Breakfast club, 2016 Toronto High school
: pn cze 08, 2026 8:58 pm
To była jedna wielka pomyłka.
Siedziałam właśnie na szlabanie w szkole, zamiast spędzać popołudnie w centrum handlowym, siedząc z moimi psiapsiami Audrey i Elsą nad jedną colą light, obgadując chłopaków, albo denerwujacych nauczycieli.
Co ja właściwię tu robię?! Już pomijając wszystkie wspaniałości świata, które mnie teraz omijają, to przecież nie do pomyslenia, że wylądowałam w kozie. Ja, cheeleaderka. Ja, aktorka główna kółka teatralnego. Ja, córka swoich rodziców. Niestety a może i stety, byli oni zbyt zajęci wizytami w szpitalu, bo mama była w dziewiątym miesiącu ciąży i mogła urodzić lada moment, więc jakoś specjalnie się nie skupili chyba na notatce, którą podsunęłam im - w sensie ojcu - do podpisania. Na notatce stało jak byk, że za zachowanie dostaje wielkie upomnienie i w związku z tym mam odbyć 10 godzin odsiadki na szlabanie. I dopiero był poniedziałek, więc własnie mijało pierwsze 30 minut mojej kary, a mi już było dość i chciałam stąd iść.
Cisza, która panowała w klasie była nie do zniesienia. A niby było tu oprócz mnie jeszcze pięciu innych uczniów. Przerażająca goth laska, która chyba była tu nie pierwszy raz, chłopak z ADHD, któremy od drugiej minuty tak chodziła noga, że myślałam, jak mu tylko ją unieruchomić, bad boy Noah z mojej klasy i starsza o rok Vanessa Paradis, przez którą tu byłam. Patrzyłam na tył jej głowy z nienawiścią, wyobrażając sobie, że te jej rude kudły obetne albo podpalę. Okropna była ta Vanessa, nie dość że od początku roku szkolnego jest dla mnie mega niemiła - bo zazdrości, że to ja zdobyłam rolę Julii w zimowym przedstawieniu, a nie ona jak rok wcześniej - to jeszcze na przesługaniu w czwartek zabrała mi mój monolog i się wpieprzyła przedemnie, przez co musiałam improwizować. Stała później po przesłuchaniu i memlała językiem na prawo i lewo, że jestem aktorką jednej roli więc... no więc się na nią rzuciłam. Dziś nie jestem z siebie wcale dumna, ale wtedy moja latynoska krew się odezwała we mnie i nie umiałam się opanować.
Rozprasza mnie to, że Noah, który siedzi za mną stuka swoim długopisem w biurko. Obejrzałam się na niego z obruszonym spojrzeniem już dwa razy, ale ten nic sobie z tego nie robi. Szkoda, że nauczyciel siedzi z nami w klasie, bo chciałam mu coś powiedzieć.
Biorę jednak głęboki wdech i patrzę na kartkę na której mam napisać wypracowanie Dlaczego przemoc nie jest rozwiązaniem? Muszę się uspokoić, napisać to wpracowanie i może mi odpuszczą kilka godzin za nadgorliwość.
Po czterdziestu pięciu minutach nauczyciel, który nas miał pilnować wyszedł, co sprawiło, że w klasie nieco się poluźniło. Mike, chłopak z ADHD zaraz wstał, żeby zajrzeć, czy nauczyciel odszedł daleko, a potem wrócił do biurka i znów wstał.
- To co, dajemy noge?- zaproponował i zaczął sobie chodzić po całym pomieszczeniu. Gotka Gilly mówi znudzonym tonem: - Za uciekanie z kozy dodają dodatkowe dni, więc ja sie nigdzie nie ruszam - a ja się odwracam nagle do Noaha i patrzę na ten jego długopis: - Czy ty możesz w końcu się uspokoić? Wiesz jak mnie to irytuje? - powiedziałam to na tyle cicho, że tylko on mógł to usłyszeć, ale okazało się, że nie tylko on, bo Vaneska też już wstała i podchodzi, staje sobie w rzędzie pomiędzy nami i zakłada ręce na piersi -O prosze, mała Perez nawet pięciu minut nie wytrzyma, żeby nie podrywać wszystkiego co się rusza ? Beaumont nie podniecaj się tylko, bo to nie twoja zasługa, że laska ma wieczną chcicę
Moja mina na te słowa - bezcenna - otworzyłam usteczka oburzona tym co słyszę i patrzę to na nią to na Noaha, bo wcale nie chcę nikogo podrywać! Przecież po pierwsze Noah jest bad boy, łazi wszędzie taki tajemniczy, a po drugie to ja mam jutro umówioną randkę z hokeistą, więc o czym tu mowa!!!! - Co, ale ja nie....!!
