Strona 1 z 1

neutralny grunt

: pt cze 05, 2026 5:34 pm
autor: Denver Foster
3


Denver spędzał długie wieczory przy biurku, przeglądając swoje notatki. Kiedyś zapisywał w nich głównie techniczne uwagi o tym, jak lekarze unikają odpowiedzialności, ale po rozmowach z Grace zmienił podejście. Teraz kiedy otwierał notes, nie szukał już sensacji ani dowodów na to, że chirurdzy są bezduszni. Zaczął pisać o czymś innym. Zamiast opisywać medyczne procedury, skupiał się na człowieku, który stoi przy stole operacyjnym. W swoich szkicach opisywał moment, kiedy lekarz kończy pracę i zostaje sam ze swoimi myślami. Zauważył, że to, co mówiła Grace o ciężarze porażki, jest o wiele ciekawsze niż jakikolwiek medyczny błąd. Często poprawiał całe akapity, próbując oddać to, jak trudno jest żyć z wiedzą, że nie wszystko da się naprawić. Nie używał już oskarżycielskiego tonu, a zamiast tego, starał się opisać emocje – to, jak lekarze muszą dbać o siebie nawzajem, bo inaczej system ich wykończy.
Coraz częściej łapał się też na tym, że zamiast skupiać się na szukaniu mrocznych aspektów lekarskiego fachu do swojej książki, przyłapywał się na śledzeniu gestów Grace. Jego notes stał się symbolem natręctwa, który robił niego faceta od dziwnych pytań. Z czasem jednak te wymiany zdań w szpitalnych korytarzach przestały mu wystarczać. Zauważył, że kobieta, choć trzymała go na dystans, wcale nie uciekała. Każda kolejna rozmowa, była dla niego sygnałem, że pod maską obojętnego lekarza, kryje się ktoś, kogo chciałby poznać lepiej, na neutralnym gruncie.
Dzień, w którym podjął decyzję był zwyczajny. Stał pod ścianą, obserwując ją przez szybę dyżurki. Wtedy właśnie poczuł, że notes w jego dłoni stał się przeszkodą i zrozumiał, że jeśli chce usłyszeć coś więcej, musi wyjść poza szpital. Potrzebował miejsca, gdzie spokojnie porozmawiają, gdzie być może zmyje z siebie piętno dziwaka, za jakiego go pewnie uważała, a przy okazji potrzebował też kawy, więc warto było połączyć jedno z drugim.
Minęło kilka dni od ich ostatniego spotkania w szpitalu. Denver wiedział, że musi zmienić swoje zachowanie, jeśli chce, żeby Grace przestała traktować go jak natręta. Zaproponował spotkanie w Balzac’s Coffee Roastery. Znał to miejsce i uznał, że będzie tam łatwiej o luźną rozmowę. Przyszedł nieco wcześniej i usiadł przy stoliku w rogu, gdzie miał widok na wejście, a jednocześnie było tam trochę ciszej. Kiedy zobaczył ją wchodzącą do kawiarni, poczuł lekkie zdenerwowanie, ale też radość, a gdy Grace podeszła do stolika, wstał i poprawił koszulę, uśmiechnął się szczerze, chcąc pokazać, że nie ma złych intencji.
Cieszę się, że przyszłaś – powiedział zwyczajnie, lekko kiwając głową. – Chciałem, żebyśmy pogadali bez tego całego szpitalnego zgiełku nad głową. To miejsce jest dużo lepsze na rozmowę.

Grace LeBlanc

neutralny grunt

: sob cze 20, 2026 8:19 pm
autor: Grace LeBlanc
#6 - Ubiór

Grace zgodziła się na spotkanie z czystej grzeczności, chociaż nie ma w zwyczaju spotykania się z ludźmi z pracy, a właśnie za takiego go uważała, poniekąd. Chociaż on tylko u nich wizytował w szpitalu pisząc swoją książkę. Chociaż rozumiała po co zapewne chciał się z nią spotkać, żeby zobaczyć też jak lekarze funkcjonują poza szpitalem, więc po zmianie w szpitalu, poszła do domu biorąc szybki prysznic, ponieważ nie wyobrażała sobie tego po całym dniu zmiany. Po czym zrobiła szybki makijaż, włosy i przygotowała sobie ubiór, kiedy była wreszcie gotowa wyszła kierując się w umówione miejsce, kiedy tam dotarła uśmiechnęła się mało znacząco w jego stronę spoglądając na niego, poprawiła sukienkę i kiwnęła głową siadając na miejscu.
- Nie no, całkowicie rozumiem. W końcu pan pewnie chcę zobaczyć jak lekarze funkcjonują również poza szpitalem. - Uśmiechnęła się zakładając nogę na nogę, po czym zamówiła sobie podwójną latte.
- Więc na samym początku niech sobie pan zapiszę to, jak potwornie zmęczenie wpływa na organizm lekarzy i jak różne zmiany potrafią rozwalić jego cykl biologiczny...Co jest zabawne, ponieważ leczymy innych i mówimy im żeby uważali na to ile i jak trzyzmianowa praca wpływa negatywnie na ludzi. - Westchnęła, poprawiając sobie włosy, ponieważ kosmyk włosów wpadł jej do ust.
- A jak wygląda pana praca? Raczej jest chyba spokojna co? No chyba, że wydawnictwo pana pogania co do wydania książki, czy też napisania kolejnej. - Zaśmiała się, przyglądając się mu co trochę, po czym zdjęła torebkę kładąc sobie ją na kolanach.
- A tak poza tym, to dlaczego akurat to miejsce?

