001.
: ndz maja 10, 2026 11:46 pm
Naprawdę się nie spodziewałam, że Grace będzie chciała mnie odwiedzić. Zazwyczaj wystarczyło jej, że widzimy się w pracy i czasem wymienię kilka słów. Nie jestem nawet gotowa na godne powitanie starszej siostry. Z zaszytą ręką jest ciężko, a jeszcze będę tutaj siedzieć dobre dwa tygodnie. Chyba że z ręką jeszcze gorzej, zostanę w tych czterech ścianach jeszcze dłużej.
Dobrze, że mogę zamawiać zakupy online, a wyrzucanie śmieci w tym bloku jest tak proste. Wystarczy wyjść na korytarz i wyrzucić wszystko do szczeliny w ścianie. Nie widzę siebie, ciągnącej worki z trzeciego piętra na parter. Także takie udogodnienie jest naprawdę przyjemne i fajne. Wyrzuciłam reklamówki i karton, który zaraz najpewniej zostałby nowym domem dla Ash. Mój mały kotek, czasem potrafi szaleć. Nawet rozwalić karton i udawać aniołka. Sięgnęłam po koc i narzuciłam go na swoje ramiona. Ash coś mruczał, ale zaraz poleciał do swojej piłeczki i zaczął się nią bawić. Chora ręka zwisała, a zdrową wszystko musiałam robić. Tak średnio mi z tym, ponieważ nie jest to moja dominująca ręka. Tęsknię dosłownie za wszystkim, ale doceniam jej pomoc w takim momencie mojego życia. Zwłaszcza że pomogła to zaszyć i przy okazji ma przynieść mi dodatkowe przeciwbólowe, które wypisał mi lekarz.
Nie chciałam zawracać uwagi dla Sherr, ona teraz i tak ma dużo na głowie. Ogólnie nie chciałam robić afer, więc dla dziewczyn nic nie powiedziałam. Po prostu udaje, że tego nie było. Jakby nikt mnie nie zaatakował. Czy matka o tym wie? Nie mam zielonego pojęcia. Podejrzewam, że wiadomość i do niej doszła. Przecież rządzi tym szpitalem, a ja unikam ostatnio ją jak ognia. Pewnie Grace na mnie wyśle, jeśli oczywiście się tym wszystkim zainteresuje. Mam też nadzieję, że młodszy brat o tym się nie dowie. Nie chcę współczucia, a jakoś ja sama tego jeszcze nie zaakceptowałam. Pewnie najgorzej będzie, jak wrócę do miejsca wydarzenia. Wszystko wróci, ale ile mogę to nie, chcę do tego wracać. Drzwi były otwarte, więc mogła wejść. Położyłam się na kanapie i zwinęłam w kłębek. Sama nie wiem, czy kogoś potrzebuję do tego wszystkiego i czy chcę o tym rozmawiać.
Grace LeBlanc
Dobrze, że mogę zamawiać zakupy online, a wyrzucanie śmieci w tym bloku jest tak proste. Wystarczy wyjść na korytarz i wyrzucić wszystko do szczeliny w ścianie. Nie widzę siebie, ciągnącej worki z trzeciego piętra na parter. Także takie udogodnienie jest naprawdę przyjemne i fajne. Wyrzuciłam reklamówki i karton, który zaraz najpewniej zostałby nowym domem dla Ash. Mój mały kotek, czasem potrafi szaleć. Nawet rozwalić karton i udawać aniołka. Sięgnęłam po koc i narzuciłam go na swoje ramiona. Ash coś mruczał, ale zaraz poleciał do swojej piłeczki i zaczął się nią bawić. Chora ręka zwisała, a zdrową wszystko musiałam robić. Tak średnio mi z tym, ponieważ nie jest to moja dominująca ręka. Tęsknię dosłownie za wszystkim, ale doceniam jej pomoc w takim momencie mojego życia. Zwłaszcza że pomogła to zaszyć i przy okazji ma przynieść mi dodatkowe przeciwbólowe, które wypisał mi lekarz.
Nie chciałam zawracać uwagi dla Sherr, ona teraz i tak ma dużo na głowie. Ogólnie nie chciałam robić afer, więc dla dziewczyn nic nie powiedziałam. Po prostu udaje, że tego nie było. Jakby nikt mnie nie zaatakował. Czy matka o tym wie? Nie mam zielonego pojęcia. Podejrzewam, że wiadomość i do niej doszła. Przecież rządzi tym szpitalem, a ja unikam ostatnio ją jak ognia. Pewnie Grace na mnie wyśle, jeśli oczywiście się tym wszystkim zainteresuje. Mam też nadzieję, że młodszy brat o tym się nie dowie. Nie chcę współczucia, a jakoś ja sama tego jeszcze nie zaakceptowałam. Pewnie najgorzej będzie, jak wrócę do miejsca wydarzenia. Wszystko wróci, ale ile mogę to nie, chcę do tego wracać. Drzwi były otwarte, więc mogła wejść. Położyłam się na kanapie i zwinęłam w kłębek. Sama nie wiem, czy kogoś potrzebuję do tego wszystkiego i czy chcę o tym rozmawiać.
Grace LeBlanc