What did I eat today? Coffee. This morning. Does that not count?
: pn maja 11, 2026 9:05 pm
Zdarzało się już nie raz i nie dwa, że Oliver zapominał śniadania. Po prostu, nie był rano głodny, więc nic sobie nie szykował. Albo nie miał dość sił, aby zrobić sobie nawet zwykłej kanapki - choicaz to to drugie przydarzało mu się ostatnio dość rzadko. Niemniej miewał dni, że potrafił nie jadać ani jednego pełnoprawnego posiłku, ciągnąc jakoś na kilku kubkach słodkiej kawy. Nie, energetyków nie tykał, nie zwariował jeszcze do reszty, haha, dbał przecież o swoje zdrowie!
Niestety, zdarzało się że te nietypowe nawyki żywieniowe jednak mściły się na chłopaku - tak jak to miało na przykład miejsce dziś. Nie czuł głodu, a nie uznawał za stosowne aby czynić wbrew swoim odczuciom, dlatego też nie wciskał w siebie nic na siłę. Zawsze obiecywał sobie, że przecież może zjeść coś w pracy. Ich lokal serwował nie tylko napoje ale także całkiem dobre kanapki i ciasta. Problem polegał na tym, że poranki były zwykle dość zatłoczone, bariści nie mieli nawet możliwości zrobić sobie krótkiej przerwy przez pierwsze kilka godzin od otwarcia kawiarni. No i wspomnieć należy też że za taką kanapkę Moon musiałby jednak zapłacić. Miał co prawda zniżki pracownicze, co nie znaczy że lubił wydawać swoje pieniądze na nieco przydrogi kawałek pieczywa z salami i szynką - można go nazwać dusigroszem, nie wstydził się tego. Nie znosił tak szastać pieniędzmi, więc koniec końców, po prostu całą zmianę zwykle siedział bez jedzenia. Czasem głód się w końcu odzywał, ale wtedy starczyło zapić go kawą. Tę akurat mieli w pokoju socjalnym za darmo.
Tego dnia niestety uporczywe ssanie w żołądku nie dawało za wygraną. Ruchy chłopaka tez były jakieś powolne, wolniejsze niż zwykle i pomimo ogrzewania, było mu ciągle dość zimno. Inni pracownicy kręcili się po lokalu w krótkich rękawkach - jemu w bluzie wciąż było chłodno. To April pierwsza zauważyła, że chłopak wygląda jakoś blado. Miała go na oku jeszcze przez godzinę - i dobrze, że była czujna, bo miała akurat dość czasu i refleksu, by złapać Olivera, kiedy ten nagle zasłabł.
- Nic mi nie jest, naprawdę, po prostu zakręciło mi się w głowie - Moon próbował jakoś załagodzić sytuację, zbywając natrętne i pełne troski pytania współpracowników. Nie chciał nikogo martwić a jednak wyszło jak wyszło. Miał to nieszczęście, że April studiowała medycynę - co prawda była dopiero na drugim roku, ale miała dość wiedzy by pobieżnie go obejrzeć i zawyrokować, że powinien udać się do szpitala. Oliver nie chciał o tym słyszeć... jedocześnie nie mógł przecież odmówić koleżance, która wpatrywała się w niego tak intensywnie, że aż mu było głupio. Wiedział, że April na pewno wypyta go następnego dnia o jego zdrowie, nie miał więc wyjścia.
Tym właśnie sposobem wylądował w poczekalni na SORze w szpitalu. Nie nadawał się już tego dnia do pracy, wszystko leciało mu z rąk, czuł się słaby i było mu zimno. A mimo to, siedząc na ławce wśród innych pacjentów, czuł się jak jakiś oszukaniec bo przecież widział, że inni oczekujący mają zdecydowanie gorsze problemy od niego. Schował się więc w jakiś kącik, bardzo pragnąc znaleźć się znów w domu. Przecież nic mu nie było...
Connor Walker
Niestety, zdarzało się że te nietypowe nawyki żywieniowe jednak mściły się na chłopaku - tak jak to miało na przykład miejsce dziś. Nie czuł głodu, a nie uznawał za stosowne aby czynić wbrew swoim odczuciom, dlatego też nie wciskał w siebie nic na siłę. Zawsze obiecywał sobie, że przecież może zjeść coś w pracy. Ich lokal serwował nie tylko napoje ale także całkiem dobre kanapki i ciasta. Problem polegał na tym, że poranki były zwykle dość zatłoczone, bariści nie mieli nawet możliwości zrobić sobie krótkiej przerwy przez pierwsze kilka godzin od otwarcia kawiarni. No i wspomnieć należy też że za taką kanapkę Moon musiałby jednak zapłacić. Miał co prawda zniżki pracownicze, co nie znaczy że lubił wydawać swoje pieniądze na nieco przydrogi kawałek pieczywa z salami i szynką - można go nazwać dusigroszem, nie wstydził się tego. Nie znosił tak szastać pieniędzmi, więc koniec końców, po prostu całą zmianę zwykle siedział bez jedzenia. Czasem głód się w końcu odzywał, ale wtedy starczyło zapić go kawą. Tę akurat mieli w pokoju socjalnym za darmo.
Tego dnia niestety uporczywe ssanie w żołądku nie dawało za wygraną. Ruchy chłopaka tez były jakieś powolne, wolniejsze niż zwykle i pomimo ogrzewania, było mu ciągle dość zimno. Inni pracownicy kręcili się po lokalu w krótkich rękawkach - jemu w bluzie wciąż było chłodno. To April pierwsza zauważyła, że chłopak wygląda jakoś blado. Miała go na oku jeszcze przez godzinę - i dobrze, że była czujna, bo miała akurat dość czasu i refleksu, by złapać Olivera, kiedy ten nagle zasłabł.
- Nic mi nie jest, naprawdę, po prostu zakręciło mi się w głowie - Moon próbował jakoś załagodzić sytuację, zbywając natrętne i pełne troski pytania współpracowników. Nie chciał nikogo martwić a jednak wyszło jak wyszło. Miał to nieszczęście, że April studiowała medycynę - co prawda była dopiero na drugim roku, ale miała dość wiedzy by pobieżnie go obejrzeć i zawyrokować, że powinien udać się do szpitala. Oliver nie chciał o tym słyszeć... jedocześnie nie mógł przecież odmówić koleżance, która wpatrywała się w niego tak intensywnie, że aż mu było głupio. Wiedział, że April na pewno wypyta go następnego dnia o jego zdrowie, nie miał więc wyjścia.
Tym właśnie sposobem wylądował w poczekalni na SORze w szpitalu. Nie nadawał się już tego dnia do pracy, wszystko leciało mu z rąk, czuł się słaby i było mu zimno. A mimo to, siedząc na ławce wśród innych pacjentów, czuł się jak jakiś oszukaniec bo przecież widział, że inni oczekujący mają zdecydowanie gorsze problemy od niego. Schował się więc w jakiś kącik, bardzo pragnąc znaleźć się znów w domu. Przecież nic mu nie było...
Connor Walker