un elixir a mis heridas
: czw kwie 16, 2026 4:57 am
Quiero servir de inspiración
Quiero ser carne de cañón
Krzyki… płacz… dźwięki urządzeń szpitalnych wybrzmiewały w jego głowie. Dzisiejsza zmiana była brutalna już od samego początku. Zaczął o czwartej nad ranem... miał za sobą już trzy przypadki urazów głowy. Na szczęście obyło się bez poważniejszych operacji czy zabiegów, jednak sam fakt, że w środowy poranek było ich aż tyle, wydawał się niezrozumiały. Zazwyczaj takie natężenie przypadków przypadało na święta, a to był przecież środek tygodnia. Bał się nawet myśleć, jak będą wyglądały jego dyżury podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Chociaż… czy do tamtego czasu w ogóle będzie jeszcze w stanie operować? Na razie czuł się w miarę dobrze... pomimo sporadycznych migren i bólów głowy, które tłumił tabletkami albo - coraz częściej - whisky po pracy. Odpowiedzialne? Oczywiście, że nie. Ale co miał do stracenia? Nic. Nikt na niego w domu nie czekał. Wracał do pustego mieszkania, a jego przyjaciele o niczym nie wiedzieli, a młoda panna Torres, z którą miał przelotny romans, zniknęła z jego życia tak szybko, jak się w nim pojawiła. Zostały mu tylko długie zmiany, sporadyczne wypady na tańce z Marią i picie z kolegami po fachu. Będąc zajętym, nie miał czasu myśleć, że chodzi z tykającą bombą w głowie.
Wychodząc z sali, umył dłonie, zdjął fartuch i rękawiczki, po czym wrzucił je do kosza przy wyjściu. Ruszył przed siebie, gdy nagle rezydent trzeciego roku, Robbins, podbiegł do niego jak oszalały. - Doktorze Garcia, mamy kolejny przypadek! - Ezequiel spojrzał na niego mrużąc oczy, - Przypadek? - prychnął z dezaprobatą, - Yyy… tak, to znaczy nie… pacjentka - poprawił się spanikowany. Garcia zatrzymał się i zmierzył go spojrzeniem. - Uspokój się. Oddychaj i mów, co się dzieje.
- Dziewczynka, osiem lat. Przywieźli ją ze szkoły. Podobno jakiś chłopak wpadł na nią z impetem. Na chwilę straciła przytomność. - Garcia zmarszczył brwi, wyrwał notatki z jego ręki i ruszył szybkim krokiem w stronę pacjentki. Po chwili zobaczył dziewczynkę leżącą na łóżku, z założonym kołnierzem ortopedycznym. Na jego twarzy pojawił się łagodny, profesjonalny uśmiech i podszedł bliżej. - Panienka Addams? Jak się czujesz? Jestem doktor Garcia. Za chwilę zabierzemy cię na tomografię komputerową głowy. To takie badanie, w którym będziesz musiała leżeć nieruchomo. Ale nie martw się... będę do ciebie mówił cały czas, dobrze? - Przysunął krzesło i usiadł przy niej. Dziewczynka lekko kiwnęła głową. Ezequiel uniósł dłoń i zaczął powoli przesuwać palec przed jej oczami, obserwując reakcję źrenic. - Dobrze… Wiesz, jak masz na imię?
- … - nie odezwała się.
Po chwili pokazał kolejno palce. - Ile widzisz? - Zmienił układ.. jeden, cztery, trzy. Nagle za jego plecami rozległy się podniesione głosy. - Proszę chwilę poczekać! Lekarz właśnie bada córkę!
