Strona 1 z 1
let me introduce you to the land of the living dead
: pn maja 11, 2026 11:19 pm
autor: Olivia Calvert
Każdy, kto znał Olivię, a śmiało można było powiedzieć, iż było całkiem sporo takich osób, wiedział, jak poważnie traktowała swoją pracę. Nie tylko ze względu na jej wpływ na każde kolejne śledztwo z ofiarami zabójstw czy ulgę, jaką mogło przynieść rodzinie podanie przyczyny śmierci. Przyczyna tkwiła trochę głębiej i miała związek z obietnicą, którą złożyła kilka lat temu. Z planem, który udało się zrealizować jedynie w połowie, ponieważ druga strona, która miała dołożyć swoją cegiełkę, zginęła. Bolesne wspomnienia, które rzutowało na jej efekty zawodowe. Paradoks, nieprawdaż? Czuła się momentami tak, jakby musiała złożyć ofiarę z krwi, by stać się niepokonana. Niczym Czarownica zabijająca na stole Aslana.
Równie poważnie podchodziła do nauczania. Nie była w tym dobra, wiedziała o tym i w chwili, w której dostała informację od przełożonego, iż w ramach współpracy z uniwersytetem w mieście będzie dostawała co jakiś czas praktykantów i studenciaków, których należało przygotować do obcowania z umarłymi, nie była zadowolona. Nigdy nie myślała o przekazywaniu swojej wiedzy młodszemu pokoleniu, ale czy miała wybór? Jasno dano jej do zrozumienia, że niestety nie wchodziła w grę odmowa.
Tak oto skończyła z dwoma młodocianymi przyszłymi lekarzami, z których jeden miał stawić się dzisiaj, by asystować (czytaj przyglądać się) sekcji.. Dziewczyna miała potencjał, wykazywała chęci i Calvert liczyła, że to wystarczy, by faktycznie wspięła się na szczebelki kariery, tak niewdzięcznej i wcale nie świetnie płatnej.
Przygotowała sprzęt, zdezynfekowała narzędzia. Ktoś zapytałby po co, skoro i tak bardziej zaszkodzić nie mogła. Umarłemu owszem, potencjalnym dowodom znajdującym się w i na ciele już bardziej.
- Widzisz, przystojniaku? Dzisiaj będziesz mógł przyczynić się do poszerzenia wiedzy u panny Prescott. Już nikt nie powie, że umarłeś nadaremno - powiedziała, spoglądając na zwłoki znajdujące się na stole. Często mówiła do swoich pacjentów, nawet, jeśli z boku wyglądało to trochę przerażająco. Niczym jakiś psychol, którym pewnie poniekąd była, bo kto normalny chciałby się babrać w takim zawodzie? - To jak, ten sam repertuar, co zawsze? - I nie czekając na odpowiedź (zdecydowanie potrzebowałaby lekarza, gdyby takowej oczekiwała) podeszła do odtwarzacza włączając typową muzykę, która pozwalała jej jeszcze bardziej skupić się na sekcji. Kolejne dziwactwo, którego potrzebowała. Wystarczająco wiele było na około niej smutku i przygnębienia, by skazywała się na nie w każdej chwili.
- Założymy się, czy nasza studentka wykaże się punktualnością? Ma niecałe piętnaście minut, potencjalnie wystarczająco, by przebiec cały szpital z założeniem, że już się w nim znajduje - rzuciła, zabierając się za wypełnianie potrzebnych dokumentów. Tego postanowiła póki co dziewczynie oszczędzić; jeszcze w przyszłości napracuje się nad tą najnudniejszą, acz ważną częścią pracy.
Ruelle I. Prescott
let me introduce you to the land of the living dead
: wt maja 12, 2026 9:18 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Zapewne niewielu ludzi zdawało sobie z tego sprawę, ale Ruelle Prescott już od dzieciństwa marzyła o tym, aby w przyszłości zostać patologiem. Najlepiej jeszcze jakby mogła pracować przy sekcjach i zostać biegłym sądowym, ale do tego z pewnością czekała ją jeszcze daleka droga.
Na razie jednak miała na głowie studia. Musiała wpierw je ukończyć, a dopiero potem mogła zacząć przejmować się pracą w szpitalu, na którą szczerze liczyła. Podobnie jak na to, że jednak się dostanie na wymarzoną specjalizację. Nie sądziła jednak, aby były z tym większe problemy jeśli tylko będzie utrzymywać swoje wyniki w nauce na odpowiednim poziomie.
