It's not Easter, is it?
: czw cze 04, 2026 12:16 pm
Stalking był bardzo poważną sprawą i brzydkim słowem.
To nie był stalking jeśli faktycznie kiedyś było się z daną osobą w całkiem udanej relacji, prawda? Przynajmniej tak próbował tłumaczyć sobie swoje zachowanie za każdym razem gdy obserwował ją z okna kawiarni, stoiska z hotdogami czy ulicznego rogu. Wiedział, że nie powinien, ale nie potrafił sobie odmówić. Wrócił by w końcu odzyskać swoje życie. Był cierpliwy, cholernie cierpliwy. Mozolnie zbierał dowody, ukrywał się, czekał. Nie zamierzał jednak czekać w nieskończoność. Do miasta wrócił jakiś miesiąc temu. Obiecał sobie na początku, że nie będzie jej nękać. Pojawi się dopiero, kiedy rozwiąże wszystkie sprawy, a kurz zdąży opaść. Swojej obietnicy poniekąd dotrzymał. Nie pojawił się z powrotem w jej życiu. Na razie po prostu... obserwował.
Może to trochę niezgodne z prawem, lecz czy to naprawdę był stalking, skoro ona tego nie poczuła? Nie czuła się zagrożona. Cholernie za nią tęsknił i potrzebował ją zobaczyć. Liczył się z tym, że to, co zobaczy może mu się wcale nie spodobać. Mogła mieć już kogoś innego, być w zupełnie innym momencie swojego życia. Pomimo tego chciał ją zobaczyć. Po dziś dzień była miłością jego życia. Nawet jeśli im nie wyszło nadal chciał jej szczęścia. Pragnął wrócić do jej życia, wytłumaczyć, że został wrobiony, lecz czy uwierzyłaby mu teraz, jeśli nie zrobiła tego wcześniej?
Dlatego prościej dla ich obojga było gdy trzymał się na uboczu. Po prostu ją podziwiał. Tak jak teraz, kiedy robiła zakupy. To coś, co wcześniej go omijało. Był zbyt zajęty swoją pracą. Obowiązkami względem rodzinnej firmy, której miał być następnym prezesem. Nie wiedział, co tracił. Teraz oddałby naprawdę wiele by móc stać obok niej. Wybierać razem z nią warzywa, owoce. Potrzymać jej zakupy. Ktokolwiek kiedyś powiedział, że poznaje się wartość dopiero kiedy coś się utraci, miał rację. Gdyby tylko mógł, zrobiłby więcej. Zrobiłby inaczej. Niestety przeszłość miała to do siebie, że nie można było jej zmienić. Pozostawała jedynie przyszłość.
To właśnie próbował zmienić. Postarać się by przyszłość była inna, lecz nie był jeszcze gotowy by powrócić do jej życia. To jednak miało to do siebie, że czasami samo wybierało. Dzisiaj pozwolił sobie być nieco bliżej. Nie powinna go dojrzeć w tłumie ludzi. Czuł się tutaj całkiem bezpiecznie. Nauczył się już wtapiać w tłum. Być jednym z wielu. Wyglądała pięknie rozmawiając z kolejnymi sprzedawcami, uśmiechając się, skupiając na produktach. Taki widok całkowicie mu wystarczał. Miał już odejść, kiedy zobaczył jak zapatrzona w telefon wchodziła na przejście dla pieszych. Przejście, na które właśnie wjeżdżał samochód.
Jego reakcja była szybka. Nie myślał, działał. Złapał ją za łokieć i wciągnął z powrotem na chodnik. Odruchowo złapał nawet zakupy, które prawie wypadły jej z rąk. Ich spojrzenia się spotkały. Widziała go. Po raz pierwszy od lat, naprawdę go zobaczyła.
Kurwa.
To niestety pierwsze słowo, które przyszło mu w tym momencie na myśl bo nie tak wyobrażał sobie ich pierwsze spotkanie, nie tak miała go zobaczyć. Zanim zdążyła wyjść z szoku, on już odwrócił się na pięcie próbując z powrotem wtopić się w tłum. Liczył na to, że zrzuci to na swoją wyobraźnie. Na pewno jej się przewidziało. Tak będzie prościej, tak będzie lepiej. To nie był jeszcze czas na ich spotkanie. Może to trochę tchórzliwe, ale on też nie była na nie gotowy.
