first day here, as the alleged Mr. Important
: sob maja 16, 2026 6:17 pm
002.
W życiu by nie pomyślał, że jeszcze kiedykolwiek będzie się stresował w trakcie przenosin do nowej jednostki.
Jasne, za pierwszy razem, jak trafił najpierw do jednej, a później do drugiej remizy odczuwał niezbyt wielką pewność, nie wiedząc jak się sprawdzi i czy na pewno będzie się odnajdywał w nowym towarzystwie. Wszystko jednak prędko przemijało, a James znalazł nowych znajomych, swoje miejsce w szeregu, a potem możliwości na rozwój.
Dzięki temu wszystkiemu znalazł się tutaj - w głównej jednostce Toronto, nie będąc już tym samym początkującym strażakiem, a kapitanem.
I to nie tak, że będzie się z tego tytułu wywyższał nad innymi; zwyczajnie nie może to do niego wszystko dotrzeć. Nawet jeśli zdążył ją poświętować pod wpływem Riley na tej imprezie zorganizowanej na jego cześć.
Niemniej przyszedł nowy tydzień pracy, a w tym dla niego nowy dzień tutaj. W nowej roli, chociaż ciągle z taką samą głową pełną pomysłów i jednoczesnej mobilizacji, aby nie dać plamy na samym początku.
Szczęście w nieszczęściu - dzisiaj nie miał wspólnej zmiany z Davis, zapewne przez nią byłby ciągle rozproszony, nie mógł się skupić na tym, co ważne oraz istotne.
Tak to będzie m mógł przejść się po jednostce, obejrzeć i zapoznać się z nowym miejscem, poznać resztę załogi. Zupełnie tak, jakby po prostu był przeniesiony ponownie i nic więcej. A nie, że będzie musiał podejmować niektóre decyzje za wszystkich, żeby wszystko przebiegło zgodnie z planem. Miał tylko nadzieję, że ten pierwszy dzień przejdzie dość gładko - bo jak przeżyje dziś, to potem już będzie tylko z górki. A raczej, liczył iż tak będzie.
Po wyjściu z szatni, gdzie już się przywitał z niektórymi osobami, przeszedł na główną część hali, rozumiejąc pojęcie główna jednostka Toronto. Zdecydowanie była większa i jakaś bardziej przestronniejsza. Może i nawet lepiej wyposażona? Sam nie wiedział, bo i tak wydawało mu się, że wszystkie muszą mieć te same sprzęty, by móc dobrze wykonać swoją robotę. A może to wszystko wyolbrzymiał, bowiem czuł tak wielką euforię na tą całość?
Westchnął przeciągle, decydując na przejście dalej - do części wspólnej, gdzie tak naprawdę znajdowała się większość ludzi na dzisiejszej zmianie. Przywitał się z nimi, inni zapytali czy to on jest w ramach zastąpienia ich poprzedniego Kapitana, a gdy tylko to potwierdził wraz z delikatnym uśmiechem na ustach, reszta o dziwo - dla niego - przyjęła to ciepło oraz serdecznie. Ulżyło mu - nie powiem, że tak nie było.
Niemniej pośród tego całego tłumu rzuciła mu się jedna, konkretna twarzyczka, którą najbardziej kojarzył w ostatnim czasie. Czyż nie miał okazji dopiero z nią mieć wspólnej akcji? Coś mu świtało, coś mu gdzieś tam się kojarzyło, ale najważniejsze, że wraz z ujrzeniem ów buzi natychmiastowo przypomniało mu się imię właścicielki.
— Teddy? — zagaił, jak tylko do niej podszedł, poszerzając przy tym uniesione kąciki warg. — Co prawda mówiłaś, że niedługo się spotkamy, ale nie sądziłem że tak szybko to nadejdzie — zażartował, przypominając sobie jak się żegnali po udanej sytuacji, w trakcie której mieli okazji się zobaczyć. — Miło jest widzieć znajomą twarz — dodał rozpromieniony, od razu jakoś czując się luźniej. Pamiętał, że Teddy jest fajną dziewczyną, kontaktową i niezmiernie sympatyczną, więc jak nie mógł od razu poczuć się lepiej? — Może podpowiesz mi coś na dobry początek? Gdzie co jest, tak w ogólnym pojęciu i czy macie tu jakieś… no nie wiem, reguły, konkretne zasady ustalone między wami? — podpytał, żeby od razu wiedział o czym ma się dowiedzieć oraz co powinien zwyczajnie wiedzieć, tym bardziej gdy ma być dla nich oparciem i wsparciem, a nie kulą u nogi.
