Strona 1 z 1

fast laps and mixed signals

: pn maja 18, 2026 6:45 pm
autor: Daisy Whitmore
Obrazek
005


Rajdy w Brantford były już zaplanowane od miesięcy.
Co więcej, Toronto Sun było jednym z partnerów całego wydarzenia, dlatego planowano wysłać całkiem pokaźną delegację na cały event, jakim były dwudniowe rajdy w różnych kategoriach, w tym tej najwyższej klasie. Niestety, wydarzenia w firmie sprawiły, że zaraz na ostatnią chwilę sprawy nieco się pokomplikowały. Troy z kreatywnego, który miał jechać z Kirą jako fotograf przysłał w dzień przed wyjazdem piękne L4 od lekarza, oznajmiając, że złapał wirusa na statku wycieczkowym w zeszłym tygodniu i nie będzie mógł pojechać. Wszyscy inni fotografowie i ludzie od video mieli już swoje projekty, a Blanka, która również miała jechać, oznajmiła, że ona nie będzie mieć czasu biegać za Kirą i robić materiały, bo będzie zajmować się sponsorami.
I chociaż z początku to wcale nie była sprawa Daisy, tak kiedy redaktor ich działu nie wiedział już kompletnie, co powinien zrobić, pojawił się w gabinecie managerki projektu, żaląc na brak dodatkowych rąk do pracy. I może Whitmore powinna bardziej się postarać, żeby kogoś znaleźć nam miejsce Torya, kogokolwiek, jednak szybko doszła do wniosku, że chyba najprościej byłoby… pojechać osobiście. Od czasu imprezy nie rozmawiała zbytnio z Finch, więc uznała, że miałoby było zrobić coś wspólnie. W końcu były koleżankami? Tak przynajmniej tłumaczyła to sobie Daisy, kiedy oznajmiała redaktorowi naczelnemu, że jedzie z Kirą Finch na delegacje.
Niecałe dwadzieścia cztery godziny potem, Daisy zbiegała z wielką torbą przewieszoną na ramieniu i okularami przeciwsłonecznymi na nosie po marmurowych schodach, kiedy to żółte Ferrari stanęło na parkingu przed blokiem w centrum.
Damn, niby widziałam tą furkę na zdjęciach, ale na żywo wygląda… wow — rzuciła na przywitanie, a kiedy tylko Kira otworzyła dla niej bagażnik, Whitmore wcisnęła tam swoją torbę. Czekały je jakieś dwie godzinki jazdy, więc niby blisko, ale przecież nie będzie siedzieć z workiem między nogami. — Blanka z Marco podobno dojadą dopiero wieczorem — poinformowała dziennikarkę to, czego dowiedziała się dosłownie chwile temu, a nim Kira zdążyła jakkolwiek na to zareagować, Whitmore już ładowała się na miejsce pasażera. Musiała przyznać, że siedzenia były dokładnie tak wygodne, na jakie wyglądały, dlatego nam moment po prostu zatopiła się w nich, zjeżdżając w dół. Dopiero widząc rozbawione spojrzenie Kiry, podniosła się do pionu i zapięła pas.
Ile to wyciąga? — zainteresowała się, wbijając spojrzenie w dłoń Finch, kiedy odpalała silnik. — Normalnie nawigacja pokazuje trzy godziny, ale obstawiam, że obrócimy w dwie? — spojrzała wymownie na swoją towarzyszkę na weekend i poprawiła okulary na nosie. — Zagarniemy po drogę kawę na wynos? — kolejne pytanie z ust Daisy. Sama nie wiedziała, skąd w niej nagle tyle energii. Czy było to spowodowane tym, ze w końcu mogła się gdzieś wyrwać? A może jednak faktem, że spędzi więcej czasu z Kirą? Może połączenie tych dwóch rzeczy. Jedno było jednak pewne: humor miała przedni.
A tak swoją drogą… zrobiłaś listę? — znowu się odezwała, grzebiąc po coś w torebce. — Bo ja tak — chwyciła w palce kawałek papieru, a następnie zamachała nim na boki. Daisy może i była spruta na imprezie firmowej, ale to wcale nie znaczyło, że nie pamiętała wszystkiego, o czym rozmawiały. Bo pamiętała. Może nawet więcej niż powinna.

here comes the trouble