Strona 1 z 1

Sorry, my bad!

: pn maja 04, 2026 6:39 pm
autor: Blaise Crawfort
#2

Japonia - kolejny cel jej podróży, tym razem czysto prywatny a nie związany z jej zawodem. Znaczy też nie bierzmy tego tak dosłownie, jeśli trafi tu na jakąś przygodę ruszy za nią, ale przecież nie jedzie na wykopaliska - choć niewątpliwie coś by się tu ciekawego znalazło. Oczywiście zaczęła od Tokio, bo jakżeby inaczej, chcąc później zwiedzić mniejsze miasta oraz parki przyrodnicze. Skupiała też dużą uwagę na jedzenie - bo nie ma lepszej drogi jak poznanie miejsca przez jej kuchnię. Tak zrobiła w Hiszpanii zajadając się tapasami i tortillą, w Meksyku obowiązkiem były tacos prawie codziennie a w Wenezueli słynne arepas!
Wyjęła aparat aby zrobić kilka zdjęć neonów na skrzyżowaniu, czekając w międzyczasie aż światło zmieni się z czerwonego na zielone i będzie mogła przejść na drugą stronę. Z jednej strony czuła się przytłoczona ilością ludzi oraz samym miejscem, ale próbowała wyciągnąć z tego tylko same pozytywy. Nawet kupiła pluszowego Pikachu, którego później wyśle do Toronto. Jej mieszkanie było podnajmowane przez kumpla, ale mimo wszystko służyło również jako składzik, trzymając tam wszystkie pamiątki oraz artefakty, które czekały na dalsze badania.
Czy spodziewała się wejść pod jadący motor? Oczywiście, że nie! Jednakże będąc zapatrzoną w aparat kompletnie zapomniała o rozejrzeniu się, wchodząc w mniejszą uliczkę i nieszczęście gotowe. Motocyklista ją zahaczył przez co straciła równowagę i upadła na chodnik obijając sobie rękę i tyłek, już nie mówiąc o kamerze, które obiektyw pękł.
Próbowała wstać ale poczuła ból w kostce. Możliwe, że ją lekko podwinęła próbując z powrotem złapać równowagę aby nie znaleźć się na ziemi. Ta sztuka nie wyszła więc jedynie syknęła cicho gdy ją poruszyła. Nie oczekiwała, że ktoś jej pomoże, ale zauważyła że motocyklista się zatrzymał i podszedł do niej wyciągając rękę. Złapała za nią, bo doskonale wiedziała iż sama nie da rady.
- Ja przepraszam. Nie patrzyłam i tak wyszłam na drogę. - bo podejrzewała, że faktycznie jest to jej rozkojarzenie i sama to sprowadziła na siebie. Miała nauczkę na przyszłość aby uważać i nie gapić się w aparat idąc naprzód. Z pomocą usiadła na murku który był niedaleko, a kiedy kask poszedł w dół zdziwiła się. Znaczy, nie zrozumcie jej źle. Sama ma motor, ale mimo wszystko było zaskoczenie zobaczyć kobietę po drugiej stronie, która w ten sam sposób lubi spędzać czas. - Wow, niezły motor. - rzuciła szybko, żeby nie wyjść na gbura i w ogóle zagaić jakoś rozmowę, bo poczuła się delikatnie skrępowana. - Let. - przedstawiła się, w sumie nawet nie wiedząc czy kobieta mówi po angielsku. Głupie założenie, że tak ale może się pomyliła?

Boon Sirsawat

Sorry, my bad!

