001. bro, what did you do?
: czw kwie 16, 2026 8:58 pm
007.
Tell me that’s not what I think it is
actually, don’t. I don’t wanna know.
actually, don’t. I don’t wanna know.
Od progu uderzył go jakiś dziwny zapach, jakby... coś skisłego, okropnego. Autentycznie Doniego w pewnym momencie cofnęło, ale jeśli u nich w kuchni wybuchła jakaś łajnobomba, to chyba powinien to sprawdzić?
A może Kristi to sprawdzi?
Albo Archie?
Nawet zerknął w kierunku schodów prowadzących na górę, ale cisza. Może nikogo nie było w chacie, a ten smród to po prostu... Nie, Bowen nawet nie chciał gdybać. Bo przychodziły mu do głowy jakieś absurdalne pomysły, łącznie z tym, że lodówka im się zesrała, ale jakoś bardziej dosłownie niż to, że się zepsuła.
Zrzucił buty gdzieś w korytarzu, wcale nie na półce, którą wyznaczyła mu Kristin Wyatt . Kurtkę dał na wieszak, a to już jakiś postęp i powoli skierował się do kuchni. Już w korytarzu słyszał jakieś jęki, ale jakoś nie mógł dojść do tego, co one oznaczają i dopiero jak stanął w drzwiach.
Jak zielone oczy zatrzymały się na Archiem, który wyglądał... No właściwie to trochę tak jakby lodówka się na niego sfajdała, to Bowen parsknął śmiechem.
Śmiał się głośno i długo, nie mógł wcale przestać. Opierając się przy tym o framugę i zginając w pół.
- O stary, ale jebie... - z włosów Millera spływało zsiadłe, skisłe mleko, które musiało wybuchnąć, kiedy wziął z lodówki karton z liścikiem, który sam tam przykleił przecież...
- Dobrze mówiłeś, że to mleko ma duszę. Teraz wyglądasz jakby cię kurwa opętała - znowu parsknął śmiechem. Bo przecież z dziesięć razy mu mówił, żeby wyrzucił to mleko, bo w końcu jebnie. I jebło.
Zaciapana była cała kuchnia, w tym słodki fartuszek Kristi w kwiatki. I...
- O ja pierdolę - Bowen wyrwał się do przodu uważając, żeby nie wleźć skarpetą w to zepsute mleko - o Archie miałem tu zapisany numer... - na takiej karteczce na lodówce, która też oberwała strzałem. Nie nadawała się do niczego, więc Donnie ją po prostu zmiął i wyrzucił, a zaraz powąchał sobie rękę i się skrzywił - ale to wali, zaraz się zrzygam - starał się nie oddychać przez nos, ale i tak czasem się zaciągnął i zaraz go cofało - nie no idę stąd... - rzucił, ale Archie, który wbijał w niego te niebieskie ślepka... No jak on miał go zostawić? Ale najlepiej to jakby była Kristi i im jednak pomogła, bo akurat Donnie to w sprzątanie był mocno średni, żeby nie powiedzieć, że tragiczny.
o bracie, ale jebło... ˗ˏˋ ༘*⚝ᗷᴏᴏᗰ.ᐟ.ᐟˎˊ˗

