Strona 1 z 1

plot twist: he likes you too

: śr maja 13, 2026 2:18 pm
autor: Carrie Pillbury
Określenie tego, na czym tak właściwie stała w relacji z Lando, nie było wcale takie proste. Carrie bowiem nie tylko nie zaplanowała, ale przede wszystkim też nie przewidziała tego, że między ich dwójką cokolwiek mogłoby się zmienić.
Tak się jednak stało, a ona nie do końca wiedziała jeszcze, jak ma się w tym odnaleźć. Nie chciała też przypadkiem tego skopać, czego prawdopodobieństwo nie było przecież wcale aż tak niewysokie. Wcześniej bowiem, ilekroć jakimś cudem zbliżali się do siebie, już moment później działo się coś, przez co sprawy ponownie się komplikowały.
Czuła więc, że teraz musiała być o s t r o ż n a.
Przynajmniej w aspekcie tego, jak niewyparzony język miewała czasami. Nie powinna natomiast kierować się aż taką zachowawczością, kiedy w grę wchodziły działania, które mogły pokazać Lando, że jednak rzeczywiście jej z a l e ż a ł o. Kiedy o tym myślała, odczuwała ten dziwny niepokój, bo przecież wciąż istniała szansa, że przy okazji się przed nim wygłupi. Z jakiegoś powodu ciężko było jej uwierzyć w to, że Mangione mógłby n a p r a w d ę się nią zainteresować. Bała się, że to w końcu okaże się nieśmiesznym żartem, a ona wyłącznie się skompromituje.
Wiedziała też, że wszystkie te obawy wynikały przede wszystkim z jej braku pewności siebie, ponieważ podczas ostatniego spotkania Lando nie zrobił n i c, za sprawą czego mogłaby w niego zwątpić. Sama niepotrzebnie się nakręcała, a jeśli obecny stan rzeczy między ich dwójką miał się utrzymać, musiała zrobić coś, aby o to zawalczyć. To zaś oznaczało, że musiała z a r y z y k o w a ć, niezależnie od tego, jak bardzo się tego bała.
I dziś właśnie to postanowiła zrobić.
Kiedy napisała do niego, aby wpadł po Toto wcześniej, niż początkowo ustalali, zrobiła to wyłącznie po to, aby zagwarantować sobie, że Lando się pojawi. Nie napisała mu wprost o tym, co zaplanowała, ponieważ to z jakiegoś powodu nie chciało wyjść spod jej palców. Ściągnięcie go na miejsce pod innym pretekstem było o wiele prostsze… a czy rzeczywiście coś złego było w tym, że w jednej, bardzo drobnej kwestii postanowiła pójść na łatwiznę?
Tego samego nie można powiedzieć o całej reszcie, ponieważ Carrie pełną parą podjęła się przygotowań. Wzięła się nawet za gotowanie, choć nie do końca poprawnie oceniła, jak wiele czasu będzie potrzebować. Jedzenie trafiło do piekarnika z opóźnieniem, więc na poprawę fryzury i makijażu miała już stosunkowo mało czasu. Co więcej, Lando zdecydował przeszkodzić jej jeszcze chwilę przed umówioną godziną, przez co dodatkowo umazała się tuszem, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi.
Idę! — krzyknęła, kiedy naprędce ratowała jeszcze tę makijażową katastrofę. Omiotła swoje lustrzane odbicie spojrzeniem, a kiedy doszła do wniosku, że nie było ź l e, czym prędzej pognała w stronę wejścia. Przed nim poprawiła jeszcze materiał ubrania, a później w końcu uchyliła przed szatynem drzwi. — Cześć — odezwała się, cofając się o krok, żeby móc wpuścić go do środka, choć to akurat zdecydował się utrudnić mu Toto, który oczywiście wypchnął się do przodu, aby to z nim w pierwszej kolejności Lando się przywitał.

