śmietnikea w twojej okolicy
: śr cze 17, 2026 5:36 pm
Od tamtego momentu, w którym Kovalski powiedziała mi o ciąży, albo może raczej, w którym się o jej ciąży dowiedziałem, bo dam sobie kurwa rękę uciąć, że gdyby nie przypadek to nie wiedziałbym do tej pory, minęło kilka dni. Trochę zdążyłem już przetrawić tę myśl, że być może będę ojcem, chociaż wciąż było to dla mnie na maksa zjebane i nie zmieniłem swojego podejścia, niemniej z każdym kolejnym dniem coraz łatwiej wstawało mi się z łóżka, bo te pierwsze godziny to była jakaś tragedia. Czasem łapałem się na tym, że dosłownie miałem nadzieję, że podczas powrotu z pracy napadnie mnie jakiś ćpun nożownik i zajebie i bajlando, nie będę się już musiał niczym martwić. I kiedy było już lepiej to dotarła do mnie kolejna fantastyczna informacja - Gabriela również była w ciąży. Być może ze mną. Trochę liczyłem, że jednak nie chociaż po naszej rozmowie sam nie wiedziałem co o tym myśleć, miałem we łbie taki rozpierdol, że łapałem się czegokolwiek byle tylko zająć czymś umysł. Książki, krzyżówki, plotki z Peach, praca (to na końcu oczywiście), byle nie musieć rozkminiać przyszłości, która na ten moment jawiła mi się raczej w szarych barwach. Siedzę sobie w chacie i pykam na ukulele jakieś smutne piosenki o miłości, kiedy do moich uszu dociera trzask drzwi w mieszkaniu na przeciwko. Oho, Lotta wróciła do domu. Nie daję jej właściwie nawet chwili na ogarnięcie tylko biorę instrument i już za trzydzieści sekund jestem pod drzwiami, żeby jak zwykle bez pukania wbić się do środka - Cześć, gdzie byłaś? - pytam od progu, po czym zatrzaskuję za sobą wrota, a kot jak tylko słyszy mój głos to podbiega żeby mi się połasić o łydki - Jak się dzisiaj czujesz? - wygląda... Sam nie wiem czy lepiej czy gorzej, chociaż akurat jej ciąża raczej nie służy, wystarczy sobie przypomnieć jak ostatnim razem rzygała dalej niż widziała, w tym na mnie. W internecie czytałem, że jak płód zabiera urodę to będzie córka, jak dodaje to wtedy syn. Nie wiem ile w tym prawdy, ale akurat ja mam to do siebie, że wierzę w różne gusła, więc kto wie? Może jednak coś w tym było. Wchodzę głębiej, rozsiadając się na kanapie, po czym zaczynam plumkać sobie na ukulele jakiś wymyślony na poczekaniu rytm, cicho, w tle - Zagrać ci coś? - a tak o, na poprawę nastroju w ten piękny, słoneczny dzień.
Charlotte Kovalski
Charlotte Kovalski