Z pewnością cieszyła się z tego, że tym razem miała w ramach praktyk pracować z patolożką. Była to niezwykle miła odmiana po tym jak musiała się wielokrotnie użerać z żywymi pacjentami, którzy często nie byli najlepiej nastawieni do studentów. Dlatego tym milsza wydawała jej się być wizja spędzenia popołudnia w chłodzie prosektorium.
Przemierzała powolnym krokiem korytarze szpitala, wiążąc jeszcze na szybko włosy w niezbyt dbały koński ogon, aby nie przeszkadzały jej za bardzo podczas pracy. Miała na sobie czarną bluzę z logo jednego z lubianych przez nią zespołów metalowych, która widniała pod narzuconym studenckim kitlem.
Doskonale wiedziała, gdzie znajdowało się prosektorium. Właśnie to pomieszczenie najbardziej ją interesowało w całym szpitalu. Wyciągnęła jeszcze z uszu słuchawki, na których słuchała Mater Larvarum od Deathless Legacy po czym przekroczyła pewnym krokiem próg prosektorium.
- Dzień dobry - przywitała się dosyć neutralnym tonem, który pewnie część osób mogłaby odebrać za oschły, ale jej to szczególnie nie wadziło.
Dosyć szybko znalazła się przy boku swojej dzisiejszej lektorki. Zegar w komórce wskazywał, że znalazła się w pomieszczeniu pięć minut przed wyznaczonym czasem spotkania. Na coś takiego nie byłaby w stanie się spóźnić.
- Nad czym dzisiaj pracujemy? - zapytała jeszcze, spoglądając głównie na ciało, które przykuwało jej uwagę.
Współpraca ze zwłokami przychodziła jej nadzwyczaj łatwo. Była przyzwyczajona do ich widoku. W końcu obcowała z nimi na co dzień w zakładzie pogrzebowym. Zresztą nawet wcześniej miała zaskakująco spory dystans, gdy chodziło o kontakt z martwymi ludźmi. Była to niewątpliwa zaleta skoro marzyła o pracy patologa.
Olivia Calvert
let me introduce you to the land of the living dead
: ndz maja 17, 2026 3:04 pm
autor: Olivia Calvert
Wypisywanie papierów, chociaż było nieodłączną częścią jej pracy, nie było czymś, do czego ciągnęło ją z utęsknieniem. O wiele bardziej wolała skupić się na przeprowadzaniu praktycznej sekcji. To właśnie podczas bliższemu przyglądaniu się ciału można było dowiedzieć się więcej. Zdawała sobie jednak sprawę, że dokumenty były potrzebne do przedstawienia sprawy osobom, które zdecydowanie minęły się w przeszłości z biologią i anatomią człowieka. Och, ile razy zdarzyło jej się pracować z policjantami, którzy ów przedmiot zupełnie w szkole zignorowali. Nawet podstawy sprawiały im problemy, a czy było coś ciekawszego, niż budowa szkieletu i narządów?
Uśmiechnęła się do siebie, a może i do swojego pacjenta, bez ruchu leżącego na stole. Lubiła poczucie, że jest w czymś lepsza od swojego rozmówcy. Nie puszyła się, ale zagubienie na twarzach policjantów przyprawiało ją o przyjemny dreszczyk podnoszący jej pewność siebie i poczucie własnej wartości. Zdecydowanie wolała górować i wzbudzać podziw w ten sposób, zaskakując wiedzą.
Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi. Mimochodem spojrzała na zegarek - do pełnej godziny pozostało jeszcze pięć minut, a to znaczyło, że jej dzisiejsza podopieczna wykazała się punktualnością. Cecha, której niestety wielu brakowało, co już samo w sobie mówiło Calvert, że nie byli zbyt sumienni, a to w przyszłości mogło przełożyć się na podjętą pracę.
Punkt dla obecnej studentki.
- Dzień dobry. Gratuluję punktualności. Dobrze wiedzieć, że przynajmniej pani zegarek działa sprawnie - skomentowała, odkładając długopis, by chwilę później znaleźć się przy stole ze zwłokami gotowymi do przeprowadzenia patologicznego rytuału.
-Stawiam, że nie miałaś do tej pory zbyt wiele z praktycznym przeprowadzeniem sekcji. Teoria bywa nudna, chociaż potrzebna. Liczę, że twój wykładowca wykazał się chociaż pomysłowością w sprzedawaniu wam suchych faktów na temat anatomii - dodała.
Pamiętała czasy studiów - ostatecznie nie skończyła ich aż tak dawno. Niektórzy wykładowcy dawali się we znaki nie tyle swoim charakterem i byciem bucami wobec studentów, a monotonnym głosem, który zamiast rozbudzać ciekawość, usypiał. Ile razy musiała walczyć, żeby kołysząca się głowa nie uderzyła w blat.