Lando Mangione

plot twist: he likes you too

: czw maja 14, 2026 6:07 pm
autor: Lando Mangione
Prawdopodobnie powinien zwęszyć jakiś podstęp w prośbie Carrie, ale Lando tak trudno jeszcze było wyczuć tę relację, że nie zorientował się, iż mogła coś kombinować. Myślał, że naprawdę tylko prosiła go o to, żeby odebrał od niej psa, mimo że przecież mieli za sobą randkę, a ich kontakty ociepliły się. Brunet nawet od tamtego czasu często do niej pisał i czuł się z tym całkiem swobodnie, nie musząc już dwa razy zastanawiać się nad tym, czy powinien to robić. Po prostu robił to i nie wynikała z tego żadna katastrofa, dlatego pozwolił sobie na nieco więcej luzu i nie analizował wszystkiego do przesady.
I być może to było kluczem do sukcesu w tej relacji, bo wcześniej mógł aż za bardzo wszystko analizować, przez co doszukiwał się dziury w całym i wychodziło, jak wychodziło…
Teraz Lando zależało na unikaniu podobnych błędów, ponieważ nie chciał zrazić do siebie Carrie. Nie miał wobec niej złych zamiarów, więc krzywdzenie jej w jakikolwiek sposób nie wchodziło w grę. Traktował ją poważnie. To zresztą u niego normalne, bo kiedy ktoś go interesował, Mangione prędko angażował się w znajomość i nie podchodził do niej lekko, ponieważ nie był tym typem faceta, który żonglowałby kobietami.
Swoją drogą, co stało się z zasadą o ostrzeganiu o randkach? Carrie go o to poprosiła, ale sama się do tego nie zastosowała, przez co Lando nie był przygotowany do randki. Na szczęście nie ubrał się w dresy, więc można powiedzieć, że wyglądał jako tako, ale psychicznie nie był przygotowany na to, co miało się wydarzyć. Jeszcze się okaże, czy to dobrze, czy źle…
Stając pod drzwiami Pillbury prawdę powiedziawszy był przygotowany na atak Toto, dlatego nie był zaskoczony, gdy pies do niego dopadł, uniemożliwiając mu zrobienie czegokolwiek innego, poza przywitaniem się z nim, na czym brunet na początek się skupił. Dopiero później wyprostował się i podniósł wzrok, żeby spojrzeć na Carrie, do której uśmiechnął się. – Cześć – w końcu mógł odpowiedzieć jej normalnie, co też zrobił, jednocześnie starając się wyminąć Toto, aby wejść do środka, co nie było takie łatwe. – Wychodzisz gdzieś? – zapytał po tym, jak omiótł ją spojrzeniem i zwrócił uwagę na to, jak d o b r z e się dziś prezentowała. I tak, powtórzył to pytanie, które ostatnio padło z jej ust, choć nie było to celowe.
A czy był zazdrosny, że wychodziła gdzieś, tak wyglądając? Prawdę powiedziawszy jeszcze nie wiedział, co o tym myśleć… To zależy, gdzie się wybierała.

