Strona 1 z 1

don't come easy

: śr maja 13, 2026 2:24 pm
autor: Charlotte Kovalski
🎀⋆𝑩𝐅𝐅⋆🎀

Nienawidziła samej siebie.
Powód był jeden i wszystkim dość dobrze znany. Nie powinna pozwalać sobie na jakąkolwiek bliskość z Williamem. Jakiekolwiek myśli schodziły na dalszy plan, nawet w pracy zastanawiała się, jaką sprawę on prowadzi. Wszystko krążyło dookoła niego, a ślub z przyjacielem był jedną, wielką, czerwoną flagą. Zdawała sobie sprawę.
Powinna się wyleczyć.
Jak miałaby to zrobić bez przyjaciółki? Dobre słowa, pocieszenie i może szansa na zrozumienie. Ich relacja była przedziwna. Nikt nie rozumiał jej za to tak dobrze jak Adeline. Nie pamiętała, kiedy ostatnio widziały się na aktualizacji ich statusu. Potrzebowały chwili dla siebie. Tyle że nawet tego Kovalski nie posiadała. Powrót do Toronto łączył się z powrotem do pracy, ciągłymi sprawami, telefonami. Męczyło ją to.
Dlatego spotkały się właśnie tu. W parku dla psów, gdzie dwie chmurki biegały, wesoło merdając ogonkami. Na sam widok przyjaciółki uśmiechnęła się szeroko i niemalże od razu przytuliła ją na przywitanie. Zresztą nie tylko ona. Psiaki stęskniły się za ciocią Ade.
Wiem, że stypa, bo z psami — w końcu mogły spotkać się u niej w domu, pubie, klubie. Gdziekolwiek, gdzie alkohol lałby się litrami, a nie piździłoby tak mocno — ale mam dla nas coś na wzmocnienie — uśmiechnęła się zadziornie, a z torebki wyjęła zestaw startowy. Kolorową wódkę oraz piwko. Tak powinno zaczynać się dobrą zabawę — proszę — przekazała szklaną buteleczkę rudej, a sama odkręciła ją i upiła sporego łyka. Idealne. Jeszcze dźwięk otwieranego piwa. Finalnie znajdowała się w dobrym miejscu.
Opowiadaj, co u Ciebie, bo jak zacznę... — zmarszczyła przez moment czoło — to się zesrasz — sama by się zesrała, gdyby ktokolwiek opowiadałby jej o Williamie Patelu. Był ewenementem. To musiała mu przyznać szczerze bez bicia. Chociaż z jakiegoś powodu podbił jej serce.
Albo przynajmniej wypierdolisz mnie do innego miasta — o, tego też się obawiała — bo jestem idiotką — jak inaczej można nazwać zakochanie się w mężczyźnie, który nie był w stanie obiecać wierności? Debilizm.

don't come easy

: czw maja 14, 2026 10:15 pm
autor: Adeline Covington
006
Ade brakowało przyjaciółki. Sama była ostatnio za bardzo zajęta własnym projektem, przez który spędziła weekend w kuchni tak, jak miała to w swoim zwyczaju, kiedy coś ją gryzło. Tym razem powodem pieczenia masowej ilości ciasta klementynkowego była nie tylko możliwość przyszłego awansu, przed którym się stresowała, ale też niespodziewane spotkanie z przeszłością. I to nie byle jakiej przeszłości, a przybierającej formę pewnego blondyna, od którego odcięła się wraz z wypadkiem.
Teraz rozumiała, jak ogromny wtedy był to błąd. I jednocześnie nie spodziewała się, że jego ponowne pojawienie się w życiu rudowłosej stanie się… trwałe. Bo mimo szumu w głowie spowodowanym mieszaniną wina i whisky nadal pamiętała złożoną przez niego obietnicę.
Idąc przez park cały tamten wieczór wydawał jej się coraz mniej realny. Widok Lotte momentalnie przywołał na jej twarzy szeroki uśmiech. Przytuliła się do niej na powitanie, żeby po chwili kucnąć przy kochanych białych kuleczkach. Czy psy nie były lekiem na całe zło?
Borze zielony, czytasz mi w myślach - oczy jej się zaświeciły, gdy tylko zobaczyła dobrze jej znany zestaw, po który bez namysłu wyciągnęła ręce z równie łobuzerskim uśmieszkiem. — I to już nie jest stypa, tylko dobry beforek - dodała, zanim pociągnęła spory łyk kolorowej wódki, którą zaraz popiła piwem. Wtedy przypomniała sobie jeszcze o jednym. — Ja za to mam coś na zagrychę - przebiegły uśmiech wstąpił na jej twarz, kiedy ze swojej torebki wyciągnęła plastikowe pudełko ze słodką zawartością, które otworzyła, ukazując nic innego, jak swoje słynne ciasto. - Nie myśl sobie, że o Tobie zapomniałam - poczęstowała przyjaciółkę, sama biorąc kawałek. Będzie je jadła jeszcze przez tydzień, ale nie zamierzała sobie żałować.
Na następne słowa Charlotte rudowłosa spojrzała na nią, najpierw unosząc brwi w wyraźnym zaskoczeniu, które zaraz ustąpiło miejsca ogromnemu zaciekawieniu.
O kurwa, po takim wstępie stwierdzam, że musi być grubo, więc dajesz - ruchem dłoni wskazała, by się nie krępowała, po czym upiła kolejny łyk piwa. To musiało być dobre.

Charlotte Kovalski