Strona 1 z 1

you are dearer to me than myself

: wt maja 26, 2026 10:55 pm
autor: nadir al khansa
Mógłby płakać.
Łkać jak dziecko wraz z deszczem powoli zostawiającym mokre ścieżki na jego pobladłych policzkach. Pozwolić razem z duszonymi łzami wypłynąć rozpaczy duszonej gdzieś potwornie głęboko pod warstwami odrętwienia. Nawet jakbym chciał; rozbijające się cicho od jednej chaotycznej myśli ku kolejnej, kiedy sparaliżowany własną niemocą spoglądał ku zachmurzonemu niebu. Choć lodowate pocałunki płynące ku niemu z burzowych chmur nabierały na sile, od dłuższej chwili nie potrafił zebrać się do żadnego działania.
Ruszył w dobrze - zbyt dobrze - znanym sobie kierunku, jakby to światło latarni przyciągało do siebie zagubionego żeglarza. Nieszczęśnika, który wydeptaną drogą podążał w poszukiwaniu odkupienia. Ze wstydem ciążącym w sercu po raz pierwszy po powrocie po tej nieszczęsnej dla niego olimpiadzie zamierzał spotkać się z najmłodszą członkinią rodziny i nieskładnie wyjawić jej w s z y s t k o, co działo się między olimpijskim upadkiem a stanięciem w progu jej drzwi. Dlatego ciężko pokonywał schodek za schodkiem, w głowie szukając najbardziej odpowiednich słów do tej beznadziejnej i niestety systematycznie powtarzającej si sytuacji. Przystanął przed drzwiami do mieszkania, opuszczając powoli wzrok na trzymaną w dłoniach pocztówkę. Zakupiona na lotnisku tuż przed powrotem była stałym elementem jego u c i e c z e k, lecz tym razem dość nieudanym. Teraz kartka z piękną panoramą nocnego Paryża miała zostać dostarczona przez niego osobiście i wiele po czasie, a na odwrocie dostrzegał własne pismo, którym drżącą ręką zapisał tuż przed wejściem na pokład samolotu;

Dla najdroższej siostry, Nadir.
Dłoń powoli uniosła się na wysokość oczu, dopiero by po dłuższym zawahaniu się uderzyć w drewnianą powierzchnię. Nadir wybijał nią wręcz melodię własnego serca, boleśnie skaczącego za rzędem żeber i coś w chaosie jego myśli szeptały mu cicho, że mogłoby za wieki zamilknąć, gdyby siostra postanowiła mu tego dnia nie otworzyć. Odciąć brutalnie - na bogów, może właśnie w końcu... - łączące ich rodzinne więzy klątwy, by żyć swym życiem z dala od nich... a przede wszystkim od niego. Ta wizja dla nadirowego serca okazałby się wyrokiem, gdyż najdroższa siostra - choć niekiedy ginęło to w odmętach jego choroby - zapewne na zawsze plasować się miała na najwyższym piedestale stawianym przez Al Khansę.


ta lepsza al khansa