Carrie Pillbury

plot twist: he likes you too

: czw maja 14, 2026 9:38 pm
autor: Carrie Pillbury
Choć na większą skalę nie poczynili jeszcze żadnego kroku, Carrie dostrzegała te wymowne zmiany, które zachodziły w ich codzienności. Jak mogłaby nie, kiedy sam widok jego imienia na wyświetlaczu telefonu sprawiał, że po jej kręgosłupie przemykał ten przyjemny dreszcz? Nie od razu, ponieważ pierwsza wiadomość wywołała w niej również obawy. Bała się, że kiedy ją wyświetli, znajdzie w niej nawiązanie do tamtego wieczora oraz informację o tym, że Lando uznał go za błąd.
Dopiero kiedy zrozumiała, że wcale tak nie myślał, zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo była z a d o w o l o n a.
Wiedziała jednak, że wcześniej niczego mu nie ułatwiała. Zachowała się tak, jakby dostrzegała wyłącznie czubek własnego nosa i prawdę powiedziawszy nie zdziwiłaby się, gdyby Mangione miał ją za zapatrzoną w siebie pannę, nawet jeżeli to przeczyło temu, że wówczas miałaby się mu spodobać. Nie wiedziała, co w niej dostrzegł, a jednak chciała udowodnić, że wcale nie była zła. Chciała też pokazać mu, że i jej z a l e ż a ł o.
Właśnie dlatego postarała się, choć może nie do końca przemyślała sobie to, by wprowadzić go w temat. Z jakiegoś powodu za lepsze rozwiązanie uznała zorganizowanie tej drobnej niespodzianki, nie zastanawiając się nad tym, czy przy okazji przypadkiem nie popsuje mu planów. Z drugiej jednak strony, to samo zrobiła przecież ostatnio, a mimo to nie zauważyła, by którekolwiek z nich miało tego żałować.
Zerknęła kątem oka na to, jak Toto osaczył Lando w mgnieniu oka. Dopiero po chwili podniosła spojrzenie do jego oczu, a później nieznacznie pokręciła głową. — Nie — odparła, przy okazji przemykając też spojrzeniem po jego sylwetce. Swoim wydaniem nie zaskoczył jej, bo przecież nawet wtedy, kiedy jeszcze darli ze sobą koty, zwykle prezentował się dobrze. — I miałam nadzieję, że ty zostaniesz — dodała po chwili, po czym zacisnęła usta w wąską linię i posłała mu jedno z tych spojrzeń, które miały sugerować, że był to wyłącznie n i e w i n n y pomysł. W rzeczywistości odrobinę sobie to uknuła, ale to przecież nie tak, że miała niewłaściwe intencje. Wszystko, co na dzisiaj zaplanowała, miało się im przysłużyć, więc jeśli Lando nie zmienił co do ich relacji zdania, na pewno nie miał pożałować tego, że odbiór Toto t r o c h ę się przedłuży.

Lando Mangione

plot twist: he likes you too

: pt maja 15, 2026 8:54 pm
autor: Lando Mangione
Lando niczego nie żałował. Był zadowolony z tego, jak potoczyły się między nimi sprawy, a ich ostatni wspólny wieczór mógł uznać za dobry początek. Bo w pewnym sensie zaczynali od zera, zapominając o bezsensownym konflikcie z wcześniej, którego brunet w żaden sposób nie potrafił wyjaśnić. Dlatego nie widział powodu, aby do niego wracać, przynajmniej na razie… Bo był świadomy tego, że w końcu będą musieli co nieco ze sobą przegadać, ale na początek mogli skupić się na przyjemniejszych rzeczach.
A za takie mógł uznać również te wiadomości, które ostatnio ze sobą wymieniali i które wywoływały na jego twarzy uśmiech. Za każdym razem z pewną dozą niecierpliwości czekał na to, aż mu odpisze. Dawno nie zachowywał się w ten sposób, niczym zakochany nastolatek, co tylko podpowiadało mu, że podjął w ł a ś c i w ą decyzję, dając temu szansę. Teraz tylko musieli postarać się, aby tego nie popsuć.
I najwyraźniej Carrie już nad tym pracowała, czego Lando nie był świadomy. I to nie tak, że mógłby mieć jej za złe to, że szykowała niespodziankę, a on o niczym nie wiedział. Mangione potrafił doceniać takie rzeczy. Teraz po prostu był bardzo niepewny siebie w tej znajomości w tym sensie, że pamiętał, jak łatwo wcześniej popełniał błędy i źle się wobec niej zachowywał. Nie chciał tego powielać, dlatego mógł bać się tego, co wydarzy się, gdy zostanie wzięty z zaskoczenia, ale z drugiej strony, może nawet lepiej, jak tak będzie? Przynajmniej nie musiał niczego przesadnie analizować. A dodatkowo miło jest mieć świadomość, że ktoś robi coś z myślą o tobie i jeszcze chce cię pozytywnie zaskoczyć.
A Lando całkiem szybko zrozumiał, co tu się działo i gdy to do niego dotarło, jego serce na chwilę zabiło szybciej. Właśnie tak teraz działała na niego Carrie. Potrafiła zawrócić mu w głowie tak drobnymi gestami, przez które cieszył się jak głupek. A teraz uśmiechał się, gdy zrozumiał, że nie wyszykowała się tak z myślą o kimś innym, tylko było to dla niego. – Zaplanowałaś kolejną randkę, Pillbury? – zapytał zaczepnie, omiatając ją spojrzeniem. Droczył się, ale szybko uświadomił sobie, że może powinien dać jej konkretną odpowiedź, zamiast trzymać ją w zawieszeniu, dlatego zaraz ponownie zabrał głos. – W takim razie nigdzie się nie ruszam – zapewnił, chcąc spędzić z nią ten wieczór. Akurat nie miał planów, a nawet jakby je miał, to coś by wymyślił. Już raz udowodnił, że dla niej potrafi je zmienić.

