Everything I do, I do it for you
: pn kwie 27, 2026 2:37 am
mniej wyuzdany outfit, żeby Dominic za bardzo się nie napalił przy znajomych
Skye bez wątpienia określiłaby ich pierwszy, wspólny weekend za miastem jako najpiękniejsze wspomnienie w jej życiu. Mimo drobnej kłótni na początku i następnie nieco ciężkiej rozmowy w jacuzzi, najwidoczniej było im to potrzebne, aby ruszyć naprzód. Samo to, że potrafili wtedy bez problemu dojść do porozumienia i skupić się na tym co najlepsze tu i teraz, wiele świadczyło o ich relacji. A przede wszystkim to, że pierwszy raz wyznali sobie miłość. Brunetka mogłaby słuchać tych dwóch słów bez przerwy. Z jego ust brzmiały jak najpiękniejsza muzyka dla jej uszu, więc z przyjemnością spędziła cały weekend w jego ramionach, słuchając tych miłych słów wypowiadanych do ucha, a ona z kolei dorzucała dodatkowo od siebie dźwięki rozkoszy, gdy kochali się namiętnie enty raz.
Niestety koniec weekendu musiał nadejść, a więc i powrót do Toronto, a także do pracy. Rozstanie po wspólnie spędzonych trzech dniach było na tyle ciężkie, że Skye została na noc w niedzielę, a kolejnego dnia czekało ją bardzo ważne zadanie - wręczyć wypowiedzenie swojemu szefowi. Plus był taki, że wiedziała, że miał on bardzo przyjemną noc i dosyć aktywny poranek, więc liczyła na to, że złagodzi to nadchodzące wydarzenie w biurze. Było jej ciężko odchodzić z Forward Interiors, bo to tutaj wszystko się zaczęło. To tutaj zakochała się w Dominicu. To tutaj stawała się architektem. Zdobywała pierwsze doświadczenie i znajomości, ale wiedziała, że to jest dobra decyzja o zmianie firmy. Będąc związana z szefem, nie poprawi to żadnych relacji - ani między ich dwójką, a już tym bardziej między nimi, a współpracownikami.
Całe szczęście Murray dosyć szybko znalazła drugą pracę, więc zanim się obejrzeli, a zniknęła z korytarzy Forward Interiors i zawitała w siedzibie jednej z największych firm architektonicznych w Toronto, co było dla niej niezwykłą szansą do wykorzystania. Musiała dać z siebie wszystko i pokazać się z jak najlepszej strony, dlatego znowu siedziała po godzinach, jak to robiła jeszcze niedawno w poprzedniej firmie. Wspólny czas z Dominicem się znacznie skrócił, ale wiedziała, że to chwilowe - potrzebowała po prostu kilku tygodni, aby się wykazać, tak jak on potrzebował pokazać zarządowi, że również sobie świetnie radzi. Wszystko miało być jednak chwilowe, prawda? Wszystko miało się zaraz ustabilizować.
Jednak maj był miesiącem, kiedy jej ukochany obchodził urodziny i chciała wykorzystać ten moment, aby pokazać mu jak bardzo jej na nim zależy, bo przecież kochała go. Kochała go tak bardzo, że z bólem serca wracała do domu po spotkaniu z nim i coraz częściej zostawała u niego na noc, aż pewnego dnia na wszelki wypadek dostała od niego zestaw własnych kluczy do jego apartamentu. To pozwoliło jej zaplanować dla niego niespodziankę urodzinową. Skontaktowała się z jego przyjaciółmi, w tym także z Loganem i zaprosiła ich na przyjęcie z okazji urodzin Reyesa. Postanowiła być jeszcze ponad wszystko, bo skoro jej były chłopak był w stanie bez większych problemów przejść nad wszystkim do porządku dziennego, to ona uznała, że nawet Sydney zaprosi. Oczywiście nikt nie mógł się wygadać przez blondynem.
W dniu urodzin specjalnie zadzwoniła do niego z samego rana z życzeniami i od razu ostrzegła go, że będzie musiała dzisiaj zostać znacznie dłużej w pracy przez konieczność oddania projektu jak najszybciej. Obiecała jednak, że na pewno się spotkają, bo przecież to ważny dzień! Prawda jednak była taka, że Skye urwała się jeszcze wcześniej z pracy, aby wszystko przygotować - w mieszkaniu napompowała balony rozwieszając je po całym salonie. Odebrała także zamówiony catering i tort. Starała się wszystko dopiąć na ostatni guzik, jednocześnie pozostając w kontakcie smsowym z nim, aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Podejrzewała, że skoro Dominic sądził, że ona będzie dłużej siedzieć w biurze, to skorzysta i również popracuje dłużej, dzięki czemu wszyscy zaproszeni goście mogli przyjść na miejsce przed dotarciem gościa honorowego.
Kiedy Dominic otwierał drzwi do swojego mieszkania, światła były standardowo zgaszone, a w środku panowała cisza. W momencie włączenia oświetlenia, w powietrzu wybuchło konfetti i rozszedł się szczęśliwy głos zaproszonych. - Niespodzianka!- Skye podskoczyła razem z nimi i krzycząc w niebogłosy. Włączyła też od razu muzykę i podbiegła do blondyna z kartonową czapeczką w ręku, ale zanim mu ją nałożyła, pocałowała go. Namiętnie acz krótko. - Wszystkiego najlepszego- dodała już nieco ciszej, a następnie ubrała mu czapeczkę urodzinową. Było widać, że była wszystkim podekscytowana i miała nadzieję, że on też.
