Strona 1 z 1

detrás de las puertas cerradas

: pt maja 29, 2026 8:11 pm
autor: Pilar Stewart

035.
babysitting and buried truths
what can go wrong?

Gdyby ktoś jeszcze tydzień temu powiedział jej, że swoje wolne, piątkowe popołudnie będzie spędzać ze swoim narzeczonym i… cudzym dzieciakiem, pewnie by go obśmiała. Ale przecież oni w ostatnim czasie wiecznie się w coś pakowali. Można nawet powiedzieć, że więcej niż przed wyjazdem do Meksyku, jakby te wszystkie problemy innych ludzi po prostu się na nich nawarstwiały. Przyklejały jak magnes do lodówki. Dalton, klub Noriegi, pogróżki, nowa managerka, Eliot, półświatek, Marie, sprawa zaginięcia Luciano, a wisienką na torcie w tym wszystkim oczywiście była tajemnicza Sofia, która wyglądała trzydzieści lat temu jak zaginiona siostra Pilar.
Może właśnie dlatego, kiedy samochód Madoxa stanął na podjeździe, Stewart nim wysiadła westchnęła głośno. Przymknęła oczy na krótką chwilę i powtórzyła sobie po raz kolejny, że przeszli tu pomóc Almie, a nie szukać jej rodziny. Miała się tym już nie interesować, nie fiksować. Przecież podarła zdjęcie, nie chciała mieć z tym nic wspólnego, a jednak gdzieś z tyłu głowy to wszystko nie dawało jej spokoju.
Wziąłeś rękawice? — dopytała, kiedy już zabrała się za odpinanie pasa, bo dopiero teraz przypomniała sobie, że przecież obiecali Emilio, że znowu pograją z nim w piłkę. Nacisnęła na klamkę i wygramoliła się z samochodu, jednak nim doszli do drzwi frontowych, to złapała jeszcze Madoxa za materiał kurtki i przytrzymała na moment. Przeskoczyła przed niego, wchodząc na jeden schodek, sprawiając, że teraz byli tego samego wzrostu. — Jakbym chciała zrobić coś głupiego, to potrzebuje, żebyś mnie powstrzymał, okej? — poprosiła go, nawet na moment nie spuszczając spojrzenia z pięknych, czekoladowych oczu, podczas gdy jej dłoń zacisnęła się mocniej na materiale kurtki. Nie musiała nawet mówić o co jej chodziło. Przecież to było oczywiste, że o Sofie. — Idziemy pilnować młodego, nie grzebać babce w rzeczach — dodała, ale chyba bardziej chciała tym zdaniem przekonać samą siebie niż jego. I może dodałaby coś jeszcze, gdyby nagle tuż za nimi drzwi wejściowe nie otworzyły się z impetem, a z nich wypadł nie kto inny jak Emilio.
Madox! Pilar! — krzyknął zadowolony, podbiegając do nich. — Widziałem was już z okna, od razu wiedziałem, że to wy! Chociaż macie dzisiaj inny samochód… — spojrzał w kierunku samochodu Noriegi, a oczy jakoś naturalnie mu się zaświeciły. — Łaaa, ale fura. To twoja? — zadarł głowę na Madoxa i autentycznie przyglądał mu się jakby był jakiś wielkim bohaterem albo urwa Bogiem. No trochę był, szczególnie w oczach takiego dzieciaka — nie dość, że miał kasę, piękną dziewczynę, to jeszcze woził się pięknymi furami. — Pojedziemy na przejażdżkę?
Emilio, niño! Gdzie ty biegasz po trawie w tych kapciach! — krzyknęła Alma stając w progu. Miała już na sobie płaszcz oraz torebkę przewieszoną przez ramię. — Do domu, raz! Vamos — pogoniła go i chociaż nic z jej słów nie było do Pilar i Madoxa oni też tylko po sobie popatrzyli i ruszyli prawie biegiem razem z dzieciakiem do środka. Pilar od razu doskoczyła do Almy pytając jak się czuła i czy wiadomo cokolwiek z mamusią, ale okazało się, że wciąż jest pod obserwacją, bo jej stan jest ciężki. A potem zaprosiła ich do środka i kazała się rozgościć.
Jedliście coś? Tutaj macie obiad — wskazała na lodówkę. — Emilio niby już coś skubnął, ale jak uda wam się wcisnąć w niego chociaż trochę zupy, to będę wam dozgonnie wdzięczna — przeszła się wzdłuż kuchni, pokazując jej coraz to kolejne rzeczy. — Telewizor może dopiero, jak zrobi zadanie — spojrzała na syna. — I nie ma żadnego ale. Masz się słuchać Pilar i Madoxa, rozumiesz? — zmierzwiła go po głowie, a zaraz potem w to samo miejsce złożyła przelotny całus. — Powinnam być za jakie dwie godziny. Jak coś to dzwońcie. Jestem pod telefonem — dodała, a potem wybiegła, nawijając, że zaraz spóźni się na autobus. Pilar nawet chciała zaproponować, że Madox ją podwiezie, ale Alma rzuciła, że nie trzeba i wyleciała z mieszkania, trzaskając drzwiami. A oni zostali sami z Emilio… który już łapał za pilot od telewizora.