Carrie Pillbury

plot twist: he likes you too

: sob maja 16, 2026 2:12 pm
autor: Carrie Pillbury
Zmiany, które zaczęły w ich relacji zachodzić, były dla niej sporym zaskoczeniem. Wyglądało to trochę tak, jakby z dnia na dzień całkowicie zmienili względem siebie nastawienie, dzięki czemu nie myśleli już wyłącznie o tym, aby dalej skakać sobie do gardeł, zamiast tego chcąc nawzajem się zadowolić.
Była to naprawdę przyjemna odmiana, której skutki Carrie odczuwała już teraz. Tym razem, kiedy znajdowała się w jego towarzystwie, nie myślała już wyłącznie o tym, że najchętniej zmusiłaby go do tego, aby przestał mówić. Nie wkurzał jej już także jego uśmiech, który teraz bardzo miło było oglądać, gdy miała świadomość tego, że kierował go do niej. Chciała, żeby jeszcze częściej ją nim obdarzał.
I właśnie dlatego sama starała się go dzisiaj wywołać. Miała szczerą nadzieję, że kiedy Lando uświadomi sobie, iż rzeczywiście się p o s t a r a ł a, będzie z takiego obrotu spraw zadowolony. Jednocześnie z tyłu jej głowy pojawił się ten cichy głosik, który podpowiadał, że mogła to wszystko źle zinterpretować i teraz niepotrzebnie się przed nim wygłupi, jednak starała się przekonać samą siebie do tego, że były to podejrzenia nad wyraz irracjonalne.
A jednak, kiedy najpierw usłyszała jego pytanie, na moment do niej wróciły. Wtedy też zerknęła na niego z mieszanką zakłopotania i nadziei na to, że tylko się z nią droczył. Wzruszyła też nieznacznie ramionami, w ten sposób chyba dając mu do zrozumienia, że mógł przyłapać ją na gorącym uczynku. Tym razem rzeczywiście wszystko sobie z a p l a n o w a ł a.
A chociaż na chwilę rozbrzmiały w niej obawy, wystarczyło to jedno zdanie, które rzucił później, aby Carrie nie tylko odetchnęła z ulgą, ale też uśmiechnęła się ze szczerym zadowoleniem. — Dobry wybór — skomentowała i tym razem to ona uśmiechnęła się zaczepnie. Ruszyła się też w końcu z miejsca, aby umożliwić mu wejście w głąb mieszkania, gdzie zresztą zaraz też zaczął prowadzić ich Toto.
Obróciła się przez ramię i na krótko po tym, jak omiotła jego sylwetkę spojrzeniem, odezwała się ponownie. — Masz ochotę na wino? — bo tak, w nie również się wyposażyła. Choć ostatni wieczór spędzony w towarzystwie herbaty był naprawdę ś w i e t n y, tym razem chciała zadbać o to, aby wszystkie elementy pasowały do definicji r a n d k i.

Toto natomiast skutecznie dbał o to, by wzięli w niej udział we trójkę.