-Ten oto przystojniak został znaleziony wczoraj rano. Będziemy ustalać przyczynę zgonu i sprawdzimy, czy kwalifikuje się do śmierci naturalnej, czy zabójstwa. - Wskazała na mężczyznę. - Masz jakiekolwiek pojęcie od czego należy zacząć? - Tym razem spojrzała na młodą dziewczynę. Musiała wiedzieć na czym dokładnie stoi, bo od tego zależało, jak przebiegnie dzisiejsze spotkanie.
Nie da przecież skalpela komuś, kto nie tyle nie umiał się nim posługiwać, co nie wiedział, gdzie robić nacięcia. Nie potrzebowała zbędnych komplikacji.
Ruelle I. Prescott
let me introduce you to the land of the living dead
: ndz maja 17, 2026 10:28 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Szczerze powiedziawszy to przeprowadzanie sekcji było również czymś, co ją najbardziej interesowało z tego wszystkiego. Miała wtedy okazję do tego, aby poczuć się niczym w jakimś interesującym kryminale. Zresztą z pewnością o wiele lepiej obserwowało jej się całe ciało niż jedynie jego wycinek, który można było zbadać pod mikroskopem i przeanalizować pod konkretnym kątem. Wolała doszukiwać się kolejnych śladów samodzielnie i wyciągać z nich wnioski.
Nie często miała okazję do tego, aby w czasie praktyk zajmować się tym, co faktycznie ją interesowało, więc nikt nie mógł się dziwić temu, że zadbała o to, aby faktycznie zjawić się na czas. Niezależnie od tego jak mało godzin snu złapała poprzedniej nocy.
- Na patologii najbardziej mi zależy. Dlatego traktuję to poważnie - odpowiedziała tonem wskazującym na to, że dokonywała zwyczajnego stwierdzenia faktu.
Nie próbowała się w żaden sposób podlizać patolożce. Zwyczajnie wolała uświadomić kobietę, że akurat miała do czynienia z kimś kto chciał się przyłożyć do tego, co miała jej przekazać. Na pewno bowiem będzie traktowała to spotkanie jako niezwykle cenne doświadczenie.
- Jedynie tyle, co obserwowałam procedury przeprowadzane w prosektorium w czasie zajęć - odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo jednak na tym etapie nikt nie pozwoliłby jej zbytnio na to, aby samodzielnie przeprowadzała jakieś większe zabiegi i zajmowała się tym, co robili dopiero wyszkoleni lekarze.
Zresztą teraz miała też jedynie asystować. Miała obserwować i się uczyć. Niewykluczone jednak, że jeśli wykaże się odpowiednio to uda jej się dostać narzędzia do ręki. Może nie od razu, ale przecież do tego dążyła.
Wysłuchała uważnie tego, co lekarka miała jej do przekazania w kwestii znajdującego się na stole sekcyjnym mężczyzny. Przytaknęła na jej słowa, odnotowując sobie wszystkie potrzebne informacje w głowie po czym spojrzała wprost na patolożkę, aby odpowiedzieć na jej pytanie.
- Przede wszystkim zaczynamy od dokumentacji - odparła, wyciągając dłoń w kierunku kobiety jakby spodziewała się, że ta poda jej odpowiednie papiery. - Jeśli mamy taką możliwość to zaznajamiamy się z danymi pacjenta, jego historią medyczną, a także jak w tym przypadku okolicznościami znalezienia zwłok.
Trochę inaczej przedstawiałaby się historia, gdyby owy przystojniak został przewieziony prosto z innego oddziału szpitala. Wtedy miałyby na pewno dużo więcej konkretnych danych, z którymi można było się zapoznać.
- Dopiero wtedy przechodzimy do oględzin zewnętrznych w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów na ciele. Dopiero potem przechodzimy do oględzin wewnętrznych. Pacjenta najczęściej rozcinamy cięciem w kształcie litery Y. Klatkę piersiową otwieramy piłą. Podobnie postępujemy z czaszką jeśli zachodzi taka potrzeba. Dokonujemy oględzin każdego z organów połączonych z ich ważeniem. W razie potrzeby należy dokonać pobrania potrzebnych próbek lub wycinków, aby dokonać ich analizy. Można również dokonać zlecenia przeprowadzenia niektórych badań jak prześwietleń radiologicznych postmortem - odpowiedziała, decydując się na opisanie z grubsza całego procesu, aby oszczędzić potem kobiecie dodatkowych pytań o charakterze ogólnym.
