after party
: ndz cze 07, 2026 8:16 pm
kontynuacja poprzedniej rozgrywki
Nie miał faktycznie wyboru - nie mógł poddać się niczemu innemu, jak zatańczeniu z Ry, skoro tak ochoczo ciągnęła go za sobą na parkiet, gdzie oddali się pląsom oraz ruchom bioder w rytm muzyki, jaka leciała z głośników. To przywołało uśmiech na jego ustach, w międzyczasie czego szeptali sobie coś do ucha wzajemnie, żartując czy przekazując sobie pikantne wieści o tym, co będzie miało miejsce później.
To później miało się niebawem - na to liczył - wydarzyć, chociaż ciągle wołali ich na toast, na dalsze świętowanie, a nawet zagrali w jakąś karciarkę na zadania. Skoro mieli przestrzeń oraz możliwości, to nie ograniczali się zbytnio, korzystając z tej sposobności. Nim się obejrzeli, minęły kolejne dwie godziny od wydarzeń w łazience, a towarzystwo stało się jeszcze bardziej pijane niż powinno. Niektórzy zgotowali pod stołami lub na parkiecie, gdzie jeszcze niedawno żywo odbywały się taneczne wizje imprezowiczów. James, jako odpowiedzialny za nich, postanowił najpierw wszystkich odpowiednio pożegnać oraz odprawić do domostw, zamawiając taksówki pod wskazane adresy. Gdy już większość odjechała, a Ci trzeźwiejsi pomogli ogarnąć całą resztę, żeby nie zostawić wielkiego chlewu pracownikom, mogli również się pożegnać jak trzeba, dzięki czemu zostali z Riley sami. Tak, jak mu odpowiadało najbardziej. — Zbieramy się? — zagaił z cwanym uśmieszkiem, chociaż dobrze wiedział iż na nic innego nie czekali obydwoje.
Zamówili dla siebie taksówkę, żeby mogli udać się pod jeden z adresów. Gdy wsiedli do wnętrza, podał jeden, który mu bardziej odpowiadał. — I pójdziemy do mnie, mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza — rzucił ciszej rozbawiony, uśmiechając się figlarnie, po czym złapał ją za dłoń i ucałował jej wierzch. Do czasu dojechania pod odpowiednie miejsce, ciągle ją trzymał, splatając palce. Gdy wysiedli, pociągnął ją za sobą, gdy tylko opłacił za przejazd, pokazując aby nie zamierzała iść gdzie indziej, prócz jego mieszkania. Widząc że nie miała zamiaru protestować, uśmiechnął się szerzej pod nosem, by chwilę później otworzyć drzwi i wpuścić kobietę do wnętrza. Zamknął za nimi, po czym odwrócił się do towarzyszki.
— Było miło, ale zdecydowanie zbyt długo — skwitował ostatecznie dzisiejszy wieczór, przechodząc od razu do kuchni, żeby napić się wody z dzbanka filtrującego, chcąc chociaż raz dzisiejszej nocy mieć na języku coś, co nie miało w sobie procentów. Następująco odwrócił się w jej kierunku, opierając się o blat kuchenny. — Napijesz się czegoś? — zagaił, żeby nie wyszło iż nie jest kulturalny i nie zaproponuje jej czegokolwiek innego, prócz… siebie. Bo nie ma co ukrywać, doskonale jedno jak i drugie wiedziało, czemu się tu znaleźli i dlaczego tak chętnie to zrobili. To, co działo się w łazience, było słodkim wstępem ku temu, co może się wydarzyć dzisiaj. Tak myślał, lecz czy Davis nie rozmyśliła się zbytnio? Jest bardziej wstawiona, to prawda, niemniej nie sądził, żeby to zmieniło jej podejście i jej chęci. Ba, może i nawet wzmogło, choć kto ją tam wie. W końcu nie od dziś się mówi, że kobiety bywają zmienne.
riley davis
Nie miał faktycznie wyboru - nie mógł poddać się niczemu innemu, jak zatańczeniu z Ry, skoro tak ochoczo ciągnęła go za sobą na parkiet, gdzie oddali się pląsom oraz ruchom bioder w rytm muzyki, jaka leciała z głośników. To przywołało uśmiech na jego ustach, w międzyczasie czego szeptali sobie coś do ucha wzajemnie, żartując czy przekazując sobie pikantne wieści o tym, co będzie miało miejsce później.
To później miało się niebawem - na to liczył - wydarzyć, chociaż ciągle wołali ich na toast, na dalsze świętowanie, a nawet zagrali w jakąś karciarkę na zadania. Skoro mieli przestrzeń oraz możliwości, to nie ograniczali się zbytnio, korzystając z tej sposobności. Nim się obejrzeli, minęły kolejne dwie godziny od wydarzeń w łazience, a towarzystwo stało się jeszcze bardziej pijane niż powinno. Niektórzy zgotowali pod stołami lub na parkiecie, gdzie jeszcze niedawno żywo odbywały się taneczne wizje imprezowiczów. James, jako odpowiedzialny za nich, postanowił najpierw wszystkich odpowiednio pożegnać oraz odprawić do domostw, zamawiając taksówki pod wskazane adresy. Gdy już większość odjechała, a Ci trzeźwiejsi pomogli ogarnąć całą resztę, żeby nie zostawić wielkiego chlewu pracownikom, mogli również się pożegnać jak trzeba, dzięki czemu zostali z Riley sami. Tak, jak mu odpowiadało najbardziej. — Zbieramy się? — zagaił z cwanym uśmieszkiem, chociaż dobrze wiedział iż na nic innego nie czekali obydwoje.
Zamówili dla siebie taksówkę, żeby mogli udać się pod jeden z adresów. Gdy wsiedli do wnętrza, podał jeden, który mu bardziej odpowiadał. — I pójdziemy do mnie, mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza — rzucił ciszej rozbawiony, uśmiechając się figlarnie, po czym złapał ją za dłoń i ucałował jej wierzch. Do czasu dojechania pod odpowiednie miejsce, ciągle ją trzymał, splatając palce. Gdy wysiedli, pociągnął ją za sobą, gdy tylko opłacił za przejazd, pokazując aby nie zamierzała iść gdzie indziej, prócz jego mieszkania. Widząc że nie miała zamiaru protestować, uśmiechnął się szerzej pod nosem, by chwilę później otworzyć drzwi i wpuścić kobietę do wnętrza. Zamknął za nimi, po czym odwrócił się do towarzyszki.
— Było miło, ale zdecydowanie zbyt długo — skwitował ostatecznie dzisiejszy wieczór, przechodząc od razu do kuchni, żeby napić się wody z dzbanka filtrującego, chcąc chociaż raz dzisiejszej nocy mieć na języku coś, co nie miało w sobie procentów. Następująco odwrócił się w jej kierunku, opierając się o blat kuchenny. — Napijesz się czegoś? — zagaił, żeby nie wyszło iż nie jest kulturalny i nie zaproponuje jej czegokolwiek innego, prócz… siebie. Bo nie ma co ukrywać, doskonale jedno jak i drugie wiedziało, czemu się tu znaleźli i dlaczego tak chętnie to zrobili. To, co działo się w łazience, było słodkim wstępem ku temu, co może się wydarzyć dzisiaj. Tak myślał, lecz czy Davis nie rozmyśliła się zbytnio? Jest bardziej wstawiona, to prawda, niemniej nie sądził, żeby to zmieniło jej podejście i jej chęci. Ba, może i nawet wzmogło, choć kto ją tam wie. W końcu nie od dziś się mówi, że kobiety bywają zmienne.
riley davis