W nocy, o północy, na dachu bez strschu...
: śr kwie 22, 2026 3:52 pm
Ostatnie ich spotkaniem było pełne zwrotów akcji, adrenaliny i dziwnej aury powietrza skompanego deszczem. Sytuacja nie powinna mieć miejsca, a sam Nate chciał liczyć iż nikt nie obserwuję go na dłuższą metę, nie śledzi jego ruchów. Bo w tym wszystkim nie podejrzewałby przecież, że to ktoś kto czai się na Sierrę potencjalnie, prędzej ktoś atakujący jego osobę za to węszenie. Tak czy inaczej nie krył swojej złości w momencie gdy sprawy się sypały, nawet jak chcieli już w spokoju zjeść. W teorii nie było w tym nic złego, ale Nate kazał jej wyjść z tamtej knajpki przez kuchnię dla samej pewności i spokoju ducha. Zjeść mogli zawsze osobno albo innym razem, a kwestie nachalnych karków na plecach należało rozwiązać na już. A przynajmniej Mayfield chciał to zrobić jeszcze tej samej nocy.
Finalnie wszystko się skończyło zaskakująco dobrze, a facet który wydał im się wtedy dziwny i podejrzany, czekał po prostu na kogoś z zamówieniem na wynos. Mimo tego policyjny nos faceta podsunął mu, xd dobrze postąpili rozdzielając się dla bezpieczeństwa. On nie chciał spalić Sierry w żaden sposób, a przy tym wolał aby jej tożsamość była nieznana na tutejszym komisariacie, dla dobra ich dalszej potencjalnej współpracy. Chciał dobrze dla kobiety, a w ramach rekompensaty za tamten kiepski wieczór i spotkanie, wysłał jej wiadomość z potencjalnym spotkaniem. Co prawda jego mieszkanie czy budynek nie był na to najlepszym miejscem, ale chciał się pochwalić niezłą miejscówką z widokiem na oświetlone centrum Toronto. Po za tym nawet jeśli nadal ktoś siedział mu na tyłku to... zawsze mógł uznać to spotkanie za schadzkę kochanków i tyle. Nie zaprzątał sobie tym zbytnio głowy, jednak dla pewności gdy wracał z zamówieniem gotowym i świeżym, zrobił kółko wokół budynku dla Świętego spokoju. Miał nadzieję, że kobieta wpadnie za jakiś czas bo jeśli wgryzłby się w to tacos i okazałoby się dobre to - już by je zjadł. Do pakietu z żarciem dorzucił czteropak prostego piwa, które sam uwielbiał wypić po ciężkiej służbie. Od tak, coś dla dorosłego faceta, chociaż ona już mu i tak zaimponowała, była twarzą babką i tego nie mogła tak łatwo ukryć.
Poczekał w swoim mieszkaniu aż się pojawi, aby mogli wyruszyć windą i po schodach pożarowych na sam dach. Mieli do pakietu jeszcze dwa osobne koce, które przygotował na wypadek gdyby chłód wieczoru im doskwierał. Całe spotkanie widział jako po prostu kontynuację tego czego nie dane im było ostatnio zrobić, a więc zjeść coś po całym strachu i zamieszaniu. Tyle. Nie widział w tym podtekstu czy ogólnie kolejnego biznesu jaki miałby mieć do niej, po prostu szanował ją jako osobę, chciał się zrekompensować. Do tego Nate potrzebował kogoś w swoim otoczeniu, tak aby nie mieć przestrzeni do samotnego chlania do lustra, co lubił często uskuteczniać. Jego związek i narzeczeństwo w teorii powinno mieć w tym swój udział, ale o dziwo problem jaki miał zaczął się.... dwadzieścia lat temu. Kto wie, może dzisiaj wieczorem miał zamiar się o tym odtworzyć przed nią.
Zanim jednak to, poczekał na dzwonek do drzwi oraz dodatkowe pukanie do drzwi jako kod, na który to się umówił z kobietą. Kwestie bezpieczeństwa przede wszystkim. Otwarł jej w miarę szybko, trzymając cały towar gotowy do transportu na samą górę.
- No hej! Jak tam sytuacja na froncie, czysto przed budynkiem? - rzucił to niby żartem, ale poznał już dobrze jej spostrzegawczość no i wciąż lepiej było dmuchać na zimne dla pewności.
