Strona 1 z 1

call the ambulance, but not for me

: czw kwie 23, 2026 12:23 am
autor: Ruelle I. Prescott
Praktyki na studiach medycznych były naprawdę doskonałym sposobem na to, aby powoli zacząć się wdrażać do pracy w zawodzie. Pozwalało im to też poznać niejako od podszewki pracę w szpitalu czy innych placówkach leczniczych. W przypadku Ruelle było to... dosyć średnie w odczuciu.
Głównie dlatego, że chciała zostać w przyszłości patologiem. Miała pracować przy tkankach i martwych ciałach. Kontakt z żywym pacjentem nie wychodził jej najlepiej i często był zwyczajnie męczący. Zwłaszcza, że mimo wszystko nie każdy podchodził entuzjastycznie do praktykantów i wolał mieć kontakt jedynie ze swoim lekarzem.
Całe szczęście były jeszcze osoby, na które mogła liczyć oraz chwile, gdy mogła złapać oddech. W razie bowiem jakby ktoś się jej czepiał to może zwalić winę na ratownika i powiedzieć, że mu z czymś pomagała. Plan idealny. Może nie dostała od kogoś innego tego zlecenia, ale co jej będzie szkodziło nieco nakłamać?
- Mówisz, że chcesz mnie zabrać na przejażdżkę swoją limuzyną? - zapytała, spoglądając jeszcze na idącego obok niej Connora.
Co prawda niby miała okazję do oglądania karetek od środka, ale taki właściwy tour przez kogoś kto znał się na tym wszystkim i pracował w jednej z nich na pewno będzie nieocenionym doświadczeniem.
No i może uda jej się nieco przespać na noszach? Nie sądziła, ale wizja położenia się gdzieś na chwilę i przymknięcia oczu z dala od lekarza, który ją nadzorował brzmiała wprost idealnie.

Connor Walker

call the ambulance, but not for me

: wt kwie 28, 2026 9:50 pm
autor: Connor Walker
#potem_sprawdzę

Od pożaru minęło już trochę czasu, a co za tym idzie, rana na dłoni Connora była już o wiele mniejsza i nie paradował z bandażem. Znaczy, zalecano, ale Walkerowi przeszkadzał, dlatego chodził w… rękawiczce, którą zakładał, gdy szedł na rower, bo ona miała wycięcia tam, gdzie wchodziły palce. Oczywiście, kiedy trzeba było, zamieniał ją na jednorazówkę, tj. gdy miał do czynienia z poszkodowanymi, bo no… zasady to zasady, a jednak ta rękawiczka, w której chodził na co dzień, mogła lub raczej była niezbyt czysta, a przy kontakcie z pacjentami należało mieć na dłoniach sterylne nakrycia dłoni.
Tego dnia, Connor przyszedł mniej więcej dziesięć minut przed rozpoczęciem zmiany i pierwsze co zrobił, to oczywiście poszedł się przebrać, a potem porozmawiał sobie z lekarzem oraz pielęgniarką, aż nagle dostał informację, że zaszła mała zmiana planów, ponieważ choroba dopadła jednego z ratowników, a ten właśnie ratownik, miał pod swoimi skrzydłami praktykantkę. Tak więc na Walkera spadło pokazanie, jak wygląda praca ratownika medycznego od tak zwanej kuchni. Walker już miał do czynienia z prakykantami, a oprócz tego przypomniał sobie, jak podczas różnych uroczystości, pozwalano dzieciakom wejść do karetki by wiedziały, co znajduje się wewnątrz. Często oprócz karetek na uroczystościach, można było odwiedzić także wnętrze wozów strażackich oraz policyjnych. Bawiły go reakcje niektórych dzieciaków, choć uważał za całkiem urocze, kiedy deklarowały, że w przyszłości chcą być jak ten pan, wskazując Connora. On w sumie - choć wracał padnięty - jeszcze lubił swoją pracę, a poza tym miał wrażenie, iż spełniał dług, jaki miał wobec... zmarłego w wypadku przyjaciela.
- Bingo. Dziesięć punktów dla Ciebie. - rzucił z uśmiechem. - Jeździłaś już kiedyś takim cackiem? - spytał, wskazując swój ambulans - a dokładniej ten, którym jeździł każdego dnia. Który był niczym jego drugi dom. Pytał z całkowicie czystej ciekawości, bo przecież mogło się zdarzyć tak, że dziewczyna doznała jakiegoś urazu, przez co zabrała ją karetka. Oczywiście kliknął przycisk na pilocie i pootwierał drzwi, bo zanim ruszą, planował zacząć od wskazania, czego gdzie szukać w razie co.
- Jeśli potrzebujesz do łazienki albo coś jeszcze pilnie załatwić, to możesz teraz, bo jak zacznę, to przerwa będzie za… kilka godzin. - stacje paliw na siku pewnie wchodziły w grę, lecz jeżeli będą leciały wezwania za wezwaniem, to załatwić potrzeby będą mogli dopiero za jakiś czas. Dlatego jeśli dziewczyna chciała, to radził, aby nie zwlekała.

