Shush, girl.
: sob kwie 25, 2026 9:23 pm
To była zwyczajna misja. A przynajmniej na to się zanosiło. Miał odzyskać pieniądze z długu. Grube pieniądze, bo jak Giovanni je pożyczał, to kwoty zwykle były o wiele wyższe niż u przeciętnego Kowalskiego, zwłaszcza, jak odsetki rosły wraz z kolejnymi opóźnieniami. Jedni nie płacili, bo nie mieli z czego, inni się próbowali wycwanić i oszukać człowieka, który pożyczał pieniądze. Może u szajek mniej doświadczonych to przechodziło, ale u kogoś takiego jak Giovanni…
On wtedy wysyłał psa myśliwego na polowanie.
Damon nie potrzebował innych ludzi. Nie potrzebował podwładnych, chociaż na większych „imprezach” dawano mu pachołków, których miał rozstawiać. Zwykle jednak wolał działać samemu, bo wiedział czego się spodziewać. I nie musiał uważać na nikogo innego niż siebie, chociaż nawet jeśli działał „z kimś”, to i tak każdy uważał na siebie.
Przynajmniej on tak robił.
Odzyskanie pieniędzy miało być kolejną, szybką sprawą. Działania lichwiarskie nie sprawiały mu nigdy większego problemu, nawet jeśli druga strona stawiała czynny opór. A musiał przyznać, że niektórzy ludzie byli bardzo pomysłowi - ukrywali się, zasadzali, a inni decydowali się na bezpośrednie starcie w nadziei, że uda się im pokonać wysłanego przez Włocha psa.
Dzisiejszy dłużnik był jednak bardziej… niebezpieczny.
Wiedział, że Damon w końcu przyjdzie, bo to była kwestia czasu. Bardzo więc się przygotował. I chociaż Tae potrafił przewidzieć wiele i na wiele był też gotowy, to nie umiał przewidzieć absolutnie wszystkiego. Jak raz został zakończony, a to prawie zakończyło się tragicznie.
Może kiedyś się nauczy, że czasem warto brać wsparcie.
W oka mgnieniu sytuacja drastycznie się odwróciła i Damon został zmuszony do ukrycia się. Fakt, że został dwukrotnie postrzelony w prawe ramię oraz okolice brzucha wcale nie pomagał, bo pozostawiał za sobą krwawy ślad. Nie udało mu się zabić wszystkich, ale chociaż miał ze sobą walizkę pieniędzy, które należały do Giovanniego.
I właśnie przez to go gonili.
Czuł ich oddech na karku. Słyszał ich głosy, gdy przebiegał przez kolejne płoty i cudze podwórka, na nogach pokonując kolejne metry. Czterech stąpało mu po piętach, a chociaż był waleczny, to wiedział też kiedy się wycofać, aby później wyrównać rachunki.
Teraz był doskonały moment od odwrót. Zwłaszcza, że odzyskał to, po co przyszedł.
Przeszedł przez kolejny płot, czując nieprzyjemne ukłucie w okolicy brzucha. Nie mógł biec tak w nieskończoność. Zwalniał, czuł to. Musiał znaleźć kryjówkę na jakiś czas. Coś nieoczywistego.
Zapukał do przypadkowych drzwi. Obejrzał się dookoła. Słyszał jak się zbliżają. Przeklął pod nosem, a kiedy tylko drzwi się otworzyły, wbił do środka i spacyfikował gospodarza. Zakrył drobnej dziewczynie usta i przygwoździł ją do tych samych drzwi wejściowych, które niedawno, nieświadomie mu otworzyła.
— Ani słowa — warknął cicho, nasłuchując tego, co działo się na zewnątrz.
Czy dotrą tu za nim? Czy pobiegną dalej w myśli, że on tak właśnie zrobił? A może jednak zaczną pytać sąsiadów czy nie widzieli człowieka podobnego do niego, podając się za policję w cywilu? Cokolwiek by nie było, jego umysł wybiegał do przodu, szykując kolejne plany ewentualnej ucieczki lub walki, biorąc pod uwagę to, co miał pod ręką.
Chociaż drobna blondynka raczej była kiepską bronią.
Maelle Lennox
On wtedy wysyłał psa myśliwego na polowanie.
Damon nie potrzebował innych ludzi. Nie potrzebował podwładnych, chociaż na większych „imprezach” dawano mu pachołków, których miał rozstawiać. Zwykle jednak wolał działać samemu, bo wiedział czego się spodziewać. I nie musiał uważać na nikogo innego niż siebie, chociaż nawet jeśli działał „z kimś”, to i tak każdy uważał na siebie.
Przynajmniej on tak robił.
Odzyskanie pieniędzy miało być kolejną, szybką sprawą. Działania lichwiarskie nie sprawiały mu nigdy większego problemu, nawet jeśli druga strona stawiała czynny opór. A musiał przyznać, że niektórzy ludzie byli bardzo pomysłowi - ukrywali się, zasadzali, a inni decydowali się na bezpośrednie starcie w nadziei, że uda się im pokonać wysłanego przez Włocha psa.
Dzisiejszy dłużnik był jednak bardziej… niebezpieczny.
Wiedział, że Damon w końcu przyjdzie, bo to była kwestia czasu. Bardzo więc się przygotował. I chociaż Tae potrafił przewidzieć wiele i na wiele był też gotowy, to nie umiał przewidzieć absolutnie wszystkiego. Jak raz został zakończony, a to prawie zakończyło się tragicznie.
Może kiedyś się nauczy, że czasem warto brać wsparcie.
W oka mgnieniu sytuacja drastycznie się odwróciła i Damon został zmuszony do ukrycia się. Fakt, że został dwukrotnie postrzelony w prawe ramię oraz okolice brzucha wcale nie pomagał, bo pozostawiał za sobą krwawy ślad. Nie udało mu się zabić wszystkich, ale chociaż miał ze sobą walizkę pieniędzy, które należały do Giovanniego.
I właśnie przez to go gonili.
Czuł ich oddech na karku. Słyszał ich głosy, gdy przebiegał przez kolejne płoty i cudze podwórka, na nogach pokonując kolejne metry. Czterech stąpało mu po piętach, a chociaż był waleczny, to wiedział też kiedy się wycofać, aby później wyrównać rachunki.
Teraz był doskonały moment od odwrót. Zwłaszcza, że odzyskał to, po co przyszedł.
Przeszedł przez kolejny płot, czując nieprzyjemne ukłucie w okolicy brzucha. Nie mógł biec tak w nieskończoność. Zwalniał, czuł to. Musiał znaleźć kryjówkę na jakiś czas. Coś nieoczywistego.
Zapukał do przypadkowych drzwi. Obejrzał się dookoła. Słyszał jak się zbliżają. Przeklął pod nosem, a kiedy tylko drzwi się otworzyły, wbił do środka i spacyfikował gospodarza. Zakrył drobnej dziewczynie usta i przygwoździł ją do tych samych drzwi wejściowych, które niedawno, nieświadomie mu otworzyła.
— Ani słowa — warknął cicho, nasłuchując tego, co działo się na zewnątrz.
Czy dotrą tu za nim? Czy pobiegną dalej w myśli, że on tak właśnie zrobił? A może jednak zaczną pytać sąsiadów czy nie widzieli człowieka podobnego do niego, podając się za policję w cywilu? Cokolwiek by nie było, jego umysł wybiegał do przodu, szykując kolejne plany ewentualnej ucieczki lub walki, biorąc pod uwagę to, co miał pod ręką.
Chociaż drobna blondynka raczej była kiepską bronią.
Maelle Lennox