Siedziałam właśnie na szlabanie w szkole, zamiast spędzać popołudnie w centrum handlowym, siedząc z moimi psiapsiami Audrey i Elsą nad jedną colą light, obgadując chłopaków, albo denerwujacych nauczycieli.
Co ja właściwię tu robię?! Już pomijając wszystkie wspaniałości świata, które mnie teraz omijają, to przecież nie do pomyslenia, że wylądowałam w kozie. Ja, cheeleaderka. Ja, aktorka główna kółka teatralnego. Ja, córka swoich rodziców. Niestety a może i stety, byli oni zbyt zajęci wizytami w szpitalu, bo mama była w dziewiątym miesiącu ciąży i mogła urodzić lada moment, więc jakoś specjalnie się nie skupili chyba na notatce, którą podsunęłam im - w sensie ojcu - do podpisania. Na notatce stało jak byk, że za zachowanie dostaje wielkie upomnienie i w związku z tym mam odbyć 10 godzin odsiadki na szlabanie. I dopiero był poniedziałek, więc własnie mijało pierwsze 30 minut mojej kary, a mi już było dość i chciałam stąd iść.
Cisza, która panowała w klasie była nie do zniesienia. A niby było tu oprócz mnie jeszcze pięciu innych uczniów. Przerażająca goth laska, która chyba była tu nie pierwszy raz, chłopak z ADHD, któremy od drugiej minuty tak chodziła noga, że myślałam, jak mu tylko ją unieruchomić, bad boy Noah z mojej klasy i starsza o rok Vanessa Paradis, przez którą tu byłam. Patrzyłam na tył jej głowy z nienawiścią, wyobrażając sobie, że te jej rude kudły obetne albo podpalę. Okropna była ta Vanessa, nie dość że od początku roku szkolnego jest dla mnie mega niemiła - bo zazdrości, że to ja zdobyłam rolę Julii w zimowym przedstawieniu, a nie ona jak rok wcześniej - to jeszcze na przesługaniu w czwartek zabrała mi mój monolog i się wpieprzyła przedemnie, przez co musiałam improwizować. Stała później po przesłuchaniu i memlała językiem na prawo i lewo, że jestem aktorką jednej roli więc... no więc się na nią rzuciłam. Dziś nie jestem z siebie wcale dumna, ale wtedy moja latynoska krew się odezwała we mnie i nie umiałam się opanować.
Rozprasza mnie to, że Noah, który siedzi za mną stuka swoim długopisem w biurko. Obejrzałam się na niego z obruszonym spojrzeniem już dwa razy, ale ten nic sobie z tego nie robi. Szkoda, że nauczyciel siedzi z nami w klasie, bo chciałam mu coś powiedzieć.
Biorę jednak głęboki wdech i patrzę na kartkę na której mam napisać wypracowanie Dlaczego przemoc nie jest rozwiązaniem? Muszę się uspokoić, napisać to wpracowanie i może mi odpuszczą kilka godzin za nadgorliwość.
Po czterdziestu pięciu minutach nauczyciel, który nas miał pilnować wyszedł, co sprawiło, że w klasie nieco się poluźniło. Mike, chłopak z ADHD zaraz wstał, żeby zajrzeć, czy nauczyciel odszedł daleko, a potem wrócił do biurka i znów wstał.
- To co, dajemy noge?- zaproponował i zaczął sobie chodzić po całym pomieszczeniu. Gotka Gilly mówi znudzonym tonem: - Za uciekanie z kozy dodają dodatkowe dni, więc ja sie nigdzie nie ruszam - a ja się odwracam nagle do Noaha i patrzę na ten jego długopis: - Czy ty możesz w końcu się uspokoić? Wiesz jak mnie to irytuje? - powiedziałam to na tyle cicho, że tylko on mógł to usłyszeć, ale okazało się, że nie tylko on, bo Vaneska też już wstała i podchodzi, staje sobie w rzędzie pomiędzy nami i zakłada ręce na piersi -O prosze, mała Perez nawet pięciu minut nie wytrzyma, żeby nie podrywać wszystkiego co się rusza ? Beaumont nie podniecaj się tylko, bo to nie twoja zasługa, że laska ma wieczną chcicę
Moja mina na te słowa - bezcenna - otworzyłam usteczka oburzona tym co słyszę i patrzę to na nią to na Noaha, bo wcale nie chcę nikogo podrywać! Przecież po pierwsze Noah jest bad boy, łazi wszędzie taki tajemniczy, a po drugie to ja mam jutro umówioną randkę z hokeistą, więc o czym tu mowa!!!! - Co, ale ja nie....!!