001. Nic tak nie koi duszy, jak świeża plotka
: śr maja 06, 2026 9:39 pm
001. Nic tak nie koi duszy, jak świeża plotka | Outfit
Do Toronto przyjechałam zaledwie kilka tygodni temu, ale miałam wrażenie, że wydarzyło się znacznie dużo rzeczy, jak na ten czas. Udało mi się poznać nowe osoby, wziąć udział w kilku sesjach i odwiedzić zupełnie nowe miejsca. Niby kilka tygodni, ale w moim odczuciu było one dość intensywne, a momentami nawet przytłaczające. Całe szczęście były jeszcze osoby, przy których wszystko stawało się łatwiejsze. Moja przyjaciółka Gabriela była jedną z nich.Nie widziałyśmy się od dłuższego czasu. Oczywiście stale utrzymywałyśmy kontakt, który polegał na pisaniu, komentowaniu zdjęć i wysyłaniu głosówek. Była to relacja bardziej wirtualna niż rzeczywista, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Poza tym wynikało to z faktu, że ciągle byłyśmy w rozjazdach, no i też nie mieszkałyśmy blisko siebie. Najbardziej lubiłam rozmowy późno w nocy, kiedy żadna z nas nie mogła zasnąć. Nie było to jednak to samo, co obecność drugiej osoby obok. Dlatego też od rana czułam lekkie podekscytowanie. Pierwszy raz od dawna nie chodziło o pokaz albo spotkanie biznesowe. Najzwyczajniej w świecie zaprosiłam Gabi do siebie.
Krzątałam się po mieszkaniu trochę bardziej niż było to konieczne. Zupełnie bez sensu poprawiałam poduszki na kanapie, zapaliłam świeczkę w lampionie, który stał na regale i zamówiłam jedzenie, pomimo tego, że lodówka była pełna. Chciałam, aby wszystko było idealne, ale zdawałam sobie też sprawę z tego, że Gabi raczej nie zwracała uwagi na takie pierdoły. Przynajmniej szybciej zleciał mi czas.
Zatrzymałam się na moment przy wyspie kuchennej i sięgnęłam po telefon. Uśmiechnęłam się pod nosem, widząc nasze ostatnie wiadomości. Było tam kilka głupich filmików, zdjęcie psa, którego spotkałam rano podczas spaceru i narzekanie na pogodę w Toronto. Westchnęłam cicho, a następnie poprawiłam włosy.
Ostatnie tygodnie minęły zbyt szybko. Ciągle ktoś coś ode mnie chciał. Z jednej strony zdjęcia i wywiady, a z drugiej sprawy związane z uregulowaniem płatności za zakup mieszkania i ogarnięcie innych drobnych spraw związanych z jego urządzeniem. Liczyłam na odrobinę wytchnienia, bo w sumie tego brakowało mi najbardziej od przeprowadzki. No i co najważniejsze, to stęskniłam się za plotami. Kiedy usłyszałam domofon, to szybko pobiegłam otworzyć drzwi.
Gabriela R. Blais