- Nie masz lęku wysokości, prawda? Wyjdziemy dla bezpieczeństwa na dach, jest tam taka miejscówka ze starą kanapą, którą ktoś tam kiedyś wyrzucił. Zjemy w końcu te jebane tacos! - kontynuował, w międzyczasie wychodząc z mieszkania z całym prowiantem jaki potrzebowali aby mieć swoją biesiadę. Do wejścia na dach mieli kilka stopni do pokonania przejściem pożarowym, winda do nieba nie dojeżdża, sorry.
Sierra Valencia
Finalnie wszystko się skończyło zaskakująco dobrze, a facet który wydał im się wtedy dziwny i podejrzany, czekał po prostu na kogoś z zamówieniem na wynos. Mimo tego policyjny nos faceta podsunął mu, xd dobrze postąpili rozdzielając się dla bezpieczeństwa. On nie chciał spalić Sierry w żaden sposób, a przy tym wolał aby jej tożsamość była nieznana na tutejszym komisariacie, dla dobra ich dalszej potencjalnej współpracy. Chciał dobrze dla kobiety, a w ramach rekompensaty za tamten kiepski wieczór i spotkanie, wysłał jej wiadomość z potencjalnym spotkaniem. Co prawda jego mieszkanie czy budynek nie był na to najlepszym miejscem, ale chciał się pochwalić niezłą miejscówką z widokiem na oświetlone centrum Toronto. Po za tym nawet jeśli nadal ktoś siedział mu na tyłku to... zawsze mógł uznać to spotkanie za schadzkę kochanków i tyle. Nie zaprzątał sobie tym zbytnio głowy, jednak dla pewności gdy wracał z zamówieniem gotowym i świeżym, zrobił kółko wokół budynku dla Świętego spokoju. Miał nadzieję, że kobieta wpadnie za jakiś czas bo jeśli wgryzłby się w to tacos i okazałoby się dobre to - już by je zjadł. Do pakietu z żarciem dorzucił czteropak prostego piwa, które sam uwielbiał wypić po ciężkiej służbie. Od tak, coś dla dorosłego faceta, chociaż ona już mu i tak zaimponowała, była twarzą babką i tego nie mogła tak łatwo ukryć.
Poczekał w swoim mieszkaniu aż się pojawi, aby mogli wyruszyć windą i po schodach pożarowych na sam dach. Mieli do pakietu jeszcze dwa osobne koce, które przygotował na wypadek gdyby chłód wieczoru im doskwierał. Całe spotkanie widział jako po prostu kontynuację tego czego nie dane im było ostatnio zrobić, a więc zjeść coś po całym strachu i zamieszaniu. Tyle. Nie widział w tym podtekstu czy ogólnie kolejnego biznesu jaki miałby mieć do niej, po prostu szanował ją jako osobę, chciał się zrekompensować. Do tego Nate potrzebował kogoś w swoim otoczeniu, tak aby nie mieć przestrzeni do samotnego chlania do lustra, co lubił często uskuteczniać. Jego związek i narzeczeństwo w teorii powinno mieć w tym swój udział, ale o dziwo problem jaki miał zaczął się.... dwadzieścia lat temu. Kto wie, może dzisiaj wieczorem miał zamiar się o tym odtworzyć przed nią.
Zanim jednak to, poczekał na dzwonek do drzwi oraz dodatkowe pukanie do drzwi jako kod, na który to się umówił z kobietą. Kwestie bezpieczeństwa przede wszystkim. Otwarł jej w miarę szybko, trzymając cały towar gotowy do transportu na samą górę.
- No hej! Jak tam sytuacja na froncie, czysto przed budynkiem? - rzucił to niby żartem, ale poznał już dobrze jej spostrzegawczość no i wciąż lepiej było dmuchać na zimne dla pewności.
- Nie masz lęku wysokości, prawda? Wyjdziemy dla bezpieczeństwa na dach, jest tam taka miejscówka ze starą kanapą, którą ktoś tam kiedyś wyrzucił. Zjemy w końcu te jebane tacos! - kontynuował, w międzyczasie wychodząc z mieszkania z całym prowiantem jaki potrzebowali aby mieć swoją biesiadę. Do wejścia na dach mieli kilka stopni do pokonania przejściem pożarowym, winda do nieba nie dojeżdża, sorry.
Sierra Valencia