004. Pietruszka w wielkim mieście
: śr maja 13, 2026 11:01 pm
004. Pietruszka w wielkim mieście | Outfit
Stałam pośrodku szklarni i przesuwałam opuszkami palców po wilgotnych liściach pietruszki. W środku było gorąco i pachniało ziemią, a jedynym dźwiękiem, który dało się usłyszeć, był szmer systemu nawadniającego. Lubiłam spędzać czas w tym miejscu. Panował względny porządek, który sama tak naprawdę zaprowadziłam. Nie pozwalałam nikomu innemu wchodzić do szklarni, aby przypadkiem nie zdewastował moich upraw. Bezwzględny zakaz wchodzenia miała moja córka Grace, która sprawiała, że na jej widok roślinki same więdły.Druga córka, Audrey, chciała, abyśmy przygotowały dziś jakieś potrawy z pietruszki. Normalnie odmówiłabym wykonywania tak prostackich zajęć, jednakże miałam dziś dzień wolnego i nie posiadałam większych planów. Postanowiłam więc spełnić kaprys córki. Część składników miałam już przygotowane, a pietruszka leżała starannie posegregowana na marmurowym blacie obok koszyka z warzywami, które wcześniej kazałam przynieść z kuchni.
Oparłam dłonie o krawędź stołu i przez moment przyglądałam się własnemu odbiciu w szklanych ścianach szklarni. Westchnęłam cicho i sięgnęłam po niewielki nóż. Następnie zaczęłam powoli oddzielać liście od łodyg. W sumie było to dość uspokajające zajęcie. Przynajmniej mogłam uporządkować sobie myśli.
Uniosłam wzrok w stronę wejścia do szklarni, bo usłyszałam cichy dźwięk otwieranych drzwi. Nie odwracałam się jednak od razu. - Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś ze swoich ambitnych planów - powiedziałam spokojnie. - Przez ciebie to właśnie pietruszka będzie główną bohaterką kolacji.
Odłożyłam nóż na blat i w końcu spojrzałam w stronę córki. Przez krótką chwilę tylko ją obserwowałam, ale potem zachęciłam, aby mi pomogła. - Nie stój tak daleko - powiedziałam spokojnie. - Podejdź i zajmij się korzeniami. Trzeba je dokładnie obrać, zanim zaczniemy gotować. Ja w tym czasie posiekam liście.
Audrey LeBlanc