Strona 1 z 1
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: wt maja 26, 2026 8:20 pm
autor: River Cross
Wieczór zapowiadał się równie banalnie, co uroczo. Dopiero się zaczynał, a River i tak miała wrażenie, że dobrze znała już przebieg każdej kolejnej godziny. Miała ochotę nieco się najebać. Nie do przesady, ale potrzebowała się rozmiękczyć. Zresetować głowę. Nie mogła bez przerwy funkcjonować na wysokich obrotach. Jej łeb próbował ją wykończyć. Najpierw całkowicie zafiksował się na Ruelle, nie dając jej zająć się niczym innym, a potem nie chciał współpracować, gdy musiała skupić się na codzienności i pracy, przez co rysowanie szło jej opornie. A terminy nie miały zamiaru być dla niej łaskawe. Udało jej się wysłać odpowiednią partię materiału do wydawcy i wreszcie miała wolne. Mogła sprawić sobie nieco przyjemności. Przez myśl przemknął jej oczywiście pomysł odezwania się do Prescott, ale nie widziały się od jakiegoś czasu i to pewnie głównie dzięki temu udało jej się uspokoić. Dlatego też padło na Blair.
Zamówiła dla nich kolejne kieliszki tequili, słuchając opowieści swojej partnerki względnie uważnie. Zdecydowanie wolała na nią patrzeć, ale może po prostu powinna dać jej szansę? Podsunęła jej jeden z kieliszków, które postawił obok nich barman. Blair wyglądała na taką, która dobrze wie, jak działa światło, cień i cudze spojrzenia. Lubiła takie. Siedziała na hokerze obok River z nogą założoną na nogę. Po raz któryś tego wieczoru rysowniczka przemknęła wzrokiem po jej udach, a właściwie po znajdujących się na nich kabaretkach. Czasem faktycznie miała wrażenie, że była zbyt łatwa albo zbyt wrażliwa na bodźce. Krótka spódniczka jej randki nie pozostawiała wiele miejsca wyobraźni, obiecując, że ten cały banał faktycznie w końcu zamieni się w przyjemność.
— Nie uważam, żeby to było ulepszanie rzeczywistości. Wolę ją przedstawiać tak, jak ją widzę. To nie moja wina, że inni widzą gorzej — wyjaśniła, unosząc własny kieliszek i stukając nim o szkło Blair. Obie wlały w siebie kolejne porcje tequili. Cross odstawiła naczynie i rozejrzała się uważnie po ladzie. Zauważyła coś za plecami swojej rozmówczyni. Podniosła się z miejsca i sięgnęła ręką za nią w taki sposób, by przylgnąć na moment do jej ciała. Udała, że chce się szybko wycofać, ale zastygła tuż przy policzku dziewczyny. Z uwagą badała jej reakcję, obserwując, jak wstrzymuje na moment oddech. Mruknęła zadowolona i usiadła z powrotem, kładąc obok siebie serwetkę. Sięgnęła do kieszeni, z której wyjęła długopis.
— Serio? To jest twój tajny trik? I co, łapią się na niego? — Blair spojrzała na nią rozbawiona, gdy River zaczęła rysować na serwetce. Cross podniosła wzrok, z uwagą lustrując jej krótkie, rozjaśniane włosy, opadające miękko wokół bladej twarzy. Z premedytacją zatrzymała się na jej oczach, w których wciąż kryło się rozbawienie, tylko na moment, by wreszcie skupić się na pełnych wargach i kolczykach otaczających jedną z nich.
— Oczywiście, że tak. Absolutnie wszystkie — odpowiedziała w końcu, wracając do rysunku. Była pewna, że dużo bardziej na kobiety działała ta bezczelność, ale może faktycznie zwykłe szkice potrafiły pomóc?
— Światło mają tu wyjątkowo okropne. — Wyciągnęła rękę w stronę dziewczyny i złapała za hoker, na którym siedziała. Przyciągnęła Blair bliżej razem z siedziskiem, na co blondynka zareagowała zaskoczonym westchnięciem. Jedna z dłoni River od razu wylądowała na jej udzie. Zbliżyła się jeszcze bardziej, omiotła oddechem jej szyję, aż wreszcie złożyła na niej pocałunek. Wyprostowała się z powrotem bardzo powoli, znów posyłając jej bezczelny uśmiech. Na moment straciła zainteresowanie własnym szkicem.
Ruelle I. Prescott
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: śr maja 27, 2026 12:41 am
autor: Ruelle I. Prescott
To był jeden z tych wieczorów.
To był zdecydowanie jeden z tych wieczorów, gdy dała się wyciągnąć koleżankom ze studiów na miasto, bo akurat uznawały, że warto było się zabawić i opić fakt, że przetrwały wspólnie niemal cały nowy semestr. Nie mogła się kłócić z tą logiką chociaż jeszcze nieco im brakowało do tego, aby móc uznać, że faktycznie przetrwały próbę i znalazły się o krok bliżej do zostania lekarkami, na które Toronto zasługiwało.
