Strona 1 z 1
Bill i Rosi
: pt cze 19, 2026 4:39 pm
autor: William N. Patel
Siedzę w pracy i się nudzę, bo akurat dzisiaj jest taki wspaniały dzień, że nie ma żadnego z szefów, więc wszyscy się dosłownie od rana opierdalają. Thalia sobie plotkuje z Jane i słyszę tylko jak chichoczą do siebie i coś szepczą półgłosem. W sumie mógłbym do nich dołączyć, ale wtedy mi wpada do głowy, że jest jeszcze jedna osoba, z którą w chuj dawno nie plotkowałem, a było o czym. Oj, było. Zamykam drzwi od swojego biura żeby mnie dziewczyny nie podsłuchiwały, po czym wracam na fotel i wykręcam numer do Rosario. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci i wreszcie słyszę jej głos po drugiej stronie -
Rosa, siema, to ja, Bill, dzwonię z kancelarii jak coś - bo pewnie jej się jakiś dziwny numer wyświetlił -
Dawno nie gadaliśmy, nawet wpadłbym do ciebie, ale wyobraź sobie, że mam w opór pracy ostatnio bo dostałem stażystkę, czaisz? I muszę ją uczyć - wywracam oczami -
Co tam? Słyszałem, że wróciliście już z tripa? Jak było? Zadowolona? Opalona? Opowiadaj, akurat szefostwa nie ma to mam czas na ploteczki
Rosario M. Vargas-Martinez
Bill i Rosi
: sob cze 20, 2026 10:49 pm
autor: Rosario M. Vargas-Martinez
Rosa akurat też siedziała w swoim gabinecie, przed chwilą miała parę na terapii dla par, która dochodziła się o to, że chłop nie sprząta po sobie skarpetek, a Rosa miała ochotę powiedzieć, że taki problem, to nie problem tak naprawdę. Bo ją na przykład mąż zdradził, a ona jeszcze spodziewa się jego dzieci, bliźniaków. Ale nic się nie odezwała. Grzebała sobie w telefonie i przeglądała jakieś wyprawki dla bobasów, kiedy zadzwonił. Nie odebrała od razu, bo jeszcze dodawała sobie coś do koszyka, ale w końcu nacisnęła zieloną słuchawkę -
słucham? - odezwała się i ogląda sobie paznokcie, a tam... Patel. No niby lubili się zejść i sobie poplotkować, albo umówić się na kawkę i ploteczki, jak ciotki klotki, ale zastanawiała się czy on teraz jest po jej stronie, czy jednak Ricardo -
a co za stażystkę? Jakaś nieogarnięta? Usługuje ci? - Rosa to tak widziała stażystów, ciągle ich wysyłała po kawę, albo coś -
a to nie słyszałeś Billy? Rozwodzimy się z Riczem, bo mnie zdradził - wypaliła od razu i ogląda sobie paznokcie -
a na rejsie było słabo, wszyscy tam tylko umierali, a ja chyba dostałam choroby morskiej i znowu rzygam, a już nie rzygałam. Chociaż to może być też dlatego, że wcześniej gotował mi Rich, a teraz zamówiłam dietę pudełkową, bo nie chce od niego żadnej łaski... Puściłabym go z torbami, ale przecież... on nie ma hajsu - opowiada mu i wzdycha do telefonu -
polecisz mi jakiegoś prawnika? - jeszcze go zapytała, bo może siebie, a może nie? Bo może on już był Richa?
William N. Patel
Bill i Rosi
: pt cze 26, 2026 7:13 pm
autor: William N. Patel
-
No właśnie trochę nieogarnięta, niby mi usługuje ale robi złośliwie na przekór - ja też sobie tak wyobrażałem stażystów, że głównie robili kawę i wypełniali papiery, więc sobie zorganizowałem pozwolenie na nauczanie i się niestety okazało, że oni naprawdę chcą się uczyć. Dobrze, że ode mnie w sumie czegoś mogli, bo byłem całkiem niezły w swoim fachu -
Kurwa, no właśnie coś słyszałem, strasznie słabo - kręcę głową i też się kręcę na swoim fotelu, chwytając telefon w jedną dłoń a słuchawkę w drugą, bo taki mam retro na kablu, który mi się właśnie okręca gdzieś o nóżkę od krzesła -
No co ty, Rosa, teraz to właśnie możesz od niego wszystko chcieć bo będzie ci chciał wejść w dupę dosłownie, niech ci sam skomponuje dietę pudełkową i dostarcza trzy razy dziennie pod drzwi pokoju, skoro po tej kupnej rzygasz, a po jego obiadkach nie - proste przecież -
Nooo, znam kilku, których bym ci mógł polecić w razie czego, ale serio chcecie się rozwodzić? A może ty też go zdradź i będziecie kwita? Wy chyba całe życie jesteście razem? To trochę szkoda tego czasu, szczególnie teraz jak dzieci w drodze, Riczi jak się dowiedział to się od razu pochwalił, w chuj się ucieszył
Rosario M. Vargas-Martinez
Bill i Rosi
: pn cze 29, 2026 1:33 pm
autor: Rosario M. Vargas-Martinez
-
O to jakaś z charakterem, tylko się nie zakochaj William, bo to same problemy - Rosa wzdycha sobie dramatycznie, bo ona to ma właśnie problem najgorszy na świecie, że kocha Ricardo, a jednocześnie go nienawidzi. To jest strasznie słabe, ale Roska milczy w słuchawkę, bo akurat sięgała po pilniczek, żeby sobie popiłować paznokietek, który jej się trochę zadarł. Może przy tym jak w Richa rano rzucała jego ciuchami krzycząc, że ma się wynosić?