:pilar2:

detrás de las puertas cerradas

: pt maja 29, 2026 9:02 pm
autor: Madox A. Noriega
050.
For two people who swore they weren’t ready for kids,
they looked dangerously natural doing this.
Madox zaparkował swoje czerwone BMW na podjeździe i jeszcze odwrócił się do Pilar, widział jej minę, więc zaraz sięgał ręką do jej kolana, żeby poklepać ją po nim, tak na pokrzepianie. Jeśli o Noriegę chodzi to on zamierzał się trochę pobawić z Emilio, pograć w piłkę, kiedy Stewart będzie robiła swoje. Chociaż ona przecież zarzekała się ostatnio, że nie będzie szukać matki i porwała to zdjęcie...
A on je posklejał i miał w portfelu. Pochylił się w jej kierunku.
- Wziąłem, i mam też dla ciebie niespodziankę... Ale zobaczysz w środku - chciał ją pocałować, ale wtedy Sombra, który leżał spokojnie na tylnej kanapie wystawił łeb do przodu, między nich - Sombra, zjeżdżaj - rzucił Madox odganiając psa. No nie mógł go zostawić w mieszkaniu, mając w perspektywie to, że będą grali w piłkę na podwórku, a Emilio też się pewnie ucieszy. Sombra zresztą wyglądał dzisiaj bardzo elegancko z czerwoną bandaną pod szyją.
Wysiedli z samochodu, a Madox od razu przywołał do siebie psa, Sombra szedł za nim jak cień, a kiedy Pilar go zatrzymała, to zaraz siedział koło niego na trawie.
- Okej - odpowiedział od razu, ale zaraz opierał dłonie na jaj biodrach - jakbyś chciała popić mentosy coca colą, czy coś? - zapytał głupio, ale zaczepiał ją, a zaraz przysunął się bliżej, tak, że musiała się oprzeć na jego torsie - jeśli ty ich nie przegrzebiesz, to ja to zrobię... Ale jestem w tym kiepski - odchylił do tyłu głowę - bo wiesz, że ja nie umiem bez bałaganu - nie umiał rzeczywiście. Wyprostował się zaglądając w jej piękne, brązowe oczy - siempre estaré... - zawsze będę..., zaczął, ale nie dokończył, bo Emilio już do nich wyleciał i nawijał jaki mają fajny samochód i psa. A zaraz głaskał Sombrę, który przecież uwielbiał dzieci. Od razy dawał Emilio swoją piłkę - moja, ale Pilar ma jeszcze lepszą, tylko dwuosobową, Sombra się nie mieści - wyjaśnił oglądając się na swoje auto, rzeczywiście robiło wrażenie, w międzyczasie splótł palce Pilar ze swoimi, żeby wiedziała, że co nie postanowi, to on zawsze będzie ją wspierał - możemy kiedyś gdzieś jechać - Madox pokiwał głową, może nie powinien obiecywać tego Emilio, ale z drugiej strony, to on przecież mógł wziąć chłopaka na przejażdżkę. Madox, który nie lubił dzieci.
Weszli do środka i Noriega też przywitał się z Almą, a później zaproponował, że ją podrzuci, ale ona już wychodziła, a oni zostali sami, z dzieciakiem i psem, którzy już obaj wpakowali się na kanapę i odpalali telewizor. I chociaż Pilar chciała iść do nich, pewnie zabronić. Bo jednak Madox to widział Stewart jako taką surową, ale sprawiedliwą... matkę. Kiedyś. Ale jej nie pozwolił, szarpnął ją za rękę w kierunku kuchni, gdzie na kuchence stał obiad.
- Daj im chwilę, a my zagrzejmy obiad... no i muszę ci coś pokazać - oczywiście, że musiał, już nie mógł wytrzymać. Ale najpierw zerknął jeszcze na garnek - myślisz, że się uda? - oni byli tak źli w gotowaniu, że nie było to takie pewne.
Chociaż...
Jak Pilar stanęła przy kuchence, to on zaraz stanął przed nią, żeby znowu oprzeć jej ręce na biodrach - zamknij oczy - poprosił ją, ale kiedy popatrzyła na niego podejrzliwie, to zaraz dodał - nie uwierzysz... - i to już chyba ją zachęciło. Dobrze, że Emilio odpalił już kreskówki, bo zajął się sobą, a Madox w tym czasie przesunął coś po blacie, co Stewart mogła słyszeć, a zaraz jeszcze przysłonił jej oczy jedną ręką, a palcem wskazującym drugiej ręki sięgnął do jej pełnych, gorących warg, żeby je rozchylić - spróbuj... - podłożył jej pod usta coś... A jak spróbowała to okazało się, że to buñuelos. A kiedy już otworzyła oczy, to Madox trzymał w ręce takiego jednego, trochę krzywego, ale w smaku był dobry i z cynamonem. Zaraz jej podkładał pod nos całą miseczkę takich - i jak? musiał ją zapytać od razu. A oczy to mu błyszczały prawie tak jak Emilio na tą całą zabawę z nimi i z psem, jak u dzieciaka - zgadnij kto je zrobił? - kolejne pytanie, sam też sięgnął po jednego takiego pączuszka i aż zamruczał, kiedy zjadł go w dwóch gryzach - tylko, żeby młody nie zobaczył, że jemy je przed obiadem, bo Alma nie pozwoliła - wyjrzał do salonu na dzieciaka, ale on bawił się z Sombrą i wpatrywał w telewizor. A co do tego kto zrobił buñuelos…
No to ciekawe czy Pilar zgadnie.