Całe towarzystwo, bo jakżeby inaczej składało się głównie z dziewczyn o podobnym pochodzeniu do Prescott. To z kolei oznaczało całą masę głośnych rozmów oraz hiszpańskich wykrzyknień, które niosły się po wnętrzu lokalu, gdy już tylko zaczęły się panoszyć w obecnie okupowanym lokalu.
- No, pendeja, no. Escucha... - siedząca obok niej Marisol właśnie relacjonowała jedną ze swoich ostatnich przygód, która dotyczyła pewnego chłopaka, który chyba jej się podobał i dziewczyny, za którą nie przepadała.
Szczerze powiedziawszy to Ruelle sama często gubiła wątek i nie była w stanie powiedzieć czego miały też dotyczyć jej historie, bo koleżanka miała niezwykle chaotyczny styl opowiadania i często musiała nadać swojej historii większy kontekst, który sprawiał, że rozmówca zapominał dokąd to wszystko miało zmierzać.
Nie znaczyło to jednak, że tanatopraktorka się nie bawiła dobrze. Lubiła wsłuchiwać się w ten gwar głosów mieszający, co chwila angielski z hiszpański w podobnej manierze, co ona. Przynajmniej to sprawiało, że czuła się jakby gdzieś przynależała.
Wszystko byłoby naprawdę wspaniale, gdyby tylko w pewnym momencie nie odwróciła spojrzenia w kierunku baru. Dojrzała ją tam zupełnym przypadkiem, ale nie miała wątpliwości, co do tego, że osobą, która znajdowała się na jednym ze stołków barowych była River. W dodatku nie znajdowała się tam sama, a w towarzystwie pewnej tlenionej blondynki, której Prescott natychmiast przyjrzała się krytycznie, starając się ocenić jakoś jej wygląd. Niemniej chyba w jej spojrzeniu musiało się jeszcze znaleźć coś jeszcze, bo znajdująca się przed nią Isobel natychmiast zareagowała, pstrykając jej przed oczami palcami o długich, umalowanych na krwistą czerwień paznokciach.
- Oye, Ruél - zwróciła się do niej, wymawiając ostro jej imię z mocnym hiszpańskim akcentem. - ¿Quién es esa chica? ¿Tu novia?
Rue jedynie prychnęła jakby oburzona podobnym pomysłem po czym przeniosła spojrzenie na koleżankę, która odważyła się zadać tak durne pytanie.
- Callate, estupida - poleciła jej krótko na co Isobel jedynie się mocniej rozpogodziła.
- Wiedziałam. Dziewczyna - oświadczyła niemal triumfalnie po czym klasnęła w dłonie, aby zwrócić na siebie uwagę reszty stolika. - Laski! ¡La novia de Ruél está aquí con otra chica!
Wokół stołu potoczyła się masa oburzonych głosów oraz odgłosy zapowietrzania się, bo najwyraźniej nikt nie był w stanie wyobrazić sobie może nie tyle tego, że tanatopraktorka mogła kogoś mieć, ale to, że ten ktoś miał tupet, aby pokazywać się tak otwarcie z kimś innym.
- Idź tam - poleciła jej Marisol poważnym tonem. - Haz una escena de la telenovela. Jesteś latiną. Masz to we krwi.
Wywróciła oczami, ale wiedziała, że nie miała innego wyjścia. Zwłaszcza, że przyjaciółki fizycznie pchały ją już w kierunku baru. Posłała im jeszcze jedno zabójcze spojrzenie, ale nie była ich w stanie powstrzymać. Musiała zatem ruszyć do akcji i zrobić coś, co da wszystkim dziewczynom prawdziwe widowisko. Lepsze to niż wieczne wykłócanie się.
Znalazła się w końcu tuż przy barze. Specjalnie oparła się o ladę tuż za plecami Cross. Odszukała wzrokiem barmana, który kręcił się kawałek dalej i zaraz przywołała go do siebie.
- Ej, Martín - zwołała, a gdy tylko przystojny chłopak zjawił się tuż obok złożyła zamówienie. - Un nacimiento de Cristo, por favor.
Martín z pewnością wydawał się mocno zaskoczony jej wyborem. Być może dlatego, że Narodziny Chrystusa były prawdopodobnie najmocniejszym drinkiem w ich ofercie, ale kim był, aby jej odmówić?
Przynajmniej miała wymówkę do tego, aby się tutaj znajdować. A co dalej? Całkowitym przypadkiem zatoczyła się lekko i wpadła na znajdującą się za nią rysowniczkę. Za nic nie byłaby w stanie przyznać się do tego, że ruch ten był w pełni zamierzony.
- Ah, mierda... Przepra... - zaczęła niby w wielkim roztargnieniu, chwytając się jedną ręką blatu baru, a drugą jakby asekuracyjnie kładąc na talii dziewczyny, aby nie spadła z hokera. - River? Cześć. Nie sądziłam, że cię tu zastanę.
