we have parks and recreation at home
: czw cze 04, 2026 8:13 am
Sprawą zajmowały się już od dłuższego czasu. Niektórzy mogliby zażartować, że pracowały nad nią tak długo, że zdążyły się ze sobą ożenić przed złapaniem sprawcy. Nie ich winą było to, że ten wpasował się ze swoimi działaniami akurat w okres, gdy przygotowywały się do ceremonii. Niemniej z pewnością śledztwo ciągnęło się niemiłosiernie, a dowodów i poszlak było ciągle brak lub były też na tyle mało konkretne, że nie dawały im nic. Wciąż czekały na pojawienie się czegoś decydującego.
Było koło południa, gdy Swanson przekroczyła próg prosektorium, w którym jej żona stała nad jednym ze stołów. Na nogach była już od jakiś ośmiu godzin, bo postanowiła wstać razem z koronerką wezwaną około czwartej do jakiegoś przypadku, który najpewniej był samobójstwem. Wolała przyjechać na komendę i zacząć wcześniej niż planowała pracę niż zostać w łóżku. Zresztą Zaylee obudziła ją, wymykając się z pościeli, a detektywka poczuła, że nie będzie mogła po tym zasnąć.
- Właśnie dostałam to z wydziału parków i rekreacji - oświadczyła na wstępie, odpuszczając sobie chwilowo jakiekolwiek powitania, które aktualnie wydawały jej się zbędne.
Po tym jak utknęły w częściowo martwym punkcie, Evina postanowiła skupić się tym razem nie na ofiarach i samej zbrodni, a na miejscach, gdzie znaleziono ciała. Chciała się bliżej przyjrzeć parkom i dowiedzieć się czemu były one tak interesującym oraz dogodnym miejscem do porzucenia zwłok. W pewnym momencie zaczęła coś dostrzegać.
- Porównaj daty. Dni morderstw pokrywają się z dniami, gdy sprzątane były poszczególne parki… Zgadnij jakim pojazdem poruszają się ekipy sprzątające - powiedziała, a Miller mogła przekonać się, że w jej tonie i postawie znajduje się ta znajoma nerwowa energia, która pojawiała się tam za każdym razem, gdy tylko detektywka dokonywała jakiegoś odkrycia.
Wydawało jej się, że nareszcie robią jakiś krok w odpowiednim kierunku. Mieli coś konkretnego do zbadania i ludzi do przesłuchania. Nawet jeśli faktycznie wśród pracowników krzątających się wtedy w parkach nie było mordercy to przynajmniej zdobyły nowych potencjalnych świadków. Zwłaszcza, że to oni pracowali o wczesnych godzinach, aby nie zakłócać wypoczynku osobom decydującym się na spędzenie czasu w parku.
zaylee miller
Było koło południa, gdy Swanson przekroczyła próg prosektorium, w którym jej żona stała nad jednym ze stołów. Na nogach była już od jakiś ośmiu godzin, bo postanowiła wstać razem z koronerką wezwaną około czwartej do jakiegoś przypadku, który najpewniej był samobójstwem. Wolała przyjechać na komendę i zacząć wcześniej niż planowała pracę niż zostać w łóżku. Zresztą Zaylee obudziła ją, wymykając się z pościeli, a detektywka poczuła, że nie będzie mogła po tym zasnąć.
- Właśnie dostałam to z wydziału parków i rekreacji - oświadczyła na wstępie, odpuszczając sobie chwilowo jakiekolwiek powitania, które aktualnie wydawały jej się zbędne.
Po tym jak utknęły w częściowo martwym punkcie, Evina postanowiła skupić się tym razem nie na ofiarach i samej zbrodni, a na miejscach, gdzie znaleziono ciała. Chciała się bliżej przyjrzeć parkom i dowiedzieć się czemu były one tak interesującym oraz dogodnym miejscem do porzucenia zwłok. W pewnym momencie zaczęła coś dostrzegać.
- Porównaj daty. Dni morderstw pokrywają się z dniami, gdy sprzątane były poszczególne parki… Zgadnij jakim pojazdem poruszają się ekipy sprzątające - powiedziała, a Miller mogła przekonać się, że w jej tonie i postawie znajduje się ta znajoma nerwowa energia, która pojawiała się tam za każdym razem, gdy tylko detektywka dokonywała jakiegoś odkrycia.
Wydawało jej się, że nareszcie robią jakiś krok w odpowiednim kierunku. Mieli coś konkretnego do zbadania i ludzi do przesłuchania. Nawet jeśli faktycznie wśród pracowników krzątających się wtedy w parkach nie było mordercy to przynajmniej zdobyły nowych potencjalnych świadków. Zwłaszcza, że to oni pracowali o wczesnych godzinach, aby nie zakłócać wypoczynku osobom decydującym się na spędzenie czasu w parku.
zaylee miller