If you wanna know how, I can show you right now
: ndz cze 21, 2026 3:29 am
Nie było niczym zaskakującym, że Kieran był jednym z lepszych studentów, przykładając się do każdego przedmiotu. Starał się za wszelką cenę zrekompensować sobie fakt, że poszedł na studiach znacznie później, niż jego rówieśnicy, przełykając gorzką porażkę, którą były miesiące spędzone w klinice. Nie rozmawiał o tym z nikim, chociaż paliło go to niczym pikantna potrawa, którą tak ciężko było przełknąć. Bruździło nieprzerwanie, wypominane przez ojca, który w każdej chwili był gotów przypomnieć blondynowi, że już powinien siedzieć na sali sądowej, zamiast nadal kisić się na uczelnianych aulach. Chciał mu pokazać, że nie marnował tu czas, a jego osiągnięcia i zaangażowanie były doceniane chociażby przez dziekana, który nie miał do niego zastrzeżeń. Na tyle, by zaledwie trzy dni temu poinformować go, że dostanie pod opiekę innego studenta, który potrzebował pomocy. Co prawda nie byli z tego samego wydziału, jednak mężczyzna był zdania, że Burreau będzie potrafił odpowiednio go zmotywować, pokazując tajniki wpajania wiedzy, które pchnęłyby go trochę do poważniejszego traktowania studiów. Nie do końca rozumiał, czemu właściwie dziekanowi tak zależało, by chłopak nie został wyrzucony z uczelni, ale nie dopytywał - nawykł do wykonywania poleceń osób starszych i wyższych stopniem. Nie negował, póki coś kompletnie nie przeczyło jego logice.
Gdy jednak poznał imię studenta, któremu miał pomóc chociaż trochę, przez myśl przemknęło mu, że być może po raz pierwszy powinien odmówić. Benjamin był bowiem zbyt głośny, było go za dużo i wprowadzał niekontrolowany chaos, który burzył ustalony z góry porządek Kierana, mającego zaplanowany skrupulatnie cały dzień.
Nie mogąc się już wycofać, zaczął przekonywać sam siebie, że może tym razem pan Thellman podejdzie do nauki znacznie poważniej widząc, że w ten sposób kradnie również czas Burreau. A tego nie miał za wiele, rezygnując z malowania na rzecz korepetycji. Nie miał niczego przeciwko pomocy, jednak w chwili, w której zdawała się być ona niepożądana lub bezskuteczna, dopadały go wątpliwości. Źle znosił porażki, a nieudany eksperyment w postaci innej osoby był jedną z tych, których nawet nie potrafił skutecznie przeanalizować, doszukując się przyczyny niepowodzenia. Ludzie od zawsze byli największą zagadką.
Przywitał się grzecznie z bibliotekarką, w ciszy kierując się do jednego stolika. Uprzedził wcześniej Benjamina, że właśnie tu będzie na niego czekał i liczył, że ten się nie spóźni. Kieran, jak miał w zwyczaju, pojawił się znacznie wcześniej, chcąc zebrać odpowiednie książki.
Zostawił torbę, wolno poruszając się pomiędzy półkami, co rusz lądując w innej alejce. Znał to miejsce niemal równie dobrze, jak bibliotekę we własnym domu. Zdarzało się, że ktoś coś przestawił, ale nie były to naruszenia zbyt rażące.
Zmarszczył brwi, kiedy na miejscu, w którym powinna znajdować się książka “Skuteczne techniki nauczania”, znajdowało się coś zupełnie innego. Ludzie naprawdę nie potrafili zadbać o tak prosty porządek? Przejechał wzrokiem po poszczególnych tytułach znajdujących się w pobliżu, szybko lokalizując zgubę. Znajdowała się kilka rzędów wyżej, co pozornie nie było niczym problematycznym. Gdyby tylko Kieran miał kilka centymetrów więcej.
Marszcząc lekko brwi, zaciskając mocniej usta w akcie skupienia, wspiął się na palce, chcąc dosięgnąć lektury. Tej samej, która zniknęła, pozostawiając po sobie pustą, chłodną dziurę.
-Oh - wyrwało mu się z zaskoczenia, czując przy okazji czyjąś obecność tuż za sobą.
Mr Trouble
Gdy jednak poznał imię studenta, któremu miał pomóc chociaż trochę, przez myśl przemknęło mu, że być może po raz pierwszy powinien odmówić. Benjamin był bowiem zbyt głośny, było go za dużo i wprowadzał niekontrolowany chaos, który burzył ustalony z góry porządek Kierana, mającego zaplanowany skrupulatnie cały dzień.
Nie mogąc się już wycofać, zaczął przekonywać sam siebie, że może tym razem pan Thellman podejdzie do nauki znacznie poważniej widząc, że w ten sposób kradnie również czas Burreau. A tego nie miał za wiele, rezygnując z malowania na rzecz korepetycji. Nie miał niczego przeciwko pomocy, jednak w chwili, w której zdawała się być ona niepożądana lub bezskuteczna, dopadały go wątpliwości. Źle znosił porażki, a nieudany eksperyment w postaci innej osoby był jedną z tych, których nawet nie potrafił skutecznie przeanalizować, doszukując się przyczyny niepowodzenia. Ludzie od zawsze byli największą zagadką.
Przywitał się grzecznie z bibliotekarką, w ciszy kierując się do jednego stolika. Uprzedził wcześniej Benjamina, że właśnie tu będzie na niego czekał i liczył, że ten się nie spóźni. Kieran, jak miał w zwyczaju, pojawił się znacznie wcześniej, chcąc zebrać odpowiednie książki.
Zostawił torbę, wolno poruszając się pomiędzy półkami, co rusz lądując w innej alejce. Znał to miejsce niemal równie dobrze, jak bibliotekę we własnym domu. Zdarzało się, że ktoś coś przestawił, ale nie były to naruszenia zbyt rażące.
Zmarszczył brwi, kiedy na miejscu, w którym powinna znajdować się książka “Skuteczne techniki nauczania”, znajdowało się coś zupełnie innego. Ludzie naprawdę nie potrafili zadbać o tak prosty porządek? Przejechał wzrokiem po poszczególnych tytułach znajdujących się w pobliżu, szybko lokalizując zgubę. Znajdowała się kilka rzędów wyżej, co pozornie nie było niczym problematycznym. Gdyby tylko Kieran miał kilka centymetrów więcej.
Marszcząc lekko brwi, zaciskając mocniej usta w akcie skupienia, wspiął się na palce, chcąc dosięgnąć lektury. Tej samej, która zniknęła, pozostawiając po sobie pustą, chłodną dziurę.
-Oh - wyrwało mu się z zaskoczenia, czując przy okazji czyjąś obecność tuż za sobą.
Mr Trouble