003. A river of kisses around your pretty face
: ndz maja 31, 2026 2:54 pm
uno
A river of kisses around your pretty face
Donnie był przesłodki, myślę nawet że jeden z najsłodszych chłopaków jakich miałam. Nie chodzi tylko o to, że był włoskim aniołkiem, który się ubierał jak diabełek, że miał dołeczki w policzkach czy naturalnie kręciły mu się rzęsy, ale to jak zareagował na mój pomysł poznania rodziców też był ogromnie słodki. Przyniósł takie piękne kwiaty dla mojej mamy i tak mądrze i elokwentnie rozmawiał z moim papi, i tak się wspaniale zachowywał, że odkąd tylko to wielkie zapoznanie się zakończyło, nie mogłam nie czuć się inaczej niż jakbym na szóstej chmurce w siódmym niebie fruwała.
Miałam trochę wyrzuty sumienia po tym całym obiedzie rodzinnym, bo dotąd wydawało mi się, że Donnie jest tylko takim moim situationshipem na wyłączność, ale skoro był taki słodki, to może jednak byliśmy prawdziwą poważną parą? Jeżeli tak, to trochę źle się czuję z tym, że wysyłam fotki stóp do innych facetów, żeby mieć za to prezenty. Zresztą Donnie pewnie mógł być zdziwiony, bo widział nasz dom, a z jakiegoś powodu noszę torebki od Diora i okulary Chanel. Nie sądziłam jednak, że zacznie cokolwiek podejrzewać, bo przecież dopiero się poznawaliśmy tak na prawdę. Czasami łapałam się na tym, że nie wiem wiele o nim. Ale później przypominałam sobie o tym jak mama opowiadała mi jak się poznali z papim, i że już od powierwszego wejrzenia wiedzieli że ze sobą będą.
Ja nie miałam takeij pewności z Donnim, ale fakt - od pierwszej chwili, kiedy robił mi zdjęcia, wiedziałam, że to nie jest tylko biznes. Jak mnie te jego oczy lustrowały, to aż czułam ciepło przepływające po skórze.
Więc może to jest ta cała miłość? Jeżeli tak, to trochę przereklamowane to, bo niby niektórzy szukają miłości całe życie, a ja poszłam na jedną sesję zdjęciową i już mam.
Popołudnie było tak mega udane (z mojego punktu widzenia), że bardzo szybko zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy nie zaprosić go na rodzinny wyjazd na działeczkę. Skoro już wszyscy go znają, no to chyba nie powinien być problem? Z takim planem przyszłam dziś do niego do domu. Tak, muszę go namówić, bo to będzie świetny wyjazd a ja w końcu będę mogła być z kimś innym niż z Xavierem w kajaku! Zwykle było tak, że albo ja płynęłam z mamą, albo ona z Xavierem a tatuś z Mateo, ale ostatnio coraz częściej mami pływała z Mateo, bo on się i tak ciągle wiercił i chciał żeby mu dawać ciastka. Ale jak wspaniale będzie jak nie będę skazana na młodszego brata, który ciągle nas ładuje w chaszcze, tylko będę miała swojego włoskiego prince charming, ktróy będzie wiosłować, żebym ja mogła się leżeć i opalać! Świetny plan, prawda?
- Ciao! - uśmiecham się szeroko na widok Donniego, który otworzył mi drzwi i składam całuska na tych ustach, tego bardzo mi brakowało, bo oprócz kilku smsków nie widzieliśmy się jeszcze! Po wejściu do domu uznałam, że jest przedziwnie czysto jak na nich, więc aż się obejrzałam na Doniego, który chyba już chciał iść odrazu na górę. - Jak tu dziś ładnie. Posprzątaliście specjalnie na moje przyjście? - jeszcze macham do Archiego, który leży na kanapie w pokoju wspólnym, pewnie zgonując albo może po prostu miał dzień wolny i chciał sobie poczilować. A może się tak zmęczył właśnie od sprzątania. Idę za Donnim na górę i jak tylko znikamy za drzwiami to zaraz się do niego przyklejam, bo tak się stęskniłam okropnie! W końcu lądujemy na łóżku i leżę sobie tak oglądając co on robi, bo pewnie znów pracował do ostatniej chwili, no już taki z niego artysta!
- Donnie i co myślisz? - pytam podekscytowana, jestem absolutnie ciekawa co Donnie myśli o mamie i papim. - O moich rodzicach. Papi taki straszny jak myślałeś? - chcę go pod włos wziąć i tak żartuje sobie, jeszcze rączkę wyciiągam, bo skoro o włosach mowa, to moja dłoń w jego włosach chce wylądować.
Donnie