Welcome Mr Smith
: ndz maja 31, 2026 2:14 am
Mr and Mrs Smith…
To był pierwszy taki układ w życiu Mary, na jaki poszła z obcym mężczyzną . Miała za sobą jednorazowe przygody z mężczyznami, ale jednak z Conradem było inaczej. Ta aura tajemniczości była pociągająca. Jego władczość i chęć kontroli nie tylko podniecająca, ale i fascynująca. Początkowo podążała ślepo za jego żądaniami, ale z czasem zaczęła coraz bardziej mu się przyglądać i mimo woli - analizować jego zachowania. Wyłapywać zmiany w zachowaniu, ból przemykający przez twarz i walka o władzę. Tak bardzo zażarta walka o władzę.
Może dlatego miała niewielki niedosyt, gdy bez słowa ubrał się w mgnieniu oka i wyszedł nie posyłając jej po wszystkim nawet spojrzenia. Leżała obserwując go jak wciąga na siebie ubrania, a na koniec zabiera laskę - jednocześnie będącą jego atrybutem, co przekleństwem w oczach Mary. Gdy zatrzasnęły się za nim drzwi i ona od razu wstała. Wzięła szybki prysznic, a następnie zamówiła taksówkę z powrotem do domu.
Przez kilka dni jeszcze przelotem przypominał jej się wieczór spędzony z Mr Smith. Seks był niesamowity - tego nie mogła mu odmówić. Problemy z nogą ani trochę mu nie ujmowały męskości. Gdyby wymienili się numerami, może nawet i skontaktowałaby się z nim w celu powtórzenia tamtej nocy? Ale ustalili, że to jedna noc. Noc, która miała zatrząść jej światem i na tym koniec. Przyjęła to i pomału odchodził z jej myśli. Skupiła się na tym co zawsze - na pracy. Na pomaganiu ludziom w potrzebie. Na nauczaniu ich jak radzić sobie z kryzysem i pokonywać własne lęki. Uczyła ich czegoś, czego sama jeszcze nie potrafiła wdrożyć we własne życie. Za to perfekcyjnie opanowała już grę w iluzję i pozory.
Dzisiaj miał być dzień jak codzień - pełen listy pacjentów, których przyjmowała już od wczesnych godzin porannych. Niektórzy kończyli właśnie terapię, inni byli w samym jej środku, który bywał najtrudniejszym etapem, ale miała mieć dzisiaj też dwóch nowych pacjentów. Nazwisko jednego z nich wydawało jej się znajome, ale może to tylko złudzenie? Albo mógł to być ktoś znany, o kim ostatnio czytała.
Zakończyła właśnie spotkanie z kobietą w średnim wieku, którą pożegnała przy drzwiach, które dla niej otworzyła. Miała jednak między wizytami zawsze dziesięć minut przerwy na uzupełnienie notatek czy po prostu chwilę odpoczynku. Tym razem szybko przepisała wiadomości do karty w laptopie, wzięła kilka łyków kawy i nieco porozciągała zasiedziały kręgosłup. W końcu wyszła z gabinetu, aby zaprosić kolejnego pacjenta. Stanęła w drzwiach zerkając na ludzi czekających nie tylko do niej, ale także do pozostałych specjalistów przyjmujących obok.
- Pan Caspian Marshall- odezwała się łagodnym głosem szukając osoby, która wstanie usłyszawszy jej słowa. Kiedy w końcu ujrzała, kto do niej zmierza , ledwie powstrzymała reakcję - chciała zarówno się śmiać jak i otworzyć usta z wrażenia. Zamiast tego na jej twarzy wciąż widniał przyjazny uśmiech, lecz jej oczy nagle nieco rozbłysły. To może być ciekawe…
- Zapraszam do gabinetu- odeszła na bok i gestem dłoni zaprosiła go do środka.- Proszę usiąść- wskazała na kanapę stojącą pod ścianą, a sama usiadła na fotelu naprzeciwko. Na razie zostawiła swój notes na stoliku obok. Założyła nogę na nogę, a łokcie oparła na fotelu.- Zanim zaczniemy… może przejdziemy na Ty? Preferuję taki zwrot. Pozwala nam często znieść pierwsze bariery- zaproponowała dosyć niewinnie - zawsze tak robiła na pierwszych spotkaniach. Teraz jednak było w tym coś innego… Jak się powinna zachowywać? Powinna odmówić mu od razu spotkania? Powinni udawać, że nic się nie stało? Była bardzo ciekawa jego reakcji. Na pierwszy rzut oko wydawać by się mogło, że Caspian, aka Conrad, odnalazł ją i przyszedł po więcej. Jednak kobieca intuicja wiedziała, że to nie to. On nie wiedział, kim ona jest. Nie przyszedł po seks. Przyszedł po coś znacznie więcej.
caspian marshall
To był pierwszy taki układ w życiu Mary, na jaki poszła z obcym mężczyzną . Miała za sobą jednorazowe przygody z mężczyznami, ale jednak z Conradem było inaczej. Ta aura tajemniczości była pociągająca. Jego władczość i chęć kontroli nie tylko podniecająca, ale i fascynująca. Początkowo podążała ślepo za jego żądaniami, ale z czasem zaczęła coraz bardziej mu się przyglądać i mimo woli - analizować jego zachowania. Wyłapywać zmiany w zachowaniu, ból przemykający przez twarz i walka o władzę. Tak bardzo zażarta walka o władzę.