-
Ale ty to jesteś niemądry Will - aż ona kręci głową, no i tak delikatnie to w słowa ubrała -
ja to już od niego nie chcę nic. A ty byś chciał od baby, która by cię zdradziła po dziesięciu latach w związku? - pyta się i czeka na odpowiedź rzeczywiście. Jak William tak jej mówi, że oni całe życie są razem i teraz dzieci w drodze, to Rosa, aż odłożyła pilniczek i włączyła tryb głośnomówiący, a telefon położyła na biurku, bo jej się zbiera. Beczeć pewnie zaraz będzie, bo ona teraz o te hormony, to albo beczy, albo się wydziera -
no dziesięć lat rozumiesz to William? I trzy lata się o dziecko już staramy i co? I on mnie zdradza z jakąś lafiryndą, która pewnie ma z dwadzieścia lat, faceci to są świnie! - no i się rozkleiła i już nosem chlipie, a buzię chowa w dłoniach i słychać tylko taki szloch, nieźle William.
William N. Patel
Bill i Rosi
: pn cze 29, 2026 7:22 pm
autor: William N. Patel
- No coś o tym wiem - wzdycham przeciągle i nawet wywracam oczami, bo trafiła w sedno - same problemy. Na szczęście w stosunku do Thalii mi to nie groziło, bo na ten moment miałem już wystarczający bajzel w głowie przez kobiety - No nie wiem, Rosa, ciężko mi sobie wyobrazić żebym mógł być z kimś tyle czasu w związku to jest prawie jedna trzecia życia - a to już brzmiało turbo poważnie, chociaż znając siebie to bym pewnie chciał, lubiłem wykorzystywać u innych poczucie winy - Płaczesz? - pytam głupio, chociaż słyszę ten przejmujący szloch i teraz to ja mam wyrzuty sumienia, że do tego doprowadziłem - Ech, no, Riczi to fiut - bo nie wszyscy faceci to świnie, ale nie chcę jej teraz jeszcze podkurwiać, poza tym kobiety też zdradzały - A ta dziwka będzie się smażyć w piekle - chociaż ciekawe czy ona w ogóle wiedziała, że Ricardo miał żonę, pewnie nie. Więc wychodzi na to, że obu trzeba trochę współczuć, a Riczi to dziwka - Czasem sobie trzeba popłakać, ja za jedną dziewczyną płakałem miesiąc - nie będę jej teraz farmazonił żeby nie płakała bo to się zwykle mija z celem - A co on ci w ogóle powiedział, dlaczego cię zdradził? Tłumaczył się jakoś? - pytam, bo teraz mam okazję poznać historię z drugiej strony, a kobiety były zwykle bardziej wylewne i skórę do zwierzeń.
Bill i Rosi
: wt cze 30, 2026 2:11 pm
autor: Rosario M. Vargas-Martinez
-
Najlepsze lata zmarnowane - bo wiadomo, że te jej dziesięć lat życia, te najlepsze to zmarnowała na Ricza. Aż znowu pociągnęła nosem i chlipnęła -
nie... ja tylko... Rosa to nie jest taki delikatny kwiatuszek jak się wszystkim wydaje, bo ona raczej zawsze gra twardą, poukładaną babkę -
tak... ale to te hormony - wyjaśniła Willowi i zaraz się smarka głośno gdzieś obok telefonu. Słucha jak Patelek mówi, że Rich to fiut, a tamta się będzie smażyć w piekle -
jakbym wiedziała kto to jest to bym jej wyrwała wszystkie kłaki... A ty wiesz kto to William? - postanowiła podpytać, bo może się coś dowie. A zaraz to sobie zakłada nogę na nogę -
a co to za dziewczyna? Chcesz o tym pogadać - pyta jak terapeuta. A na kolejne pytanie to już westchnęła jakoś -
bo podobno miałam go gdzieś, ale to chyba logiczne, że jak szykowałam się do ślubu, to trochę mniej się nim interesowałam. Ja mam poważną pracę, piszę naukowe publikacje, a do tego to był naprawdę piękny ślub. Pokazywałam ci sukienkę? - słychać, że coś tam wali w telefon pazurem -
już ci wysłałam - no i puściła mu sms.
