Strona 1 z 5
bend me, break me anyway you need me
: śr cze 03, 2026 12:32 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Ich relacja na pewno nie była typowa. Brakowało w niej harmonii. Co rusz próbowały wpasować się wzajemnie w pewne ramy, a zaraz potem z nich uciec, bo przecież były one zbyt banalne. Ruelle na pewno nie chciała być jedynie uległą dziewczynką, która zbiera całą możliwą przyjemność jeśli tylko o to odpowiednio poprosiła lub też zbierającą cięgi za to, że nie umiała się dobrze dostosować. Pragnęła nieco większej różnorodności. Tylko, że zawsze musiała o to walczyć niczym o obalenie dyktatury.
Nie chciała uciekać w banały. Nawet jeśli znajdowały się na wyciągnięcie ręki i tak bardzo kusiły. Chyba jeszcze nigdy nie rozmawiały tak wiele na swój temat. Wszystko było winą przeklętej Saint Clair, która zmusiła Prescott do interwencji, a ta rozwinęła się w poniekąd nieoczekiwanym kierunku.
Nieoczekiwanym, bo nie spodziewała się takiego przypływu szczerości ze strony artystki, a kompletnie przewidywalnym pod tym względem, że znowu została zaciągnięta do jej mieszkania, gdzie cały wieczór mógł się skończyć tylko w jeden sposób, po którym na jej skórze zostaną liczne pamiątki.
Sama nie miała pojęcia w jakim stopniu się przed nią odsłoniła, ale wiedziała, że River obnażyła się przed nią o wiele bardziej niż to planowała. Był to pewnego rodzaju powód do triumfu. Tylko, że nie miała jak go świętować w momencie, gdy raz jeszcze Cross wymruczała swoją krótką uwagę nim przyciągnęła ją mocno do kolejnego pocałunku.
Trudno było jej złapać oddech i skupić się na dalszej drodze do mieszkania rysowniczki. Tym razem postanowiła wykazać się niezwykłą siłą woli. Po raz pierwszy nie dobierała się do niej od razu po przekroczeniu progu. No prawie...
Zarzuciła jej ręce na kark, żeby przyciągnąć ją bliżej do siebie. Tylko, że tym razem zamiast wpić się zachłannie w jej wargi, zatrzymała się tuż przy jej ustach, marne kilka centymetrów od gorącego pocałunku. Musiał zaczekać jeszcze chwilę.
- Pokaż mi ten obraz - szepnęła, odnajdując spojrzeniem jej ciemne oczy, w których mogłaby utonąć niczym w mrocznej toni.
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: śr cze 03, 2026 2:04 pm
autor: River Cross
Miała wrażenie, że od tego momentu może być już tylko gorzej. Alkohol wplątał ją w jakieś dziwaczne chęci wyrażania własnych myśli, których do tej pory nie ubierała w słowa aż tak skrupulatnie. A przynajmniej nie bez pędzla w dłoni. Pokazywanie Prescott, jak ją widzi za pomocą sztuki, było najprostsze. To, ile dziewczyna była z tego w stanie wyciągnąć, to już wyłącznie jej problem. Ubieranie tego wszystkiego w słowa było skomplikowane i niosło za sobą ryzyko, że tym razem Ruelle zrozumie wszystko. Cross zdecydowanie nie była poetką, ale starała się być dosadna i precyzyjna. Dobierała słowa z aptekarską precyzją, cholera wie po co. Przecież i tak wszystkie potem rozmyją się w jękach jej modelki i stracą na znaczeniu. A jednak nie była w stanie się powstrzymać. Jakiś głos w głowie – zwany przez niektórych tequilą – zmuszał ją do zalewania modelki własnymi myślami, o które pewnie nawet do końca się nie prosiła. To znaczy, jasne, zażądała konkretów, ale na pewno nie miała na myśli czegoś takiego. River mogła po prostu pochwalić, że ma zajebisty tyłek i wrócić do pocałunków jak gdyby nigdy nic. Droga do własnego mieszkania zdawała się jej trasą w stronę jakieś przepaści, z której Ruelle ma zamiar ją zrzucić z wielkim okrucieństwem. Do żywego żałowała, że w ogóle się odezwała, jednocześnie zaciskając mocno szczęki, by nie kontynuować tych peanów na jej temat.
