sorry for stupid people
: czw cze 04, 2026 2:43 pm
001.
Słuchał opowieści o ostatnim urlopie jednego z niewiele starszych od niego prawników i wpatrywał się w szklankę z alkoholem, jakby liczenie skroplonych kropel na jej ściance, miało uratować go przed dalszym wysłuchiwanie tej historii. Nie przepadał za Lucasem, zwłaszcza jak widział jego łeb pochylony nad barem i wpatrzone w niego ślepia. Podniósł wzrok, posyłając mu pytające spojrzenie, które gdzieś między jednym a drugim błyskiem mówiło odpierdol się ode mnie.
— O’Cahallan — zaczął niewyraźnie, przez co Aiden wziął głęboki wdech. — Ty nam powinieneś opowiedzieć o tym, jak balują młodzi. Kto był ostatnio, co? — rzucił, szczerząc się okropnie, na co rudowłosy wywrócił oczami. Był w głębokim błędzie, jeśli myślał, że chłopak zacznie się przed nim uzewnętrzniać. Mało przed kim to robił, a na pewno nie będzie robił tego tutaj.
— Ostatnio o nikim nie mówił, więc pewnie posucha — rzucił siedzący obok niego James, który zdawał się być najbliższym kolegą z tych wszystkich zgromadzonych, dlatego dostał w swoim kierunku gromiące spojrzenie.
— To nie posucha tylko szacunek. Myślę, że Lydia byłaby średnio zadowolona, gdyby wiedziała, że właśnie w szczegółach opowiadasz o jej dupie połowie kancelarii, Lucas — rzucił, odbijając piłeczkę, wywołując śmiech wśród dwóch prawników, jednak na twarzy jego “ofiary” zapanował niezadowolony grymas. Odsunął od siebie zainteresowanie części zgromadzonych i pozostało mu jedynie słuchanie jego kumpla, który dzisiaj zdawał się być szczególnie uciążliwy.
— Maaarudo! Korzystaj z tego wieczoru! Tyle pięknych kobiet jest wokół. Spójrz chociażby przed siebie — rzucił, ale Aiden nawet nie spojrzał na barmankę stojąc akurat przed nimi, tylko mordował spojrzeniem kumpla za to, że tak bardzo próbował dopasować się do starszego towarzystwa, żeby zyskać ich aprobatę. — Te, księżniczko, chyba pomyliłaś prace. Powinnaś być modelką na każdej okładce świaaaaata — zaraz dodał w jej kierunku, wywołując falę żałości, którą rudowłosy musiał przełknąć w sobie, aby po prostu nie wstać i nie przesiąść się do stolika obok.
— Starczy — odpowiedział krótko, przenosząc spojrzenie na kobietę przed nimi, która ewidentnie czekała, aż przestanie pierdolić. — Poproszę wodę dla niego — rzucił to jakże wymagające zamówienie, płacąc i przysuwając mu szklankę, którą kumpel zignorował, a przy następnym dialogu, energicznym gestem ją przewrócił. — Kurwa, James, starczy tego — syknął w kierunku kumpla, który zamilkł w połowie swojego zdania, uświadamiając sobie co narobił. Aiden chwycił leżące obok serwetki, którymi zatrzymał rozlewającą się po blacie wodę.
— Królowa na pewno mi wybaczy! — krzyknął na pół baru w kierunku barmanki, choć było dość gwarnie i nawet niektórzy nie zwrócili uwagi na krzyczącego pijaka. Co za wstyd.
barmaid