books are the other side of home
: czw kwie 23, 2026 11:35 am
#5
Księgarnia powoli pustoszała. Szum rozmów był już przytłumiony, bardziej rozproszony, a gdzieś w tle ktoś przestawiał filiżanki, tworząc cichy, metaliczny rytm. To jej odpowiadało. Lubiła, kiedy dźwięki były – nawet jeśli ledwie słyszalne.
Podniosła spojrzenie wyżej.
Mężczyzna stał spokojnie, bez pośpiechu, z książką w dłoni. Przez ułamek sekundy przyjrzała mu się uważniej, niż robiła to wcześniej z innymi. Może dlatego, że był ostatni. A może dlatego, że jego obecność nie była nachalna. Po prostu… był?
Przełknęła cicho ślinę, prostując się odrobinę na krześle. Zmęczenie siedziało w jej ramionach i karku, ale nie pozwoliła mu przejąć kontroli nad tym momentem. Jeszcze chwila.
– Dla kogo? – zapytała spokojnie, unosząc lekko brew, kiedy sięgnęła po egzemplarz.
Jej głos był miękki, trochę cichszy niż na początku spotkania, ale wciąż stabilny. Wyćwiczony.
Otworzyła książkę na pierwszej stronie, przesuwając palcami po papierze, jakby potrzebowała znajomej faktury, żeby utrzymać się tu i teraz. Na moment jej spojrzenie zatrzymało się na tytule.
Pierwsza część trylogii opowiadała o kobiecie, która wprowadza się do domu idealnej rodziny – z zewnątrz nieskazitelnej, niemal katalogowej. Szybko jednak zaczyna zauważać rzeczy, które nie pasują do tego obrazu. Zbyt kontrolowane gesty, zbyt idealne odpowiedzi, napięcie ukryte w drobnych szczegółach. Każdy rozdział odsłaniał kolejną warstwę kłamstw, a granica między ofiarą a oprawcą powoli się zacierała.
Druga część szła jeszcze dalej. Bohaterka próbowała ułożyć sobie życie na nowo, ale przeszłość nie odpuszczała. Ktoś obserwował. Ktoś wiedział więcej, niż powinien. A najgorsze było to, że nie była już pewna, czy może ufać samej sobie.
Victoria przez chwilę wpatrywała się w te słowa, jakby czytała je pierwszy raz, choć znała je przecież na pamięć.
Jej palce zacisnęły się lekko na długopisie.
Potem wróciła spojrzeniem do mężczyzny.
– Obie? – zapytała, wskazując lekko głową na drugi tom, który trzymał. – Odważnie.
Na jej ustach pojawił się cień uśmiechu, bardziej zmęczony niż zaczepny.
Przechyliła lekko głowę, przyglądając mu się uważniej, jakby próbowała coś z niego wyczytać. Nie naciskała. Po prostu czekała na odpowiedź, trzymając długopis nad stroną, gotowa zapisać imię, które zaraz padnie.
Shane Rogers