Strona 1 z 1

remembering is only a new form of suffering

: sob maja 16, 2026 7:19 pm
autor: apollo ioannidis
2.

Mógł żyć wiecznie.
W tym poetycznym założeniu, iż słowa spisane przez niego na papierze zgrabnymi zawijasami liter uchroniłyby go przed zapomnieniem. Trwałby w każdej myśli zaklętej w swej twórczości, wędrującej w cudzej pamięci... ale,
ale,
ale? Może nie potrzebował teraz wieczności, a przerwy między jednym dniem a drugim. Wyrwanej kartki z kalendarza, by zgnieciona pośpiesznie wylądowała na dnie kosza wraz z echem wspomnień. Dlatego tego wieczora zjawił się pod drzwiami apartamentu należącymi do osoby mogącej mu to umożliwić. Dłoń Greka zaciśnięta w pięść zatrzymała się tuż przed powierzchnią drzwi, by ostatecznie w przypływie impulsu zacisnęła się na klamce. Pod niewielkim naciskiem i pchnięciem zamek ustąpił, pozwalając tym samym wślizgnąć mu się do środka. Jakby nigdy dotąd tego nie robił. Korytarzem udał się prosto ku salonowi, mając nadzieję zastać tam swoją ulubioną malarkę. Kąciki ust drgnęły mężczyźnie ku górze, gdy jego przeczucie okazało się tym razem niezawodne, a oczy spoczęły na obróconej do niego tyłem kobiecej sylwetce. Zapewne zbyt bardzo pochłoniętej malowanym obrazem na sztaludze tuż przed nią, by zdołała w pierwszych sekundach zarejestrować pojawienie się intruza. Nieśpiesznym krokiem pokonał dzielący ich dystans, próbując przy tym dostrzec dzieło tworzone kolejnymi pociągnięciami pędzla.
- Moja droga Melusine - Słowa opuściły jego usta niczym westchnięcie pełne ulgi, gdy jej imię musnęło wykrzywione w delikatnym uśmiechu wargi. Oplótł ją uważnym spojrzeniem, szukając nawet najdrobniejszych zmian w wyglądzie kobiety od ich ostatniego spotkania. Śladu dla jego własnej inspiracji od drugiego artysty, którym karmić zamierzał wygłodniałą wenę. Stojąc już tuż przy niej, zaplątał między dwa palce jasny pukiel kobiecych włosów, bawiąc się nim przez dłuższą chwilę w zamyśleniu. Niekiedy w okresach dłuższej rozłąki zwykli wymieniać się listami dla podtrzymania niezmiernie w a ż n e j cząstki artyzmu w ich relacji, lecz od dłuższego czasu znajdowała się między nimi cisza... pustka, którą p o t r z e b o w a ł teraz wypełnić. Dramatycznie, gdyż własne myśli ostatnimi dniami wydawały się zbyt trzeźwe dla Apolla. Otulone bolesną rzeczywistością, od której pragnął odgrodzić się grubym murem iluzji sprzyjającego mu losu. Przyszłości należącej nadal do niego, a nie wyszarpywanej sukcesywnie szponami niepamięci. Powolnym ruchem dłoni założył pukiel za ucho Melusine, ledwo muskając je przy tym opuszkami palców.
- Powinnaś zacząć zamykać porządnie drzwi od apartamentu... jeszcze ktoś się Ci włamie - Dodał żartobliwie, podsumowując tym samym własne przybycie. Ostatni razem przeniósł spojrzenie na płótno, analizując w zaledwie w ciągu kilku swych oddechów jej proces twórczy. Przy kolejnych zmierzał już do znajdującego się nieopodal fotelu, by opaść na niego z teatralnym wręcz westchnięciem.
- Potrzebuję Cię... oraz wina - Drżące dźwięki mknące po jego języku, ułożyły się w końcu - jeszcze w dość niejasny - cel niezapowiedzianego przybycia. Choć przybył do niej z pustymi rękoma, to był święcie przekonany, iż w tym aspekcie Baskerville zaliczała się do osób doskonale przygotowanych.W y b a w c z y n i.

Melusine A. Baskerville