she was the only song he still wanted to listen to
: wt maja 05, 2026 8:55 pm
Centrum handlowe to ostatnie miejsce, w którym Noah chciałby teraz być. Piszczące bramki, zapach taniej kawy i tłum ludzi, którzy zdają się mieć jakiś cel. On celu nie miał – po prostu musiał kupić parę drobiazgów, żeby udawać przed samym sobą, że jego życie toczy się normalnym rytmem. Ale ten rytm został wybity już rano, gdy tylko otworzył drzwi warsztatu, bo stał tam ten przeklęty samochód. Czarny sedan, najnowszy rocznik Ten sam model. Ten sam odcień lakieru, który w świetle jarzeniówek wydawał się niemal czarny. Noah czuł pod palcami nie chłód blachy, ale skórzaną kierownicę z tamtej nocy. Czuł zapach dymu, słyszał huk rozrywanej stali i ten nienaturalny spokój, który nastąpił sekundę później. Miał tylko zerknąć na silnik, ale zamiast tego przez pół godziny wpatrywał się w pusty fotel pasażera. W miejsce, gdzie siedział jego najlepszy przyjaciel. Miejsce, z którego nikt już nigdy nie wyszedł.
„Tylko parę piw”, mówił wtedy. „Przecież ogarniam”.
Teraz, stojąc w środku rozświetlonej galerii handlowej, nagle poczuł, że brakuje mu tchu. Przechodzący nastolatkowie śmiali się głośno, a on widział tylko tamte rozbite reflektory. Samochód w warsztacie czeka na naprawę, ale Noah wiedział, że niektórych rzeczy – tak jak tamtej nocy – nie da się wyklepać i polakierować na nowo. Wypuścił koszyk z rąk i po prostu wyszedł na zewnątrz, w stronę parkingu, bojąc się sprawdzić, czy jego własne odbicie w szybach wystawowych nie patrzy na niego z oskarżeniem.
Stał przed wejściem do galerii, próbując uspokoić oddech, gdy nagle wśród tłumu mignęła mu znajoma sylwetka. Audrey. Miała na sobie ten sam płaszcz, który kupiła jeszcze w czasach, gdy byli nierozłączni. Kiedyś byli kimś więcej – a przynajmniej mogli być. Noah pamiętał wieczory, gdy napięcie między nimi było tak gęste, że wystarczyłoby jedno słowo, ale on, przerażony tym, jak bardzo mu zależało, po prostu stchórzył. Bał się tej pieprzonej utraty kontroli. Została bezpieczna, choć bolesna przyjaźń. To była ta sama Audrey, która przez ostatnie miesiące nie odpisywała na SMS-y i zawsze „miała coś pilnego”, gdy dzwonił, dusząc się od poczucia winy.
– Audrey? – zawołał, zanim zdążył pomyśleć. Poczuł uścisk w żołądku. Kiedy jego świat zaczął pękać, kiedy najbardziej potrzebował jedynej osoby, która go rozumiała, ona zniknęła. A teraz stała tu, w galerii, otoczona kolorowymi wystawami, nieświadoma, że on od miesięcy żyje w piekle. – Dlaczego, Audrey? – zapytał, a w jego głosie słychać było więcej bólu niż złości. – Dlaczego wtedy, kiedy najbardziej cię potrzebowałem, nagle przestałaś odbierać?
Audrey LeBlanc
„Tylko parę piw”, mówił wtedy. „Przecież ogarniam”.
Teraz, stojąc w środku rozświetlonej galerii handlowej, nagle poczuł, że brakuje mu tchu. Przechodzący nastolatkowie śmiali się głośno, a on widział tylko tamte rozbite reflektory. Samochód w warsztacie czeka na naprawę, ale Noah wiedział, że niektórych rzeczy – tak jak tamtej nocy – nie da się wyklepać i polakierować na nowo. Wypuścił koszyk z rąk i po prostu wyszedł na zewnątrz, w stronę parkingu, bojąc się sprawdzić, czy jego własne odbicie w szybach wystawowych nie patrzy na niego z oskarżeniem.
Stał przed wejściem do galerii, próbując uspokoić oddech, gdy nagle wśród tłumu mignęła mu znajoma sylwetka. Audrey. Miała na sobie ten sam płaszcz, który kupiła jeszcze w czasach, gdy byli nierozłączni. Kiedyś byli kimś więcej – a przynajmniej mogli być. Noah pamiętał wieczory, gdy napięcie między nimi było tak gęste, że wystarczyłoby jedno słowo, ale on, przerażony tym, jak bardzo mu zależało, po prostu stchórzył. Bał się tej pieprzonej utraty kontroli. Została bezpieczna, choć bolesna przyjaźń. To była ta sama Audrey, która przez ostatnie miesiące nie odpisywała na SMS-y i zawsze „miała coś pilnego”, gdy dzwonił, dusząc się od poczucia winy.
– Audrey? – zawołał, zanim zdążył pomyśleć. Poczuł uścisk w żołądku. Kiedy jego świat zaczął pękać, kiedy najbardziej potrzebował jedynej osoby, która go rozumiała, ona zniknęła. A teraz stała tu, w galerii, otoczona kolorowymi wystawami, nieświadoma, że on od miesięcy żyje w piekle. – Dlaczego, Audrey? – zapytał, a w jego głosie słychać było więcej bólu niż złości. – Dlaczego wtedy, kiedy najbardziej cię potrzebowałem, nagle przestałaś odbierać?
Audrey LeBlanc