Strona 1 z 1

I'll save you a seat next to me

: wt cze 09, 2026 11:11 pm
autor: Tucker Darby
4


Wieczór był chłodny, a powietrze po niedawnym deszczu wydawało się cięższe niż zwykle. Tucker szedł powoli przez spokojną dzielnicę Toronto, obserwując światła domów rozświetlające ciemność. Zazwyczaj podobne spacery pomagały mu uporządkować myśli, ale tym razem nie przynosiły oczekiwanego efektu. Im bliżej był domu Grace, tym bardziej uświadamiał sobie, jak bardzo potrzebował z kimś porozmawiać. Od kilku dni żył praktycznie wyłącznie jedną rozmową. Próbował skupić się na pracy, codziennych obowiązkach, a nawet na wynikach badań, które ostatnio coraz częściej zaprzątały jego głowę. Nic jednak nie działało. Za każdym razem wracał myślami do Sorayi. Do jej wizyty. Do słów, które padły między nimi. Do spojrzenia, które znał lepiej, niż powinien po tylu latach.

Grace była jedyną, która znała całą historię.

Wiedziała o problemach z sercem, które ponownie dały o sobie znać. Wiedziała również o liście. O kilku bezsennych nocach spędzonych nad kartką papieru i o tym, jak długo walczył sam ze sobą, zanim w końcu zdecydował się napisać wszystko, czego nie miał odwagi powiedzieć wcześniej. Kiedy stanął przed jej domem, przez chwilę po prostu patrzył na drzwi wejściowe. Jakby potrzebował dodatkowej minuty, by uporządkować własne myśli. Ostatecznie zapukał. Grace otworzyła niemal od razu. Wyglądała na zmęczoną po kolejnym długim dniu w szpitalu.
Przyszła do mnie — nie musiał dopowiadać nic więcej. Grace na pewno od razu wiedziała, o kim mówi. Kilka minut później siedzieli już w salonie. W pomieszczeniu panował przyjemny półmrok. Dom Grace zawsze sprawiał wrażenie spokojnego azylu. Był miejscem, w którym nie musiał niczego udawać. Przez dłuższą chwilę obracał kubek z kawą między dłońmi. Nie wiedział nawet, od czego powinien zacząć. Myśli kotłowały się w jego głowie od kilku dni i żadna z nich nie chciała ułożyć się w logiczną całość. Grace nie poganiała go. Nie zadawała pytań. Po prostu czekała. To właśnie było jedną z rzeczy, które najbardziej w niej cenił. W końcu ciężko westchnął. Przez chwilę wpatrywał się w ciemną powierzchnię kawy, jakby szukał tam odpowiedzi, których sam nie potrafił znaleźć. — Przeczytała list. A potem pojawiła się pod moimi drzwiami — wypowiedzenie tych słów sprawiło, że wszystko zabrzmiało jeszcze bardziej realnie. Oparł się ciężej o kanapę i przetarł dłonią twarz. Nie czuł ulgi. Nie czuł satysfakcji. Przez lata wyobrażał sobie dziesiątki scenariuszy ich ponownego spotkania, ale rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza od każdego z nich. Bo zamiast odpowiedzi pojawiły się kolejne pytania i zamiast zamknąć pewien rozdział, otworzył go na nowo. Najgorsze było jednak to, że wystarczyło kilka godzin spędzonych w jej obecności, aby zrozumiał, jak niewiele tak naprawdę się zmieniło.
Opuścił wzrok na własne dłonie. — Myślałem, że jestem na to przygotowany, ale cholernie się myliłem — zaśmiał się krótko, ale w jego głosie nie było rozbawienia. Prawda wyglądała zupełnie inaczej. Od dnia, w którym Soraya przeczytała jego list, miał wrażenie, że wszystko, co przez lata próbował poukładać, rozsypało się na nowo.

Grace LeBlanc

I'll save you a seat next to me

: ndz cze 21, 2026 2:46 am
autor: Grace LeBlanc
#7 - Ubiór

Grace pomimo zmęczenia po cało 12 godzinnej zmianie w szpitalu zdąrzyła się odświeżyć i przygotować przed samym przybyciem Tucker'a. Chociaż on widział już ją w takich wydaniach, że pewnie nie zdziwiłby się, kiedy otworzyłaby mu w samej bieliźnie. W końcu znali się już tyle, że już chyba mało co zdziwiłoby ich jeżeli chodzi o to w jakim stanie się znajdują, ale od tego przecież są przyjaciele, prawda?Zanim przyszedł zdążyła przygotować Kaczkę po pekińsku, po czym wyjęła do tego odpopowiedni trunek, a mianowicie Pinot Noir. Wystawiła wszystko w salonie, po czym sprawdziła jeszcze deser w lodówce. Ona była taką osobą, że nie mogła wypuścić najbliższych bez przygotowania czegoś do jedzenia. Byłoby jej strasznie głupio wpuścić kogoś z totalnie pustymi rękoma. No, ale cóż miała tak wpojone od dziecka i niektórych nawyków z domu jest się trudno pozbyć. Chociaż nie uważała tego za zły nawyk, wręcz przeciwnie, wydawało jej się, że dzięki temu pozostawia na innych dobre wrażenie.
Nagle zapukał ktoś do drzwi, więc wstała podchodząc do nich powoli, po czym otworzyła je. U ich progu ujrzała Tuckera. Widząc jego minę wiedziała co się święci, dlatego też spojrzała na niego wzdychając po czym zaprosiła go do środka.
- Nie mów mi, że zdecydowałeś się jednak na rozmowę z nią? - Uniosła lekko brew w górę zamykając za nim drzwi. Kiedy poszedł do salonu ona zrobiła to samo przyglądając się mu od czasu do czasu, wiedziała więc, że ten wieczór na pewno nie będzie należał do najłatwiejszych, no ale mói się trudno.

Siedziała tak przez chwilę w milczeniu przyglądając się mu, po chwili jednak zdecydował się kontynuować, więc ze spokojem słuchała tego co ma jej do powiedzenia.
- Nie powiem, że jest to najmądrzejsze posunięcie przyjmować jej do swojego życia. Wiesz, co było ostatnio, no ale nie mogę ci tego zabronić, bo i tak zrobisz co uważasz za słuszne. - Wywróciła oczami widząc jego reakcję, wiedziała jak to jest z byłymi, dlatego też widząc jego reakcje nie miała za dużo do powiedzenia, bo musiał przejść to sam.

Położyła dłoń na jego ręce spoglądając na niego, następnie powiedziała nieco weselszym głosem spoglądając na stół - Może to co przygotowałam nam do jedzenia po prawi ci humor? I jakiś film albo muzyka? - Zaśmiała się chcąc go trochę poniekąd pocieszyć.

Tucker Darby