Może dlatego miała niewielki niedosyt, gdy bez słowa ubrał się w mgnieniu oka i wyszedł nie posyłając jej po wszystkim nawet spojrzenia. Leżała obserwując go jak wciąga na siebie ubrania, a na koniec zabiera laskę - jednocześnie będącą jego atrybutem, co przekleństwem w oczach Mary. Gdy zatrzasnęły się za nim drzwi i ona od razu wstała. Wzięła szybki prysznic, a następnie zamówiła taksówkę z powrotem do domu.
Przez kilka dni jeszcze przelotem przypominał jej się wieczór spędzony z Mr Smith. Seks był niesamowity - tego nie mogła mu odmówić. Problemy z nogą ani trochę mu nie ujmowały męskości. Gdyby wymienili się numerami, może nawet i skontaktowałaby się z nim w celu powtórzenia tamtej nocy? Ale ustalili, że to jedna noc. Noc, która miała zatrząść jej światem i na tym koniec. Przyjęła to i pomału odchodził z jej myśli. Skupiła się na tym co zawsze - na pracy. Na pomaganiu ludziom w potrzebie. Na nauczaniu ich jak radzić sobie z kryzysem i pokonywać własne lęki. Uczyła ich czegoś, czego sama jeszcze nie potrafiła wdrożyć we własne życie. Za to perfekcyjnie opanowała już grę w iluzję i pozory.
Dzisiaj miał być dzień jak codzień - pełen listy pacjentów, których przyjmowała już od wczesnych godzin porannych. Niektórzy kończyli właśnie terapię, inni byli w samym jej środku, który bywał najtrudniejszym etapem, ale miała mieć dzisiaj też dwóch nowych pacjentów. Nazwisko jednego z nich wydawało jej się znajome, ale może to tylko złudzenie? Albo mógł to być ktoś znany, o kim ostatnio czytała.
Zakończyła właśnie spotkanie z kobietą w średnim wieku, którą pożegnała przy drzwiach, które dla niej otworzyła. Miała jednak między wizytami zawsze dziesięć minut przerwy na uzupełnienie notatek czy po prostu chwilę odpoczynku. Tym razem szybko przepisała wiadomości do karty w laptopie, wzięła kilka łyków kawy i nieco porozciągała zasiedziały kręgosłup. W końcu wyszła z gabinetu, aby zaprosić kolejnego pacjenta. Stanęła w drzwiach zerkając na ludzi czekających nie tylko do niej, ale także do pozostałych specjalistów przyjmujących obok.
- Pan Caspian Marshall- odezwała się łagodnym głosem szukając osoby, która wstanie usłyszawszy jej słowa. Kiedy w końcu ujrzała, kto do niej zmierza , ledwie powstrzymała reakcję - chciała zarówno się śmiać jak i otworzyć usta z wrażenia. Zamiast tego na jej twarzy wciąż widniał przyjazny uśmiech, lecz jej oczy nagle nieco rozbłysły. To może być ciekawe…
- Zapraszam do gabinetu- odeszła na bok i gestem dłoni zaprosiła go do środka.- Proszę usiąść- wskazała na kanapę stojącą pod ścianą, a sama usiadła na fotelu naprzeciwko. Na razie zostawiła swój notes na stoliku obok. Założyła nogę na nogę, a łokcie oparła na fotelu.- Zanim zaczniemy… może przejdziemy na Ty? Preferuję taki zwrot. Pozwala nam często znieść pierwsze bariery- zaproponowała dosyć niewinnie - zawsze tak robiła na pierwszych spotkaniach. Teraz jednak było w tym coś innego… Jak się powinna zachowywać? Powinna odmówić mu od razu spotkania? Powinni udawać, że nic się nie stało? Była bardzo ciekawa jego reakcji. Na pierwszy rzut oko wydawać by się mogło, że Caspian, aka Conrad, odnalazł ją i przyszedł po więcej. Jednak kobieca intuicja wiedziała, że to nie to. On nie wiedział, kim ona jest. Nie przyszedł po seks. Przyszedł po coś znacznie więcej.
caspian marshall