Lando Mangione

plot twist: he likes you too

: ndz maja 17, 2026 12:31 pm
autor: Lando Mangione
To wszystko rzeczywiście działo się szybko i było zaskakujące. W końcu jeszcze kilka dni temu skakali sobie do gardeł i chcieli mieć ze sobą jak najmniej do czynienia, a teraz dla odmiany byli dla siebie mili i szukali ze sobą wszelkiego rodzaju kontaktu, nawet wymieniając się wiadomościami, byleby nie zapadła między nimi zupełna cisza.
Lando zależało na tym, aby szczególnie teraz okazać swoje zainteresowanie, a przy okazji wybadać, ile było go po drugiej stronie, ponieważ wciąż trudno mu było uwierzyć w to, że wszystko między nimi tak bardzo się zmieniło. A chociaż nie podejrzewał Carrie o złe intencje, to w jego głowie tkwiła maleńka obawa, że było to tylko chwilowe zauroczenie i czar niedługo pryśnie, dlatego szukał sposobów, aby pewniej stanąć na tym gruncie, do czego lepiej musiał poznać stanowisko szatynki. Na szczęście tym razem im częściej wchodził z nią w interakcje, tym pewniejszy był tego, że go lubiła. Nie dostrzegał już tej dawnej niechęci i dystansu.
A dzisiejsza r a n d k a była chyba najlepszym dowodem na to, że to wszystko działo się naprawdę i miało szansę być czymś więcej niż chwilowym zauroczeniem. To zaś cieszyło Mangione’a, dlatego nie było mowy o tym, aby miał jej odmówić. Gdy tylko uświadomiła mu, że ściągnęła go tutaj podstępem, bo chciała spędzić z nim czas, dla niego jasne stało się to, że zostanie. Także Pillbury nie miała czego się bać, brunet na pewno by jej nie olał, kiedy wyszła do niego z taką propozycją… O to mogła być spokojna.
Kiedy zaproponowała mu wino, pokiwał głową. – Pewnie – zgodził się, idąc za nią w głąb domu, którego rozkład znał już całkiem dobrze. Zaglądał tu przecież, gdy Toto się aklimatyzował, ale chyba dopiero pierwszy raz podczas wizyty tutaj nie czuł się jak intruz. – To co na dziś zaplanowałaś? – nie mógł się powstrzymać, ok? Ciekawość zżerała go, gdy zastanawiał się nad tym, co Carrie mogła wymyślić na ten wieczór, a było tak, bo był zwyczajnie podekscytowany. To ten etap relacji, gdy wszystko jest nowe i nieodkryte, a wyobraźnia działa na podkręconych obrotach, zresztą podobnie jak emocje, dlatego brunetowi trudno było nad nimi zapanować.