Wiedziała na czym stała. Miała nadzieję, że w trakcie zajęć z patolożką uda jej się dowiedzieć czegoś nowego i interesującego w dziedzinie, której chciała poświęcić resztę swojego życia. Teraz jednak musiała się poświęcić mężczyźnie, który znajdował się na stole sekcyjnym. Wpierw musiała wydobyć jak najwięcej informacji na jego temat, a później dopiero pochyli się nad jego ciałem, aby odszukać to, co mogło być dla nich szczególnie interesujące.
Olivia Calvert
let me introduce you to the land of the living dead
: wt maja 19, 2026 11:02 pm
autor: Olivia Calvert
Krojenie ludzi było sztuką - nie ważne, czy żywych czy zmarłych.
Nie każdy powinien precyzyjnie wykonać nacięcie, które po operacji odgrywało znaczną rolę. W przypadku żyjących pozostawała blizna - nie każdą krzywiznę były w stanie wyrównać i najlepiej założone szwy. U zmarłych chodziło o estetykę, która największe znaczenie miała dla bliskich ofiary.
Jaki świat byłby piękniejszy, gdyby każdy miał takie podejście. Liczyła, że jej aktualna podopieczna w przyszłości wykaże się odpowiednim szacunkiem do osób, z którymi przyjdzie jej pracować i nie uzna, że cięcie to tylko cięcie. Liv naprawdę była ciekawa jej relacji ze skalpelem.
-Kolejny plus dla ciebie. Rozumiem, że jesteś już w pełni przekonana o swojej specjalizacji. Dobrze jest jak najszybciej ją praktykować, by w razie nietrafnego wyboru móc ją odpowiednio szybko zmienić - stwierdziła.
Olivia nie brała pod uwagę patologi w pierwszej kolejności. Na jej decyzję wpłynęło wiele tragicznych czynników, które odcisnęły się na jej życiu. Czy żałowała, stawiając ostatecznie na tę specjalizację? Nie. Czuła się dobrze w prosektorium, mogąc skupić się na pacjentach, którzy nie narzekali jej na dolegliwości, których nie mieli. Tu, w tym chłodnym, dla większości przytłaczającym pomieszczeniu do niej należało przemawianie za zmarłych. Ona wydawała werdykt co do przyczyny zgonu i ona opowiadała historię ostatnich chwil poszkodowanego.
Tak jak podejrzewała, niewiele zmieniło się w sposobie nauczania. Brak praktyki nie był niczym dziwnym, ostatecznie na tym polegał etap selekcji. Wielu studentów o tym nie wiedziało, ale nudne zajęcia i jak najpóźniejsze dopuszczenie ich do praktycznych ćwiczeń było sposobem na zniechęcenie niektórych, a tym samym pozbycie się znudzonych i uważających, że niewiele się nauczą, z kierunku. Koniec końców zaledwie garstka mogła pozwolić sobie na ukończenie studiów i rezydenturę w dobrych szpitalach. Prestiż miał znaczenie w świecie medycyny.
-Ten punkt mamy już za sobą. Pozwoliłam sobie wypełnić ją sama, żebyśmy nie musiały tracić na to czas. Z papierami zawsze ktoś ci pomoże w razie pytań - skomentowała.
Dodatkowo chciała jak najszybciej skończyć sekcję. Bycie nauczycielką nie było jej powołaniem, niezależnie jak lubiła kontakt z innymi ludźmi.
Kiwnęła głową na odpowiedź studentki. Odetchnęła przy tym w duchu - dobrze, że nie trafił jej się ktoś ograniczony, kto nie miał nawet teoretycznego podejścia. Użeranie się z brakiem wiedzy nie było przyjemnym sposobem na spędzenie dnia.
-Bardzo dobrze, to wiele nam ułatwi.
Sięgnęła po papiery z danymi mężczyzny.
- Widzisz Mick, mówiłam, że dzisiaj jest twój wielki dzień - tym razem uwagę skierowała na pacjenta.
- Przywieziono go wczoraj wieczorem. Został znaleziony we własnym samochodzie, a my mamy ustalić czy zmarł naturalnie, czy może ktoś mu pomógł. Okoliczności są istotne - policja dowiedziała się, że samochód stał w miejscu, w którym nie powinien; tak twierdzi partnerka poszkodowanego. To może być dla nas ślad, ale nie wolno skupiać nam się na jednym założeniu, bo łatwo zasłoni nam inne. Nachyl się nad nim. Widzisz coś, co mogłoby wstępnie zdradzić nam przyczynę zgonu? - zerknęła na nią. Już wcześniej zdążyła przyjrzeć się powierzchownym śladom, umieszczając je w dokumentach. Teraz czas na Ruelle. Niech zdradzi, czy jej wzrok był równie sprawny, co wcześniej wspomniany zegarek.