Mruknęła zadowolona, obejmując ją w pasie i oczekując kolejnej porcji pocałunków. Zamknięte w czterech ścianach jej mieszkania mogły przestać przejmować się kimkolwiek, kto uznałby, że nie potrafią zachować się przyzwoicie w miejscu publicznym. Mogła całować ją bez końca i zdemolować dla niej każdy mebel. Problem w tym, że Prescott wcale nie zaczęła jej całować. Mało tego – stawiała swoje żądania. Cross powstrzymała się od natychmiastowego spełnienia jej prośby.
— Mhm — zgodziła się, ale nie wprowadziła jej w głąb mieszkania. Przesunęła dłonie nieco wyżej, znów wsuwając je pod materiał jej bluzki, jakby musiała sprawdzić, czy coś zmieniło się na jej ciele od wyjścia z baru. Jak się okazało, skóra dziewczyny wciąż była rozpalona i miękka, a na dodatek zdecydowanie zbyt czysta i wyraźnie niezadbana. Wpatrywała się w jej oczy już bez zbędnej wściekłości, przez moment testując jej cierpliwość. A może raczej własną? Musnęła jej usta własnymi, odmawiając sobie czegokolwiek więcej, co mogłoby chociaż przypominać porządny pocałunek, ale po jej ciele i tak przemknęły przyjemne dreszcze.
Cofnęła się wreszcie o krok i poprowadziła ją dalej. Nie skręciła od razu w stronę sypialni, co też było dla nich pierwszyzną. Weszły do sterylnej kuchni połączonej z jadalnią. W tej jednej części mieszkania prawie nigdy nie walały się niepotrzebne przedmioty, głównie przez to, że Cross praktycznie z kuchni nie korzystała. Jasna, nieużywana przestrzeń była trochę jak muzeum, w którym nie powinno się niczego dotykać. Jedynym punktem, który mógł przyciągać czyjkolwiek wzrok był spory stół z jasnego dębu, zdecydowanie za duży dla kogoś, kto mieszkał sam. No dobrze, nie oszukujmy się. To nie mebel był główną atrakcją. Liczył się wyłącznie obraz. Stał u szczytu stołu, oparty o jasną ścianę. Nad stołem było mnóstwo miejsca, do którego dzieło zdawało się pasować idealnie, ale Cross jeszcze nie zdecydowała się go powiesić. Na razie zastygł w takim zawieszeniu, w planie bez ramy.
Artystka uśmiechnęła się, spoglądając na efekt własnej pracy. Nadal była z niego bardzo zadowolona. Ruelle siedziała na parapecie otwartego okna naga i wygięta w rozkoszy. Sprawiała wrażenie oświetlonej tak, jakby gęsta noc za jej plecami nie mogła się zdecydować, czy chce ją pochłonąć, czy podziwiać. To akurat było dla River najprostsze do oddania. Cała kompozycja była skupiona na ciele jej muzy. Ciemne smugi miasta, chłodne granaty i brudne karminy ukryte w cieniach mieszały się ze sobą, tworząc wizję jakiegoś popierdolonego nabożeństwa. Cross po raz tysięczny powiodła spojrzeniem po smugach farby przy jej zaciśniętych powiekach, a w jej myślach od razu odbił się dźwięk jęku dziewczyny. Serce zabiło jej szybciej, gdy przeniosła wzrok na rozchylone usta i dolną wargę muśniętą cieplejszą smugą farby, jakby przez sekundą oblizała je odruchowo albo próbowała złapać oddech, którego postać klęcząca między jej udami nie miała zamiaru jej podarowywać. Była zadowolona z tego, w jaki sposób wplotła w dzieło własną przyjemność, którą dała jej Prescott, choć nie miała pojęcia, czy dziewczyna ją dostrzeże. Nie pokazała przecież tego dosłownie. To nie miało być coś, co wskazuje się palcem w jednym punkcie obrazu i opisuje krótką definicją. Bawiła się temperaturą farby i ciepłem przy jej ustach, mieszając w myślach tony ich jęków. Rozedrgane smugi wokół ud i cień wspinający się po sylwetce Rue stanowiły tylko echo cudzych rąk, które kilka momentów przed sceną z kadru nie były w stanie się od niej oderwać. W dziele był jednak inny moment. Sekunda tuż przed. Tuż przed głośnym jękiem, przed rozrywającym bariery orgazmem i całkowitym oddaniem. To chyba podobało się River najbardziej. Oglądanie jej muzy w momencie, gdy się dzięki niej rozpada, było przyjemne, ale złapanie chwili, w której uświadamia sobie własną porażkę, było doskonałe.