Adeline Covington
To nie był stalking jeśli faktycznie kiedyś było się z daną osobą w całkiem udanej relacji, prawda? Przynajmniej tak próbował tłumaczyć sobie swoje zachowanie za każdym razem gdy obserwował ją z okna kawiarni, stoiska z hotdogami czy ulicznego rogu. Wiedział, że nie powinien, ale nie potrafił sobie odmówić. Wrócił by w końcu odzyskać swoje życie. Był cierpliwy, cholernie cierpliwy. Mozolnie zbierał dowody, ukrywał się, czekał. Nie zamierzał jednak czekać w nieskończoność. Do miasta wrócił jakiś miesiąc temu. Obiecał sobie na początku, że nie będzie jej nękać. Pojawi się dopiero, kiedy rozwiąże wszystkie sprawy, a kurz zdąży opaść. Swojej obietnicy poniekąd dotrzymał. Nie pojawił się z powrotem w jej życiu. Na razie po prostu... obserwował.
Może to trochę niezgodne z prawem, lecz czy to naprawdę był stalking, skoro ona tego nie poczuła? Nie czuła się zagrożona. Cholernie za nią tęsknił i potrzebował ją zobaczyć. Liczył się z tym, że to, co zobaczy może mu się wcale nie spodobać. Mogła mieć już kogoś innego, być w zupełnie innym momencie swojego życia. Pomimo tego chciał ją zobaczyć. Po dziś dzień była miłością jego życia. Nawet jeśli im nie wyszło nadal chciał jej szczęścia. Pragnął wrócić do jej życia, wytłumaczyć, że został wrobiony, lecz czy uwierzyłaby mu teraz, jeśli nie zrobiła tego wcześniej?
Dlatego prościej dla ich obojga było gdy trzymał się na uboczu. Po prostu ją podziwiał. Tak jak teraz, kiedy robiła zakupy. To coś, co wcześniej go omijało. Był zbyt zajęty swoją pracą. Obowiązkami względem rodzinnej firmy, której miał być następnym prezesem. Nie wiedział, co tracił. Teraz oddałby naprawdę wiele by móc stać obok niej. Wybierać razem z nią warzywa, owoce. Potrzymać jej zakupy. Ktokolwiek kiedyś powiedział, że poznaje się wartość dopiero kiedy coś się utraci, miał rację. Gdyby tylko mógł, zrobiłby więcej. Zrobiłby inaczej. Niestety przeszłość miała to do siebie, że nie można było jej zmienić. Pozostawała jedynie przyszłość.
To właśnie próbował zmienić. Postarać się by przyszłość była inna, lecz nie był jeszcze gotowy by powrócić do jej życia. To jednak miało to do siebie, że czasami samo wybierało. Dzisiaj pozwolił sobie być nieco bliżej. Nie powinna go dojrzeć w tłumie ludzi. Czuł się tutaj całkiem bezpiecznie. Nauczył się już wtapiać w tłum. Być jednym z wielu. Wyglądała pięknie rozmawiając z kolejnymi sprzedawcami, uśmiechając się, skupiając na produktach. Taki widok całkowicie mu wystarczał. Miał już odejść, kiedy zobaczył jak zapatrzona w telefon wchodziła na przejście dla pieszych. Przejście, na które właśnie wjeżdżał samochód.
Jego reakcja była szybka. Nie myślał, działał. Złapał ją za łokieć i wciągnął z powrotem na chodnik. Odruchowo złapał nawet zakupy, które prawie wypadły jej z rąk. Ich spojrzenia się spotkały. Widziała go. Po raz pierwszy od lat, naprawdę go zobaczyła.
Kurwa.
To niestety pierwsze słowo, które przyszło mu w tym momencie na myśl bo nie tak wyobrażał sobie ich pierwsze spotkanie, nie tak miała go zobaczyć. Zanim zdążyła wyjść z szoku, on już odwrócił się na pięcie próbując z powrotem wtopić się w tłum. Liczył na to, że zrzuci to na swoją wyobraźnie. Na pewno jej się przewidziało. Tak będzie prościej, tak będzie lepiej. To nie był jeszcze czas na ich spotkanie. Może to trochę tchórzliwe, ale on też nie była na nie gotowy.
Adeline Covington