W tej chwili przemawiał przez nią czysty talent aktorski. To musiało wypaść wiarygodnie. Jej dłoń pozostała na talii dziewczyny o sekundę za długo niż było to koniecznie, a ona sama posłała wymowne spojrzenie w kierunku nieznajomej nim skupiła się znowu na postaci rysowniczki.
Sama nie miała pojęcia, co w tej chwili przez nią przemawiało. Miała jednak nadzieję, że zrujnuje jej jakoś wieczór choćby tak z czystej przekory. W końcu lubiła ją dręczyć, a to był tylko jeden z licznych sposobów na to w jaki sposób mogłaby tego dokonać.
River Cross
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: śr maja 27, 2026 10:36 am
autor: River Cross
Nie zwracała najmniejszej uwagi na śmiechy i krzyki dobiegające gdzieś z głębi baru. Wystarczał jej fakt, że słyszy hiszpański, co akurat w tym barze nie było niczym dziwacznym. Wydawało jej się, że Latynosi tak po prostu ze sobą rozmawiali. Nawet najspokojniejsza konwersacja zawsze musiała być podniesiona o kilka dodatkowych decybeli i brzmieć, jak afera roku. Zakładała, że coś podobnego dzieje się tam w tym momencie. No i nieznajome były pewnie jeszcze pijane, więc zachowywały się tym głośniej. Co innego, gdyby faktycznie odbywała się tam jakaś boruta. River zawsze była pierwsza do uczestniczenia w każdej aferze, pewnie znalazłaby się już dawno w środku młyna, udając, że rozumie coś więcej niż przekleństwa. W tym momencie była jednak zajęta białaską, z którą się umówiła. Nie wiedziała nawet, czy Blair mówi po hiszpańsku, żeby chociaż przetłumaczyła jej, o co te wszystkie krzyki. No trudno.
— Tak mocno angażujesz się w tworzenie dzieła na serwetce? — Blair rzuciła krótkie spojrzenie w stronę niedokończonego rysunku, po czym znowu skupiła się na swojej rozmówczyni. Cross zdecydowanie wolała, gdy patrzyła prosto na nią. Zdążyła ją zauważyć, że nie przyglądała się jej rysunkom w taki sposób, w jaki powinna. W samą artystkę wpatrywała się za to jak zaczarowana. To nic, że zaklęcie musiało mieć coś wspólnego z wyjątkowo intensywną rują. River sięgnęła po kolejne z zamówionych kieliszków. Ustawiła jeden przed swoją randką, drugi objęła ciasno długimi palcami wokół rantu i uniosła, chcąc coś odpowiedzieć. Nie zdążyła jednak sformułować myśli na głos, bo nagle ktoś ją popchnął. Alkohol w szkle zachwiał się nerwowo, a artystce udało się uratować przed oblaniem się wyłącznie dzięki własnej zwinności. Machnęła drugą ręką, chcąc od razu zbyć intruza, kiedy dotarło do niej, kto właściwie na nią wpadł.
— Prescott — powiedziała takim tonem, jakby to miała być jakaś ocena. W jej głowie od razu pojawił się szum zdecydowanie zbyt wielu zbyt intensywnych myśli. Miała wrażenie, że chowały się gdzieś przez ostatnie tygodnie, a teraz próbowały wybieg na powierzchnie wszystkie na raz. Tłoczyły się jak tłum próbujący przepchnąć się przez jedno wyjście ewakuacyjne z płonącego teatru. To zdecydowanie nie było sprawiedliwe. Nie minął nawet miesiąc od ich ostatniego spotkania, niby kiedy one zdążyły się tam tak rozmnożyć? Wpatrywała się w nią w milczeniu chyba ciut za długo, bo z zawieszenia wyrwał ją głos Blair.
— To imię, nazwisko czy wyjątkowo krótki panegiryk? — zażartowała, podnosząc wzrok z dłoni Ruelle na jej twarz. Przynajmniej była spostrzegawcza. Nie sprawiała jednak wrażenia zestresowanej całą tą interakcją. River oczywiście nie wspominała o Rue ani słowem, bo właściwie dlaczego by miała? Blondynka nie miała powodów, by czuć się zagrożoną. Przynajmniej w tym momencie.
— Co najwyżej laudacja — sprostowała, spoglądając na Blair. Nie spodziewała się, że blondynka zdawała sobie sprawę, jak bliska prawdy była w swoim dowcipie. W organizmie Cross wszystkie systemy weszły na tryb alarmowy. Ruelle zachowywała się tak... zwyczajnie i uprzejmie. To było dziwaczne. Zwiastowało jakiś absurd. Tylko czekać na jakąś plagę żab albo zmianę wody w Nilu w krew. Artystka kątem oka spojrzała na barmana, który postawił przed jej modelką jakiegoś drinka. Obróciła się nieco, zwracając się tyłem do lady, by móc swobodniej przenosić wzrok między jedną kobietą a drugą. Miała wrażenie, że z kąta baru wbija się w nią kilka wyjątkowo intensywnych spojrzeń, ale nie miała zamiaru tego teraz badać.