— Zabiję cię, jak powiesz, że jest niezły — ostrzegła, przenosząc spojrzenie na rzeczywistą Ruelle. Oczywiście tylko żartowała! A może wcale nie? To paskudne słowo przeszło jej przez gardło z trudem. Nawet we względnie normalny dla nich dzień nie miała ochoty go słuchać, a dziś chyba faktycznie była gotowa wypierdolić obie Rue przez okno, jeśli tylko zachowają się nieodpowiednio.
Ruelle I. Prescott
bend me, break me anyway you need me
: śr cze 03, 2026 3:33 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Było zdecydowanie coraz gorzej. Zaczynały się przed sobą otwierać w sposób, który niewiele miał wspólnego z cielesnością i artyzmem. Chociaż ten w ich wydaniu zawsze naznaczony był silnymi emocjami oraz elementem silnej obsesji. Te wyznania z ust River smakowały jednak inaczej. Miały zupełnie inny charakter, ale jednocześnie tak mocno pasowały do ich dwójki.
Nawet jeśli do końca nie zdawała sobie z tego sprawy to rozumiała ją doskonale. Czuła podskórnie wszystko, co tylko Cross mogłaby jej powiedzieć. Zresztą to nie był pierwszy raz. Zadziwiające jak doskonale się rozumiały chociaż utrzymywały, że tak naprawdę się nie cierpią i rozładowują całą tę swoją niechęć w wyjątkowo namiętnym seksie.
Musiała zatrzymać się tuż przy jej ustach, bo wiedziała, że inaczej nie byłaby w stanie niczego wskórać. Zapomniałaby o jakimkolwiek obrazie i zatraciła się w wyjątkowej miękkości jej ust. Na zatracanie się w sobie przyjdzie jeszcze pora. Na razie chciała zobaczyć ten obraz, aby przekonać się w jaki sposób Cross zdołała ją ukazać na swoim płótnie.
Westchnęła z rozkoszą, gdy tylko poczuła dłonie pod swoją koszulką. Tak idealnie spoczywały na jej ciele. Tak przyjemnie przesuwały się po kolejnych centymetrach skóry, zostawiając po sobie nerwowe wyczekiwanie oraz dreszcze niby fantomowy dotyk w miejscach, w których były jeszcze ledwie chwilę wcześniej.
Jakakolwiek irytacja zdążyła praktycznie całkowicie wyparować. Był tylko ten jeden moment i wyczekiwanie na kolejny dotyk, który niósłby za sobą coś więcej. Mogła jedynie spróbować podążyć za jej ustami, chcąc je złapać w czymś, co można byłoby nazwać prawdziwym pocałunkiem, ale zamiast tego została pociągnięta w głąb mieszkania.
Zdążyła się już zaznajomić z jego rozkładem, gdy była w nim poprzednim razem, ale nie zabawiła zbyt długo w kuchni. Potrzebowała z niej wyłącznie butelki wody po tym jak River doprowadziła ją do ruiny. Sypialnia była z pewnością domeną ich dwójki.
Dosyć szybko dojrzała obraz, który zajmował honorowe miejsce na stole. Trudno było go przeoczyć. Zwłaszcza, że przyciągał wzrok w tak imponujący sposób. Barwy otaczającej jej postać nocy dalekie były od czerni, ale niczym czarna dziura pochłaniały uwagę i spojrzenia swojego widza, przykuwając ją w pełni do dzieła. Kolory ciemne i w pełni nasycone nie były w żadnym stopniu przytłaczające choć może powinny w takiej kombinacji. Zamiast tego jedynie rozpalały wyobraźnię.
