somewhere we can hide
: ndz kwie 12, 2026 2:24 pm
Powrót do firmy po nocy spędzonej w mieszkaniu Cherry nie należał do łatwych. Ethan, wedle życzenia ciemnowłosej, zachował dyskrecję w tej kwestii, bo i nie czuł żadnej potrzeby komukolwiek mówić o tym, co zaszło w poprzedni weekend. Nawet podczas obiadu u rodziców, zapytany o postępy, nie zająknął się, zapewniając tylko, że wszystko w toku i nie mieli czym się przejmować. Nie wdawał się w żadne szczegóły i w zasadzie mówił prawdę, aczkolwiek rozmowa na temat Cherry z jego rodzicami sprawiała, że czuł pewien dyskomfort. Ich chęć poznania jego planów względem panny Marshall wydała mu się wyjątkowo irytująca.
Może inaczej podchodziłby do sytuacji, gdyby nie to, że po ostatniej nocy widział w ciemnowłosej więcej, niż piękną, zadzierającą nosa panią prezes, którą znali inni. Pozwoliła mu się poznać z innej strony, ale nawet po ich głębszej rozmowie, podczas której oboje trochę się na siebie otworzyli, wciąż go zaskakiwała. Była jednocześnie krucha i czuła, jak i miała w sobie ogień oraz siłę. Pewnie dlatego nie przestawała go fascynować. I dlatego coraz mniej podobało mu się, że rodzice próbowali się we wszystko wtrącać.
Jakby tego było mało, Cherry znów świadomie go unikała, wypełniając swój kalendarz milionem spotkań. A on starał się nie robić niczego na siłę i nie komplikować tego bardziej, wiedząc, że prędzej czy później i tak dojdzie do konfrontacji twarzą w twarz. Zastanawiało go tylko, co się wtedy wydarzy.
Dni upływały mu na analizie danych, na czym postanowił w pełni skupić swój umysł, ale ilekroć ciemnowłosą mijał gdzieś na korytarzu, zastanawiało go, ile osób widziało jej tatuaż znajdujący się na linii żeber, oczami wyobraźni powracał do chwil, jak jej kołyszące się biodra potrafiły czynić cuda, a słysząc jej głos, przypominał sobie jej krzyki wypełniające jej mieszkanie. Jego wspomnienia, przywoływane w miejscu pracy, wydawały mu się kompletnie abstrakcyjne. Ale nie dało się ich wyprzeć.
Czekał na piątkowe spotkanie, bo wiedział, że ona też na nim będzie. Nie omijała okazji do stałej kontroli swoich pracowników, tym bardziej, jeśli chodziło o tygodniowe raporty. Tego poranka jednak podczas picia kawy zaalarmowały go dźwięki powiadomień na telefonie. Ich natarczywość sprawiła, że od razu poczuł mimowolny niepokój, ale kiedy tylko wziął komórkę do ręki i przeczytał pierwsze nagłówki, nie potrafił ukryć zaskoczenia. Jednocześnie od razu w jego myślach pojawiła się Cherry. Czy ona wiedziała o tym wcześniej? Jak to przyjęła?
Nie spodziewał się jej w biurze, a jednak dotarła do firmy, o tej samej porze, co zawsze. Z tą samą siłą i uniesioną wysoko brodą, jakby pozostawała niewzruszona na ekscesy z gazet. Mimo wszystko na popołudniowym spotkaniu się nie pojawiła. Przez cały czas jego trwania Ethan spoglądał w zamyśleniu na puste miejsce naprzeciwko swojego, nie potrafiąc pozbyć się uporczywych myśli z głowy. Coś ewidentnie było nie tak.
Nawet nie był świadomy, jak znalazł się pod drzwiami jej biura. Zapukał cicho do drzwi i je uchylił.