— Eviva l'arte? — zasugerowała, unosząc ponownie własny kieliszek. Liczyła, że ten szybki toast wypity w tym karykaturalnym gronie wystarczy, by wszyscy z powrotem zajęli się swoimi sprawami.
Ruelle I. Prescott
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: śr maja 27, 2026 12:13 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie spodziewała się, że uda jej się zaskoczyć River, aż do takiego stopnia. Przez moment była przekonana, że rysowniczka wychwyci jej głos, gdy tylko rozbrzmi zbyt blisko niej, ale najwyraźniej nie zwracała aż takiej uwagi na swoje otoczenie. Prescott zrzuciłaby to jednak bardziej na karb zwykłego braku percepcji niż faktycznego skupienia się na rozmówczyni, która jak dla niej wyglądała jakby została stworzona z najpopularniejszych elementów estetyki alternatywnej, które nawet nie tworzyły razem tak składnej i atrakcyjnej całości jak zapewne blondynka by sobie to życzyła.
Plan był zdecydowanie prosty. Nie chciała urządzać jakiś wielkich scen rodem z telenoweli chociaż na pewno siedzące w pewnym oddaleniu koleżanki najbardziej doceniłyby donośny krzyk połączony ze sprzedanym jednej lub drugiej siarczystym policzkiem lub też niespodziewany pocałunek, który wybiłby obie z rytmu i ustanowił dominację Ruelle w tej chwili. Tylko, że tanatopraktorka wolała nieco bardziej subtelne podejście do tego wszystkiego.
Musiała na pewno oddać nieznajomej to, że również trzymała fason i nie dała się zbić z pantałyku jej nagłym pojawieniem się w ich sferze. W przeciwieństwie do River, która zdecydowanie patrzyła na nią zdecydowanie zbyt długo bez wykrztuszenia innego słowa poza nazwiskiem Latynoski.
- Ruelle - przedstawiła się, wyciągając dłoń w kierunku blondynki jakby była to najbardziej naturalna rzecz na świecie. - River wolała użyć nazwiska, bo nie lubi mówić do mnie zbyt pieszczotliwie przy ludziach. Cudem przyznała się ro tej laudacji.
Na chwilę zawiesiła jeszcze wzrok na Cross, która rozsiadła się wygodniej, siadając tyłem do baru. Rozsądnie. Nie tylko miała dzięki temu lepszy widok na rozgrywającą się przed nią scenerię, ale i chroniła swoje plecy przed ewentualnym nożem, który Prescott mogłaby w nie wbić.
- Na pewno woli się bardziej wyrażać przez sztukę wizualną. Jak zapewne zauważyłaś - dodała jeszcze, bo sięgając po przygotowanego przez Martína drinka, przyuważyła serwetkę z prostym szkicem wykonanym w znajomym stylu. - Ostatnio pracowała nad jednym obrazem. Powinnaś go zobaczyć. Wyszedł fenomenalnie.
Powoli zaznaczała swoją obecność i starała się wybudować pewną pozycję w tej nie do końca zwyczajnej sytuacji. Uniosła kieliszek, gdy tylko River wygłosiła swój wyjątkowy toast.
- I chociaż życie nasze nic niewarte - dopowiedziała, przechylając szklankę ze swoim drinkiem.
Niemal natychmiast tego pożałowała. Zrozumiała w pełni spojrzenie Martína, gdy zamawiała Narodziny Chrystusa. Zdecydowanie ta kombinacja mogła zbliżyć do Boga. Paliło jak diabli. Było kurewsko mocne, a Prescott miała wrażenie, że ten alkohol przeżre ją od środka. Niemniej przełknęła jakoś ten potężny haust, postanawiając, że na pewno tutaj nie umrze.
River Cross
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: śr maja 27, 2026 1:45 pm
autor: River Cross
To miał być całkowicie banalny wieczór u boku całkowicie banalnej dziewczyny. Randka zaplanowana w taki sposób, by wyjść z niej zadowoloną i bez żadnych natrętnych przemyśleń. Plan był właściwie doskonały, a Blair była perfekcyjnym jego elementem, wpisującym się we wszystkie banalne wymagania, na jakie tylko River mogła wpaść. Wszystko by się udało, gdyby nie ta przeklęta Ruelle. Jak to jest, że w dzień, w którym Cross pragnęła jedynie prostoty, nagle zmaterializował się przy niej ktoś będący skrajnie skomplikowanym? Los chyba próbował z niej nieco zakpić.
— Blair Saint Clair — przedstawiła się blondynka, ściskając rękę Ruelle. (Otóż nie, nie mogłam się powstrzymać.) Rodzice dziewczyny byli najwyraźniej równie banalni, co ona! A może to jej własny pomysł, a w dowodzie figurowało całkowicie coś innego? River to absolutnie nie obchodziło. Nie rozumiała, co się wokół niej obecnie odbywa. Zetknięcie ze sobą tych dwóch światów było przecież tak skrajną głupotą. Spojrzała znów na Prescott, żałując, że nie jest w stanie wedrzeć się pazurami do jej głowy i przeszperać myśli, żeby dowiedzieć się, o co jej tak naprawdę w tym momencie chodzi.