Ruelle I. Prescott
let me introduce you to the land of the living dead
: śr maja 20, 2026 11:07 am
autor: Ruelle I. Prescott
Ze względu na swoją pracę w zakładzie pogrzebowym Ruelle z pewnością potrafiła dostrzec jak istotne było pozostawianie po sobie schludnych szwów. Niejednokrotnie widziała na swoim stole zwłoki pozszywane w taki sposób, że można byłoby dojść do wniosku, miało się przed sobą manekina potwora Frankensteina do kolejnej adaptacji powieści Mary Shelley, a nie prawdziwego człowieka. Na pewno nie chciała być tak niechluja jak oni. Była w końcu wyczulona w kwestii estetyki funeralnej.
- Patologia i medycyna sądowa to jedyne,co mnie interesuje… Jak nie to zostaje praca w zakładzie pogrzebowym - przyznała szczerze, bo nie sądziła, aby jakaś inna specjalizacja była w stanie zainteresować ją na tyle by została w służbach medycznych.
Mogłaby zawsze zostać kimś w rodzaju doktora House’a, ale praca w branży funeralnej również nie była zła. Ludzie zawsze będą umierali, więc nie będzie mogła narzekać na brak zajęcia. Plan B miała już w zasadzie gotowy. Choć rzecz jasna liczyła na to, że ciężką pracą uda jej się zrealizować odwieczne marzenie.
Niektóre rzeczy w edukacji pozostawały niezmienne. Zwłaszcza, że wcale nie dzieliła jej patoliżką kolosalna różnica wieku. Wiedziała też, że nikt nie zaufałby jej na tyle by zezwolić na przeprowadzenie pełnej sekcji. Wciąż jednak mogłaby przy niej asystować czy wykonać część procedur. Jak inaczej potem miała potem odpowiednio wykonywać swoje obowiązki, gdy tylko przebrnie przez okres studencki? Z drugiej strony nie można było się dziwić skoro zapas ludzkich ciał był niezwykle ograniczony.
- Dziękuję - odpowiedziała, gdy tylko lekarka przyznała się do wypełnienia dokumentacji.
Odpowiadało jej to. Przynajmniej będą miały więcej czasu na przeprowadzenie sekcji i naprawdę istotne rzeczy. Na razie wydawało się, że ich współpraca będzie przebiegała naprawdę bez jakichkolwiek zakłóceń. Kobieta wydawała się być sensowna i chyba złapały dobry kontakt.
Sama także zerknęła w kierunku denata. Dla ich obojga był to szczęśliwy dzień. Dla Ruelle jednak na pewno był nieco bardziej szczęśliwy skoro wciąż jeszcze żyła.
- Jest pani w stanie skonkretyzować, co znaczy, że stał niectam gdzie trzeba? - zapytała, bo tak enigmatyczne stwierdzenie jedynie ją zaintrygowało.
Zgodnie z poleceniem podeszła blizej do denata i zaczęła mu się uważnie przyglądać. Zaczęła od górnych partii ciała. Spojrzała mu prosto w oczy jakby próbowała z nich coś wyczytać i dopiero wtedy przesunęła się dalej. Zajrzała do jamy ustnej, ale nie odnalazła w niej niczego, co szczególnie by ją zajęło. Dopiero po chwili oględzin się odezwała.
- Chwilowo brak czegoś wyjątkowo alarmującego. Przekrwione gałki oczne. Qiele czynników mogło do tego doprowadzić. Blizna na tułowiu w miejscu, które może sugerować operację usunięcia wyrostka. Dosyć stara. W zgięciu łokcia ślady po wkłuciach. Honorowy dawca krwi? Ćpun? Najlepiej zlecić toksykologię - stwierdziła.
Wciąż jeszcze przyglądała się zwłokom, ale wydawało się, że przynajmniej zewnętrznie ciało nie dawało im zbyt wielu wskazówek.
Olivia Calvert
let me introduce you to the land of the living dead
: wt maja 26, 2026 1:38 pm
autor: Olivia Calvert
Patolożka słuchała jej w milczeniu, nie przerywając ani razu, nawet wtedy, gdy Ruelle zaczęła mówić o pracy w zakładzie pogrzebowym z tą specyficzną mieszaniną chłodnego pragmatyzmu i szczerego zainteresowania śmiercią. Dość nietypowe hobby, ale kto wie, może miała styczność z umarłymi od najmłodszych lat, co wyjaśniałoby jej zainteresowanie specjalizacją, którą obrała.
Po chwili Olivia uniosła lekko kącik ust w czymś na granicy rozbawienia i uznania. Dobrze podejrzewała, że dziewczyna ma potencjał. Co prawda lekarka nie wiedziała jeszcze o praktycznych umiejętnościach, ale teoria zapowiadała się dość korzystnie.