Carrie Pillbury

plot twist: he likes you too

: ndz maja 17, 2026 7:22 pm
autor: Carrie Pillbury
Carrie mogła sprawiać wrażenie osoby, której pewności siebie nie brakowało. Jeszcze kilka lat temu była wyjątkowo zdeterminowana, dobrze zorganizowana oraz zmierzała do tego, aby w końcu stać się pełnoprawnym pracownikiem jednej z lokalnych kancelarii.
Można więc założyć, że w młodym wieku miała osiągnąć sukces, z którego niejedna osoba byłaby dumna, a jednak w jej przypadku coś w tym wszystkim nie zagrało.
Znalazła inną rzecz, którą zapragnęła robić, co stało się dla niej jasne w momencie, w którym po raz pierwszy stanęła na scenie. Co więcej, już na starcie została obsadzona w głównej roli w sztuce, która miała odnieść wielki sukces, a to zaś sprawiło, że poczuła się tak, jakby w końcu chwyciła wiatr w żagle. Miała znaleźć się w miejscu, do którego była stworzona, jednak na tym oczywiście się przejechała. Rzuciła wszystko, co miała w imię sztuki, która nigdy nie doszła do skutku.
Właśnie dlatego obecnie tak bardzo bała się podjąć ryzyko.
Czuła też, że ilekroć Lando kierował pod jej adresem jakieś sugestie, mogły mieć one więcej pokrycia z rzeczywistością, niż ona mogłaby sobie tego życzyć. To właśnie jej brak pewności siebie doprowadził do tego, że walczyła z nim, ponieważ obawiała się przyznać, że mógł mieć rację.
Z tego samego powodu ciężko było jej uwierzyć w to, że mógł zapałać do niej sympatią. Wydawało jej się to skrajnie niewiarygodne, ponieważ sama nie widziała siebie w tak pozytywnych barwach, jak mogłoby się wydawać. Przez to też nieco wątpliwości pojawiło się w jej umyśle teraz, kiedy próbowała coś dla nich zorganizować, a jednak wystarczyła chwila, aby te wątpliwości minęły. Teraz już mogła skupić się na tym, aby miło spędzić z nim czas.
Chyba miałeś wybrać kolejny film — odpowiedziała, kierując się w stronę kuchni. — Ale poza tym mamy wino i kolację w piekarniku — dodała, zerkając na szatyna kątem oka, najwyraźniej naprawdę ciekawa tego, w jaki sposób miał na jej przygotowania zareagować. Czy spodziewała się entuzjazmu? No odrobinę rzeczywiście na niego liczyła, bo przecież postarała się głównie po to, aby sprawić mu przyjemność.
Zajmiesz się tym? — zapytała, kiedy ściągnęła z kuchennej szafki butelkę wina, a później z szuflady wyciągnęła korkociąg. Zaraz też wspięła się na palce, aby wyciągnąć dwa kieliszki, które później Lando mógłby napełnić.

Lando Mangione

plot twist: he likes you too

: pn maja 18, 2026 4:39 pm
autor: Lando Mangione
Prawdę powiedziawszy Lando nie miał pojęcia jak bardzo mieszał jej wtedy w głowie. Miał taką nadzieję, bo ich stosunki nie były wtedy najlepsze, a ona skutecznie sprawiała, że czuł się ze sobą beznadziejnie i chciał się jej odwdzięczyć, ale prawdę powiedziawszy miał wątpliwości względem swojej skuteczności, bo Carrie dobrze przed nim udawała. Rzadko pokazywała, że udało mu się dopiąć swego, przez co nie zdawał sobie sprawy z tego, na jaką skalę wyrządzał jej wtedy krzywdę.
Gdyby to wiedział, pewnie byłoby mu za siebie bardzo wstyd. Co nie znaczy, że teraz nie było mu z tym wszystkim głupio, bo było, ale możliwe, że gdyby wiedział o wszystkim, nie umiałby teraz spojrzeć jej w oczy. Ale w końcu Lando będzie musiał stawić czoła tej prawdzie, bo nie mogli tych spraw zostawić nieprzegadanych. Nie, jeśli podchodzili do tej znajomości na poważnie i chcieli wycisnąć z niej coś więcej. Także kiedy już upewnią się, czego chcą, będą musieli wrócić do tego tematu…
A tymczasem mogli korzystać z tego, że ich stosunki uległy znacznej poprawie i dogadywali się ze sobą lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. I Carrie udało się dziś go miło zaskoczyć. Wcześniej nawet przez chwilę nie zdradziła się ze swoimi zamiarami, przez co idąc tu, Lando nie spodziewał się tego, że zaprosi go do siebie, żeby spędzili ze sobą czas. Ale mimo że było to niespodziewane, nie planował odmawiać, ponieważ chciał wykorzystać okazję, którą im stworzyła. Prawdę powiedziawszy sam szykował się do tego, aby gdzieś ją w końcu zaprosić, ale jak widać, Pillbury zdołała go uprzedzić.
– Z tym powinienem dać sobie radę – przyznał ze śmiechem. No i chociaż tyle mógł zrobić, skoro ona najwyraźniej natrudziła się, żeby zadbać o resztę. Kiedy wspomniała o kolacji w piekarniku, mogła zauważyć, że udało jej się zaintrygować bruneta. – Właśnie tak mi się wydawało, że czuję coś dobrego. Co wykombinowałaś? – nie miał pojęcia, czy Carrie była tego świadoma, ale trafiła na prawdziwego łasucha, który lubił próbować nowych rzeczy albo starych w nowym wykonaniu. Sam lubił pichcić, dlatego zawsze był ciekawy tego, co robili inni. A często też od nich ściągał i wykorzystywał cudze pomysły we własnej kuchni. Może Pillbury również uda się go zainspirować?
– Miałem nadzieję, że mnie o to poprosisz – powiedział, przyciągając do siebie wino i korkociąg, nie zwlekając z wykonaniem swojego zadania, ale jak na złość, gdy chciał się popisać, trafił na oporny korek, z którym podjął się trudnej walki. – Chwileczkę – rzucił, zauważając to, że Carrie zwróciła uwagę na jego walkę. Teraz to już na pewno nie mógł tego skopać. Zawziął się, żeby się przed nią nie wygłupić, a chociaż czuł, że był bliski złamania korka, do tego na szczęście nie doszło i choć chwilę mu to zajęło, wyciągnął go w całości. A na koniec odetchnął z ulgą, bo naprawdę bał się, że mu to nie wyjdzie. Ale udało się, a teraz mógł napełnić ich kieliszki. Jeden przysunął do Carrie, dochodząc do wniosku, że mogli zacząć wcześniej, czekając aż danie z piekarnika dojdzie do siebie.