— Czyli jesteś jedną z tych, do których trzeba mówić po nazwisku, bo inaczej robi się zbyt intymnie? Rozumiem — dodała, spoglądając znów na River. Ona też pewnie bardzo chciała wedrzeć się do myśli, ale tych rysowniczki, żeby móc przebadać całą relację z Prescott bez zadawania niezręcznych pytań.
— Nie, po prostu jak wymówisz jej imię trzy razy, to obok zmaterializuje się Balrog — doprecyzowała, uśmiechając się kąśliwie. W to akurat była skłonna uwierzyć. Mówiła, że uważa, że Ruelle wypełzła z dna piekieł, więc nie byłoby nic dziwnego w tym, gdyby była w stanie przyciągnąć do siebie jakieś demony.
— Obraz? A malujesz tak dobrze jak rysujesz? Z przyjemnością go obejrzę. — Blair wyraźnie spodobała się ta wizja. Nachyliła się bardziej w stronę partnerki i ułożyła dłoń na jej karku, który lekko zadrapała. Na dźwięk sugestii Prescott mina artystki się nie zmieniła, choć w jej wnętrzu zrobił się jeszcze większy kocioł i gdyby tylko wydostał się na zewnątrz, nad jej głową na pewno pojawiłyby się liczne znaki zapytania.
— Oczywiście, że tak. Jeszcze nikt go nie widział po skończeniu. Będziesz moją pierwszą krytyczką — odparła niższym tonem, ewidentnie nadal flirtując z Ruelle Blair. Uśmiechnęła się z bezczelną pewnością siebie, bo najwyraźniej była zachwycona finalnym efektem. Od dnia, w którym zaczęła malować, nie widziała się z modelką, więc faktycznie nie miała okazji jej go pokazać. Sam pomysł, że gotowe dzieło jako pierwszy miałby obejrzeć ktoś taki jak Blair wydawał jej się irracjonalny, że aż wspaniały. Podsuwanie Cross tak chaotycznych pomysłów nigdy nie mogło skończyć się dobrze. Saint Clair to też odpowiadało. Uśmiechnęła się i znów zbliżyła się do rysowniczki, by tym razem musnąć wargami skórę przy jej uchu i coś do niego szepnąć. Dobrze, że była taka dotykalska przez cały czas, bo jeszcze artystka uznałaby, że próbuje w jakiś dziwny sposób znaczyć teren.
River wlała w siebie kolejną porcję alkoholu, nie dbając kompletnie o kawałki cytryny i solniczkę, które stały za nią na ladzie i jeszcze przyciągały uwagę Blair, która może była po prostu za mało zaprawiona w boju. A może po prostu miała dobry humor i nie próbowała celowo sobie zrobić większego bałaganu w bani niż ustawa przewiduje? Artystka zaczęła obracać pustym kieliszkiem w palcach, który momentami obijał się cicho o jej pierścionki. Toast nie sprawił, że Ruelle wyparowała. Ciągle znajdowała się niedorzecznie blisko.
— Dla niej poproszę jeszcze raz to samo. — Cross obróciła się w stronę barmana i wskazała ruchem głowy na niedokończonego drinka, którego piła Ruelle. Facet spojrzał na nią zaskoczony, ale w końcu wzruszył ramionami i wziął się do roboty. Najwyraźniej czyszczenie toalet nie należało do jego obowiązków, więc co mu zależy. River miała nadzieję, że obładowana alkoholem dziewczyna uzna, że wystarczy już tego zawierania nowych znajomości i jednak odpuści.
Ruelle I. Prescott
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: śr maja 27, 2026 3:32 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie mogła się powstrzymać od tego, aby się nie przyłączyć i nie spróbować zniszczyć tego zdecydowanie zbyt spokojnego wieczoru. Taki banał najwyczajniej nie pasował jej do River. W końcu ona nienawidziła banałów, a teraz planowała spędzić wieczór z kimś takim? Z jakiegoś powodu wydało się to obrazą dla samej Prescott. W jakim świetle stawiało ją to, że Cross potrafiła mieć podobny gust? Nie miała nic przeciwko temu, aby rysowniczka spotykała się z innymi. Nie były razem, a Ruelle nie była zazdrosna, ale w tej chwili czuła się jakby poprzeczka była zawieszona niezwykle nisko i sama znalazła się pośród ochłapów, gdy podobno stanowiła posiłek jakości gourmet.
- Blair Sait Clair - powtórzyła z namysłem jakby sprawdzając jak to imię układa się w ustach. - Oczywiście.
Nie dodała już na głos, że brzmiało to jak imię sceniczne drag queen. Zapewne jej rodzice uznali, że tak będzie śmiesznie lub jeśli miał być to wyłącznie pseudonim to dziewczyna sama siebie oszukiwała, że brzmi wyszukanie. Wcale tak nie było. Brzmiało jak początek francuskiego łamańca językowego albo imię bohaterki z książeczki dla dzieci w wieku przedszkolnym.
