Strona 1 z 1

and just like that, I lost you

: ndz cze 14, 2026 6:59 pm
autor: Lacey Tadwell
Lubiła swoją pracę, a jednocześnie nie była zbyt wielką fanką wszystkich tych osób, w gronie których musiała się tam obracać. Z częścią z nich potrafiła się dogadać - musiała, ponieważ tego wymagała od niej praca - a jednak były i takie przypadki, które skutecznie rozbudzały w niej niechęć.
Nic więc dziwnego, że myśl o imprezie firmowej wcale nie napawała jej szczególnym zapałem. Czas, który miała tam z m a r n o w a ć, wolała poświęcić na coś bardziej produktywnego, a jednocześnie wiedziała, że nie mogła tak po prostu się wycofać. I wcale nie chodziło o to, że w oczach reszty zarządu wyszłaby na sztywną.
Chodziło o to, iż nie chciała dopuścić do sytuacji, w której znów znaleźliby sobie powód ku temu, aby zarzucać jej, że nie potrafiła dotrzymać im tempa.
Miała więc czekać ją impreza w wyjątkowo męskim gronie. Nie tylko w zarządzie, ale i pośród pracowników produkcji znajdowali się w większości mężczyźni, co również bywało na swój sposób frustrujące, a jednocześnie nikogo nie powinno zaskoczyć, jeśli skupić się wyłącznie na specyfice firmy.
Tak czy inaczej, Lacey zmuszona była wcisnąć się w coś wyjściowego i sporą część nocy przeznaczyć na przyjęcie, które organizowane było w jednym z miejscowych klubów. Nie nastawiała się na rozrywkę, ponieważ miała to być impreza zamknięta, a przecież z nikim z pracy nie zamierzała się zanadto spoufalać. Miała ograniczyć się do wypicia kilku drinków, odbycia kilku zdawkowych rozmów i najpewniej też spędzenia znacznej części wieczoru na balkonie, na którym opróżniłaby paczkę przyniesionych przez siebie papierosów.
Tym, jak łatwo się domyślić, miała zamiar zająć się teraz.
Chcąc choć przez chwilę odpocząć od swojego towarzystwa, postanowiła wymknąć się na papierosa, jednocześnie nikogo o tym nie informując. Czym prędzej dotarła pod drzwi prowadzące na balkon, które ze względu na miejsce, w którym organizowana była impreza, momentalnie przywiodły wspomnienie tego, jak Radwell po raz pierwszy stanął na jej drodze.
Dziś jednak nie spodziewała się go tu spotkać, więc kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały, nie próbowała kryć zaskoczenia. Potrzebowała chwili, aby pierwszy szok minął, a kiedy tak się stało, powiodła spojrzeniem do jego oczu, a później wymownie skinęła głową w stronę wyjścia. Przy ludziach nie zamierzała pytać go o to, co tak właściwie tutaj robił, choć wątpliwości nie ulega to, że czym prędzej chciała poznać odpowiedź.

Sonny Radwell

and just like that, I lost you

: pn cze 15, 2026 8:51 pm
autor: Sonny Radwell
Nie pracował w tej firmie od dawna, więc być może ze względu na to, a może przez swoje niewiele znaczące stanowisko, nie był zapraszany na podobne imprezy. To była jego pierwsza i prawdę powiedziawszy nie znał większości pracowników wyższego szczebla. Świetnie odnajdywał się za to wśród takich szaraczków, jak on, z którymi dobrze się znał i dogadywał, więc to wśród nich obracał się tego wieczora.
I bawił się naprawdę dobrze, trochę zamknięty w ich świecie, przez co odkąd się tu zjawił, nie zauważył jednej osoby, która powinna rzucić mu się w oczy jako pierwsza. W końcu zawsze, gdy się spotykali poza jego domem czy hotelem, była pierwszą osobą, którą potrafił wypatrzyć w tłumie. Dziś ta umiejętność o sobie nie przypomniała, dlatego niczego nieświadomy Sonny był zajęty swoimi sprawami, wykorzystując tę okazję na to, żeby pogadać i pożartować z kolegami, a przy okazji napić się za darmo. Nie miał zamiaru podlizywać się szefostwu, bo nie miał takiej potrzeby. Ta praca była tylko tymczasowym przystankiem, a nie czymś na dłużej. Kiedy będzie miał taką możliwość, zamierzał się ulotnić. Nie chciał rozwijać tu swojej kariery.
Ktoś by jednak mógł powiedzieć, że jednak dzielnie pracował na awans, zbliżając się do jednej z ważniejszych osób w firmie, którą dostrzegł dopiero po dłuższym czasie. I był w takim samym szoku, co ona, gdy na nią spoglądał, zastanawiając się, co tutaj robiła. Pierwszą rzeczą, która przyszła mu na myśl, było to, że być może przyszła tu ze swoim partnerem. I kiedy to sobie wyobraził, na chwilę zrobiło mu się niedobrze.
Nie dał jednak porwać się tej myśli i postanowił podążyć za wołającą go Lacey, najpierw dyskretnie wykręcając się ze swojego towarzystwa. Starał się nie zwracać na siebie uwagi, gdy szedł za Tadwell do wyjścia.
I na zewnątrz, po upewnieniu się, że byli sami i poza zasięgiem wzroku innych, postanowił nie czekać z prośbą o wyjaśnienia. – Lacey… Co tutaj robisz? – dziś musiało obejść się bez czułych powitań. Sonny nie miał pojęcia, jak się tu znalazła… I z kim tu była, dlatego zmuszony był zachować dystans. Robił to z uwagi na nią, a nie na siebie, ponieważ to jej w razie co nie chciał narobić problemów. Poza tym wciąż czuł się dziwnie z myślą, że mogła tu być ze swoim partnerem. To w tej chwili męczyło go najbardziej.

Lacey Tadwell