-Większość studentów po pierwszych zajęciach w prosektorium zmienia specjalizację na dermatologię albo pediatrię — zauważyła spokojnie. Nawet, kiedy sama studiowała, zdarzyły się podobne przypadki. Ludzie nie mieli tak silnej psychiki, jak im się wydawało, chociaż na pierwszy rzut oka sprawiali wrażenie, że zniosą dosłownie wszystko. — Ty mówisz o sekcjach zwłok jak ktoś, kto naprawdę chce tu być. To dobrze rokuje. Nie będziesz musiała robić niczego na siłę.
W jej głosie nie było kpiny. Raczej ostrożna aprobata, która nie miała zbyt bardzo połechtać ego studentki. Doceniała ją, ale nie chciała, by już na starcie obrosła w piórka. Widziała już wielu młodych ludzi próbujących udowodnić, że są twardsi niż w rzeczywistości. Ruelle jednak nie sprawiała wrażenia osoby, która próbowała komukolwiek zaimponować. Zdecydowanie bardziej przypominała kogoś, kto zwyczajnie odnalazł swoje miejsce pośród chłodu stali chirurgicznej i zapachu formaliny.
-Znaleziono go na zapleczu jednego z magazynów na obrzeżach. Jego żona zeznała, że nigdy nie używał tamtej drogi, a jednak tym razem postanowił z niej skorzystać. Miejsce samo w sobie nie jest szczególnie niezwykłe, ale według świadków wdawał się wcześniej w sprzeczkę z kilkoma osobami. Podobno chodziło o pieniądze. Potem znaleziono go już martwego między kontenerami - odpowiedziała. To samo w sobie nasuwało pokaźną pulę teorii i była pewna, że policja miała teraz pełne ręce roboty. Nic dziwnego, że chcieli szybko poznać jej opinię, by móc stwierdzić, czy chodziło o udział osób trzecich czy jednak denat sam był sobie winien.
Idealny przypadek do nauki.
Z uwagą obserwowała poczynania młodej kobiety, dając jej pełną swobodę w oględzinach ciała. Była ciekawa, co uda się jej dojrzeć.
- Jak na studentkę masz dobre oko. Większość ludzi skupia się wyłącznie na najbardziej widowiskowych rzeczach. Ty patrzysz metodycznie. To akurat przydatne w naszej pracy - skinęła głową z uznaniem, kiedy ta skończyła opisywać obrażenia, wymieniając niemal wszystko to, co wcześniej zostało zapisane przez Liv. - Toksykologia już została zlecona. I dobrze, że zwróciłaś uwagę na wkłucia. Policjanci założyli narkotyki, głównie ze względu na miejsce znalezienia ciała oraz wspominaną kłótnię. To wygodne. Martwy ćpun nikogo specjalnie nie interesuje. Problem w tym, że zbyt wiele spraw kończy się błędnymi założeniami właśnie przez takie myślenie. I tu wkraczamy my, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości i mieć pewność, że ofierze nie zostanie przypisana błędna łatka - dodała. Patrzyła na zmarłych jak na ludzi, a nie jak na sprawy do zamknięcia.
Sięgnęła po lampę i skierowała światło na szyję denata, odsłaniając subtelne zmiany skórne, które wcześniej pozostawały mniej widoczne.
-Widzisz te drobne wybroczyny? — zapytała. — Niby nic przesądzającego, ale razem z przekrwieniem gałek ocznych zaczynają tworzyć pewien wzór. Możliwe uduszenie. Możliwe przedawkowanie. Może ktoś specjalnie podał mu narkotyki? - zerknęła na swoją dzisiejszą asystentkę. Tego miały dowiedzieć się w momencie, w którym pojawią się wyniki z laboratorium.
Podała jej świeżą parę rękawiczek i wskazała na tacę z narzędziami.
-Chcesz wykonać pierwsze cięcie? Zasłużyłaś. Coś mi podpowiada, że traktujesz to poważnie i nie jesteś jedynie zafascynowana makabrą - skinęła głową, zachęcając ją.
Na tym etapie nie była w stanie ani uszkodzić bardziej ciała, ani zniszczyć dowodów, więc mogła liznąć trochę praktyki. No i dzięki temu Olivia będzie miała okazję sprawdzić, jak radzi sobie ze skalpelem.
