Strona 1 z 1

Are u kidding?

: sob maja 23, 2026 8:57 pm
autor: Damon Tae
Jego życie ostatnio toczyło się wokół pracy. Popadł w jej wir i z jednego zlecenia od razu szedł w kolejne. Nie chciał siedzieć w domu. Od jakiegoś czasu cisza wyjątkowo mu przeszkadzała, bo chcąc nie chcąc przyzwyczaił się do czyjejś nienachalnej obecności. Do kogoś, kto w jego życiu wykonał wielki przewrót, a potem po prostu zniknął, zostawiając go ponownie samego. Nigdy nie narzekał na samotność. Nie miał problemu z byciem sam dla siebie, bo przecież na tym miało polegać całe jego życie.
Wystarczyła jedna, cholerna kobieta, aby wszystko pozmieniać.
Teraz starał się wrócić do swojej dawnej normalności. Do tego co było i jak funkcjonował zanim pojawiła się ona. Przecież od dawna wiedział, aby do siebie nikogo nie dopuszczać, a jednak zrobił ten jeden wyjątek, nawet nie wiedząc kiedy i teraz musiał zrobić krok wstecz.
Brał na siebie wszystko. Lichwiarstwo, zabójstwa, wyłudzenia, groźby i oczywiście ochronę. Mógł wiele z zadań powierzyć ludziom, którzy znajdowali się pod nim, ale jeśli nie miał niczego lepszego do roboty, to parał się każdą najmniejszą głupotą. Przez to niektórzy ludzie zostali narażeni na jego poirytowanie, które objawiało się nadmierną agresją. Jego twarz jednak wciąż pozostawała niewzruszona, gdy swoją frustrację za niesprawiedliwość losu oraz irytację na władze Ameryki, wylewał na bogu ducha winnych dłużników.
Mieli po prostu pecha.
I tak się jego życie toczyło. Praca, wyjazdy, walka. Pozwalało to skutecznie utrzymać jego myśli w ryzach, dzięki czemu wracał do starego siebie. Do człowieka, który miał postawione szczelne mury dookoła. Którego serce było zatrzaśnięte na cztery spusty, przez co był niezawodny.
Ostatnie misje były wymagające, ale nie było to nic z czym by sobie nie poradził. Do kraju wrócił ledwie kilka dni temu. Z nowymi śladami po przygodach, ale informacjami, które były warte każdej ceny. A także dłońmi człowieka, który miał okradać Giovanniego.
Głowa była zakopana gdzie indziej.
Nie potrzebował odpoczynku, chociaż jego ciało wymagało regeneracji. Te przymusowe kilka dni spokoju były irytujące. Oglądanie tej głupiej telewizji nie przynosiło żadnej rozrywki, nie zajmowało jego głowy. Siłownia i treningi trwały za krótko, a znajomych nie miał i nie chciał mieć, aby się z nimi widywać.
Dlatego, gdy jego szef zadzwonił do niego z informacją, że ma się tego samego dnia wstawić do jego rezydencji, wewnętrznie poczuł dziwną ulgę, że znowu coś go zajmie. Nie czekając więc zbyt długo, wsiadł do swojego służbowego auta i ruszył do wielkiego domu w którym mieszkał, wraz ze swoją świeżą żoną, Włoch.
Wszedł do środka, wcześniej dzwoniąc wideofonem. Był tu już tyle razy, że każdy kąt znał praktycznie na pamięć. Wiedział też którędy się dostać, w razie ewentualności, albo się ewakuować.
Zerknął na Navi, która otworzyła mu drzwi z uśmiechem, pytając czy chce coś do picia. Odmówił, a ta przytaknęła i powiedziała mu gdzie może znaleźć Giovanniego. W końcu tylko do niego mógł tutaj przyjść.
Skierował się we wskazaną stronę. Zapukał do drzwi, a kiedy otrzymał pozwolenie wejścia, otworzył je.
Gdzie tym razem? — spytał, bo spodziewał się kolejnego wyjazdu poza granice Kanady. Ostatnio było ich sporo, więc to było pierwsze co przyszło mu do głowy.
Chociaż każde zadanie było dla niego dobrym zajęciem i odskocznią.


Maelle Lennox