Ruelle I. Prescott

call the ambulance, but not for me

: śr kwie 29, 2026 5:16 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Pożar w szpitalu był czymś, co nie zdołało jej szczególnie dotknąć. Tego dnia miała bowiem wykłady na uczelni i całkowicie ominęło ją to zamieszanie. Skutki jednak odczuli nawet praktykanci. Niektórzy z personelu zostali poszkodowani w czasie tego wydarzenia i nie mieli możliwości zajmowania się studentami.
Jej dzień miał wyglądać nieco inaczej, ale w ostatniej chwili ktoś postanowił, że powinna zostać oddana przynajmniej na część dnia pod opiekę Connora. Być może przez jakieś braki, bo powinna raczej znajdować się na salach przy pacjentach lub w którymś z laboratorium, ale najwyraźniej ktoś uznał, że równie dobrze może zobaczyć jak właściwie wygląda to wszystko z pozycji ratownika medycznego. Być może kiedyś też jej się przyda ta wiedza. Choć nie sądziła.
W przeciwieństwie do licznych dzieciaków nie czuła jakiejś wielkiej ekscytacji związanej z przejściem się po ambulansie. Chciała po prostu odhaczyć kolejne zajęcia i skupić się na czekającym ją egzaminie u jednego z profesorów, który wydawał się być dosyć wymagający.
- Nie jestem ratownikiem. Ale jako pasażer już tak - stwierdziła chociaż lepsze byłoby określenie pacjent.
To było jednak całe lata temu, gdy był jeszcze zupełnie inny sprzęt. Na pewno Connor był w stanie pokazać jej wiele różnych rzeczy, na które wtedy nie zwróciła uwagi. Lub takich, które jeszcze wtedy nawet nie istniały, bo technologia nie była tak zaawansowana.
- Mam mocne zwieracze. Możesz mnie śmiało wziąć w obroty - stwierdziła krótko, nie przejmując się tym, że mogło to zabrzmieć nieco dwuznacznie.

Connor Walker

call the ambulance, but not for me

: ndz maja 03, 2026 7:51 pm
autor: Connor Walker
Domyślał się, że dziewczyna nie była na ratownictwie, ponieważ nie widział jej wcześniej w pobliżu karetek. Chyba że po prostu się mijali, co przecież też było możliwe. Tak czy inaczej, Connor zaczynał być ciekawy, jaką ścieżkę wybrała praktykantka, więc nie omieszkał zapytać:
- A na jakiej specjalizacji jesteś? - przez chwilę zaczął się zastanawiać, czy trzymał w rękach jej kartę praktykanta, lecz nie kojarzył niczego takiego, a nawet jeśli czytał, to zapewne całkiem spory czas temu i już po prostu zdążył zapomnieć. Skinął natomiast głową, gdy usłyszał, że dziewczyna jazdę karetką miała w swoim życiu zaliczoną.
- Nic poważnego się nie stało? - zadał kolejne pytanie, nawiązując do przewiezienia dziewczyny karetką - nie był do końca pewien, czy jechała, bo ratowano kogoś z jej bliskich, czy to ona była tą, która potrzebowała pomocy ratowników, bo słowo pasażer mogło odnosić się do obydwu sytuacji.
Parsknął śmiechem na wzmiankę o mocnych zwieraczach - zupełnie się tego nie spodziewał. Dwuznaczność aż prosiła się o żartobliwe poruszenie brwiami, ale nie chciał wyjść na creepa.
- No dobra, nie pozostało mi nic innego jak Ci wierzyć. - odparł, przekręcając kluczyk i zajmując miejsce kierowcy. Nim przekręcił kluczyk w stacyjce, zaczekał, aż praktykantka zajmie miejsce pasażera i zapnie pas.
- Dużo Ci jeszcze godzin praktyk zostało? - spytał z czystej ciekawości, przypominając sobie czasy, gdy sam musiał uzupełniać dziennik praktyk o to, co robił podczas wizyty w szpitalu, który na koniec oddawał jednemu profesorowi - a gość był bardzo surowy i nie każdemu zaliczał. Wystarczyło, że liczba godzin się nie zgadzała i już robił problem. Dlatego przed oddaniem swojego Walker bardzo dokładnie go przejrzał, by mieć pewność, że wszystko się zgadza. Nie miał pojęcia, czy dzisiejsza młodzież wciąż prowadziła dzienniki, czy już wszystko było zdigitalizowane. Nie interesował się, bo sam nie miał dzieci ani nie uważał tej wiedzy za jakąś kluczową. Zresztą pewnie się przekona wkrótce albo i nie, bo zawsze dziennik można było uzupełnić po powrocie do domu lub dzień przed zwrotem tych małych papierowych książeczek.
Nagle Connor ruszył, bo nie mogli sobie tak stać na parkingu i gawędzić w środku ambulansu. Będą mogli bajdurzyć dalej, gdy miną szpitalne mury i wyjadą na ulicę, co, swoją drogą, nastąpiło po krótkiej chwili.
- Jak dostaniemy wezwanie, będziesz mogła uruchomić koguty. - powiedział, wskazując jeden z większych przycisków, który znajdował się mniej więcej na środku deski rozdzielczej. Niech ma trochę rozrywki. Bo przecież raczej niecodziennie miała możliwość uruchomić sygnały informujące o tym, że jedzie pojazd uprzywilejowany.