Adivina quién hizo estos buñuelos ‧₊˚ 🍪 ⋅ ☆

detrás de las puertas cerradas

: pt maja 29, 2026 9:35 pm
autor: Pilar Stewart
Problem w tym, że ona wcale nie chciała grzebać w rzeczach babki.
Chciała.
To zdecydowanie nie była jej sprawa i zresztą jak Noriega słusznie zauważył, nie powinna się w to mieszać. Kobieta ze zdjęcia z pewnością była czystym przypadkiem, który nie miał z nią nic wspólnego. Cała ta sprawa mogła nie być niczym specjalnym. Musiała być. Chociaż kiedy on zamiast zachęcić ją do opuszczenia nagle zaczął ją do tego namawiać, bo on zrobi większy bałagan, Pilar spojrzała na niego z lekkim wyrzutem.
Pierwsze mówił jej, żeby się nie nakręcała, że przecież to mógł być po prostu zwykły, pusty trop, a teraz stał przed nią i nawijał o tym, jak powinna to zrobić, gdzie dosłownie przed chwilą prosiła go, żeby wybijał jej z głowy durne pomysły. No tylko zastanówmy się, kogo ona o to poprosiła. Madox miał naprawdę od groma zalew, ale asertywność, szczególnie względem niej zdecydowanie do nich nie należała. Nie było czasu na większe dyskusje, bo zaraz znaleźli się w środku, a Alma wybiegła jak oparzona.
Nie uważasz, że była jakaś dziwna? — spytała jeszcze nim zdążyli się z czymkolwiek rozłożyć, a Emilio ścigał się z Sombrą po salonie. — Alma. Czemu nie chciała, żebyś jej podwiózł? — w końcu powinno jej to być na rękę. Kto chciał jeździć autobusami, jeszcze w zaawansowanej ciąży, kiedy mógł po prostu dostać podwózkę? W dodatku przyjechali przez dobre dwadzieścia minut przed czasem, to gdzie ona tak naprawdę się śpieszyła? Dziwne to wszystko było i może nawet by podyskutowali coś więcej na ten temat, ale wtedy Emilio złapał za pilota, gotowy odpalić bajkę. Oczywiście, że Pilar już chciała do niego wystartować. Szkoda tylko, że Madox zdążył szarpnąć ją za ramię i przytrzymać nim ona zdążyła się ruszyć. Spojrzała na niego z wyrzutem.
Ale co chwilkę, przecież sekundę temu Alma powiedziała, że ma ban na oglądanie, dopóki nie zrobi zadania — przypomniała słowa kobiety, tak, jakby Madox zapomniał. I może dla niego to było normalne, takie naginanie zasad, ale akurat ona wychowała się w miejscu, gdzie wyjątkowo mocno się tego pilnowało. Była nauczona, że polecenia wykonywało się w odpowiedniej kolejności, a rozrywka była wyczekaną nagrodą, która doceniało się o wiele bardziej z ciężką pracę, która była wykonana. Tylko Pilar mogła sobie gadać, ale Maodx już nawijał o swoim, już mówił, że miał dla niej niespodziankę i kazał zamykać oczy. Jak mogła mu odmówić?
