Strona 1 z 1

This little piggy went to the railway

: czw cze 11, 2026 11:22 pm
autor: helena peregrine
25
Zazwyczaj przeglądanie zgłoszeń o podejrzanych zachowaniach w sieci było jednym z najbardziej nużących zajęć na policji – tym razem jednak nie mogła narzekać na nudę. Poprzedniego wieczoru wpłynęło pięć osobnych zgłoszeń – każde o podobnej, niepokojącej treści.

Tego ranka nie zdążyła nawet zagrzać swojego fotela, zanim nie została wyrwana z rutyny dnia. Pukanie do drzwi przerywa jej pracę.
— Nie rozgaszczaj się, patrol przeszukał te współrzędne geograficzne w Mimico — mówi sierżant sztabowy, opierając się o framugę drzwi. Jego czujne spojrzenie sprawia, że Helena aż odchyla się w fotelu i unosi brwi.
Ciało? — pyta, żeby się upewnić.
Sierżant Haller niby kiwa głową, ale w tym geście jest coś niepewnego, a chociaż twarz pozostaje stoicka, Helena rozpoznaje w jego spojrzeniu tę nutę gniewnego niedowierzania, które pojawia się przy niektórych sprawach. Peregrine postanawia przestać zadawać pytania; chyba po prostu musi zobaczyć to na własne oczy. W duchu już szykuje się na nieprzyjemny widok.
— Detektyw Blackwood z wydziału zabójstw jedzie prosto na miejsce, więc lepiej się pospiesz. — Nie musi powtarzać tego dwa razy, Peregrine już zbiera swoje rzeczy. — Pamiętaj, że to jego sprawa, Peregrine.
Helena wychodzi, w odpowiedzi unosząc tylko nad głowę wyciągnięty kciuk.

Pokonuje trasę do dworca kolejowego najszybciej, jak tylko może, po drodze wałkując w myślach wszystkie informacje o sprawie.
Pięć osób dostało zagadkowe wiadomości, które z początku przypominały klasyczny trolling. Wszystkie dotyczyły Jensena Greena i zostały wysłane do jego bliskich z zablokowanego numeru. Dziwne, prześwietlone zdjęcie jego twarzy, a później ciąg wiadomości, które pozornie sprawiały wrażenie przypadkowych. Rymowanki dla dzieci z błędami, serie emotikonek. Coś, co łatwo byłoby zignorować, gdyby nie to, że nikt nie potrafił zlokalizować Greena.
Helena pracowała cały wieczór, by w końcu odkryć, że błędy w rymowankach nie były przypadkowe, a każdy z bliskich zaginionego otrzymał jeden element układanki.

Peregrine nie mogła nie zauważyć, że to modus operandi wydawało się jej znajome. Na razie jednak nie powinna wysnuwać zbyt raptownych wniosków.

Po dłuższej wędrówce wzdłuż torów wreszcie dostrzega taśmę policyjną odgradzającą dość spory teren. Zauważa psy, które na pierwszy rzut oka wciąż pracowały nad odnalezieniem czegoś. Przechodzi pod taśmą, legitymuje się i odnajduje spojrzeniem Blackwooda. Kiwa głową na przywitanie.
Jak wygląda sprawa? — pyta, obserwując go czujnie. Znali się, ale niezbyt dobrze, a Helena ufała niewielu osobom na policji. Nigdy nie wiadomo, jak głęboko sięga korupcja; dystans jest bezpieczniejszy. Liczy natomiast na to, że młody detektyw nie jest tak terytorialny jak niektórzy i nie będzie pieklił się o jej obecność w terenie.

Aaron Blackwood