Ciemny karmin czy burgund muskający linię ust przywodził na myśl barwę wyśmienitego wina i sprawiał, że Ruelle pragnęła zasmakować samej siebie na tym obrazie. Doskonale też rozpoznała moment, w którym została zawieszona. Sam widok sprawiał, że czuła jak ściska ją w podbrzuszu, a serce przyspiesza rytm na myśl o tym, co zaraz miałoby nastąpić.
- Jest wspaniały... - wydusiła z siebie, wciąż nie mogąc oderwać zafascynowanego spojrzenia od obrazu.
Miała wrażenie, że każda linia do niej przemawia. Nie wiedziała ile z jej własnych doznań zostało zaklętych w dziele przez kolejne pociągnięcia pędzlem, a ile z tego należało do orgazmu, który postanowiła zafundować rysowniczce w ramach darmowej próbki inspiracji, ale z pewnością wszystko to robiło ogromne wrażenie. Nie wiedziała nawet, gdzie miałaby zacząć swój opis, bo nagle słowa zaczynały uciekać z jej głowy i nie mogła wyklarować myśli w jakimkolwiek znanym sobie języku.
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: śr cze 03, 2026 4:16 pm
autor: River Cross
Zapatrzyła się we własny obraz, jakby widziała go po raz pierwszy. Cały czas przyciągał ją do siebie tak samo mocno, jak w chwili, gdy przerwała malowanie pierwszego dnia. Było w nim coś obezwładniającego. Zdawała sobie sprawę, że to nie jest jej wyłączna zasługa. Nie zdarzyło jej się jeszcze namalować czegoś podobnego, a to przecież nie był jej pierwszy obraz. Może powinna przerzucić się z rysików na pędzle? Nie, to do niej nie pasowało. Wolała pozostawić malarstwo w sferze wyjątkowości. Miała też wrażenie, że wyżycie z tego rodzaju sztuki byłoby jeszcze trudniejsze niż z komiksów, a akurat w ich kwestii miała po prostu wielkiego farta, że udało jej się ustanowić jakąkolwiek pozycję tak wcześniej. Zaczynanie od nowa byłoby skrajną głupotą. Wciąż jednak zastanawiała się, co zrobić dalej ze sztuką, którą tworzyła dzięki Prescott. Miała co rusz nowe pomysły i każdy wydawał się niewystarczający... ale to chyba była stała, do której musiała się przyzwyczaić w kwestiach związanych z Rue.
Ledwo oderwała się od malunku i całkowicie zapatrzyła się w modelkę, którą przedstawiał. Studiowała jej reakcję, wodząc wzrokiem po całej jej sylwetce. W łóżku rozumiały się doskonale, ale poza nim bywało naprawdę różnie. Widziała jak na dłoni, że Prescott jest oczarowana samą sobą, ale to – oczywiście – było dla Cross niewystarczające. Na jej wargach pojawił się nikły uśmiech, gdy wreszcie obdarowała ją krótkim komplementem.
— Tak lepiej — pochwaliła ją. Dobrze, że nie próbowała z nią igrać, bo to naprawdę mogłoby się bardzo źle skończyć. A szkoda by jej było obrazu, który pewnie w nerwach by zniszczyła. Napracowała się nad nim. Przelała na niego cały ocean własnych myśli, włożyła w niego nieco serca i wcisnęła wszędzie niemierzalne ilości pożądania.
— Masz zamiar jeszcze idiotycznie dopytywać, jak jesteś skuteczna? — Zgarnęła część jej włosów na bok, dając sobie lepszy dostęp do jej szyi. Przylgnęła klatką piersiową do jej pleców i przesunęła wierzchem dłoni po odsłoniętej skórze, napawając się jej miękkością. Nie chciała rozpraszać jej zbyt mocno. Też miała pełne prawo nacieszyć się sztuką. Cross, mieszkając z obrazem, miała do tego milion okazji. Ruelle dostawała dzisiaj dziesiątki sposobów i okazji, by wejść do głowy artystki i popatrzeć na samą siebie jej oczami. Teraz już na bank popadnie w samouwielbienie i stanie się kompletnie nie do zniesienia.
— Mam jeszcze kilka rysunków, ale nie wiem, czy są aż tak ciekawe — dodała, znów przenosząc wzrok na obraz. Zdecydowanie nie były. Ze szkicami było nieco prościej. Nie musiała im oddawać aż tyle z samej siebie. Poświęcała im za to zdecydowanie za dużo wolnego czasu. No właściwie nie tylko wolnego, ale to już było zdanie jej bezczelnego wydawcy.