Ruelle I. Prescott
let me introduce you to the land of the living dead
: wt maja 26, 2026 6:03 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Starała się podchodzić do życia zdroworozsądkowo. Co prawda może i zdarzały się pewne odstępstwa od reguły, ale raczej przemawiał przez nią pragmatyzm. Patologia zawsze wydawała jej się ciekawa. Mało było postaci ciekawych patologów w kryminałach wszelkiej maści? Poza tym w pewnym momencie odkryła, że naprawdę nie ma problemów z dotykaniem ludzkich zwłok. Robiła to całkowicie bez większego zastanowienia czy obrzydzenia. Tak jakby było to naturalne, a w zakładzie pogrzebowym coraz bardziej oswajała się z ciałami, które potrafiły przybyć w naprawdę różnym stanie, a zasługiwały tak samo na pochówek.
- Albo całkowicie rezygnuje z kierunku. Byli i tacy - dodała, bo w jej roczniku było dosyć sporo osób, które całkowicie zarzucały kierunek na rzecz czegoś mniej stresującego i wpływającego na ich delikatne nerwy. - Może dlatego, że chcę tu być. No, ale nie jestem po to, aby to udowadniać jak jakiś obwoźny sprzedawca.
Była tu przede wszystkim po to, aby nauczyć się czegoś nowego i pokazać swoje umiejętności. Miała pracować razem z Olivią i uczyć się poprzez obserwację profesjonalistki przy pracy. Całe szczęście, trafiła na kogoś kto faktycznie pozwalał się wykazywać studentom zamiast postawić ich bezczynnie z boku.
- Widać żona nie znała go tak dobrze - mruknęła, przyjmując do wiadomości informacje, które posiadała patolożka.
To już nieco lepiej nakreślało jej sytuację. Biorąc pod uwagę okoliczności niewykluczone, że w śmierć denata mogły być zamieszane osoby trzecie. Choć nieszczęśliwe wypadki i zbiegi okoliczności zdarzały się równie często. Nie mogły wykluczyć zatem żadnej możliwości, gdy dokonywały badania nieboszczyka.
- Szczegóły mają największe znaczenie. W większości przypadków nie napotka się większych i bardziej widowiskowych śladów - odpowiedziała, stwierdzając, że tylko idiota szukałby wyłącznie oczywistości.
Nie dziwiła się założeniom policji. W końcu faktycznie wszystko zdawało się składać w piękną całość. Może nawet zbyt piękną? Z drugiej strony nie bez przyczyny też mogli dojść do takich, a nie innych wniosków.
- Nawet jeśli we krwi znajdą się ślady narkotyków to mógł nie podać ich sobie sam - mruknęła, bo to też była jakaś opcja.
Chwilowo jednak nie widziała na jego ciele żadnych oznak, które świadczyłyby o stawianiu oporu i walce tuż przed śmiercią. Toksykologia na pewno rozwieje część wątpliwości, ale na jej wyniki jeszcze nieco pewnie poczekają.
- Widzę - pokiwała głową. - Tylko, że są drobne. Ślad niewyraźny. Może stary?
Spojrzała z pewną niepewnością na patolożkę, bo nie miała pewności czy przypadkiem się nie zapędza. W końcu to Olivia miała tutaj największe doświadczenie jeśli chodziło o badanie podobnych rzeczy. Odnosiła jednak wrażenie, że ślad był zbyt lekki, aby stanowić o zadzierzgnięciu.
- Może po prostu lubił ostry seks z żoną? - dorzuciła jakby nigdy nic. - Kochance raczej nie pozwoliłby na coś, co zostawia tak widoczne ślady. Większość facetów nie ma pojęcia jak je ukryć.
Oczywiście nie zamierzała ignorować tego śladu, który należało odnotować, ale uważała, że doza sceptycyzmu nie zaszkodzi. Wszystko też zależało od tego, co uda im się ustalić, gdy już otworzą denata i przyjrzą się jego wnętrzu.
- Jasne. Dzięki - odpowiedziała, przyjmując propozycję.
To z pewnością wiele dla niej znaczyło. Ujęła pewnie skalpel w dłoń i stanęła nad nieboszczykiem. Z wielkim namysłem dokonała pierwszego cięcia: od obojczyka aż do mostka. Ponowiła ruch także z drugiej strony, a następnie wykonała proste cięcie przez środek tułowia aż do wzgórka łonowego.
Rozcinała go powoli. Nie była jeszcze tak wprawiona i wolała uniknąć krzywego rozcięcia. Starała się, aby wszystko wyglądało jak najbardziej poprawnie. Czuła opór na ostrzu, ale nie zamierzała mu ulegać. Najważniejsze dla niej było dokończenie tego wszystkiego z jak najlepszym skutkiem. A potem do akcji mogła wejść piła...
