mięśni i męskiej urody i w zasadzie przewinął się tam jako idealny przykład. Nie przejmowała się tym jednak mocniej, nie przekazała nic dziwnego ani zdrożnego i naprawdę byłaby w stanie powiedzieć mu w twarz co sądzi, gdyby ją zapytał.
Samoobrony? To wiele wyjaśnia. Obawiam się, że jestem zbyt początkująca na grupę dla początkujących. Czy macie może jakieś zajęcia dla przypadków beznadziejnych?
Napisała na szybko i pokazała mu kartkę. Przyzwyczaiła się, że ludzie raczej nie znali języków migowych i naprawdę pisanie było o wiele szybsze. Za całkiem zabawne uważała, że trafiła gdzieś, gdzie uczono czegoś przydatnego do samoobrony. Czego dokładnie? Jeszcze nie wiedziała.
Nieco uspokoiło ją pojawienie się mężczyzny, chociaż jej serce wciąż jeszcze bardzo szybko waliło w jej piersi i niepokój pozostał gdzieś w głębi serca. Być może zbyt mocno ściskała długopis z nerwów. Była skłonna przedłużać rozmowę z mężczyzną ile wlezie. Przesunęła się nieco, aby nie stać centralnie na widoku przez okno.
Oczywiście. Wpuszczacie na wejściówki czy karnety? I tylko nie per "pani" proszę, nie jestem aż tak stara.
Pokazała mu kolejne bazgroły i sama uniosła brew do góry. Mężczyzna wydawał się być albo zainteresowany, albo rozbawiony i nie miała zielonego pojęcia dlaczego. Raczej nie zdążyła się ubrudzić atramentem na twarzy. Chyba.

Salomon White

Z ciebie nic nie da się zrobić tu!

: ndz kwie 12, 2026 10:08 pm
autor: Salomon White
Czuł jej wzrok na swojej sylwetce. To oczywiście jego wina, że wyszedł pół nagi z części odpowiadającej za trening siłowy do potencjalnej nowej klientki, aczkolwiek ona też mogła przeczytać karteczkę na drzwiach, że jest na przerwie. Zazwyczaj po prostu nie zamykał drzwi do swojej sali. Czasami jego podopieczni przychodzili po prostu poćwiczyć, a on nie miał z tym najmniejszego problemu. Tak długo jak był na miejscu i mógł mieć na nich oko. To w końcu sporty walki i komuś mogła stać się krzywda, a on byłby za to odpowiedzialny. Naprawdę nie potrzebował żeby ktokolwiek wytaczał mu jakieś sprawy o zagrożenie życia bądź zdrowia.
Jej wzrok zdecydowanie go nie peszył, aczkolwiek jako właściciel wypadałoby żeby czasami zachowywał się chociaż trochę profesjonalnie, więc rozłożył ręcznik na swoich ramionach by chociaż częściowo zakryć swój tors oraz ręce. Tak po prostu wypadało. Nawet jeśli wydawało mu się, że dziewczyna niekoniecznie miała coś przeciwko widząc go akurat w takim wydaniu. To zabawne, bo ostatnim razem zdawała się mówić o nim, a raczej pokazywać zupełnie co innego.
Bo fakt, że zaczęła coś pisać w swoim notatniku nie było dla niego zaskoczeniem. W końcu już wcześniej widział, że posługuje się językiem migowym. Przeczytał to co napisała i cicho się zaśmiał kręcąc głową. Słyszał już tego typu teksty. Wiele osób myślało, że jest przypadkami beznadziejnymi, ale on sam widział taki tylko raz w swoim życiu na próbach do sił specjalnych. Chciał wierzyć, że to będzie ostatni raz.
- Takich zajęć akurat nie mam w ofercie, ale zawsze pozostają zajęcia indywidualne dla osób, które nie czują się komfortowo w grupach albo potrzebują dodatkowych zajęć. - uśmiechnął się do niej całkiem pogodnie chcąc pokazać, że naprawdę nie ma się czego bać.
Może to jego wyszkolenie, ale zwracał uwagę na tak małe szczegóły jak to, kiedy zeszła z widoku z okien czy gdy zerkała na drzwi wejściowe jakby na coś czekała. Na coś, co nie wydawało mu się w tym momencie czymś przyjemnym. Dlatego podszedł nieco bliżej stając pomiędzy nią, a przeszkleniem częściowo ją zasłaniając. Przy okazji sprawdzał co dzieje się na ulicy. Ogółem nie lubił być w pomieszczeniu będąc tyłem do wejścia. Komandosi już tak mieli. Dlatego trzymał zarówno ją jak i wejście w zasięgu wzroku.
- W ogóle nie powiedziałbym, że jesteś stara. - przeszedł z nią dość płynnie na ty racząc ją szerokim uśmiechem - To zależy czego potrzebujesz. Mam karnet, który pozwala wchodzić ile chcesz na wszystkie zajęcia. Osobny na samą siłownię, a prywatne lekcje nie potrzebują karnetu. - wyjaśnił.
Zanim jednak zdążyła znów coś napisać w zeszyciku pokazał dłonią by zaczekała. W języku migowym oczywiście. Wziął głębszy oddech, strzepał dłonie i spróbował sobie przypomnieć jak to się dokładnie robi.

Kod: Zaznacz cały

Nie jestem w tym... dobry. Znam trochę język migowy.
Na pewno nie pokazywał tego tak płynnie jakby chciał, ale nadrabiał tym nieco dziecięcym, przepraszającym uśmiechem. Wiedział, że niewiele osób zna język migowy, oraz jak mocno ułatwiało to sprawę osobom, które nie mówią. Miał w końcu jedną taką w swoim życiu.

Jasmine Sparrow