bulionowy trip
: pn maja 11, 2026 6:39 pm
Koniec końców to nie Rosa zapłaciła za rejs ale producent gotowych bulionow Knoor, od których kupony Ricz zbierał z pracy w podłej jadłodajni w której teraz dorywczo próbował pracować. Wziął wszystkie milion opakowań z pracy i dwa dni wprowadzał je do konkursu, aż pewnego wieczora siedzi sobie na kanapie i ogląda meczyk, jakąś Lige Mistrzów i nagle dzwoni do niego. Halo - Halo - Pan Martinez - A jak, kto mówi - My z konkursu "Twój wymarzony rejs po Karabiach z Knoor - A tak dzień dobry -Z przyjemnoscia chcemy poinformowac, ze wygral pan..-santa mierda! Rosi sluchaj tego!. No i później wiadomo, skakali, cieszyli się i Ricz tylko sie dowiedział gdzie mają się stawić i kiedy spakować.
Zupełnie mu było na rękę to, żeby wyjechać z Toronto, bo niedawno zaistniało wielkie niebezpieczeństwo, że Ruda pojawi się w jego domu (wie gdzie mieszka!) i że wypapla Rosalindzie jego ukochanej przy nadziei, że miała z nim romans. A jak nie ona, to że Gabi wypapla. Ricz pilnował Rosi non stop w domu, łaził za nią jak pies który jej nawet do kibla nie chce samej puścić, co pewnie jej akurat się podobało. Jak tylko była w jakimś wspólnym pomieszczeniu Gabrysia, to Ricz obserwował bardzo uważnie każdy jej ruch i słowo i poprawiał ją, kiedy tamta zaczynała wchodzić na jakieś niebezpieczne tematy. Niestety dwa razy Rosa była bez jego opieki sama z Gabi i trochę się bał, że czegoś się dowiedziała, natomiast Rosa zachowywała sie, jakby nic nie wiedziała, a na wieść o bulionowym rejsie też zareagowała pozytywnie. Trochę miał schize, że ta jego Rosi kochana jest taka spokojna, ale już wie i planuje go utopić na rejsie, ale kiedy pakowała swoje sto kostiumów, to specjalnie jej sie podlizywał i sypał jej komplementami, mając nadzieję, że może zmieni to jego los.
W każdym razie okazało się, że ten rejs to nie zaczyna się z Toronto, bo Toronto nie było skomunikowane z oceanem, więc musieli najpierw lecieć do Nowego Jorku. Tam sobie zrobili półdniowy stop, Riczi pokazał Rosie po raz trzeci miejsce gdzie mieszkał pół swojego życia, zjedli najlepszą pizze i kolejnego dnia musieli już wsiadać na statek. Rosa to chyba nie bardzo lubiła te wizyty w Nowym Jorku, albo po prostu miała jakiś ciężki czas z ciążą, chociaż ostatnie tygodnie już tak nie rzygała, wiec niewiadomo co się stało. Wsiadają na ten statek i ofkors ich tam witają jacyś ludzie z Knoora, którzy mówią na nich, że są piękną bulionową parą, dziwnie to brzmiało, ale zdjęcia im porobili przednie, odrazu na IG Knoora opublikowane.
- O cholera patrz Rosa jakie luksusy - jara się Ricz kiedy tylko wbił się do ich kajuty z wielkim oknem i widokiem na morze, mieli jakieś gigantyczne łóżko, salonik, wielką wannę i ogólnie to był chyba aparament przydencki!! Lata taki zachwycony i sie walnał na łóżko i tak sie obił - Łoże zajebiste.. Roska jakbyś nie miała już w brzuchu bobasa to bym ci na tym łóżku na pewno jakiegoś zmajstrował- ocenia i zanim ona do niego przyjdzie się przytulać, to zdążył już się podnieść i zajrzeć do barku, wyjmuje miniaturki alkoholi, cały przekrój - Ja cie... widziałaś ten barek? Zrobie sobie long island na spokojnie - ucieszył się i jeszcze leci do łazienki i gwiżdże - O kurwa ale klop stylowy, patrz - i woła ją tam do łazienki, żeby obczaiła, pewnie japoński jakiś z podgrzewanym siedzeniem.
Rosario M. Vargas-Martinez
Zupełnie mu było na rękę to, żeby wyjechać z Toronto, bo niedawno zaistniało wielkie niebezpieczeństwo, że Ruda pojawi się w jego domu (wie gdzie mieszka!) i że wypapla Rosalindzie jego ukochanej przy nadziei, że miała z nim romans. A jak nie ona, to że Gabi wypapla. Ricz pilnował Rosi non stop w domu, łaził za nią jak pies który jej nawet do kibla nie chce samej puścić, co pewnie jej akurat się podobało. Jak tylko była w jakimś wspólnym pomieszczeniu Gabrysia, to Ricz obserwował bardzo uważnie każdy jej ruch i słowo i poprawiał ją, kiedy tamta zaczynała wchodzić na jakieś niebezpieczne tematy. Niestety dwa razy Rosa była bez jego opieki sama z Gabi i trochę się bał, że czegoś się dowiedziała, natomiast Rosa zachowywała sie, jakby nic nie wiedziała, a na wieść o bulionowym rejsie też zareagowała pozytywnie. Trochę miał schize, że ta jego Rosi kochana jest taka spokojna, ale już wie i planuje go utopić na rejsie, ale kiedy pakowała swoje sto kostiumów, to specjalnie jej sie podlizywał i sypał jej komplementami, mając nadzieję, że może zmieni to jego los.
W każdym razie okazało się, że ten rejs to nie zaczyna się z Toronto, bo Toronto nie było skomunikowane z oceanem, więc musieli najpierw lecieć do Nowego Jorku. Tam sobie zrobili półdniowy stop, Riczi pokazał Rosie po raz trzeci miejsce gdzie mieszkał pół swojego życia, zjedli najlepszą pizze i kolejnego dnia musieli już wsiadać na statek. Rosa to chyba nie bardzo lubiła te wizyty w Nowym Jorku, albo po prostu miała jakiś ciężki czas z ciążą, chociaż ostatnie tygodnie już tak nie rzygała, wiec niewiadomo co się stało. Wsiadają na ten statek i ofkors ich tam witają jacyś ludzie z Knoora, którzy mówią na nich, że są piękną bulionową parą, dziwnie to brzmiało, ale zdjęcia im porobili przednie, odrazu na IG Knoora opublikowane.
- O cholera patrz Rosa jakie luksusy - jara się Ricz kiedy tylko wbił się do ich kajuty z wielkim oknem i widokiem na morze, mieli jakieś gigantyczne łóżko, salonik, wielką wannę i ogólnie to był chyba aparament przydencki!! Lata taki zachwycony i sie walnał na łóżko i tak sie obił - Łoże zajebiste.. Roska jakbyś nie miała już w brzuchu bobasa to bym ci na tym łóżku na pewno jakiegoś zmajstrował- ocenia i zanim ona do niego przyjdzie się przytulać, to zdążył już się podnieść i zajrzeć do barku, wyjmuje miniaturki alkoholi, cały przekrój - Ja cie... widziałaś ten barek? Zrobie sobie long island na spokojnie - ucieszył się i jeszcze leci do łazienki i gwiżdże - O kurwa ale klop stylowy, patrz - i woła ją tam do łazienki, żeby obczaiła, pewnie japoński jakiś z podgrzewanym siedzeniem.
Rosario M. Vargas-Martinez