Nie uwierzę — powtórzyła po nim i wyciągnęła ręce do przodu, żeby oprzeć je na ramionach swojego narzeczonego. Nie miała pojęcia, co kombinował, ale i tak chciała go mieć blisko. Trochę liczyła, że zaraz wpije się w jej usta, skoro młody i tak oglądał zakazane bajki, ale ku jej zawodzie on tylko czymś szurał, a zaraz jeszcze kazał jej próbować. Czując jego palce na własnej wardze oczywiście pierwsze musiała go dziabnąć zebrami i dopiero potem rozchyliła usta, przyjmując na kubki smakowe… — Buñuelos — mruknęła bardziej do siebie niż do niego i chociaż wcale nie była jeszcze głodna, tak czując ten obłędny smak na języku i idealna mieszankę słodkości oraz cynamonu aż mruknęła pod nosem. — Delicioso — rzuciła powoli otwierając oczy i odnajdując jego spojrzenie. Nie miała pojęcia, że Alma zrobiła również deser do tego całego jedzenia, chociaż kiedy Madox powiedział jej, żeby zgadła kto je robił, spojrzała na niego spojrzenie. — No kto? — wykonała krok do przodu, żeby zgarnąć z miski jeszcze jednego i władować go sobie prosto do ust. Jeśli nie Alma, to w pierwszej kolejności obstawiałaby Ricziego, ale on przecież był jeszcze na rejsie z Roską. No bo chyba nie… — No gadaj, że ty — spojrzała na niego jakoś podejrzliwie. Bo niby kiedy? Chociaż trzeba przyznać, że buñuelos, które były w misce faktycznie były jakieś uroczo krzywe.
Nim jednak zdążył jej odpowiedzieć, coś w telewizorze trzasnęło, ktoś strzelił, a Emilio cały się aż poderwał z kanapy, aż Sombra warknął na ekran. To sprawiło, że Pilar na moment przeniosła spojrzenie z obłędnie ciemnych oczu Noriegi na salon i ruszyła w ich stronę.
Co ty oglądasz? — aż się zainteresowała i to… nawet nie wyglądało na bajkę, biorąc pod uwagę, że co drugie słowo padały jakieś kurwy i inne obelgi, a facet odstrzelił drugiemu kroczę. Pilar od razu złapała za pilot i nacisnęła czerowny przycisk. Emilio jęknął zawiedziony. — Słyszałeś, co powiedziała mama. Leć zrobić to zadanie, a potem trochę pogramy.
A nie możemy pierwsze pograć?
Nie, bo potem mamy dla ciebie jeszcze inne atrakcje.
A jakie? — zainteresował się, przestając w końcu jęczeć.
Same fajne — spojrzała przelotnie na Noriegę, który stał przy misce z buñuelos.
Ale ja nie umiem tych zadań, te pytania są jakieś głupie.
To przynieś to, to ci pomożemy — zarządziła stanowczo, a kiedy Emilio jeszcze coś tam mruczał pod nosem i próbował patrzeć na Madoxa, żeby może mu pomógł, Pilar posłała mu dosłownie matczyne spojrzenie, które nie znosiło sprzeciwu. I co? I Emilio faktycznie pobiegł po schodach do pokoju po te rzeczy.
Za ten czas Stewart wróciła do kuchni i lekko pchnęła Noriegę na blat, przysuwając się do niego niebezpiecznie blisko.
To kto robił te buñuelos? — dopytała, wspinając się na palcach, dłonie osadzając na tyłach jego rozgrzanego jak zwykle karku. — Bo jak mój narzeczony, to…

Delicioso