Drunk On Emotions
: pn maja 18, 2026 10:53 pm
Weszła do restauracji i wtedy zobaczyła go z inną.
Mimowolnie cała się spięła, kilka razy zamrugała oczyma. Laska się do niego kleiła. Zarzucała dłonie na ramiona, cały czas się przesuwała, a on nie protestował. Ani wtedy gdy jej ojciec rozmawiał z nią, ani teraz kiedy rozmawiał z rudą. Stanęła specjalnie za rośliną, czekając, aż zaprotestuje. Nic nie zrobił. Kręciła włosami, wachlowała rzęsami i była z nim totalnie zauroczona. Może tego właśnie Ethan chciał od życia.
Wyszła i wróciła głodna do biura.
Z pustym żołądkiem była jeszcze bardziej okropna, apodyktyczna i wręcz zirytowana. Chodziła po własnym biurze w jedną, i w drugą stronę. Pracownicy jedynie z ostrożnością patrzyli się w jej stronę. Nikt nie odważył się wejść. Marshall aż krzyczała na prawo i lewo. Trzymajcie się z daleka. Wystarczyła jedna postać, by sięgnęła po telefon. Wrócił. Powinien się tłumaczyć. Jasne, ile mogła zwlekać z odpowiedzią? Nie tak dawno była w szpitalu, dalej była słabsza, dopiero się regenerowała.
Spuściła rolety przed. Pracownicy szeptali. Czy to koniec ich dyrektora finansowego? Tak zaczynały się zwolnienia. Błędy, które były tak wielkie, że aż nie do przebaczenia. Jakiś z pracowników zawiesił na nim smutne spojrzenie i życzył powodzenia z tą wiedźmą. Stała za własnym biurkiem, czekając, aż drzwi się zamkną.
— To co masz mi do powiedzenia, co? — warknęła niemalże od razu. Nawet nie musiał czekać, by dowiedzieć się oto, co chodziło dokładnie jej po głowie — jesteś po mojej stronie?! — uniosła wysoko do góry obie brwi i tuptała. Czekała na reakcje — to chyba żart. — nawet nie zdążył, bo ona już śmiała się głośno. Irytacja sięgnęła nieba. Przez ułamek sekundy skrzywiła się. Blizna dalej mocno ją bolała.
— Nie wierzę, że próbowałam Ci zaufać — pokręciła głową na samą siebie i po chwili już zaczęła atakować — dlaczego pozwalałeś tej rudej tak ślinić się na twój widok, co? — nie podeszła do niego. Znała reguły. Im bardziej trzyma go na odległość, tym później zmięknie — to jest ten cały plan? — uniosła ku górze brwi — Cherry jesteś moja, ale będę ruchał inne — specjalnie udała jego ton i strzeliła oczyma — jak idziesz z laską do hotelu, to nie używaj firmowej firmy — jeszcze nie zdążyła sprawdzić, czy wynajął pokój. Na pewno to zrobi. Może jeszcze przy nim.
Not mine yet
Mimowolnie cała się spięła, kilka razy zamrugała oczyma. Laska się do niego kleiła. Zarzucała dłonie na ramiona, cały czas się przesuwała, a on nie protestował. Ani wtedy gdy jej ojciec rozmawiał z nią, ani teraz kiedy rozmawiał z rudą. Stanęła specjalnie za rośliną, czekając, aż zaprotestuje. Nic nie zrobił. Kręciła włosami, wachlowała rzęsami i była z nim totalnie zauroczona. Może tego właśnie Ethan chciał od życia.
Wyszła i wróciła głodna do biura.
Z pustym żołądkiem była jeszcze bardziej okropna, apodyktyczna i wręcz zirytowana. Chodziła po własnym biurze w jedną, i w drugą stronę. Pracownicy jedynie z ostrożnością patrzyli się w jej stronę. Nikt nie odważył się wejść. Marshall aż krzyczała na prawo i lewo. Trzymajcie się z daleka. Wystarczyła jedna postać, by sięgnęła po telefon. Wrócił. Powinien się tłumaczyć. Jasne, ile mogła zwlekać z odpowiedzią? Nie tak dawno była w szpitalu, dalej była słabsza, dopiero się regenerowała.

Cherry
Zapraszam do mojego biura.
Wiadomość...
— To co masz mi do powiedzenia, co? — warknęła niemalże od razu. Nawet nie musiał czekać, by dowiedzieć się oto, co chodziło dokładnie jej po głowie — jesteś po mojej stronie?! — uniosła wysoko do góry obie brwi i tuptała. Czekała na reakcje — to chyba żart. — nawet nie zdążył, bo ona już śmiała się głośno. Irytacja sięgnęła nieba. Przez ułamek sekundy skrzywiła się. Blizna dalej mocno ją bolała.
— Nie wierzę, że próbowałam Ci zaufać — pokręciła głową na samą siebie i po chwili już zaczęła atakować — dlaczego pozwalałeś tej rudej tak ślinić się na twój widok, co? — nie podeszła do niego. Znała reguły. Im bardziej trzyma go na odległość, tym później zmięknie — to jest ten cały plan? — uniosła ku górze brwi — Cherry jesteś moja, ale będę ruchał inne — specjalnie udała jego ton i strzeliła oczyma — jak idziesz z laską do hotelu, to nie używaj firmowej firmy — jeszcze nie zdążyła sprawdzić, czy wynajął pokój. Na pewno to zrobi. Może jeszcze przy nim.
Not mine yet