Carrie Pillbury

plot twist: he likes you too

: pn maja 18, 2026 9:39 pm
autor: Carrie Pillbury
Krzywdę wyrządzali sobie nawzajem, dlatego Carrie również nie była z siebie dumna. Zdarzało się, iż wracała myślami do tego, jak ich stosunki prezentowały się na krótko przed tym, zanim się do siebie zbliżyli. Dochodziła wówczas do wniosku, że była względem niego o k r o p n a, a na swoją obronę nie miała nic ponad to, że Lando nigdy nie pozostawał jej dłużny.
Wstydziła się tego, dlatego od tamtej pory nie próbowała wracać do tematu. Nie chciała, aby w ten sposób cokolwiek między sobą zepsuli, ponieważ obawiała się, że gdyby tylko poruszyli tę kwestię, zrobiłoby się między nimi na tyle niezręcznie, iż bezpieczniej byłoby po prostu sobie odpuścić. Niewykluczone jednak, że te obawy tliły się w jej głowie wyłącznie dlatego, że bała się stawić czoła temu, co wcześniej nawyprawiała.
Sama myśl o tym sprawiała, iż nie miała o sobie zbyt dobrego zdania.
Nie rozumiała zatem, jak Lando mógł widzieć w niej tyle pozytywów, aby zdecydować się dać temu szansę. Był tu jednak i chciał spędzić w jej towarzystwie kolejny wieczór, co na chwilę obecną miało jej wystarczyć. Nie potrzebowała żadnego zapewnienia względem tego, że nie miał się rozmyślić, ponieważ to udowadniał jej samą obecnością. Ona natomiast naprawdę się tym cieszyła.
Miała też nadzieję, że dziś uda jej się chociaż trochę przed nim p o p i s a ć, dlatego podjęła się tego szaleńczego zadania, jakim było przygotowanie dla nich kolacji. Ta, niestety, nie była niczym szczególnie skomplikowanym. — Myślałam o lasagne, ale doszłam do wniosku, że lepiej nie podkładać się z nią przed kimś, kto ma częściowo włoskie podniebienie — stwierdziła, kątem oka zerkając na szatyna z rozbawieniem. — No i doszłam do wniosku, że warzywa z kurczakiem to też nie taki najgorszy pomysł, więc… Mam nadzieję, że nie jesteś wegetarianinem — kiedy w jej głowie zamajaczyła ta ostatnia myśl, na ułamek sekundy naprawdę się przestraszyła i dało się to zauważyć w jej spojrzeniu. Złagodniało ono jednak, gdy dostrzegła, jak Lando siłował się z korkiem.
Obserwowała go wówczas uważnie, a chociaż na jej twarz wkradł się uśmiech, nie skomentowała tego w żaden sposób. Musiała jednak przyznać, że przyglądanie mu się w takim wydaniu było wyjątkowo przyjemne, dlatego nawet nie próbowała odrywać od niego wzroku. Nie zrobiła tego nawet wtedy, kiedy napełnił dla nich szkło, a ona sama mogła wziąć w dłonie jeden z kieliszków. — Na co masz ochotę? — zapytała, obracając kieliszkiem w dłoniach. — Obejrzeć... Co masz ochotę obejrzeć? — doprecyzowała, podczas gdy kąciki jej ust wygięły się wyżej.
Gdyby jednak nie chciał, nie musieli trzymać się twardo tego planu.

