Strona 1 z 1

night in library

: wt cze 16, 2026 6:12 pm
autor: Barbie Ferguson
001
Praca w bibliotece i to jako pomoc biblioteczna zdecydowanie nie była szczytem ambicji w jaki mogłaby celować Barbie. W innych, o wiele lepszych czasach chciała zostać łyżwiarką figurową albo inną akrobatką, jednak jej zepsute serduszko miało dla niej zupełnie inne plany. Wydawać by się mogło, że dziewczyna przeszła nad tym do porządku dziennego, bo doprecyzować chadzała z uśmiechem na ustach i bez zbędnego marudzenia wypełniała wszystkie, zlecone jej polecenia. Ona jednak robiła to, bo nie chciała cały czas siedzieć w domu zdana jedynie na matkę i ojca, którzy non stop biadolili jej o przeszczepie, na który ona nadal nie miała zamiaru się zgodzić i zanosiło się na to, że przez kolejne cztery lata, które jej pozostały, nie miało wydarzyć się nic, co mogłoby wpłynąć na jej decyzję.
Tego dnia nic nie zapowiadało tego, by cała dzisiejsza zmiana Barbie miała wyglądać zupełnie inaczej, niż do tej pory. Zaopatrzona w duży termos z zapasem kawy zaszyła się w archiwum, dokąd została zesłana, by skatalogować ukryte tam najstarsze książkowe pozycje w całej bibliotece. Zajęcie to było szalenie nudne i monotonne, a brunetka zaczęła się nudzić już po niespełna pół godzinie i przejrzeniu zaledwie jednego pudła z książkami. Wszechobecny kurz drażnił ją w nosie, zmuszając do kichania, kawa powoli się kończyła, a ona walczyła sama ze sobą, by nie uciąć sobie krótkiej i zapewne przyjemnej drzemki. Dobrze wiedziała, że gdyby nakryła ją na tym któraś z jej starszych koleżanek, Ferguson miałaby przekładane, jako że kilka dni wcześniej zdążyła już nastrzelać jednemu chłopakowi po głowie książką, którą zniszczył, gdy miał ją u siebie.
Barbie walczyła dzielnie — z nudą, kurzem i samą sobą, jednak w końcu przegrała tę nierówną walkę i przysnęła na chwilkę. A przynajmniej tak jej się wydawało, bo kiedy się przebudziła, w archiwum panował półmrok, a z góry nie dochodziły odgłosy świadczące o funkcjonowaniu biblioteki. I dopiero kiedy rzuciła wzrokiem na wyświetlacz telefonu i spostrzegła, że było już po godzinach otwarcia pobiegła na górę, mając nadzieję, że znajdzie tam kogoś, kto będzie w stanie wypuścić ją do domu.
I faktycznie, znalazła kogoś ukrytego między regałami, jednak nie było to nikt z pracowników biblioteki. — A co ty tu robisz? — Zapytała brunetkę, zastanawiając się jakim cudem bibliotekarka zamykająca lokal jej nie zauważyła. — Już dawno po zamknięciu. — Dodała, chociaż w zasadzie, sobie samej mogłaby zadawać podobne pytania.

Ruelle I. Prescott

night in library

: śr cze 17, 2026 8:53 am
autor: Ruelle I. Prescott
Ulubioną porą roku Ruelle była zdecydowanie jesień. Niewiele jednak miała wspólnego z tymi jesieniarami urządzającymi sobie sesje zdjęciowe w kopcach liści. Prescott najchętniej zrobiłaby im waterboarding tą ohydną pumpkin spice latte za to, że zawsze musiały zaśmiecać jej feed na socialach.
Jesień uwielbiała z wielu innych powodów. Halloween było jej ulubionym świętem przypadającym akurat na koniec października. Temperatury były idealne: nie za wysokie, nie za niskie. Drzewa przybierały naprawdę cudowne barwy, ale przede wszystkim: słońce nie znajdowało się wysoko na niebie do niebotycznie późnych godzin, zaburzając poczucie czasu.
Właśnie to przydarzyło się Rue, która zmagała się z zakończeniem roku akademickiego, a to oznaczało przede wszystkim bardziej zintensyfikowaną naukę w związku z egzaminami. Chciała się do nich jak najlepiej przygotować. Dlatego zdecydowała się na to, aby zamknąć się w bibliotece i tam w otoczeniu książek skupić się wyłącznie na nauce.
Plan był dobry. Dla zachowania energii miała ze sobą przemyconą do środka dużą czekoladę oraz butelkę soku. Pokój cichej nauki znajdujący się we wnętrzu budynku dodatkowo zapewniał jej niebywały spokój z dala od innych. Wpadające do środka słońce jednak sprawiało,że straciła poczucie czasu między kolejnymi medycznymi tomami. Nie była zatem świadoma tego, że godzina zamknięcia biblioteki zdążyła już minąć, a ona musiała to przeoczyć pochłonięta lekturą przy akompaniamencie dyskografii Lebanon Hanover puszczanej na bezprzewodowych słuchawkach.
Snuła się między regałami, szukając kolejnej pozycji związanej z ludzką biologią, która w założeniu miała jej pomóc w zaliczeniu najbliższego egzaminu, gdy nagle usłyszała nieznajomy głos tuż obok siebie.
Odwróciła się w kierunku dziewczyny, marszcząc brwi w czymś na kształt niezadowolenia i konsternacji. Nie bardzo chciała jej uwierzyć w to, co mówiła, bo przecież dopiero co było jeszcze widno. Nie mogło być aż tak późno.
- Uczę się do egzaminu - odpowiedziała, zgarniając potrzebną jej książkę, a potem sięgnęła do kieszeni spodni, aby wyłowić z niej telefon. - Zresztą o czym mówisz? Nie może być tak póź… Mierda…
Godzina na wyświetlaczu nie kłamała. Był już naprawdę głęboki wieczór, a ona tkwiła w bibliotece, która dawno powinna być zamknięta. Schowała urządzenie i spojrzała na, jak mniemała, bibliotekarkę.
- Sorry. Zasiedziałam się. Zgarnę swoje rzeczy i się zwijam - zapowiedziała, bo na pewno nie przypuszczała, że jej towarzyszka z nocnej zmiany nie miała kluczy.
W końcu to byłoby durne, gdyby obie tu utknęły przez przeoczenie, prawda?

Barbie Ferguson