I'm so into you, damn
: ndz maja 17, 2026 5:39 pm
Najpierw mieli za sobą udany wypad do Ottawy, a po powrocie dalej żyli w swojej sielankowej rzeczywistości, ciesząc się swoim towarzystwem i kompletnie nie przejmując się resztą świata. Coś, co miało być tylko na chwilę, trwało w najlepsze i żadnemu z nich nie spieszyło się do zakończenia tego, bo trudno jest zrezygnować z czegoś, co smakowało tak d o b r z e.
A towarzystwo Lacey bardzo podobało się Sonny’emu, który nie powstrzymywał się przed zapraszaniem jej do siebie, gdzie mogli swobodnie cieszyć się sobą, zapominając o reszcie świata. I w niczym nie przeszkadzało to, że Radwell dzielił swój do ze współlokatorami, ponieważ zaszywał się z brunetką w swoim pokoju i przeważnie to tam spędzali ze sobą cały czas, czasem odbiegając od tej rutyny, gdy akurat dom mieli tylko dla siebie.
Dziś jednak postanowili nieco odejść d tradycji, na co zdecydowali się po porannej rozmowie. Od słowa do słowa doszli do tego, że Sonny zaproponował, iż przygotuje dla niej śniadanie, zapewniając ją, że zwali ją z tym z nóg. I nie sądził, aby przesadzał, ponieważ w kuchni radził sobie bardzo dobrze. Może nie na poziomie zawodowych kucharzy, ale na tyle dobrze, aby na znajomych zwykle robić wrażenie. A dziś chciał je zrobić na Lacey, którą zabrał ze sobą do kuchni po tym, jak naciągnął na siebie na szybko spodnie dresowe, aby móc jakoś wyjść ze swojego pokoju. Nie byli dziś w domu sami, więc musieli przygotować się na to, że natkną się na jego współlokatorów albo jakichś ich gości, bo i ci często przewijali się przez to miejsce.
Kuchnię na szczęście mieli wolną. – Możesz się rozgościć – powiedział, wskazując na stołki, na których Lacey mogła usiąść, podczas gdy on będzie pracować. Bo tak, miał działać sam, podczas gdy ona miała czekać na to, aż będzie rozpieszczana jedzeniem. A na razie Sonny musiał pozbierać z lodówki oraz szafek wszystko, czego potrzebował, więc zaczął krzątać się po kuchni. – Napijesz się czegoś? – zapytał przy okazji, chcąc o nią dobrze zadbać. Dodatkowo posłał jej teraz jeden ze swoich firmowych uśmiechów, spojrzenie na chwilę zawieszając w jej oczach, w których mógłby się zatracić już na zawsze, gdyby tylko mógł. Nie umiał tego wyjaśnić, ale w jej spojrzeniu było coś magnetycznego, co przyciągało go za każdym razem, gdy napotykał na jej wzrok.
Lacey Tadwell
A towarzystwo Lacey bardzo podobało się Sonny’emu, który nie powstrzymywał się przed zapraszaniem jej do siebie, gdzie mogli swobodnie cieszyć się sobą, zapominając o reszcie świata. I w niczym nie przeszkadzało to, że Radwell dzielił swój do ze współlokatorami, ponieważ zaszywał się z brunetką w swoim pokoju i przeważnie to tam spędzali ze sobą cały czas, czasem odbiegając od tej rutyny, gdy akurat dom mieli tylko dla siebie.
Dziś jednak postanowili nieco odejść d tradycji, na co zdecydowali się po porannej rozmowie. Od słowa do słowa doszli do tego, że Sonny zaproponował, iż przygotuje dla niej śniadanie, zapewniając ją, że zwali ją z tym z nóg. I nie sądził, aby przesadzał, ponieważ w kuchni radził sobie bardzo dobrze. Może nie na poziomie zawodowych kucharzy, ale na tyle dobrze, aby na znajomych zwykle robić wrażenie. A dziś chciał je zrobić na Lacey, którą zabrał ze sobą do kuchni po tym, jak naciągnął na siebie na szybko spodnie dresowe, aby móc jakoś wyjść ze swojego pokoju. Nie byli dziś w domu sami, więc musieli przygotować się na to, że natkną się na jego współlokatorów albo jakichś ich gości, bo i ci często przewijali się przez to miejsce.
Kuchnię na szczęście mieli wolną. – Możesz się rozgościć – powiedział, wskazując na stołki, na których Lacey mogła usiąść, podczas gdy on będzie pracować. Bo tak, miał działać sam, podczas gdy ona miała czekać na to, aż będzie rozpieszczana jedzeniem. A na razie Sonny musiał pozbierać z lodówki oraz szafek wszystko, czego potrzebował, więc zaczął krzątać się po kuchni. – Napijesz się czegoś? – zapytał przy okazji, chcąc o nią dobrze zadbać. Dodatkowo posłał jej teraz jeden ze swoich firmowych uśmiechów, spojrzenie na chwilę zawieszając w jej oczach, w których mógłby się zatracić już na zawsze, gdyby tylko mógł. Nie umiał tego wyjaśnić, ale w jej spojrzeniu było coś magnetycznego, co przyciągało go za każdym razem, gdy napotykał na jej wzrok.
Lacey Tadwell