Garcia westchnął cicho, odsunął zasłonę i zobaczył szczupłą... i, trzeba przyznać, atrakcyjną... kobietę. Spojrzał na pielęgniarkę - Collins, na litość boską, proszę ją przepuścić skoro to matka dziewczynki. - Następnie zwrócił się do kobiety spokojniejszym tonem, - Doktor Garcia. Prowadzę badanie pani córki. Proszę się z nią przywitać... za chwilę zabierzemy ją na dalszą diagnostykę. Będę cały czas obok, więc mogę wszystko wyjaśnić.
matka pacjentki
Quiero ser carne de cañón
Krzyki… płacz… dźwięki urządzeń szpitalnych wybrzmiewały w jego głowie. Dzisiejsza zmiana była brutalna już od samego początku. Zaczął o czwartej nad ranem... miał za sobą już trzy przypadki urazów głowy. Na szczęście obyło się bez poważniejszych operacji czy zabiegów, jednak sam fakt, że w środowy poranek było ich aż tyle, wydawał się niezrozumiały. Zazwyczaj takie natężenie przypadków przypadało na święta, a to był przecież środek tygodnia. Bał się nawet myśleć, jak będą wyglądały jego dyżury podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Chociaż… czy do tamtego czasu w ogóle będzie jeszcze w stanie operować? Na razie czuł się w miarę dobrze... pomimo sporadycznych migren i bólów głowy, które tłumił tabletkami albo - coraz częściej - whisky po pracy. Odpowiedzialne? Oczywiście, że nie. Ale co miał do stracenia? Nic. Nikt na niego w domu nie czekał. Wracał do pustego mieszkania, a jego przyjaciele o niczym nie wiedzieli, a młoda panna Torres, z którą miał przelotny romans, zniknęła z jego życia tak szybko, jak się w nim pojawiła. Zostały mu tylko długie zmiany, sporadyczne wypady na tańce z Marią i picie z kolegami po fachu. Będąc zajętym, nie miał czasu myśleć, że chodzi z tykającą bombą w głowie.
Wychodząc z sali, umył dłonie, zdjął fartuch i rękawiczki, po czym wrzucił je do kosza przy wyjściu. Ruszył przed siebie, gdy nagle rezydent trzeciego roku, Robbins, podbiegł do niego jak oszalały. - Doktorze Garcia, mamy kolejny przypadek! - Ezequiel spojrzał na niego mrużąc oczy, - Przypadek? - prychnął z dezaprobatą, - Yyy… tak, to znaczy nie… pacjentka - poprawił się spanikowany. Garcia zatrzymał się i zmierzył go spojrzeniem. - Uspokój się. Oddychaj i mów, co się dzieje.
- Dziewczynka, osiem lat. Przywieźli ją ze szkoły. Podobno jakiś chłopak wpadł na nią z impetem. Na chwilę straciła przytomność. - Garcia zmarszczył brwi, wyrwał notatki z jego ręki i ruszył szybkim krokiem w stronę pacjentki. Po chwili zobaczył dziewczynkę leżącą na łóżku, z założonym kołnierzem ortopedycznym. Na jego twarzy pojawił się łagodny, profesjonalny uśmiech i podszedł bliżej. - Panienka Addams? Jak się czujesz? Jestem doktor Garcia. Za chwilę zabierzemy cię na tomografię komputerową głowy. To takie badanie, w którym będziesz musiała leżeć nieruchomo. Ale nie martw się... będę do ciebie mówił cały czas, dobrze? - Przysunął krzesło i usiadł przy niej. Dziewczynka lekko kiwnęła głową. Ezequiel uniósł dłoń i zaczął powoli przesuwać palec przed jej oczami, obserwując reakcję źrenic. - Dobrze… Wiesz, jak masz na imię?
- … - nie odezwała się.
Po chwili pokazał kolejno palce. - Ile widzisz? - Zmienił układ.. jeden, cztery, trzy. Nagle za jego plecami rozległy się podniesione głosy. - Proszę chwilę poczekać! Lekarz właśnie bada córkę!
Garcia westchnął cicho, odsunął zasłonę i zobaczył szczupłą... i, trzeba przyznać, atrakcyjną... kobietę. Spojrzał na pielęgniarkę - Collins, na litość boską, proszę ją przepuścić skoro to matka dziewczynki. - Następnie zwrócił się do kobiety spokojniejszym tonem, - Doktor Garcia. Prowadzę badanie pani córki. Proszę się z nią przywitać... za chwilę zabierzemy ją na dalszą diagnostykę. Będę cały czas obok, więc mogę wszystko wyjaśnić.
matka pacjentki