— Nie możesz mnie tam teraz nie wpuszczać — dodała nieco ciszej, wtulając twarz w jej włosy, jakby miała zamiar wedrzeć się do jej głowy i przeczytać wszystkie kotłujące się tam myśli. Potrzebowała minimum poczucia sprawiedliwości, jeśli ma jej nie odpierdolić do reszty. A przecież Prescott powinna ją chcieć utrzymać przy względnie zdrowych zmysłach. W kaftanie trudno byłoby się pieprzyć.
Ruelle I. Prescott
bend me, break me anyway you need me
: śr cze 03, 2026 5:12 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie miała pojęcia jak wiele czasu River spędziła przy obrazie, ale wyglądał wprost fenomenalnie. Już dawno dała się oczarować sztuce, którą tworzyła Cross, ale tym razem dziewczyna przeszła samą siebie. Obraz miał zupełnie inny charakter niż rysunki. Owszem: oddawał niezwykle podobne emocje, co wcześniejsze szkice w wykonaniu River, ale wyrażał je w zupełnie odmienny sposób. Gra światła, barw oraz długość i miękkość pociągnięć pędzlem również zdawały się wyrażać to, czego brakowało w bardziej pierwotnych i chaotycznych kreskach rysunku.
Czuła na sobie jej wzrok równie wyraźnie jakby było to obejmujące ją dłonie. Ciepło rozchodziło się powoli po jej ciele, a wzdłuż kręgosłupa przemykały przyjemne dreszcze. Niesamowite jak silnie dziewczyna potrafiła na nią działać nawet bez najdrobniejszego dotyku czy słowa. Chociaż teraz wydawała się być całkowicie pochłonięta podziwianiem dzieła, które stworzyły ręce rysowniczki.
- Nie wiem, co jeszcze ci powiedzieć - rzuciła jeszcze, ewidentnie nie potrafiąc sformułować bardziej rozwiniętej wypowiedzi godnej krytyka sztuki.
Na pewno nie byłaby w stanie wykrztusić tego komentarza teraz. Nie, gdy była pijana, odurzona znajdującym się przed nią zjawiskiem i rozpalona przez sposób w jaki River odgarnęła jej włosy z karku. Zrobiła pół kroku w przód, gdy tylko poczuła jej ciało przy swoich plecach. Blat stołu jadalnego wbił jej się w podbrzusze i prawie jęknęła, czując usta na swojej szyi. Czemu to na nią działało tak mocno?
- Zajebiście skuteczna - wykrztusiła, zaciskając palce na brzegu stołu.
Nie miała pojęcia jak wiele rysunków kryło się pod hasłem kilka, ale chętnie się o tym przekona jak tylko dostanie ku temu szansę. Chciała zobaczyć każdy skrawek jej sztuki, który tylko River byłaby jej skłonna pokazać.
- Pokaż mi, co tylko chcesz - wydyszała, nie będąc pewną czy chce się odwrócić w jej stronę i spojrzeć w oczy artystki czy woli wciąż napawać się znajdującym przed sobą obrazem. - Myślałam, że wchodzisz we mnie, gdy tylko masz ochotę...
Czuła jej twarz w zagłębieniu swojej szyi. W końcu się odwróciła. Przysiadła na blacie i przyciągnęła ją bliżej siebie, przyjmując całą postać rysowniczki pomiędzy swoje uda.
Już dawno je obie kompletnie popierdoliło. Ciągle River udowadniała jej, że może się jeszcze bardziej od niej uzależnić jakby była potężną dawką morfiny czy innego silnego specyfiku. Nie miała jej dosyć, potrzebowała więcej za każdym razem i miała świadomość, że kiedyś ją to zniszczy. Lecz teraz potrzebowała jeszcze jednego pocałunku.