Dominic Reyes
Skye bez wątpienia określiłaby ich pierwszy, wspólny weekend za miastem jako najpiękniejsze wspomnienie w jej życiu. Mimo drobnej kłótni na początku i następnie nieco ciężkiej rozmowy w jacuzzi, najwidoczniej było im to potrzebne, aby ruszyć naprzód. Samo to, że potrafili wtedy bez problemu dojść do porozumienia i skupić się na tym co najlepsze tu i teraz, wiele świadczyło o ich relacji. A przede wszystkim to, że pierwszy raz wyznali sobie miłość. Brunetka mogłaby słuchać tych dwóch słów bez przerwy. Z jego ust brzmiały jak najpiękniejsza muzyka dla jej uszu, więc z przyjemnością spędziła cały weekend w jego ramionach, słuchając tych miłych słów wypowiadanych do ucha, a ona z kolei dorzucała dodatkowo od siebie dźwięki rozkoszy, gdy kochali się namiętnie enty raz.
Niestety koniec weekendu musiał nadejść, a więc i powrót do Toronto, a także do pracy. Rozstanie po wspólnie spędzonych trzech dniach było na tyle ciężkie, że Skye została na noc w niedzielę, a kolejnego dnia czekało ją bardzo ważne zadanie - wręczyć wypowiedzenie swojemu szefowi. Plus był taki, że wiedziała, że miał on bardzo przyjemną noc i dosyć aktywny poranek, więc liczyła na to, że złagodzi to nadchodzące wydarzenie w biurze. Było jej ciężko odchodzić z Forward Interiors, bo to tutaj wszystko się zaczęło. To tutaj zakochała się w Dominicu. To tutaj stawała się architektem. Zdobywała pierwsze doświadczenie i znajomości, ale wiedziała, że to jest dobra decyzja o zmianie firmy. Będąc związana z szefem, nie poprawi to żadnych relacji - ani między ich dwójką, a już tym bardziej między nimi, a współpracownikami.
Całe szczęście Murray dosyć szybko znalazła drugą pracę, więc zanim się obejrzeli, a zniknęła z korytarzy Forward Interiors i zawitała w siedzibie jednej z największych firm architektonicznych w Toronto, co było dla niej niezwykłą szansą do wykorzystania. Musiała dać z siebie wszystko i pokazać się z jak najlepszej strony, dlatego znowu siedziała po godzinach, jak to robiła jeszcze niedawno w poprzedniej firmie. Wspólny czas z Dominicem się znacznie skrócił, ale wiedziała, że to chwilowe - potrzebowała po prostu kilku tygodni, aby się wykazać, tak jak on potrzebował pokazać zarządowi, że również sobie świetnie radzi. Wszystko miało być jednak chwilowe, prawda? Wszystko miało się zaraz ustabilizować.
Jednak maj był miesiącem, kiedy jej ukochany obchodził urodziny i chciała wykorzystać ten moment, aby pokazać mu jak bardzo jej na nim zależy, bo przecież kochała go. Kochała go tak bardzo, że z bólem serca wracała do domu po spotkaniu z nim i coraz częściej zostawała u niego na noc, aż pewnego dnia na wszelki wypadek dostała od niego zestaw własnych kluczy do jego apartamentu. To pozwoliło jej zaplanować dla niego niespodziankę urodzinową. Skontaktowała się z jego przyjaciółmi, w tym także z Loganem i zaprosiła ich na przyjęcie z okazji urodzin Reyesa. Postanowiła być jeszcze ponad wszystko, bo skoro jej były chłopak był w stanie bez większych problemów przejść nad wszystkim do porządku dziennego, to ona uznała, że nawet Sydney zaprosi. Oczywiście nikt nie mógł się wygadać przez blondynem.
W dniu urodzin specjalnie zadzwoniła do niego z samego rana z życzeniami i od razu ostrzegła go, że będzie musiała dzisiaj zostać znacznie dłużej w pracy przez konieczność oddania projektu jak najszybciej. Obiecała jednak, że na pewno się spotkają, bo przecież to ważny dzień! Prawda jednak była taka, że Skye urwała się jeszcze wcześniej z pracy, aby wszystko przygotować - w mieszkaniu napompowała balony rozwieszając je po całym salonie. Odebrała także zamówiony catering i tort. Starała się wszystko dopiąć na ostatni guzik, jednocześnie pozostając w kontakcie smsowym z nim, aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Podejrzewała, że skoro Dominic sądził, że ona będzie dłużej siedzieć w biurze, to skorzysta i również popracuje dłużej, dzięki czemu wszyscy zaproszeni goście mogli przyjść na miejsce przed dotarciem gościa honorowego.
Kiedy Dominic otwierał drzwi do swojego mieszkania, światła były standardowo zgaszone, a w środku panowała cisza. W momencie włączenia oświetlenia, w powietrzu wybuchło konfetti i rozszedł się szczęśliwy głos zaproszonych. - Niespodzianka!- Skye podskoczyła razem z nimi i krzycząc w niebogłosy. Włączyła też od razu muzykę i podbiegła do blondyna z kartonową czapeczką w ręku, ale zanim mu ją nałożyła, pocałowała go. Namiętnie acz krótko. - Wszystkiego najlepszego- dodała już nieco ciszej, a następnie ubrała mu czapeczkę urodzinową. Było widać, że była wszystkim podekscytowana i miała nadzieję, że on też.
Dominic Reyes