Strona 1 z 1

Nine wine wine, what's your emergency?

: pn cze 15, 2026 8:26 pm
autor: Ruby Pierce
#2
Jeszcze rok temu na samą myśl o Love Roderick serce waliło jej jak szalone, bynajmniej z powodu pozytywnego nakręcenia. Znajoma z pracy przyprawiała ją o stan niekontrolowanego wkurwienia, choć określenie znajoma nigdy nie przechodziło Ruby przez gardło. Ale wywłoka, szmata, dziwka, suka? – według ówczesnej Ruby idealnie do Love pasowały.
Była zbyt „dobrze wychowana”, by podobnymi rzeczownikami witać Roderick w obecności innych pracowników CBC. Dopiero gdy zostawały same, gdy pokoje i korytarze pustoszały, świetnie wyćwiczony uśmiech Pierce znikał z jej twarzy jak za pstryknięciem palców. Obie nie szczędziły sobie obelg, jakby ich znajomość od samego początku opierała się na szczerości – nawet tej najbardziej brutalnej.
Jeszcze rok temu jej n i e n a w i d z i ł a.
A potem nagle siedziała w maleńkiej kuchni nad kawą zrobioną przez Love, która smakowała okropnie, ale miała za zadanie postawić naćpaną blondynkę na nogi. Właśnie tego poranka, który równie dobrze mógł zakończyć się zwolnieniem Rue z pracy i nagłówkiem na portalach plotkarskich: „Kariera zniszczona w jeden dzień? Córka znanego polityka przyłapana pod wpływem!”.
Suka, która sprzątnęła jej fuchę sprzed nosa, uratowała jej dupę. Kto by pomyślał? Później żadna z nich nie wróciła do tego tematu.

Spakowała do torby kupione wcześniej słodycze oraz truskawki, do tego dwa wina, które dostała na urodziny i zamówiła sobie Ubera. Wieczorem robiło się chłodno. Zabrała też bluzę do kompletu z dresowymi spodniami i przeciwsłoneczne okulary, z którymi ostatnio się nie rozstawała. Założyłaby je nawet wtedy, gdyby nie było słońca.
Na miejscu zjawiła się jako pierwsza, rozłożyła koc i przez chwilę skupiła się na swoim telefonie – przeglądała Instagrama, zastanawiając się przy okazji, jak skłonić Love do wyrzucenia z siebie tego, co przed nią ukrywała. Musiała coś ukrywać, Ruby była tego pewna. Parę miesięcy temu rozpoczęła nawet własne, małe śledztwo, ale skończyło się na tym, że odpuściła. Zaczęła myśleć o śledzeniu przyjaciółki, a im dłużej o tym myślała, tym bardziej creepy wydawał jej się ten pomysł, więc… dała sobie spokój. Finalnie nie dowiedziała się niczego. Intuicja podpowiadała jej jednak, że się z kimś spotykała.
Były umówione na godzinę szóstą po południu. Kiedy minęła i Roderick jeszcze się nie pojawiła, Rue wyciągnęła pierwszą butelkę białego, półsłodkiego wina. Drugie było półwytrawne. Pozbyła się korka sprawnym ruchem otwieracza i upiła pierwszy łyk alkoholu. Stwierdziła, że nie potrzebują kubeczków, więc ich nie zabrała.
Wybrała miejsce bardziej ustronne, ale jej ulubione. Na wzgórzu, trochę pod drzewem, z idealnym widokiem na panoramę miasta, która za kilka godzin miała skąpać się w zachodzie słońca.
Upiła kolejny łyk wina i wsadziła sobie butelkę między nogi. Zaczęła przeglądać Spotify w celu puszczenia jakiegoś nastrojowego kawałka, gdy usłyszała z tyłu odgłos zbliżającej się osoby. Odwróciła się i wyszczerzyła, widząc nadchodzącą Love.
Spóźniłaś się. Zaczęłam bez ciebie. — Uniosła do góry butelkę. — I kupiłam truskawki.
Najchętniej od razu przeszłaby do rzeczy, bo dziwne zachowanie kumpeli od dawna nie dawało jej spokoju, ale istniała duża szansa, że tylko wszystko by tym pośpiechem spierdoliła. Po ostatniej wymianie SMS-ów nie liczyła zresztą na wielką wylewność. Może nie miała dowiedzieć się niczego?

Love Roderick

Nine wine wine, what's your emergency?

: śr cze 17, 2026 7:18 pm
autor: Love Roderick
Ludzie się zmieniają… być może. Chociaż akurat Love nie miała zielonego pojęcia, czy Ruby Pierce się zmieniła, czy po prostu zmieniła się perspektywa, a ona przestały na siebie krzywo patrzeć. Spokojnie można byłoby to podciągnąć pod świąteczny cud, gdyby tylko działo się w okolicach Bożego Narodzenia. I nie żałowała takiego obrotu sprawy. Love nie miała dookoła siebie wielu ludzi… nigdy nie była otoczona wianuszkiem koleżanek, zawsze ze wszystkim radziła sobie sama. I właściwie to się nie zmieniło – posiadanie przyjaciół nie sprawiło, że stała się wylewna i z każdą drobnostką leciała po pomoc. Dużo lepsza była w słuchaniu i pomaganiu niż mówieniu i proszeniu o pomoc. Ten tym już tak miał.
Teraz trochę bała się spotkania z Ruby… to głupie, ale naprawdę się go bała. Zdawała sobie sprawę, że od jakiegoś czasu zachowywała się dziwnie, ale na boga – czy ktoś na jej miejscu nie zachowywałby się dziwnie? Dowiedziała się o rzeczach, o których nikt nie powinien wiedzieć… o których nikt nie miał wiedzieć. I chyba średnio sobie z tym radziła. Nie mogła jednak unikać przyjaciółki w nieskończoność – to przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego i albo ta by ją wreszcie przycisnęła, ale wróciłyby na dawną drogę wzajemnej niechęci. Tego tym bardziej nie chciała.
Dlatego pojawiła się na miejscu, zaledwie odrobinę spóźniona – naprawdę nie było źle! Uśmiechnęła się szeroko na widok blondynki i tylko przyspieszyła kroku, żeby zająć obok niej miejsce.
- Uuuu… ale widzę, że nie masz wcale dużej przewagi. Jeszcze mam szansę cię dogonić. – skwitowała stan wina, szczerząc kły w szerokim uśmiechu i odebrała od niej butelkę z wina, żeby faktycznie się napić – Wino i truskawki… to naprawdę wygląda jak randka. Wiedziałam, że od zawsze na mnie lecisz, ale nie wiedziałam, że aż tak. – zaśmiała się pod nosem i opadła na koc do pozycji półsiedzącej – wyciągając przed siebie nogi zaplecione w kostkach i opierając się na łokciach za plecami. Przy okazji też wystawiła twarz do zachodzącego słońca – Swoją drogą ta mniejsza liczba wieczór w telewizji ma swoje plusy… jeszcze z dwa miesiące temu nie byłoby szans, żeby spotkać się tu o takiej godzinie. – rzuciła dość gorzko, ale taka była prawda – miała mniej wieczornych programów i tego nie dało się ukryć. Nie było też żadną tajemnicą, że jej się to nie podobało, czuła się oszukana, że pałeczkę przejmowali faceci i to głównie oni dostawali poważne tematy. Faceci, a tfu! – Kto wie… może nawet uda nam się wreszcie zgrać grafiki, żeby wylecieć z kraju! – dodała, spojrzała na Ruby i kącik ust drgnął jej w lekkim rozbawieniu. No cóż… zgrywanie grafików nie było łatwe! – Co słychać?


Ruby Pierce