Wewnętrznie naprawdę coś ją mierziło w tej dziewczynie. Nie miała ku temu najmniejszego powodu, ale najwyraźniej wytwarzała wokół siebie aurę, która nie współgrała z energią Prescott. Takie wytłumaczenie jej wystarczało. W końcu często można było spotkać człowieka i podświadomie wiedzieć już jak bardzo można było się z nim dogadać.
- To raczej dziwactwo River niż moje - skorygowała, bo sama raczej nie miała większych preferencji. - Miewa problem z nazywaniem rzeczy czy też osób po imieniu.
Przewróciła jedynie oczami, gdy tylko rysowniczka raz jeszcze starała się z niej zrobić jakąś władczynię piekieł, która mogła mieć na swoich usługach Balroga. Przynajmniej nie poszła w stronę, w którą zmierzały historie o Krwawej Mary.
- Mówisz jakbyś nie przeleciała Balroga byle zostać najsłynniejszą rysowniczką - odgryzła się szybko, a ich rozmowa niezwykle szybko wskoczyła na właściwe sobie tory nawet pomimo obecności trzeciej osoby.
Błyskawicznie po raz kolejny zabawiały się ciętymi uwagami, które przerzucały pomiędzy sobą. Prescott nawet nie miała pojęcia skąd wokół niej zebrała się tak ciężka i napięta energia, ale na pewno miała coś wspólnego z obecnością River oraz jej nowej fanki.
Specjalnie wspomniała o obrazie. Nie chciała, aby Cross o nim zapomniała, a teraz patrzyła na nią niemal wyzywająco. Zupełnie jakby chciała ją zachęcić do tego, aby pokazała to dzieło swojej towarzyszce. Najchętniej znajdowałaby się z nimi w pomieszczeniu podczas tej prezentacji, aby móc się przekonać jak Blair zareaguje w momencie, gdy w rysach modelki dostrzeże postać dziewczyny z baru.
- Powinnaś widzieć jak go malowała. To jak River potrafi czerpać inspirację i wykorzystywać ją do swojej sztuki jest z pewnością oszołamiające - dodała jeszcze, bawiąc się całą tą sytuacją.
Nie miała nawet pojęcia czy faktycznie Cross zdążyła skończyć ten obraz. Miało jej to zabrać tylko kilka dni, ale nie odezwała się do niej, więc równie dobrze dalej mógł nie być do końca dopieszczony. Nie miało to jednak większego znaczenia. Nie w tej chwili. Bardziej skupiała się na tym, co właśnie działo się przed jej oczami.
Czuła powoli jakby coś się w niej gotowało. Jakby Blair nagle dotknęła jednej z jej rzeczy bez pozwolenia. Najchętniej warknęłaby i upomniała ją za to, ale zamiast tego jedynie przyjrzała się fragmentowi skóry, który ucałowała blondynka, zastanawiając się czy przypadkiem sama nie tak dawno nie składała tam pocałunków i czy jakimś cudem nie mógł w pobliżu pozostać jakiś ślad świadczący o jej obecności w łóżku River.
Powinna odejść. Powinna naprawdę się w to wszystko nie mieszać. Nawet jeśli miałaby się zmierzyć ze stadem pijanych przyjaciółek, które liczyły na widowisko i wmówiły sobie, że sprawa dotyczy kogoś kogo Rue mogłaby mianować swoją dziewczyną. A przecież ona nie była zainteresowana Cross w ten sposób. Łączył je tylko seks i pewna niezdrowa obsesja, która na pewno nie byłaby w stanie zrobić z nich czegoś na kształt pary.
Nie spodziewała się tego, że River porwie się na to, aby zamówić dla niej drinka przy swojej tegonocnej towarzyszce. To wydawało jej się być aż niemożliwe. Być może alkohol zdołał już ją lekko rozmiękczyć i sprawić, że nie była w stanie dostatecznie nad sobą panować lub ta scena była zbyt absurdalna, aby mogła pozostać obojętna.
Roześmiała się. Krótko, ale serdecznie po czym przysunęła się nieco bliżej do baru, mimowolnie znajdując się bliżej rysowniczki i ocierając biodrem o jej udo. To był już drugi niby mimowolny kontakt, który między nimi zainicjowała.
- Och, River. Jeszcze będę skłonna pomyśleć, że znowu chcesz mnie upić i wykorzystać - rzuciła żartobliwie, a jednak w jej głosie znalazła się jakaś zaczepna nuta, balansująca na skraju powabnego pomruku.
Przynajmniej tym razem zdradziła wprost, co takiego między nimi było. Sądziła, że Blair wyłapie to dosyć szybko. Jeśli nie to naprawdę nie będzie ona zdaniem Prescott warta jakiejkolwiek uwagi. Właśnie z taką myślą, zakręciła pozostałością drinka w szklance i postanowiła wziąć jeszcze jeden łyk, licząc, że tym razem będzie on nieco lepszy.