No bo cóż… jakoś nie miał głowy do tego, aby przepytać w tej kwestii Riley.
teddy darling
W życiu by nie pomyślał, że jeszcze kiedykolwiek będzie się stresował w trakcie przenosin do nowej jednostki.
Jasne, za pierwszy razem, jak trafił najpierw do jednej, a później do drugiej remizy odczuwał niezbyt wielką pewność, nie wiedząc jak się sprawdzi i czy na pewno będzie się odnajdywał w nowym towarzystwie. Wszystko jednak prędko przemijało, a James znalazł nowych znajomych, swoje miejsce w szeregu, a potem możliwości na rozwój.
Dzięki temu wszystkiemu znalazł się tutaj - w głównej jednostce Toronto, nie będąc już tym samym początkującym strażakiem, a kapitanem.
I to nie tak, że będzie się z tego tytułu wywyższał nad innymi; zwyczajnie nie może to do niego wszystko dotrzeć. Nawet jeśli zdążył ją poświętować pod wpływem Riley na tej imprezie zorganizowanej na jego cześć.
Niemniej przyszedł nowy tydzień pracy, a w tym dla niego nowy dzień tutaj. W nowej roli, chociaż ciągle z taką samą głową pełną pomysłów i jednoczesnej mobilizacji, aby nie dać plamy na samym początku.
Szczęście w nieszczęściu - dzisiaj nie miał wspólnej zmiany z Davis, zapewne przez nią byłby ciągle rozproszony, nie mógł się skupić na tym, co ważne oraz istotne.
Tak to będzie m mógł przejść się po jednostce, obejrzeć i zapoznać się z nowym miejscem, poznać resztę załogi. Zupełnie tak, jakby po prostu był przeniesiony ponownie i nic więcej. A nie, że będzie musiał podejmować niektóre decyzje za wszystkich, żeby wszystko przebiegło zgodnie z planem. Miał tylko nadzieję, że ten pierwszy dzień przejdzie dość gładko - bo jak przeżyje dziś, to potem już będzie tylko z górki. A raczej, liczył iż tak będzie.
Po wyjściu z szatni, gdzie już się przywitał z niektórymi osobami, przeszedł na główną część hali, rozumiejąc pojęcie główna jednostka Toronto. Zdecydowanie była większa i jakaś bardziej przestronniejsza. Może i nawet lepiej wyposażona? Sam nie wiedział, bo i tak wydawało mu się, że wszystkie muszą mieć te same sprzęty, by móc dobrze wykonać swoją robotę. A może to wszystko wyolbrzymiał, bowiem czuł tak wielką euforię na tą całość?
Westchnął przeciągle, decydując na przejście dalej - do części wspólnej, gdzie tak naprawdę znajdowała się większość ludzi na dzisiejszej zmianie. Przywitał się z nimi, inni zapytali czy to on jest w ramach zastąpienia ich poprzedniego Kapitana, a gdy tylko to potwierdził wraz z delikatnym uśmiechem na ustach, reszta o dziwo - dla niego - przyjęła to ciepło oraz serdecznie. Ulżyło mu - nie powiem, że tak nie było.
Niemniej pośród tego całego tłumu rzuciła mu się jedna, konkretna twarzyczka, którą najbardziej kojarzył w ostatnim czasie. Czyż nie miał okazji dopiero z nią mieć wspólnej akcji? Coś mu świtało, coś mu gdzieś tam się kojarzyło, ale najważniejsze, że wraz z ujrzeniem ów buzi natychmiastowo przypomniało mu się imię właścicielki.
— Teddy? — zagaił, jak tylko do niej podszedł, poszerzając przy tym uniesione kąciki warg. — Co prawda mówiłaś, że niedługo się spotkamy, ale nie sądziłem że tak szybko to nadejdzie — zażartował, przypominając sobie jak się żegnali po udanej sytuacji, w trakcie której mieli okazji się zobaczyć. — Miło jest widzieć znajomą twarz — dodał rozpromieniony, od razu jakoś czując się luźniej. Pamiętał, że Teddy jest fajną dziewczyną, kontaktową i niezmiernie sympatyczną, więc jak nie mógł od razu poczuć się lepiej? — Może podpowiesz mi coś na dobry początek? Gdzie co jest, tak w ogólnym pojęciu i czy macie tu jakieś… no nie wiem, reguły, konkretne zasady ustalone między wami? — podpytał, żeby od razu wiedział o czym ma się dowiedzieć oraz co powinien zwyczajnie wiedzieć, tym bardziej gdy ma być dla nich oparciem i wsparciem, a nie kulą u nogi.
No bo cóż… jakoś nie miał głowy do tego, aby przepytać w tej kwestii Riley.
teddy darling