— Pani Prezes, mogę? - zapytał, pamiętając o zachowaniu pozorów w pracy, po czym obrzucił szybkim spojrzeniem jej biuro, upewniając się, że ciemnowłosa była sama, i zamknął za sobą drzwi. - Nie przyszłaś na spotkanie… - zaczął i urwał, gdy na nią spojrzał. Już w pierwszej chwili dostrzegł bladość jej skóry, a jej rozkojarzenie było do niej niepodobne. Jego serce przyspieszyło swoje obroty. - Co się stało, Cherry? - ściągnął brwi, podchodząc do jej biurka, a w jego głosie brzmiała troska. Teraz naprawdę się martwił.
Cherry Marshall
Może inaczej podchodziłby do sytuacji, gdyby nie to, że po ostatniej nocy widział w ciemnowłosej więcej, niż piękną, zadzierającą nosa panią prezes, którą znali inni. Pozwoliła mu się poznać z innej strony, ale nawet po ich głębszej rozmowie, podczas której oboje trochę się na siebie otworzyli, wciąż go zaskakiwała. Była jednocześnie krucha i czuła, jak i miała w sobie ogień oraz siłę. Pewnie dlatego nie przestawała go fascynować. I dlatego coraz mniej podobało mu się, że rodzice próbowali się we wszystko wtrącać.
Jakby tego było mało, Cherry znów świadomie go unikała, wypełniając swój kalendarz milionem spotkań. A on starał się nie robić niczego na siłę i nie komplikować tego bardziej, wiedząc, że prędzej czy później i tak dojdzie do konfrontacji twarzą w twarz. Zastanawiało go tylko, co się wtedy wydarzy.
Dni upływały mu na analizie danych, na czym postanowił w pełni skupić swój umysł, ale ilekroć ciemnowłosą mijał gdzieś na korytarzu, zastanawiało go, ile osób widziało jej tatuaż znajdujący się na linii żeber, oczami wyobraźni powracał do chwil, jak jej kołyszące się biodra potrafiły czynić cuda, a słysząc jej głos, przypominał sobie jej krzyki wypełniające jej mieszkanie. Jego wspomnienia, przywoływane w miejscu pracy, wydawały mu się kompletnie abstrakcyjne. Ale nie dało się ich wyprzeć.
Czekał na piątkowe spotkanie, bo wiedział, że ona też na nim będzie. Nie omijała okazji do stałej kontroli swoich pracowników, tym bardziej, jeśli chodziło o tygodniowe raporty. Tego poranka jednak podczas picia kawy zaalarmowały go dźwięki powiadomień na telefonie. Ich natarczywość sprawiła, że od razu poczuł mimowolny niepokój, ale kiedy tylko wziął komórkę do ręki i przeczytał pierwsze nagłówki, nie potrafił ukryć zaskoczenia. Jednocześnie od razu w jego myślach pojawiła się Cherry. Czy ona wiedziała o tym wcześniej? Jak to przyjęła?
Nie spodziewał się jej w biurze, a jednak dotarła do firmy, o tej samej porze, co zawsze. Z tą samą siłą i uniesioną wysoko brodą, jakby pozostawała niewzruszona na ekscesy z gazet. Mimo wszystko na popołudniowym spotkaniu się nie pojawiła. Przez cały czas jego trwania Ethan spoglądał w zamyśleniu na puste miejsce naprzeciwko swojego, nie potrafiąc pozbyć się uporczywych myśli z głowy. Coś ewidentnie było nie tak.
Nawet nie był świadomy, jak znalazł się pod drzwiami jej biura. Zapukał cicho do drzwi i je uchylił.
— Pani Prezes, mogę? - zapytał, pamiętając o zachowaniu pozorów w pracy, po czym obrzucił szybkim spojrzeniem jej biuro, upewniając się, że ciemnowłosa była sama, i zamknął za sobą drzwi. - Nie przyszłaś na spotkanie… - zaczął i urwał, gdy na nią spojrzał. Już w pierwszej chwili dostrzegł bladość jej skóry, a jej rozkojarzenie było do niej niepodobne. Jego serce przyspieszyło swoje obroty. - Co się stało, Cherry? - ściągnął brwi, podchodząc do jej biurka, a w jego głosie brzmiała troska. Teraz naprawdę się martwił.
Cherry Marshall