River Cross
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: śr maja 27, 2026 4:51 pm
autor: River Cross
Miała ochotę odgryźć się jakoś po tym, jak Prescott skomentowała personalia jej obecnej randki, ale się powstrzymała. Nie będzie przecież zgrywać jakiejś taniej rycerki w równie taniej zbroi. Zdecydowała się na banał, ale sama w niego nie wpadnie. Miała jakieś granice. Zirytowało ją jednak nieco to, w jaki sposób wypowiedziała imię Blair. Niby nie powiedziała niczego złego, ale Cross i tak miała wrażenie, że kpi jej prosto w twarz. I to nawet nie Blair, a samej River. Byłaby jednak bardzo zła na samą siebie, gdyby dała jej się sprowokować w tak prosty sposób. Stać ją na dużo więcej. Zarówno Ruelle, jak i River.
— Zostanę nią bez paktów z diabłem, a obciągnąć mu mogę choćby dla zabawy. — Od razu odbiła piłeczkę, uśmiechając się kpiąco. Saint Clair zareagowała na żart cichym parsknięciem, co właściwie działało na jej korzyść. Miała poczucie humoru, a to przecież nie była pierwsza zaleta, jaką Cross w niej zauważyła. Była naprawdę świetną dziewczyną, na dodatek śliczną i zdecydowanie nieparlamentarną. A jednak River, całkowicie idiotycznie, dawała się teraz wkręcać w rozmowę z Ruelle, zamiast po prostu wziąć swoją randkę za rękę i stąd wyjść.
Mruknęła tylko zadowolona w odpowiedzi na to, co szepnęła do niej Blair. Może jednak dziewczyna znakowała teren, skoro wydawał się dość pusty? Widziała się z Prescott już jakiś czas temu. Większość śladów zdążyła zniknąć. River nigdy nie próbowała ich zakrywać, więc przy dokładniejszych oględzinach na pewno Blair dałaby radę coś znaleźć, ale czy miała w ogóle powód się tym przejmować? Nie były parą. Formalnie rzecz biorąc Cross była singielką i mogła robić wszystko, co tylko wpadnie jej do głowy. Łazić i siadać, gdzie tylko ma ochotę, szczególnie od momentu, gdy od siedzenia na dupie nic ją już nie bolało.
— Zdążyłam zauważyć. Trudno nie doceniać jej... artystycznych pomysłów. — Blair przygryzła wargę, uśmiechając się i zahaczając zębami o srebrny kolczyk. Cross wpatrywała się w jej usta wyraźnie zafascynowana. Nie czuła może nagłego przypływu inspiracji, nie roznosiły jej emocje i nie miała palącej potrzeby, by rzucić się na pędzle, ale obecność Saint Clair sprawiała jej tyle przyjemności. Tym razem nie miała wątpliwości, że próbowała oczarować ją sobą całkowicie celowo. Zdążyła już dostrzec kilka aspektów, które działały na rysowniczkę w szczególny sposób i prawdopodobnie zamierzała je wykorzystywać przez całą noc. Dla Cross to właściwie perfekcyjny układ... gdyby były tu same. Kiedy ona się nauczy, że zapraszanie kobiet do baru zawsze się źle kończy? Może powinna je brać do muzeów? Kościołów? Ba, nawet i na cment... nieważne.
Tym razem bliskość ciała Ruelle zadziałała na nią inaczej. Przede wszystkim – wiedziała, że to jej ciało, a nie jakiejś obcej i pijanej kretynki. To była bardzo dobrze jej znana pijana kretynka. Spojrzała jej w oczy, starając się znaleźć w nich podpowiedź, czego ma się po niej teraz spodziewać. Ton, jakim się do niej zwracała, kompletnie nie pasował do sytuacji. Złapanie z nią kontaktu wzrokowego to był jednak strasznie durny pomysł, od którego zrodziło jej się w głowie tylko więcej pytań.
— Jeszcze będę skłonna pomyśleć, że na to liczysz — odparła, wciąż świdrując ją spojrzeniem. Mogłaby uznać po prostu, że Ruelle stara się na przeróżne sposobu zepsuć jej randkę, ale to byłoby dość absurdalne. Czemu miałaby się w to wtrącać? Samo zirytowanie River nie wydawało się na tyle przyjemne, by marnować na to tyle czasu. Oderwała od niej wzrok, bo to było najrozsądniejsze, na co mogła sobie teraz pozwolić.
— To najdziwniejsza próba wkręcenia się do trójkąta, jaką widziałam. — Blair spojrzała na Ruelle nieco pobłażliwie. Dziewczyna chyba zaczynała działać jej na nerwy. Może dlatego nie miała ochoty odrywać się od Cross? Przesunęła raz jeszcze paznokciami po jej karku, wsuwając się nieco pod materiał koszulki. Przyjemny dreszcz przemknął przez ciało artystki, ułatwiając oderwanie myśli od Prescott. To dopiero był durny pomysł! Najwyraźniej wplątała się w jakąś absurdalną scenę kabaretową. To nie są banały, o które nic nie robiła.