Lando Mangione

plot twist: he likes you too

: czw maja 21, 2026 6:44 pm
autor: Lando Mangione
Lando mógłby zastanawiać się nad tym samym – co Carrie w nim widziała po tym, jak paskudny wobec niej był? Nie popisał się w przeszłości, pokazując się jej z najgorszej strony, dlatego tak samo zaskakujące było to, że pomimo tego wszystkiego Pillbury dostrzegła w nim coś, co spodobało jej się i polubiła, a co zmotywowało ją do tego, żeby zignorować wszystkie te wady i dać mu szansę. Musiała przecież wiedzieć, z jakim ryzykiem się to wiązało i jak ciężkim przypadkiem mógł okazać się Mangione, a jednak chciała dać mu szansę…
To wydawało się być niewiarygodne, a jednak miało miejsce naprawdę. I Lando mógł mieć siebie za prawdziwego szczęściarza, skoro Carrie naprawdę przymknęła oko na wszystkie jego wybryki i gorzkie słowa wypowiedziane w przeszłości… I w które tak naprawdę Mangione nigdy nie wierzył. Mówił to wszystko, bo chciał jej się odgryźć i w swojej głowie utworzył teorię, że w ten sposób się bronił. W wielu przypadkach to jednak nie miało nic wspólnego z obroną i teraz, spoglądając na to wszystko z innej perspektywy, było mu wstyd, że postępował w taki sposób.
I cieszył się, że pomimo tego wszystkiego Carrie, którą zdołał polubić, nie uznała go za niewartego uwagi dupka.
Kiedy wspomniała o włoskim podniebieniu, brunet zaśmiał się pod nosem. Być może miała rację, nie porywając się z lasagne, bo pod względem kuchni Mangione potrafił być wyczulony, przecież dorastał wśród Włochów, którzy karmili go włoską kuchnią. Sam zresztą opanował ją całkiem dobrze. – Masz szczęście… Mnie od mięsa nie da się odciągnąć. A warzywa z kurczakiem brzmią świetnie – odparł z uśmiechem. W pierwszej chwili kusiło go, żeby podpuścić Carrie z tym kurczakiem, ale potem popatrzył na nią i zauważył, jak podenerwowana była, i odpuścił to sobie. Nie chciał jej bardziej stresować, bo widział, że i tak to wszystko kosztowało ją dość nerwów.
Czując na sobie jej wzrok, Lando stresował się bardziej, bo miał wrażenie, że się przed nią wygłupi, ale nie dał tego po sobie poznać i doprowadził sprawę do końca. Na szczęście wyszedł z tego z twarzą.
Kiedy doprecyzowała, o co jej chodziło, Lando popatrzył na nią lekko skonsternowany, a później uśmiechnął się zadziornie, uświadamiając sobie, gdzie jej myśli musiały uciec, że poczuła potrzebę, by tak szybko dookreślić, co miała na myśli. Było to nawet urocze. – Ostatnio był staroć, to może teraz coś nowszego? Słyszałem, że Hit Man jest niezły, ale nie miałem jeszcze okazji obejrzeć – zaproponował, rzucając z głowy pierwszy tytuł, który przyszedł mu na myśl.
Tuż po tym sięgnął po swój kieliszek i upił z niego łyk wina. Było dobre.

Carrie Pillbury