William N. Patel
Bill i Rosi
: czw lip 02, 2026 7:42 pm
autor: William N. Patel
-
Ale tak naprawdę czy zmarnowane? - zaczynam od filozoficznego pytania -
Czy raczej najlepiej wykorzystane? No bo skoro tyle czasu byliście razem no to chyba się kochaliście na zabój, co? Musiał być ogień, dekada to szmat czasu, a jak wy się w ogóle poznaliście, Roska? - nawijam, żeby sobie powspominała jednak te dobre chwile, może to ruszy jej latynoskie serce znowu ku jej mężowi -
Spoko, popłacz sobie, to pomaga wyregulować emocje - teraz do niej mówię jak psycholog do psychologa, bo tak się składa że pierwszy stopień studiów robiłem właśnie z tego kierunku. To, że mieliśmy emocje czyniło z nas ludzi, a nie ma nic wstydliwego w byciu człowiekiem, obydwoje to wiemy. Potem mam dylemat życia bo Rosario pyta czy wiem kto to. Coś tam wiem i bije się z samym sobą czy powinienem jej powiedzieć czy nie -
Noooo, wiem tylko, że dziewczyna ma na imię Ezra, albo Erza? Coś takiego - macham ręką -
A nieważne, dzisiaj gadamy o tobie - czyli rolę się odwracają, chociaż prawda jest taka, że jak się spotykamy czasem z Rosą to najpierw pierdolimy o wszystkich sąsiadach w kamienicy, a jak starczy czasu to o sobie. Więc teraz słucham uważnie jak mi się zaczyna zwierzać -
Wiesz co, Rosa, ja czaje, że ten ślub to było jedno z najważniejszych wydarzeń w twoim życiu i w jego pewnie też, ale my faceci też potrzebujemy czuć się docenieni, tym bardziej będąc z taką kobietą jak ty, co pisze różne naukowe publikacje i spełnia się zawodowo i może Riczi w tamtym momencie czuł się trochę niedoceniony, wtedy się napatoczyła tamta laska no i stało się. Oczywiście to co ci zrobił to jest turbo świństwo, ale czy aż takie żeby nie spróbować dać mu drugiej szansy? - przytrzymuję słuchawkę jednym uchem i zerkam w swój smartfon żeby obczaić zdjęcie, które wysłała mi Rosa -
O kurwa! Taki miałaś welon? Zajebisty w opór, a Riczi blond był? A jaki wystrój na bogato, z tymi różami to jak w jakimś rosarium. Wesele musiało być zajebiste, opowiedz mi o tym.
Rosario M. Vargas-Martinez
Bill i Rosi
: czw lip 02, 2026 8:19 pm
autor: Rosario M. Vargas-Martinez
Rosa to trochę podejrzewa, co robi William, że ją tak zagaduje o ich związek, nawet westchnęła ciężko, ale zaraz to sobie tak zaczęła wspominać -
no byłam z dziewczynami na mieście i Ricz mnie zagadał, czy bolało jak spadłam z nieba i był taki pewny siebie, tak mnie tym urzekł... - znowu słychać jak ona tam pazurem coś klika -
patrz, tak wtedy wyglądał...
-
Co to jest za imię w ogóle Erza? Czy Ezra? Jakieś żydowskie? I chyba męskie? - Rosa tak się trochę uniosła, ale zaraz sobie to notuje na biureczku na samoprzylepnej karteczce -
a wiesz jak wygląda? - ciągnie jeszcze Williama za język, bo może coś jej powie. Jak William jej tak mówi, że ona nie doceniała Ricza, to aż wzięła telefon do ręki i mu nadaje -
no przecież codziennie mu mówiłam, że zajebiste zrobił śniadanie, czy kolację, ale William, co ja mu miałam mówić, że super piwko pije i mecze ogląda? Jak go chciałam na jakąś fajną wycieczkę w góry na rowerach wyciągnąć, to nigdy mu się nie chciało... - Rosa aż kręci głową, ale Will tego nie widzi, więc mówi mu dalej -
dałabym mu drugą szansę ze względu na dzieci, ale... ja już mu chyba nigdy nie zaufam i zawsze się będę zastanawiać czy znowu mnie z jakąś Ezrą nie zdradza - zakończyła i mu wysyła foto ze ślubu. A Jak William już zobaczył to znowu kiwa głową i mu mówi -
no taki, z najświętszą panienką, żeby nas strzegła, tylko coś jej nie poszło - urwała i telefon nagle jej upadł o biurko, ale zaraz go zbiera -
no łysy był, bo miał wtedy... Coś tam miał na głowie i musieliśmy go ogolić, nieważne. No przepiękne było to wesele, dużo róż, dużo koronek, mariachi nam śpiewali jak wychodziliśmy z kościoła, a na sali pierwszy taniec to było tango. Potem impreza trwała trzy dni, najpierw Rich się najebał pewnie z tego, że mnie zdradził, a ja go pilnowałam, a jak wytrzeźwiał, to ja piłam z jego ciotkami do zgona i mnie zaniósł do domu a po drodze zgubił mój but od Diora, ale pięknie było i tak... - no i znowu Rosa wzdycha ciężko, bo mimo wszystko to był jej najpiękniejszy dzień w życiu jednak.
William N. Patel