„We were in love like this”
: wt cze 16, 2026 9:16 pm

Honey
Ojciec właśnie pojechał na lotnisko razem z panem Stones’em. Mama pojechała razem z Twoją na zakupy. Jestem sama.
Wiadomość...
Wciągając na tyłek krótkie dresowe spodenki w różowym kolorze kiwała się w rytm disneyowskich piosenek, które wybrzmiewały w pokoju. Zawsze kochała muzykę i nie mogła poradzić nic na to, że jej ciało automatycznie ruszało się w jej rytm. Dzwonek do drzwi jednak przerwał ruch jej ciała, ale sprawił że serce przyspieszyło gwałtownie. Zbiegła po schodach ganiąc się za te cholerne motylki w brzuchu, które czuła za każdym razem gdy Danny był w pobliżu. Trwało to już tyle lat, a on w dalszym ciągu potrafił poderwać ich stado w górę. Otworzyła drzwi z delikatnym uśmiechem, a kiedy przekroczył próg mieszkania wraz z nim do środka wpadł mocny zapach męskich perfum, które na pewno odwracały niejedną kobiecą głowę. Drzwi zamknęły się za nim z cichym trzaskiem, zostawiając ich samych ze sobą. Odciętych od zewnętrznego świata. Miał w sobie coś, co sprawiało że chciała tylko jego. Jakby dawno temu ktoś w jej sercu wyrył jego imię.
- Cześć. - Mruknęła cicho, z lekkim uśmiechem odgarniając jeszcze wilgotny kosmyk za ucho. Tak rzadko spotykali się po prostu. Bez ukrywania, bez udawania. Bez ściem i lęku, że to się wyda. Teraz byli po prostu tacy, jak zwykli nastolatkowie którzy pragną miłości i siebie.
Siedzieli na łóżku w jej sypialni, tocząc przeciągłą bitwę na spojrzenia. Spoczywający na kolanach Honey laptop przedstawiał czołówkę Camp Rocka 1 i w głębi duszy niemal chciało jej się śmiać widząc zbolała minę chłopaka. - Daniii… - Mruknęła cicho, przeciągając ostatnią samogłoskę w uroczy sposób. Dostrzegła w jego ciemnych oczach błysk i już wiedziała, że wygrała. Ciche westchnięcie, które opuściło jego usta było równoznaczne z kapitulacją. Spokojnie przyglądała się, jak ściąga urządzenie z jej kolan i układa się wygodnie wraz z nim na łóżku. Wyprostował ramię, w zachęcającym geście i kiedy drobne ciało blondynki ułożyło się obok niego wydawać by się mogło, że pasują do siebie idealnie. Nie ważne ile razy zmuszona była leżeć obok Philipa, to właśnie miejsce przy tym człowieku było odpowiednim. Przyjemny zapach, który należał tylko do niego. Spokojne bicie serca, tak nieporównywalne do tego jej, które niemal galopowało i oddech unoszący klatkę piersiową. Wszystko było właściwe.. przede wszystkim to uczucie spokoju, które ogarniało ją całą gdy był blisko.
Danielis Stones