Ruelle I. Prescott
There are times when I see you talking to other girls I feel insecure
: śr maja 27, 2026 7:06 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Mogłaby ją skomentować na milion sposobów, ale nie zrobiła tego. Problem w tym, że River zdążyła już poznać ją na tyle, aby instynktownie wyczuć to kiedy Ruelle kusiło, aby rzucić jakąś niezwykle kąśliwą uwagą. Czasami naprawdę miała wrażenie że była w stanie z niej czytać jak z otwartej księgi, a innym razem zamieniała się dla niej w pieprzoną enigmę. W drugą stronę rzecz jasna również to wszystko działało. A Blair? Ona była jakimś dziwnym dodatkowym elementem, który niekoniecznie dobrze potrafił się wpasować.
- Chciałabym to zobaczyć - odparła, nie precyzując o co dokładnie jej chodzi.
Wiedziała, że Cross jest na tyle utalentowana, że mogłaby osiągnąć ogromny sukces, gdyby tylko udało jej się przebić w odpowiednim miejscu. Ich relacja była jednak zdecydowanie pokręcona w każdy możliwy sposób i niezwykle perwersyjna, więc zapewne Prescott mogłaby bez problemów patrzeć na to jak artystka spółkuje z diabłem i jeszcze czerpać z tego przyjemność.
Nie miała pojęcia, co takiego blondynka zdołała wyszeptać w stronę River. Zadbała o to, aby nie było to słyszalne dla kogokolwiek poza ich dwójką. Było to co najmniej irytujące, ale Ruelle nie zamierzała dać po sobie poznać, że w jakikolwiek sposób to na nią wpłynęło. Miała swojego drinka i to na nim właśnie powinna się skupić.
- Uważaj tylko, żeby za bardzo jej nie rozpieszczać komplementami. Jeszcze ego jej eksploduje - ostrzegła lojalnie, bo nie chciała, aby ktoś musiał zmierzyć się z takim problemem jakim była pewna siebie Cross.
Mogła jedynie domyślać się w jaki sposób Blair mogła zapoznać się z kreatywną stroną rysowniczki. Prescott jednak nie sądziła, aby wyśledziła na odsłoniętych fragmentach jej skóry ślady zadrapań, ugryzień czy malinek. Znaczyło to dla niej jedynie tyle, że Cross jeszcze nie zdążyła się dobrać do swojej ofiary. Na pewno bowiem nie powtrzymałaby się od oznakowania jej. Była więc pewna, że dziewczyna nie ma najmniejszego pojęcia o czym mówi. Nie zaznała w żaden sposób tego, co kreatywny umysł River potrafił wymyślić, aby sprawić komuś niewypowiedzianą przyjemność.
Nie starała się być nachalna. Choć zapewne właśnie taka była, nie chcąc odejść gdzieś dalej, aby nie przeszkadzać artystce i jej wyjątkowo dotykalskiej zdobyczy. Nie mogła się jednak wciąż na to zdobyć. Zresztą udało jej się wychwycić to spojrzenie, którym lustrowała ją Cross. Nie było w nim irytacji, a raczej ciekawość. Jakby próbowała rozgryźć o co w tym chodzi. Tanatopraktorka z pewnością nie zamierzała jej ułatwiać zadania. Sama zresztą nie wiedziała, co takiego wyczyniała. Po prostu jakaś niewytłumaczalna siła przytrzymywała ją przy River i sprawiała, że zamierzała całkowicie pokrzyżować jej plany na ten wieczór.
- Dobrze wiesz jak to wygląda, River - odpowiedziała z lekkim uśmiechem, który sugerował, że od tego punktu jest tylko jedna możliwa ścieżka, którą były w stanie podążyć. - Ja coś mówię, ty to przekręcasz na swój sposób i poczytujesz za moją fantazję.
A potem lądujemy w twoim mieszkaniu. Pieprząc się jak dzikie zwierzęta. Tego jednak nie musiała mówić na głos. Obie zdawały sobie sprawę z tego jak dotychczas miały się sprawy. Zresztą River nie miałaby problemu z tym, aby odczytać resztę przekazu z jej spojrzenia, które ani na moment nie opuszczało oczu rysowniczki.
- Tego byś właśnie chciała, Blair? - zapytała od razu, przenosząc dopiero w tym momencie swoją uwagę na znajdującą się u boku rysowniczki dziewczynę po czym uśmiechnęła się z pewną drobną złośliwością, pochylając się w jej stronę. - Nie dałabyś rady z nami dwiema, niña.
Przez chwilę lustrowała ją wzrokiem jakby starała się w niej dojrzeć coś interesującego i jakby naprawdę rozważała przez chwilę podobny scenariusz. Nie sądziła, aby ktoś taki jak Saint Clair był gotów na piekło, które potrafiło się rozpętać, gdy tylko Cross i Prescott znajdowały się razem w sypialni.
River Cross