Olivia Calvert
let me introduce you to the land of the living dead
: czw cze 04, 2026 4:21 pm
autor: Olivia Calvert
Studentka wykazywała się umiejętnością myślenia. Nawet, jeśli jej stwierdzenia nie były stricte w punt, nie miało to na tym etapie całkowitego znaczenia. Na chwilę obecną Calvert doceniała, że w ogóle się starała, próbując rozpracować wszelkie ślady i wysunąć swoją teorię. Od tego się zaczynało, dokładniejsze sprawdzanie przychodziło z czasem, a wraz z doświadczeniem człowiek płynniej potrafił zawierzyć zmysłom. Ruelle była na dobrej drodze do spełnienia marzenia o odpowiedniej dla siebie specjalizacji.
-A może znała go wystarczająco dobrze, by wskazać odchylenie. Mógł nie znaleźć się tam z własnej woli. Niestety, nie możemy zapytać ofiary wprost, dlatego tak ważne jest, żeby ustalić wszystko co możemy, na podstawie jego zwłok - powiedziała. Istniało wiele różnorakich scenariuszy, a mozolna analiza należała go ich pracy. Każdy ślad mógł poprzeć dwie, trzy, a może tylko jedną teorię. - Bingo. Mógł. To dość ważne słowo w całej tej plątaninie. Przypuszczenia, które musimy potwierdzić, będąc znacznie bardziej skrupulatni, niż policjanci. Oni głównie patrzą powierzchownie, w zależności od aktualnego zalania sprawami - dodała.
Doceniała ich pracę nawet, jeśli nie zawsze zgadzała się z metodami i tokiem myslenia. Każdy miał do odegrania swoją własną rolę i Olivia nie miała zamiaru pouczać, jak policjanci powinni prowadzić śledztwo. Skupiała się na sobie i na tym, by jak najlepiej przedstawić znalezione dowody i wnioski. Dbała o to, by nikt z góry nie narzucał jej teorii i to samo chciała przekazać Ruelle. Łatwo było z góry założyć, że coś jest prawdą. Gorzej już było z faktycznym do niej dotarciem.
- Masz rację, że ślad jest niewyraźny. Nie podoba mi się jego przebieg, ale równie mało podoba mi się jego intensywność. Gdyby ktoś rzeczywiście użył siły wystarczającej do zadzierzgnięcia, spodziewałabym się czegoś więcej. Zwłaszcza przy budowie ciała naszego denata. Ale to tylko pokazuje, że nie można wierzyć z góry żadnej teorii, bo już teraz mamy kilka sprzeczności, które należy zbadać, a z każdą kolejną sekunda pojawia się więcej gdybań - uśmiechnęła się do niej. Śmierć mężczyzny zdawała się być zdecydowanie bardziej tajemnicza i zagadkowa, niż zakładała na początku. Pytanie, co przyjdzie im znaleźć w jego wnętrzu.
Olivia nie odezwała się od razu, gdy studentka zaczęła rozcinać skórę. Stała po drugiej stronie stołu sekcyjnego i obserwowała ruch skalpela z charakterystyczną dla siebie cierpliwością. Wielu lekarzy prowadzących nie potrafiło powstrzymać się od komentowania każdego drobiazgu, poprawienia chwytu dłoni czy zwracania uwagi na najmniejsze błędy. Ona należała do innej grupy. Wychodziła z założenia, że student musi nauczyć się nie tylko techniki, ale również pewności własnych decyzji. Jeśli ktoś przerywał mu co kilka sekund, odbierał mu możliwość zdobycia tego doświadczenia.
-Dobrze - skinęła głową z uznaniem, pochylając się nad rozcięciem. - Widać, że nie próbujesz się ścigać z własnymi nerwami. To częstszy problem, niż mogłoby się wydawać. Jest równo. Ostrożnie, ale równo. W prosektorium to znacznie cenniejsza cecha niż brawura - dodała, po raz kolejny dziękując w duchu, że trafił jej się ktoś kompetentny. Kto wie, może w przyszłości sama będzie prosiła o asystę studentki, dbając by zdobyła jak najwięcej doświadczenia.
Dalszą część wykonała sama. Kiedy już uporała się kośćmi, miały idealny widok na zawartość wnętrza mężczyzny.
-Zdrowiutki - skomentowała kąśliwie, przyglądając się wątrobie, która była znacznie powiększona i nie była w tak dobrym stanie, jak mogłaby się spodziewać po kimś w jego wieku. - Ta pięknica dostarczy nam kilku odpowiedzi. Chcesz się nią zająć? Z pierwszym nacięciem poszło ci dobrze, więc nie widzę powodu, dla którego miałabyś teraz tylko stać i patrzeć.
Ruelle I. Prescott