praktykantka

call the ambulance, but not for me

: pn maja 04, 2026 12:57 am
autor: Ruelle I. Prescott
Zapewne, gdyby tylko znajdowała się na ratownictwie to jej praktyki wyglądałyby zgoła inaczej. Wiele rzeczy, co prawda się pokrywało, ale jeśli wszystko pójdzie na jej myśli nie będzie osobą, która jest na pierwszej linii kontaktu z pacjentem. Nie będzie musiała podejmować nagłych decyzji ratujących życie i działać pod silną presją. To z pewnością będzie domena innych.
- Jak się wszystko powiedzie to dostanę się na patologię - odpowiedziała, bo wybór specjalizacji był jeszcze przed nią.
Nie spodziewała się tego, że zainteresuje się kwestią tego czy przydarzyło jej się coś poważnego, aby jechała w przeszłości karetką. To pytanie było dla niej zaskakujące, ale nie pokazała tego po sobie. Zamiast tego jedynie wzruszyła ramionami.
- Nie. Jak widać stoję tu i żyję - odparła, bo jak widać znajdowała się w pełni sił na tyle, aby podejmować się tych wszystkich zadań, które czekały na nią w trakcie przyuczania do zawodu w dziedzinie medycyny.
Błogosławieństwo mocnych zwieraczy na pewno pomoże jej w przetrwaniu tego kilkugodzinnego epizodu związanego z karetką. Zwłaszcza, że przecież nie spotykali się po to, aby popijać herbatkę, więc nie przyjmie zbyt wiele płynów, których potem musiałaby się pozbyć. Na pewno, więc nie będzie to wszystko wyglądało tak źle.
Przeszła do przodu i wsiadła na miejsce przeznaczone dla pasażera. Było tam dosyć sporo wolnej przestrzeni, aby mogła wygodnie wyciągnąć nogi, bo zapewne w fotelu przez większość czasu siedział ktoś zdecydowanie wyższy od niej.
- Sporo. No, ale jakoś to zleci - odpowiedziała, bo czas jednak potrafił płynąć naprawdę szybko.
Było tak zwłaszcza w przypadku niezwykle zajętych ludzi, a do tych na pewno Ruelle się zaliczała skoro nie tylko znajdowała się na studiach medycznych, ale i dorabiała sobie poprzez malowanie umarlaków w zakładzie pogrzebowym, których trzeba było jakoś przygotować do ostatniej drogi w jaką mieli się wybrać. Może i była to dla niej jedynie praca tymczasowa, ale wyjątkowo ją lubiła.
Nie sądziła, że faktycznie udadzą się na przejażdżkę, ale możliwe, że trzeba było przepalić silnik i upewnić się, że na pewno wszystko było w porządku z pojazdem.
- Serio? Czuję się jak dzieciak na dniach szkolnych - zażartowała, bo takie zabawy sygnałami dźwiękowymi kojarzyły jej się właśnie z takimi atrakcjami dla dzieci w czasie wizyt u odpowiednich służb.

Connor Walker