Strona 1 z 1

Zbieg okoliczności? A może zaplanowany prztyczek w nos od losu!

: pn maja 04, 2026 6:13 pm
autor: Blaise Crawfort
#1

Jakim cudem znalazła się w tak drogiej restauracji w piątkowy wieczór? Był to niezwykły zbieg okoliczności. Jeden z dawnych znajomych odezwał się do niej, że jest to jedno z najlepszych miejsc w mieście i koniecznie muszą tam pójść, a że dawno się nie widzieli, to czemu miałaby odmówić. Wszyscy znajomi i przyjaciele już wiedzieli, że wróciła do Toronto i można ją gdzieś wyciągnąć. Zachwycona wizją zjedzenia czegoś innego niż burger i shake czekoladowy powiedziała kumplowi aby zarezerwował im stolik.
Nie szykowała się jakoś długo. Miała na siebie wizję - nie chciała też aby kumpel pomyślał, że jest to coś na wzór randki. Na takowej nie była od bardzo długiego czasu i wolała zachować ten stan rzeczy. Nie spieszyło jej się do miłości i kolejnego złamanego serca, które musiałby składać na nowo kolejnymi drogimi podróżami. Postawiła na białą sukienkę i szpilki - coś co nie było wyzywające ale jednak eleganckie, aby nie pomyśleli w restauracji, że nie ma kasy i wskoczyła tam tylko przypadkiem, bo zabrał ją tam jej chłopak (który nim nie jest!).
- Stolik na nazwisko Stanford. - powiedziała spokojnie, tłumacząc że zamawiał je przyjaciel, pokazując nawet potwierdzenie rezerwacji, które dostał na maila, jakie wysłał jej chwilę przed wyjściem. Miała na niego poczekać, bo biedny coś załatwiał jeszcze w pracy. Jeszcze w tamtym momencie nie podejrzewała, że ją wystawi i postanowi wskoczyć z byłą do łóżka.
Usiadła w rogu sali, uprzednio sprawdzając strategiczne miejsca - czytać toalety i rozejrzała się po pomieszczeniu. Miejsce było naprawdę ładne i widać, że ktoś ma niezły gust. Oczywiście zlustrowała gości, którzy akurat siedzieli niedaleko niej. Wyglądali na ważniaków i przez moment poczuła się mniejsza - ale szybko tę myśl odgoniła, to że biega po dżungli i babrze sie w piachu na wykopaliskach nie umniejsza jej jako osobie! Jest tak samo wartościowa jak inni goście.
Jeszcze moment zajmowała swoje myśli, kolejnymi osobami na sali dopóki nie podszedł do niej kelner. - Ach tak. Dziękuję. - powiedziała gdy wręczył jej menu. Nie spodziewała się takich cen ale przecież nagle nie wyjdzie! Nie mogła tego zrobić, zwłaszcza że kumpel ją zaprosił. Czekała na niego cierpliwie, a gdy minęło kolejne dwadzieścia minut a mężczyzna dalej się nie pojawił, zaczęła nabierać podejrzeń. Napisała do niego sms’a, potem zadzwoniła, ale bez odzewu. - Pięknie. - zaklęła jeszcze pod nosem i rozejrzała się raz jeszcze po sali. Będzie jedyną osobą, która jest tutaj sama. Poprosiła kelnera o jeszcze chwilę do zastanowienia i sprawdziła na szybko lokal w internecie, gdzie ku jej zdumieniu pojawiło się zdjęcie jej dawnej miłostki. Zrobiła większe oczy. Czy kumpel specjalnie ją wystawił aby spotkała się z Fitzgerald? No chyba żart! - Przepraszam, a mogłabym się widzieć z szefową? - dopytała w nadziei, że kelner będzie tak miły i poprosi ją na słówko, albo przynajmniej wpuści ją przez kuchnię aby zobaczyć czy to faktycznie nie są bajki a Eve tu pracuje!

Eve Fitzgerald