Denver Foster

neutralny grunt

: sob cze 27, 2026 9:28 pm
autor: Denver Foster
Denver obserwował każdy jej ruch, gdy przechodziła między stolikami. Zauważył, że wyglądała zupełnie inaczej niż w szpitalnym fartuchu, choć wciąż sprawiała wrażenie osoby, która zachowuje spory dystans. Gdy usiadła, oparł dłonie o blat, czując chłód metalu pod palcami. Starał się nie wpatrywać w nią zbyt intensywnie, więc zerknął na swoje notatki leżące obok kawy, a potem szybko je schował do torby. Chciał, żeby ten dzień był dla nich obojga czymś zwyczajnym, a nie kolejnym wywiadem. Czekał na jakiś znak od niej, próbując opanować oddech, który w tym miejscu wydawał mu się zbyt głośny. Nie wiedział, co dokładnie powinni powiedzieć na początek, żeby rozładować napięcie.
Denver odetchnął głęboko, słysząc jej słowa, i lekko pokręcił głową, by zaprzeczyć jej przypuszczeniom. Przesunął dłonią po blacie stolika, starając się nie patrzeć w notatnik, który chwilę wcześniej schował.
Nie, wcale nie chodzi o obserwację do książki – powiedział spokojnym głosem. – Szczerze mówiąc, chciałem po prostu porozmawiać z tobą jako z człowiekiem, a nie jako z lekarzem w trakcie dyżuru. Mam nadzieję, że chociaż trochę odpoczęłaś po dzisiejszej zmianie? – dodał, patrząc na nią z zaciekawieniem, czekając na jej reakcję.
Denver uśmiechnął się lekko, choć w jego oczach widać było zrozumienie, a nie chęć notowania czegokolwiek. Przechylił głowę, słuchając tego, co mówiła o sprzecznościach w ich pracy.
Masz rację, to brzmi dość ironicznie, kiedy się o tym pomyśli na spokojnie – odpowiedział, opierając się wygodniej o oparcie krzesła. – Często mówicie pacjentom, żeby dbali o siebie, a sami po dwudziestoczterogodzinnych dyżurach ledwo trzymacie się na nogach. Czy kawa tutaj w ogóle wystarcza, żebyś zaczęła czuć się jak człowiek, czy po prostu pozwala ci przetrwać do końca dnia? – zapytał, starając się, by jego głos brzmiał swobodnie i bez cienia zawodowej ciekawości.
Denver oparł łokcie o stolik, lekko pochylając się w stronę Grace. Odstawił swój kubek, starając się nie wydawać przy tym żadnego hałasu.
Moja praca jest przewidywalna, bo to głównie siedzenie przed monitorem i wpatrywanie się w tekst, który ciągle wydaje mi się niedoskonały – przyznał, uśmiechając się na wzmiankę o wydawnictwie. – Presja z ich strony oczywiście jest, ale szczerze mówiąc, to moje własne poprawki zabierają mi najwięcej czasu. Zdarza mi się spędzić cały dzień na szukaniu odpowiedniego słowa, żeby potem wykasować wszystko, co napisałem od rana.
Denver poprawił swoją filiżankę, przesuwając ją o centymetr w bok, jakby potrzebował jakiegoś zajęcia dla rąk. Spojrzał przez okno na ruchliwą ulicę, a potem wrócił wzrokiem do Grace, lekko się uśmiechając.
- Bo serwują tu dobrą kawę, a chciałem, żeby to było dla ciebie, chociaż trochę przyjemne spotkanie. W szpitalu kawa jest taka bez smaku. Pasuje ci to miejsce, czy wolałabyś jakieś inne? – zapytał spokojnie.
Grace LeBlanc