Strona 1 z 1

Któż to wie, gdzie naprawdę są, ona z nim i on z nią.

: sob cze 13, 2026 4:36 pm
autor: Soraya Cano
Do dziecka nie miała słaby kontakt z rodzicami, więc zdziwiła ją wiadomość od ojca. Pisał, że uporał się już ze sprawami spadkowymi, po swoim ojcu, jej dziadku, i wystawia na sprzedaż jego stary domek, w lesie za miastem. A ona, jeśli, chce coś z niego zabrać, to lepiej jak się pospieszy, bo zależy mu na szybkiej sprzedaży.
Szczerze mówiąc była dość zaskoczona tym wszystkim, bo całkowicie o nim zapomniała. Bywała tam jako dziecko, ale potem już nie miała kiedy, gdy skończyła szkołę i poszła na studia. Nie kojarzyła, czy zostawiła tam coś cennego, ale może faktycznie powinna tam pojechać.
Problem był taki, że nie posiadała auta, a droga pewnie była daleka. Do tego nie kojarzyła za bardzo jak tam dotrzeć, więc istniało spore ryzyko, że się zgubi. A rowerem w takie miejsce nie ma szans, żeby się wybrała.
Więc była w kropce, bo nie wiedziała, co z tym fantem zrobić. I wtedy też, po intensywnym myśleniu, zdała sobie sprawę, że ma tylko jedno wyjście. A mianowicie jej były chłopak, z którym widywała się ostatnio za często. Zwłaszcza, że on sam miał niebawem się żenić. Nie powinna mu zawracać głowy, bo dla niej też nie było do dobrym rozwiązaniem. Im więcej się z nim widywała tym większy mentlik miała w głowie.
Ale szczerze mówiąc nie widziała innej opcji, jak poprosić go o pomoc ten jeden raz. On bywał tam z dziadkiem gdy jeszcze byli razem. Więc jeśli pamiętał drogę i zechce ją zawieść, to byłoby miło z jego strony.
Zbierała się dość długo, żeby do niego uderzyć z tym tematem. Czuła się źle ze świadomością, że poniekąd cieszyła ją perspektywa spędzenia czasu razem. On miał narzeczoną i to na niej powinien się skupić. Ale nic nie chciała poradzić, na to, że jakaś cześć jej robiła sobie naiwne nadzieje.
Zgodzenie z planem wybrali się tam w weekend. Babcią zajęła się sąsiadka, która doglądał jej, gdy Soraya była w pracy.
Całą drogę nie wiele rozmawiali, bo w sumie nie wiedziała, co jeszcze można dodać. Nie potrafiła całkowicie odnaleźć się w przestrzeni samochodów, gdy on był tak blisko. Uparcie patrzyła przez boczne okno pojazdu, by nie zrobić czegoś głupiego. Czegoś, czego by może i żałowali lub też nie, czegoś, co jeszcze bardziej skomplikowałoby ich położenie.
Na miejsce dotarli popołudniu.
Domek był w nienajlepszym stanie z zewnątrz, za to w środku nie było tak źle. Dokoła słychać było tylko dźwięki lasu. Poza nimi nie było tu żywego ducha. Soraya przekręciła klucz i weszła do środka.

Tucker Darby