: pn maja 04, 2026 9:05 pm
autor: Boon Sirsawat
Czasami z własnej jaskini zwanej mieszkaniem trzeba było wychodzić i to był ten dzień gdzie Boon potrzebowała pozałatwiać kilka rzeczy na mieście. Tokio było jednym z miejsc dłuższego postoju Boon. Chwilowo mogła stwierdzić, że to częściowo jej dom. Tu ma znajomych i bardzo dużą bazę klientów. To tu rozwinęła skrzydła jako grafik i chwilowo nie zamierzała się stąd ruszać. Co było zupełnym przeciwieństwem matki, która po rozwodzie postanowiła podróżować. Nie żeby Boon jej tego zabraniała! Sama przecież rozbijała się z nią po świecie aż do czasu gdy postanowiła uwić sobie swoje małe gniazdko i skupić się na tym co lubi, bo powiedzmy sobie szczerze Boon lubi siebie, swój komputer i swoje własne towarzystwo. Wszyscy inni to czasami mały rozpraszacz, którego potrzebowała.
Korki i ilość ludzi w Tokio przestały ją już przerażać od dawna. Przyzwyczaiła się do tego. Jednak najbardziej to nie mogła się przyzwyczaić do turystów, którzy nagle wbijali się pod koła motoru. Gdyby nie dobry refleks Boon i skupienie na drodze a nie bujanie w obłokach to prawdopodobnie kobieta miałaby ślady po oponach, a Boon pewnie wylądowałaby na asfalcie. Przeklęła pod nosem we wszystkich językach jakich zna i ostatecznie się zatrzymała by pomóc kalece. Nie chciała mieć potem kłopotów a poza tym nie była jedną z tych osób, które są obojętne jak coś się komuś dzieje. Mimo, że kobieta zdecydowanie zasługiwała sobie na obolały tyłek!
Nic nie mówiąc wyciągnęła w jej kierunku rękę i pomogła się pozbierać z ulicy by dotransportować ją na pobliski murek. Pozbyła się kasku i uśmiechnęła lekko.
-Boon i dzięki - odpowiedziała odkładając kask na murek obok Let. -Masz szczęście, że mam refleks i nie mam auta - stwierdziła ściągając rękawice, które również rzuciła przy kasku i kucnęła by bez pytania ściągnąć buta nieznajomej. -Każdemu wpadasz pod motor by zagaić rozmowę czy to ja mam ten zaszczyt? - spojrzała na Let i uśmiechnęła się szeroko. Dobra. Mimo, że Boon i relacje międzyludzkie nie szły w parze to czasami jednak potrafiła mieć gadane.

Blaise Crawfort

Sorry, my bad!

: pn maja 04, 2026 9:20 pm
autor: Blaise Crawfort
Szczerze? Jakby zapytać Blaise jak to się stało, że weszła pod koła motoru, to nie potrafiłaby dać jednozacznej odpowiedzi. Po pierwsze była uważną turystką która robi piękne zdjęcia, żeby było co wstawiać na swoje sociale, po drugie jej głowa jest zajęta rozmyślaniem co zje na obiad, po trzecie… jest to osoba, która bardzo często potrafi się znaleźć w złym miejscu o złej porze. Jednakże teraz musiała zwalić na swoje zagapienie się, bo to spośród tych wcześniej wymienionych było najgorszą rzeczą jaką mogła zrobić.
- Jakbyś miała auto zapewne zostałaby ze mnie smutna papka na asfalcie. - uśmiechnęła się niezręcznie, bo taka był prawda. Gdyby jechało coś większego, obudziłaby się w szpitalu o ile w ogóle by to zrobiła! Już wiedziała, że następnym razem zachowa większą ostrożność a przeglądanie zdjęć zostawi na czas spędzony w kawiarni lub restauracji. - Zazwyczaj wpadam do łóżka. - zaraz zrobiła większe oczy, bo słowa szybciej uleciały niż mogła je przemyśleć. Może ma wstrząśnienie mózgu?! Zazwyczaj nie mówiła o takich rzeczach przy pierwszych kilku zdaniach jakie wymieniła z nowo poznaną osobą. - Znaczy to nie tak. - przybiła sobie facepalma po czym syknęła z bólu, widząc krew która leciała z łokcia. Szlag by trafił to zwiedzanie, a trzeba było zostać w Grecji na wykopaliskach - ale nie, wielka pani archeolog musiała wziąć sobie wolne!
Odetchnęła i uśmiechnęła się niewinnie. - Masz może jakiś plaster? Albo jest tu gdzieś jakaś apteka w pobliżu? - zapytała wskazując na łokieć i krew która kapała na jej nowe czyste jeansy. Moment później zaburczało jej w brzuchu. - Świetnie. - powiedziała sama do siebie, wiedząc że nowa znajoma musiała to usłyszeć. - I jakaś restauracja blisko tej apteki? - kolejny niewinny uśmiech, ale co miała innego zrobić? Była trochę zdana na łaskę innych, bo nie miała pojęcia jak daleko zajdzie z tymi obrażeniami. Westchnęła spoglądając na aparat który leżał na ulicy, obiektyw nie nadawał się do niczego poza koszem. Także następnego dnia będzie musiała jeszcze zainwestować w nowy w sklepie. Same wydatki! - Czy w ramach przeprosin za moje spotkanie pierwszego stopnia z twoim motorem dasz się zaprosić na jedzenie? - liczyła trochę na dalsza pomoc kobiety, ale równie dobrze zamówi sobie ubera do hotelu i w ruch pójdzie apka z dostawą pod drzwi!

Boon Sirsawat