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: czw cze 04, 2026 12:08 pm
autor: River Cross
Każda reakcja była dla niej jak osobna nagroda. To, jak reagowała na jej dotyk, przynosiło jej mnóstwo satysfakcji. Nie miała wątpliwości, że można jeszcze lepiej, bo przecież zawsze jej mało, ale i tak czuła się w towarzystwie Prescott jak w jakimś dziwacznym śnie. Dziewczyna była wyciągnięta z innego wymiaru, to pewne. Starała się wciągnąć tam za sobą River, a ona durna się temu poddawała. Na bank skończy porzucona w jakimś rowie w tymże wymiarze. Czy inne wymiary też miały takie rozwiązania przy drogach? Na bank.
Uśmiechnęła się, spoglądając na jej palce zaciskające się na brzegu stołu. Znów była dumna z własnych zdolności, tym razem artystycznych. Poświęciła dużo uwagi dłoniom Prescott na obrazie, w których kumulowała się cała siła i desperackie próby trzymania się rzeczywistości. Może nawet postronny obserwator mógłby uznać, że skoro dziewczyna z obrazu tak mocno zaciska palce na framudze, to jednak udało jej się wygrać? River miała tę przewagę, że nie tylko stworzyła bohaterkę dzieła, ale też widziała jak jej pierwowzór chwilę później opada w ciemność nocy i oferowaną jej przyjemność.
— Zajebiście skuteczna — powtórzyła po niej, co może nie było najbardziej wyrafinowanym komplementem dnia, ale było całkowicie zgodne z prawdą. Panoszący się po jej ciele alkohol sprawiał, że miała wrażenie, że każde słowo, jakie wypowiadała w jej stronę, brzmiało jak mrukliwa afirmacja.
— Strasznie mnie wkurwiasz. — Obserwowała, jak dziewczyna obraca się w jej stronę i siada blacie. Teraz przynajmniej będzie im wygodniej. Miała straszną ochotę pokazać jej wszystkie swoje prace. Może i części powinna się wstydzić, ale na to przyjdzie pora jutro. Albo raczej nigdy, bo istniała niezerowa szansa, że Cross nawet nie znała definicji tego słowa. Potrzebowała wyrównania szans. Chciała rozebrać ją z emocji tak samo, jak ona jej to zrobiła kilkanaście chwil temu, a Prescott jak zwykle odwracała kota ogonem i próbowała ją zbyć jakimiś durnymi uwagami. Powinna ją w tym momencie wyrzucić z mieszkania, skoro tak bardzo nie potrafiła się zachować. To jednak wymagałoby odsunięcia się i odmówienia sobie pocałunków, a na to nie była gotowa.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Ruelle I. Prescott
bend me, break me anyway you need me
: czw cze 04, 2026 1:47 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Jak mogłaby nie reagować na jej dotyk? Jak mogłaby pozostawać obojętna na wszystko, co tylko była w stanie od niej otrzymać? Dostawała od niej zbyt wiele. Wszystko kumulowało się w jej wnętrzu i sprawiało, że nagle odpowiadała na każdy najmniejszy ruch ze strony River jakby właśnie do tego została stworzona. Jeśli zatem Ruelle była otchłanią, która groziła całkowitym pochłonięciem artystki to Cross sama ją stworzyła i teraz zmierzała ku swojej własnej zagładzie.
Jeszcze przez moment przypatrywała się swojej postaci widniejącej na obrazie, która była zawieszona w momencie tuż przed skrajną przyjemnością, której widmo wciąż kryło się w ciele Prescott. Chciała przeżyć coś podobnego raz jeszcze, a River zawsze była w stanie zagwarantować jej rozkosz, która wydawała się być niemalże nieosiągalna.
- Powinnaś nawiązać ze mną stałą współpracę - zażartowała jeszcze, ale z pewnością nie był to moment na kolejne utarczki słowne czy komediowe rozluźnienie.
Na pewno nie w momencie, gdy Cross znalazła się między jej udami. Musiała skupić się wyłącznie na jej bliskości i na sposobie w jaki jej dłonie oblegały ciało tanatopraktorki, chcąc je zagarnąć dla siebie. Widziała płonące w jej oczach pożądanie i była przekonana o tym, że nie będą w stanie już się dłużej sobie opierać.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: pt cze 05, 2026 1:58 pm
autor: River Cross
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
bend me, break me anyway you need me
: pt cze 05, 2026 3:24 pm
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: pt cze 05, 2026 4:34 pm
autor: River Cross
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description